Panie Jezu witamy cię najłaskawszy i najdroższy nasz zbawicielu. Przyszliśmy do Ciebie z wielką tęsknotą i miłością, aby być razem z Tobą wiedząc że nas wzywasz i kochasz, takimi jacy jesteśmy. Pragniemy w sposób szczególny, jakby na nowo przeżyć cierpienia, opuszczenie i mękę, którą podjąłeś dla naszego zbawienia. W czasie tej godziny pragniemy odpowiedzieć na Twoje wezwanie” Czuwajcie i módlcie się. Chcemy Cię uczcić, wyznać swoją wiarę i miłość do Ciebie obecnego w Najświętszym Sakramencie obiecałeś pozostać wśród nas, aż do końca wieków. Pragniemy dziękować Ci za to, przeprosić za brak naszej miłości i słabą wiarę. Umocnij  i oczyść nas mocą Twojego Ducha Świętego, abyśmy Cię chwalili nie tylko ustami, ale i świętością naszego życia.

Nasza modlitwa ma być dialogiem- rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty Panie, przemów do nas w swoim zbawczym słowie.” Bracia: Nikomu nie bądźcie dłużni poza wzajemną miłością. Kto miłuje drugiego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania „Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj i wszystkie inne- streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest najdoskonalszym wypełnieniem Prawa.”

Ten krótki tekst Św. Pawła można streścić słynnym Augustiańskim powiedzeniem” kochaj i rób co chcesz”. Miłość to najdoskonalsze wypełnienie przykazań i całego prawa Starego Testamentu. Św. Paweł w tym fragmencie koncentruje się na miłości bliźniego, ale tę samą zasadę można odnieść do miłości Boga. Warto przypomnieć w tym kontekście rozmowę pewnego uczonego w Prawie, prowokacyjnie pytającego Jezusa, które przykazanie jest  najważniejsze .Odpowiedź Pana Jezusa wskazywała, że całe Prawo i prorocy opierają się na przykazaniu miłości Boga i bliźniego i siebie samego. Miłość jest sednem.

Takim wzorem miłości Boga i bliźniego jest wyniesiona na ołtarze  błogosławiona rodzina Ulmów, która zdecydowała się ratować żydowską rodzinę, pomimo, że groziła im śmierć. Zginęli z miłości do Boga i bliźniego. Błogosławiona rodzina dla wielu z nas jest bliska, ponieważ znała prawdziwe życie, jego trudy, radości, ból i szczęście. Wiedzieli czym jest ciężka praca, wychowanie dzieci, przyjmowanie kolejnych pociech, budowanie relacji w sakramentalnym małżeństwie. Łączyła ich więź najdoskonalszego naśladowania Pana Jezusa- czyli więź męczeństwa. Nowi błogosławieni uczą nas przede wszystkim przyjmowania Słowa Bożego i codziennego pełnienia woli Bożej. Jako rodzina słuchali Słowa Bożego i codziennego pełnienia woli Bożej. Jako rodzina słuchali Słowa Bożego w niedzielnej liturgii, następnie kontynuowali jego medytację w domu, co widać w czytanej i podkreślonej przez nich w Biblii znaczącego słowa „tak” odręcznie napisane przy przypowieści o miłosiernym Samarytanie, a także podkreślenia zdania ,w którym Jezus wzywa do miłowania własnych nieprzyjaciół. W ich świadectwie i męczeństwie odkrywamy na nowo wielkość rodziny, miejsca życia, miłości i płodności.

W czasach gdy trwa walka o małżeństwo i rodzinę, które chce zastąpić się różnymi „tworami”, potrzeba aby były silne Panem Bogiem, aby rodzice potrafili przekazać swoim dzieciom wiarę, moralność budowaną na chrześcijańskich wartościach mimo tego, co proponuje świat. Wzorem jak być wiernymi Ewangelii, współcześni małżonkowie mogą czerpać od Błogosławionych Wiktorii i Józefa Ulmów.

Błogosławieni Józefie i Wiktorio Ulmowie  uczcie nas jak wychowywać dzieci  w wierze miłości do Pana Boga i ludzi. Błogosławione dzieci Stanisławo, Barbaro, Władysławie, Franciszku, Antoni, Mario oraz  najmłodsze dziecko,  które przychodziło na świat  w chwilach męczeńskiej śmierci, orędujcie za  naszymi dziećmi i młodzieżą, bądźcie przykładem tego, jak wzrastać w wierze przodków , będąc posłusznymi  mądrym, pobożnym rodzicom.

Dzisiaj przeżywamy Święto Podwyższenia Krzyża  Chcemy uczcić Twój  Święty  Krzyż  Panie i podziękować  Ci za Twoją ofiarę , którą  złożyłeś na drzewie  Krzyża, abyśmy  my mogli żyć. Poddałeś się woli Ojca, trwałeś  wiernie  aż do śmierci, realizując  przykazani miłości. Twoja śmierć nie miała ostatniego zdania ona  należała do życia.

Twój sługa Błogosławiony Prymas Stefan Wyszyński  mówił: „Na drogach ludzkich sumień Bóg postawił wielki  drogowskaz, który życiu ludzkiemu nadaje kierunek i ostateczny sens. Jest  nim  krzyż  Pana  naszego Jezusa Chrystusa. Na polskiej ziemi  krzyż  ma długą , ponadtysiącletnią historię. W okresach najcięższych  prób   dziejowych naród szukał  i znajdował siłę do przetrwania i  powstania  z dziejowych  klęsk   właśnie w nim- Chrystusowym Krzyżu! I nigdy się nie zawiódł. Był  mocny  mocą  i mądrością krzyża! Jakie znaczenie ma dla mnie krzyż? Jaką odpowiedź damy  dzisiaj Chrystusowi, jaką odpowiedź dam ja?

Panie czemu  boimy się podjąć krzyż, który jest drogą do Twojego Królestwa. W Twoim krzyżu jest nasze zbawienie, w krzyżu obrona, w krzyżu struga szczęścia nadprzyrodzonego, w krzyżu siła mądrości w krzyżu radość duchowa, w krzyżu istota dobra, w krzyżu świętość doskonała. Zbawienie duszy, nadzieja życia wiecznego w krzyżu, tylko w krzyżu. Tak oto Panie wszystko mieści się w krzyżu i wszystko zawiera w śmierci i nie ma innej drogi tylko droga krzyża i codziennego umierania. Ty Panie Jezu wskazujesz pewną drogę, drogę krzyża świętego. Umiłowany Panie póki żyłeś nie miałeś ani jednej godziny bez bólu, cierpiałeś i tak wszedłeś do swojej chwały. Dlaczego ja szukam innej drogi, nie tej królewskiej, jaką jest droga krzyża świętego? Kto dobrowolnie podda się swemu krzyżowi, cały ten ciężar przemienia się w ufność Bożej miłości. Nie ludzka to rzecz dźwigać krzyż, kochać krzyż, poskramiać ciało i panować nad nim, unikać zaszczytów pogodnie znosić zniewagi, pomijać siebie i pragnąć być pomijanym, mężnie znosić trudności i straty i nic nie pragnąć z dobrodziejstw świata. Gdybym liczył tylko na siebie, jakże mógłbym coś takiego osiągnąć? Lecz kiedy zaufamy Tobie Panie Ty ześlesz mi taką siłę, że świat  i ciało podda się naszej władzy. Nawet największego wroga swego diabła, nie ulękniemy się, bo naszą zbroją będzie wiara i krzyż standardem.

Panie Jezu Chryste swoich uczniów i wszystkich idących za Tobą zachęcałeś do uniesienia krzyża. Nauczałeś „Jeśli kto chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie i mnie naśladuje”. Dajesz nam do zrozumienia, że tylko przez wielkie cierpienie można wejść do królestwa niebieskiego.

Witaj Jezu, Synu Maryi! Tyś jest Bóg prawdziwy w świętej Hostii tej. Bądź uwielbiony Panie  w Najświętszym Sakramencie Ołtarza. Pragniemy poświęcić Tobie tę Godzinę Świętą. Ty nas sam zapraszasz i pociągasz wonią Swej Miłości byśmy w Ogrodzie Getsemani towarzyszyli Ci w modlitwie. Chcemy uczyć się prawdziwej modlitwy do Ojca, pragniemy mieć dobrą relację z Bogiem Ojcem. Niech ta  Godzina nas tego uczy kiedy jesteśmy w Twojej Obecności, kiedy nas pociągasz byśmy czuwali chociaż jedną godzinę. A także  abyśmy nie ulegali pokusom tego świata, ale byli otwarci na natchnienia Twego Ojca. Daj nam swojego Ducha modlitwy, pragniemy Twej świętej obecności Ogrodu Oliwnego. Chcemy czynić to pod opieką Maryi, Jej ofiarować ten czas i z Nią przeżywać tę Godzinę Świętą aby owoce tej godziny mogły spływać do Skarbca Kościoła świętego. Ofiarujemy to nasze bycie i trwanie przy Tobie Panie Jezu przez Niepokalane Serce Maryi. Niech łaska tej Godziny nas dotyka. Niech nas ogarnia Duch Miłości, duch żarliwej modlitwy.

Panie Jezu, do Ogrodu Getsemani przyprowadziłeś ze sobą trzech Swoich przyjaciół, aby Ci pomogli i dzielili z Tobą Twój smutek, aby modlili się z Tobą i abyś mógł odpocząć w ich obecności, otoczony ich miłością. Ale nie znalazłeś pociechy od nich i zastałeś ich śpiących. Powróciłeś do modlitwy jak człowiek, dla którego zgasła wszelka nadzieja. Cóż mógł uczynić Twój Ojciec, jeśli Ty sam dobrowolnie postanowiłeś zapłacić za wszystko. Naturalny opór w Tobie doszedł jednak do takiego stopnia, że obciążył Twoje Człowieczeństwo. Upadłeś twarzą do ziemi, wstydząc się za nasze wszystkie grzechy i poprosiłeś Ojca, aby oddalił od Ciebie ten Kielich. W odpowiedzi usłyszałeś, że jeśli go nie wypijesz, będzie tak, jakbyś nigdy  nie przyszedł na świat. Otrzymałeś także pocieszenie, że wiele osób będzie uczestniczyło w Twojej agonii w Ogrodzie Oliwnym.  Anioł zapewnił Cię o Miłości Ojca i ta krótka radość, jaką Ci zesłał, wpłynęła na Twój naturalny opór. Odrzekłeś: „Ojcze, nie Moja Wola, lecz Twoja niech się stanie”.

Uczysz nas Panie, że gdy nasze serce bardzo cierpi, powinniśmy zwracać się do Boga: „Ojcze” i prosić o wytchnienie. Abyśmy opowiadali Mu o swoim cierpieniu, o swoich lękach i przypominali, że jesteśmy Jego dziećmi. Prosili z dziecięcą ufnością i oczekiwali od Niego pomocy. Ty Panie, przyjąłeś kielich i wychyliłeś aż do ostatniej kropli. Wszystko to uczyniłeś, abyśmy nie wątpili w sens cierpienia. Nawet jeśli nie widzimy skutku, jaki zamierzaliśmy osiągnąć, to powinniśmy ujarzmić swój osąd i pozwolić, by Wola Boga spełniała się w nas. Ty Panie, nie wycofałeś się, wiedząc, że zostaniesz pojmany w Ogrodzie Oliwnym, pozostałeś tam, nie uciekając przed Twoimi wrogami. Panie Jezu, niech Twoja Krew umacnia nas w tej godzinie.

O mocy modlitwy Ojciec Dolindo pouczał: „Nie mają żadnej siły: ani wojna, ani cierpienia. Nie mogą się one mierzyć z duszą, która ufa Bogu i Maryi. Szatan został zawstydzony i zwyciężony dzięki wierze, która jest pokorna w uznaniu własnej niedoskonałości. Świat nie zwycięży tego, który ufnie powierza się Wszechmocnemu. Zwycięstwo jest zawsze pewne”.

Modlitwa zawsze zwycięża. Nawet wtedy, gdy wydaje się nam, że jest bezużyteczna i jałowa. Ten , kto się modli, jest naprawdę silny i niezwyciężony, ponieważ modlitwą swoją własną mocą krzyżuje wszystkie plany ludzkie i diabelskie; może wprowadzić w nowe plany Boga, Jego miłosiernej miłości. Jest skuteczna dla duszy i dla ciała, dla stworzeń i dla samego Stworzyciela. Kiedy św. Jan od Krzyża zimą został poproszony przez pewnego szlachcica o trzy brzoskwinie, ponieważ jego żona, będąc w stanie błogosławionym, pragnęła ich, poprosił brata świeckiego, który był również świętym jak i on i towarzyszył mu. Powiedział: „Postaw w oknie tę glinianą donicę i połóż w niej patyk. Teraz będziemy się modlić całą noc, ponieważ musimy otrzymać wielką rzecz”. Rankiem, po nocy spędzonej na modlitwie, na patyku pojawiły się trzy piękne, dojrzale brzoskwinie. Jest to fakt historyczny, także dzisiaj, w Neapolu można zobaczyć to okno, w którym dokonał się cud. My też  możemy otrzymać od Boga wielką rzecz na Jego chwałę. Możemy stać się kwitnącymi roślinami, które On zasadził, a które mogą dawać owoce podczas zimy naszych zmartwień. Aby zwyciężyć, w walce z mocami ciemności, musimy się dobrze przygotować. Jezu najdroższy, Ty sam czuwałeś na modlitwie w Ogrójcu, gorliwie modliłeś się do Boga Ojca, a noc i zmęczenie nie zniechęciły Cię do całonocnego czuwania. Proszę naucz nas takiej postawy, abyśmy nie usprawiedliwiali się nadmiarem obowiązków, nie mając czasu na modlitwę.

Z Ewangelii wg św. Mateusza (Mt 6,7-13)„Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swoje wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci Twoje imię! Niech przyjdzie Twoje królestwo; niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak w niebie. Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego”.

Panie Jezu, Ty uczysz nas zwracać się do Ojca z dziecięcą, ufną wiarą w Jego dobroć. On wie czego nam potrzeba, wpierw zanim Go poprosimy. Stawajmy przed Ojcem z pustymi rękami, w otwartości na Jego łaskę, na Jego ojcowski dar bo dobroć Ojca w niebie przewyższa nasze wyobrażenia i oczekiwania. Jezu, Ty powiedziałeś, że ilekroć wypowiadacie słowa modlitwy, jakiej was nauczyłem, Ja zanoszę wraz z wami modlitwę do Ojca. O, Panie usłysz mą modlitwę…

W pierwszy czwartek miesiąca chcemy pochylić się nad tajemnicą Sakramentu   Eucharystii i Kapłaństwa.. Kult jakim jest otaczana Eucharystia poza Mszą św., ma nieocenioną wartość w życiu Kościoła – mówił nam św. Jan Paweł II i dodał: „ Pięknie jest zatrzymać się z Nim i, jak umiłowany uczeń, oprzeć głowę na jego piersi, poczuć dotknięcie nieskończoną miłością Jego serca .. Kto z nas mógłby powiedzieć, że nie potrzebuje siły, oparcia…i, jakże bardzo pocieszenia od Boga..? A jednak, jak niezwykle trudno nam się zwracać bezpośrednio do Niego, kiedy gnębią nas problemy, a jeszcze trudniej po prostu powiedzieć Mu „dziękuję”, kiedy wszystko jest w porządku..”

„Kiedy kontemplujecie Mnie w Eucharystii, wasze oczy dostrzegają Mnie już pierwszym, pełnym miłości i wiary spojrzeniem, już przez nie możecie wejść bezpośrednio w komunię ze Mną” – powiedziałeś Panie Jezu do Cataliny Rivas, boliwijskiej mistyczki i mówisz do nas: „ Oczekuję was w tabernakulum i waszej obecności przed monstrancją , aby móc wam dać uczestniczyć w wysławianiu Chwały mojego Ojca, abyście otrzymali płomień Ducha Świętego, abyście mówili pełnym głosem o Niebie, które was czeka, o szczęściu, które wam daję”

Prosisz Panie, abyśmy modlili się za osoby, które profanują tabernakula, które dokonują aktów świętokradztwa i które kradną Twoją najdroższą Obecność w konsekrowanych Hostiach.  Catalinie, dałeś poznać obrazy ludzi niszczących tabernakula, znieważających je i wyjmujących swoimi brudnymi rękami konsekrowane Hostie, wrzucających je do toreb i worków, kruszących je i depczących.   To wszystko jest dziełem szatana, dokonywanym za pośrednictwem jego wyznawców, ludzi nieokrzesanych i głupich, którzy pozwalają się oszukiwać przez szatańskie grupy.

Tak opisuje sama mistyczka:  „był to widok przerażający, uklękłam prosząc o przebaczenie tak wielu okropnych zbrodni, zaczęłam szlochać i jedyną rzeczą jaką uczyniłam wynagradzając, była prośba skierowana do Pana, aby zabrał swoją godną uwielbienia obecność z tych Hostii i umieścił mnie w tym miejscu. Słyszałam, jak sam Jezus płakał z bólu na widok grzechu Jego dzieci, a razem z Nim Najświętsza Maryja i wszyscy święci. Następnie udałam się do kaplicy Najświętszego Sakramentu, aby trwać przy Nim. Był tam, w konsekrowanej Hostii/ Mogłam widzieć Jego twarz, jak gdyby odciśniętą na Hostii. Poranione czoło z wyraźnie widoczną koroną cierniową”.

Panie Jezu chcemy wynagrodzić Ci te wszystkie profanacje tabernakulów i dokonywanych aktów świętokradztwa konsekrowanych Hostii. Niech naszym wynagrodzeniem będzie to trwanie przed Twoim Eucharystycznym Obliczem, ten czas jednej godziny ofiarowany Tobie. Przyjmij Panie nasze przeproszenia w ciszy naszych serc, które kierujemy ku Tobie.

Panie Jezu, Ty przekazałeś i kierujesz do nas takie słowa: „Wiesz, że owieczki są znakowane, aby nie były mylone z owieczkami z innych trzód. Wy także, jak owieczki, jesteście znakowani przez mojego Ojca, który chce Mi was ofiarować. Gdybyście mogli zobaczyć, jaki Boży znak mój Ojciec wycisnął na waszych czołach, nie mielibyście obawy zdecydowanie wejść przez moją bramę. Wy jesteście moimi owieczkami, ponieważ umarłem za was i ustawicznie pokazuję wam, że troszczę się o was, że was oczyszczam, karmię was i ochraniam. Niweczę powodujące zamęt działania, jakich dokonuje w was mój wróg, który nienawidzi Mnie i was. Uważajcie, ponieważ ten wilk zawsze stara się powtarzać swoje niszczące czyny, i to Ja go powstrzymuję. Dlatego proszę was, abyście posłusznie szli za Mną, nie wycofując się. Przychodźcie do Mnie, aby poznać łagodność waszego Pasterza, który wykrwawił się, aby uchronić was od śmierci…

Dziękujemy Ci Panie Jezu za ten czas trwania przy Tobie, za Twoje pouczenia i słowa kierowane do nas, za wszystkie natchnienia Boga Ojca. Prosimy pobłogosław nas Panie na tę noc i kolejne dni, niech ono spłynie na nas i naszych bliskich, zanieśmy je wszędzie tam, gdzie będziemy przebywać. Niech to błogosławieństwo rozszerza granice naszych serc. Amen.

Panie Jezu Chryste oto kolejny dzień , kiedy gromadzisz nas na tej godzinie Świętej. Witamy Cię Najdroższy panie Jezu w Najświętszym Sakramencie. Pozostałeś w tej okruszynie chleba pod postacią białej hostii, aby być naszym pokarmem, aby być naszym życiem. Twoja miłość jest niedościgniona w swojej prostocie. Otuliłeś się swoją boską ciszą i oddajesz siebie samego. Dziękujemy Ci Jezu, że jesteś z nami. Dziękujemy Ci, że pragniesz abyśmy i my byli z Tobą. Jezu przebudź w nas pragnienie przebywania z Tobą tego wieczoru. Wezwałeś nas tak jak wezwałeś swoich apostołów, aby czuwali i modlili się z Tobą, by nie ulec pokusie. Chcemy dziś Panie Jezu uwielbić Twoją miłość. Odsuń od nas Panie Jezu wszystko co nie pozwala nam być z Tobą , wyzwól nas z wszelkiej ospałości abyśmy mogli czuwać z Tobą. Pragniemy przylgnąć sercem do Twojego dobrego i łagodnego serca. Pragniemy wysłuchiwać się w bicie Twojego szlachetnego serca, Jezu niech nasze serce będzie teraz w pełni zjednoczone z Twoim sercem. O Jezu, oto jesteśmy tu i jesteśmy Twoi, prowadź nas duchu Święty, przez ten czas adoracji, dziękujemy Ci Panie, że nieustannie jesteś obecny pośród nas . Dziękujemy, że jesteś Bogiem, który kocha i wybacza. O Jezu Kochamy Cię.

Panie Jezu, nie jesteśmy godni z Tobą przebywać, nawet na kolanach, ale dziękujemy Jezu za Twoją boskość, Twoją miłość. Twoja potężna miłość przezwyciężyła naszą niegodność. Jezu, w tej godzinie, chcemy pocieszać Cię obecnego w Eucharystii. Wspomnienie Twojej męki niech trwa zawsze w naszych sercach. Jezu opuszczony przez uczniów, samotnie trwałeś na modlitwie w Ogrodzie Oliwnym. Ogarnęła Cię trwoga, aż oblewałeś się krwawym potem. Zmiłuj się nad nami, którzy nadal zostawiamy Cię samego i opuszczonego w tabernakulach naszych kościołów. Przebacz Panie naszą słabą wiarę i naszą niewystarczającą i niedoskonałą miłość.

Miesiąc lipiec jest w szczególności poświęcony czci Przenajświętszej Krwi Pana Jezusa. Panie Jezu, Twoja krew jest bezcenna dla każdej ludzkiej duszy, dla grzeszników i dusz w czyśćcu cierpiących. Zostaliśmy nią odkupienie, nieustannie nas obmywa i uświęca. O Jezu najmiłosierniejszy i najsłodszy Zbawicielu, pozwól nam ofiarowywać Tobie, a przez Ciebie Ojcu Przedwiecznemu, najdroższą krew i wodę, która wypłynęła z rany zadanej Twojemu Boskiemu sercu na drzewie krzyża. Racz uczynić uczestnikami tej Najdroższej krwi i Wody wszystkich ludzi, a zwłaszcza zatwardziałych grzeszników. Oczyść, odnów, zbaw nas mocą Twoich zasług, w końcu pozwól nam o Jezu schronić się w Twoim Boskiem sercu., tak nas miłującym i w nim przebywać na wieki. Przez Twoją krew, która wsiąkła w ziemię świata, zmiłuj się nam tymi, którzy bluźnią i którzy Cię wyśmiewają i zwalczają. Ukrzyżowany Jezu, niech będzie błogosławiona krew, która spłynęła z Twojej twarzy i Twojego ciała. Jezu bądź błogosławiony i bądź uwielbiony w Najświętszej Eucharystii. Panie Jezu chcemy Cię pocieszać, tak jak to uczynił anioł w Ogrodzie Oliwnym. W tej intencji ofiarujemy Ci miłość Maryi, aniołów i świętych oraz tych, którzy w Ciebie wierzą.

Często w ciągu dnia ofiarowujmy Przenajświętszą krew Pana Jezusa Bogu Ojcu poprzez krótka modlitwę. Starajmy się wszystkie nasze prośby zanurzać w Przenajświętszych ranach przez Maryję Niepokalaną, a jeśli będą zgodne z wola Bożą, ufajmy, że zostaniemy wysłuchani.

Różaniec do Krwi Przenajświętszej Pana Jezusa.

Witaj Miłości! Witamy Cię Panie naszych Serc! Bądź uwielbiony Panie w tym Najświętszym Sakramencie, bądź uwielbiony Panie w sercach ludzi na całym świecie, bądź uwielbiony Panie, w tym parnym powietrzu, bądź wielbiony w ks.  Władysławie, dzięki któremu możemy wpatrywać się w Ciebie, możemy trwać przytuleni do Twoich Boskich stóp. Uwielbiamy Cię Jezu za ten dzień i wieczór, i za to wszystko co się dzisiaj wydarzyło. Daj nam Panie wielbić Cię i przede wszystkich dostrzegać Ciebie, Twoja obecność, Twoje działanie w tym wszystkim co nas spotyka.

Matko Przenajświętsza witamy i Ciebie. Dziękujemy Ci, że jesteś, że nas kochasz, że nas przytulasz do Swego Serca, że nas w nim zamykasz, a że Twoje serce, jest zawsze w Sercu Twojego Serca, więc i my jesteśmy w Sercu Naszego Mesjasza. Maryjo, wyproś nam łaskę, abyś szli za Twoim wzorem i zachowywali w sercu wszystko to co Bóg nam zsyła.

Dziękujemy Ci Boże, za to, że nas powołałeś, Dziękujemy Ci Boże, za to, że nasze imiona wyryte są w Twojej Księdze Życia.  Panie Jezu, Ty widzisz nasze serca i wiesz, że nie jest to pycha, tylko miłość i ufność Twoich dzieci, że Twoje Miłosierdzie, że Krew i Woda wypływająca z Twego przebitego Serca – ocalą nas.

Panie Jezu, przecież na każdej mszy świętej, podczas każdej Eucharystii, zostawiamy na stole ofiarnym nasze serca, nasze życie, wołając do Ciebie  – Jezu, przemień je, a przecież nie ma takiej opcji, abyś Ty nie wysłuchał próśb swoich dzieci! Wiec tak, wierzymy i ufamy, że jesteśmy wpisani w Księgę Życia, wierzymy i ufamy, że wysłuchujesz naszych próśb, że przemieniasz nasze życie, naszych najbliższych  a także innych, nam nie znanych, ale Tobie, Jezu bardzo dobrze znanych osób. Przecież codziennie doświadczamy Twojej łaski Panie  – codziennie rano wstajemy, dzięki Tobie Panie, bo to jest prawo przyjaźni z Tobą:

„Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje.” (J,15-16).  Dlatego z miłością i ufnością prosimy Ciebie teraz Jezu, w imię przyjaźni, którą Ty sam nam dałeś, wzmocnij w nas Ducha Świętego, daj nam dary Ducha Świętego, byśmy podczas tej Godziny Świętej, na którą nas osobiście zaprosiłeś, potrafili wiernie i z miłością trwać przy Tobie w Ogrójcu, byśmy nie bali się tego świata. Panie Jezu niech Twoja Łaska przygotuje nas na Golgotę. Panie Jezu, TY jesteś Miłością, i pragniesz ją rozlewać na nas wszystkich. Jako Twoje najukochańsze dzieci, błagamy Cię, obdarz nas łaską, abyśmy w tej godzinie – Godzinie, o którą Ty sam nas prosiłeś poprzez objawienia dane św. Małgorzacie Marii Alacoque, byśmy podczas tej jednej godziny o nic Ciebie nie prosili a tylko trwali przy Tobie wynagradzając Ci opuszczenie przez apostołów.

Naucz nas, abyśmy przekraczając próg Twego domu, Twej świątyni, potrafili zostawiać sprawy tego świata za drzwiami, byśmy potrafili zostawiać nasze rodziny, naszych  najbliższych, nasze problemy, nasze stresy i choroby. Nasze, wybacz nam Jezu tą naszą – znowuż „naszą”-  tą dorosłość. Przecież te rodziny, najbliżsi, problemy, stresy i choroby to dla Ciebie nic nowego. Ty o tym wiedziałeś, już wówczas w Getsemanii, i dla nas i za te wszystkie rzeczy tak cierpisz. Bo Twój ból się nie skończył. On trwa cały czas. Czas, no właśnie, tylko to możemy Ci ofiarować Panie Jezu, nasz czas, ten który Ty nam dałeś. I oddajemy go Tobie, z miłością i w miłości dla naszego Mesjasza. Ale też dla naszego Przyjaciela, bo przecież nim jesteś Jezu. Kto zna nas lepiej jak nie Ty? Przecież Ty znasz najlepiej, to Ty nas nigdy nie opuszczasz, to Ty trzymasz nas w ramionach i pocieszasz nawet wówczas, gdy sami tracimy nadzieję. To Ty rozpalasz na nowo iskrę w naszych sercach, gdy zostaje tam tylko pustka. Kto potrafi powiedzieć nam „nie” – to nie jest dla Ciebie dobre, to tobie nie służy. A to, że my Ciebie nie słuchamy, to już Jezu, inna kwestia. I za to też pragniemy Ci wynagradzać Jezu, za to, że Ciebie nie słuchamy.  Dlatego dziś błagamy Cię o Ducha Świętego, aby otworzył nasze serca i umysły, byśmy słyszeli Twój delikatny szept. Dlatego przyjmij Panie Jezu, w zjednoczeniu z Twoim Boskim cierpieniem, każde uderzenie naszych serc, każdy nasz oddech, każdą naszą łzę, każdy nasz uśmiech, każde nasze zranienie od momentu naszego poczęcia do chwili obecnej jako wynagrodzenie za zatwardziałość ludzkich serc, w tym naszych.

Duchu Pocieszycielu, przyjdź do nas, odnów w nas swoje dary, wznieć w nas ogień żarliwej i  pokornej modlitwy do naszego Pana i Zbawcy. Otwórz nasze uszy, by słyszały,  otwórz nasze oczy, by widziały, otwórz nasze serca by kochały.  Panie Jezu przychodzimy za Tobą do ogrodu Oliwnego. Dzięki Twojej szczególnej  łasce możemy być świadkami boleści Twojego Serca, pozwalasz nam uczestniczyć w Swojej gorącej modlitwie do Ojca.

O Jezu, wzywasz nas, byśmy byli świadkami konania Twojego Serca, byśmy byli świadkami konia nieskończonej miłości Twojej dla nas – Twoich dzieci, które ranią Ciebie swoich grzechami. Ale  my pragniemy iść za Tobą z pośpiechem. Dlatego znowu stajemy przed Tobą Panie Jezu,  w ten czwartkowy wieczór. Pragniemy w sposób szczególny, jakby na nowo, przeżyć cierpienia, opuszczenie i mękę, które podjąłeś dla naszego zbawienia. W czasie tej godziny pragniemy odpowiedzieć na Twoje wezwanie „Czuwajcie i módlcie się”. Dlatego chcemy Cię uczcić i wyznać naszą wiarę i miłość  do Ciebie, obecnego wśród nas w Najświętszym Sakramencie. Obiecałeś pozostać wśród nas aż do końca wieków. Pragniemy podziękować Ci za to i przeprosić Cię za brak naszej miłości i słabą wiarę. Umocnij i oczyść nas mocą Twojego Ducha Świętego. Oświeć oczy umysłu naszego, abyśmy chwalili Cię nie tylko ustami, ale i świętością naszego życia.

Mówisz nam, abyśmy czuwali i modlili się z Tobą przez tę godzinę. Panie Jezu, pragniemy całym sercem uczynić zadość Twojej woli …. lecz niestety – znasz nasze słabości. Wesprzyj nas, bo inaczej okażemy się bardziej nikczemni niż Apostołowie, którym wyrzucałeś, iż jednej godziny nie mogli z Tobą wytrwać. Nasza modlitwa ma być dialogiem – rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty, Panie, przemów do nas w swoim zbawczym słowie. Ewangelia według św. Jana (1, 45-51)

„Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: «Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy – Jezusa, syna Józefa z Nazaretu».  Rzekł do niego Natanael: «Czyż może być co dobrego z Nazaretu?» Odpowiedział mu Filip: «Chodź i zobacz!» 47 Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: «Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu».  Powiedział do Niego Natanael: «Skąd mnie znasz?» Odrzekł mu Jezus: «Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym».  Odpowiedział Mu Natanael: «Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!»  Odparł mu Jezus: «Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to». Potem powiedział do niego: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego».

Adonai, Ty nas dzisiaj też widziałeś, każdego z nas, widziałeś nas pod naszym drzewem figowym: w kąciku samotności naszej duszy. I co tam zobaczyłeś Panie? Jak głęboko każdy z nas pochował swoje emocje, pragnienia, marzenia? Przed kim próbujemy je ukryć? Przed Tobą czy przed samym sobą? Bo przecież nie wolno nam krzyczeć, nie wolno się gniewać, nie wolno nam mieć gorszych dni… Bo mamy być uśmiechnięci, grzeczni, kochać wszystkich…. Ale Panie Jezu, Ty wiesz, że to nie jest prawda. Nie kochamy wszystkich, Tak, staramy się być grzeczni, układni, uśmiechnięci, podczas gdy nasze serce krzyczy: Dlaczego? Po co? Nie chcę tak!  A Ty Panie, cicho i spokojnie mówisz: Widziałem Cię pod tym drzewem figowym.  Panie Jezu, przecież Ty pragniesz tylko naszej miłości – a miłość to szczerość i uczciwość. I dlatego mówisz do nas, że mamy być jak dzieci, bo dzieci są szczere,  uczciwe i prostolinijne. Często aż do bólu. Ale nie w tym przypadku, bo przecież Ty już wcześniej znasz nasze myśli i emocje. Ciebie boli nasza fałszywość. Na co się zda to nasze ukrywanie się ”pod drzewem figowym”? Dlatego pragniemy Jezu wynagradzać Tobie to ukrywanie się przed Tobą. Przecie Ty Jezu wyciągasz do nas swoje ramiona, zawsze – i zawsze nas wołasz – «Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię» (Mt 11,28). A my odwracamy głowę, żebyś nie widział naszego smutku, chowamy nasze rozterki na dnie naszego serca i idziemy do Ciebie z uśmiechem, sztucznym uśmiechem, o czym dobrze wiesz Jezu, i wtedy Ty zaczynasz płakać, że tak mało Tobie ufamy.  I wiesz Panie Jezu, że nie chodzi wcale o płacz i błaganie za innych. Nie, tutaj ufamy Tobie bezgranicznie. Nie wstydzimy się Panie paść na kolana, nie wstydzimy się Pannie uczepić się   Twego płaszcza i wołać: Panie ratuj!! Panie ratuj męża, żonę, syna, córkę, sąsiadów, koleżankę. Z miłością i ufnością wołamy za innymi: Panie, nie pozwól, żeby siebie potępili!!! Ale jeśli chodzi o nas samych, to tu już Panie Jezu nie jest tak prosto. To znaczy jest, wystarczy posłuchać Ciebie i czynić to co mówisz – bądźcie jak dzieci. Ale my sami tak to strasznie komplikujemy. Dlatego tak bardzo pragniemy Cię Jezu przeprosić i wynagrodzić Ci, to, że chowamy się przed Tobą, że tak trudno otworzyć nam przed Tobą zakamarki naszego serca, naszej duszy.

Panie Jezu, pragniemy wynagrodzić Ci tą modlitwą to, że tak mało rozmawiamy z Tobą o nas samych. Ooo, bo o innych  to potrafimy  i to długo rozmawiać, bo przecież to innymi potrzebują modlitwy. A my? Przepraszamy Cię Jezu, że tak często bagatelizujemy nasze uczucia. Przepraszamy Cię Jezu, że przede wszystkim umniejszamy Twoje uczucia do nas. Bo przecież Ty nas kochasz, i chcesz z nami rozmawiać właśnie o nas. Chcesz usłyszeć szczere wyznanie: Jezu boję się, Jezu, jest mi źle, Jezu – chce mi się nie tylko płakać, ale i wyć z bólu!  Ale chcesz też usłyszeć i inne emocje Jezu – jestem szczęśliwa, Jezu – pomogłeś mi – super: dzięki Ci.

A ile razy dzisiaj każdy z nas w ciągu dnia rozmaiłam z Tobą Jezu? Ile razy w ciągu tylko dzisiejszego dnia trzymaliśmy komórkę w dłoniach, żeby rozmawiać ze znajomymi, podzielić się tym co się wydarzyło, co czujemy, myślimy? A ile razy podzieliliśmy się wciągu dnia tym z Tobą Panie Jezu? IIe razy powiedzieliśmy Tobie Jezu- Kocham Cię ! albo dziękuję Ci za dzisiejszy upał, bo dzięki temu mogę ofiarować moje umartwienie tą duchotą  za innych?  Albo Jezu, dzięki za tę pogodę, ale wiesz mam już jej dość, więc daj w nocy deszcz, żeby grzyby były. Ot tak, zwyczajnie, jak do osoby, którą się kocha. Bo przecież Ciebie kochamy Jezu, każdy z nas, wiesz o tym, może nie sposób idealny, bo dopiero w niebie będziemy mogli Cię kochać  miłością idealną, ale powiedziałeś Jezu do Alicji Lenczewskiej, że my nie możemy się wznieść do Ciebie, dlatego Ty w swojej miłości do nas, uniżasz się by być z nami.

Przepraszamy Cię, Jezu, że tak mało z Tobą rozmawiamy, i nie mówię tutaj o modlitwie, o różańcu, ale tej zwykłej rozmowie, szczerej, jak z przyjacielem… Wybacz.. Panie Jezu, gdy podczas modlitwy wiernych, kapłan mówi, abyśmy modli się za siebie, za nas zgromadzonych podczas Eucharystii to ile osób, Panie Jezu oddaje się wówczas Tobie? O kim myślimy? Kto nam przelatuje przed oczami?  czy jak zwykle myślimy o innych zgromadzonych na mszy świętej? A może w ogóle pomijamy to milczeniem? Jak często myślimy o sobie  – tak jak mówi kapłan  – ten, którego namaścił nam sam Bóg. Czy ignorując te słowa  kapłana  nie opuszczamy Cię ponownie?

I znów ta godzina tak szybko minęła. I znów czas opuścić mury tej świątyni, ale nie Ciebie Jezu. Za chwile kapłan schowa Najświętszy Sakrament  w Tabernakulum. A Ty Panie schowaj się w naszych sercach i chodź z nami tam, gdzie Duch Święty nas zaprowadzi. Dziękujemy Ci Jezu, że mogliśmy Tobie towarzyszyć. Dziękujemy Ci Jezu, że po raz kolejny pozwalasz nam przytulić się do Twojego Krzyża. Dziękujemy Ci Jezu,  że możemy Cię uwielbiać. Amen