Witamy Cię, umiłowany Jezu, ukryty w Chlebie Życia! Z głębi naszych serc dziękujemy, że Jesteś, że możemy w Tobie i przy Tobie odnajdywać światło i pokój, że możemy uczyć się prawdy o Tobie i o nas samych. Klękamy przed Tobą Panie, który jesteś Drogą, Prawdą i Życiem pokornie prosząc Byś był dla nas Nauczycielem miłowania Ciebie, drogą do Ciebie, Byś nauczył nas żyć w Tobie i z Tobą. Obdarz nas łaską zrozumienia tego, co będziemy w Twojej obecności podczas Godziny Św. rozważać i udziel nam daru modlitwy tymi prawdami, które pozwolisz nam poznać i do naszych serc przyjąć.

Panie Jezu, wpatrujemy się w Ciebie, kiedy klęczysz i modlisz się w Ogrójcu. Prosisz Ojca, aby, jeśli tylko zechce, zabrał od Ciebie ten kielich. Zdajesz się jednak na Jego wolę, do końca posłuszny Bożym wyrokom. Gdy modlisz się w tym mistycznym ogrodzie konania, zstępuje do Ciebie anioł, który pociesza Cię w przepaści opuszczenia. Tak rozpaczliwie szukasz przyjaciół, których obecność pozwoli złagodzić trwogę. Ci jednak zasypiają, nie potrafią znaleźć w sobie siły, by wraz z Tobą czuwać. O Panie nasz, Ty powiedziałeś: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał” (J 15, 16). Wiemy dobrze, że to nie dzięki naszym zasługom, ale dzięki Twojej łasce możemy ogrzewać się przy płomieniu miłosierdzia Twego Najświętszego Serca. Skoro już nas wybrałeś, skoro jesteśmy tutaj, u stóp Twoich, skoro dane nam było przybyć, by pocieszać Twoje Najświętsze Serce, pragniemy cierpieć wraz z Tobą, zastąpić uczniów, którzy mimo Twej gorącej prośby zasnęli i opuścili Cię w chwili próby. Boski Zbawicielu, chcemy zbliżyć się do Ciebie, wyjąć ciernie
z Twego diademu boleści, ofiarować swoje pocieszenie i wynagradzać za nasze grzechy, popełniane w naszych rodzinach, Ojczyźnie i przez wszystkich ludzi na Ziemi…

Panie Jezu Chryste, Twoją modlitwę w Ogrójcu można streścić dwoma słowami: posłuszeństwo Ojcu. Ale to nie było zwykłe posłuszeństwo, a jego istotę najlepiej ujął św. Paweł w liście do Filipian: byłeś „posłuszny aż do śmierci”, mało tego: „i to śmierci krzyżowej”. Tak wielka była i jest Twoja Miłość. Przyszedłeś Panie na świat, aby zbawić człowieka, ale przede wszystkim, by wypełnić wolę Ojca. Sam mówiłeś uczniom: „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał”. I nadszedł czas, kiedy pełnienie woli Boga Ojca wymagało niewyobrażalnego cierpienia. Jak wielka musi być Miłość, by w takim momencie, mimo udręki powiedzieć: „Jest moją radością Boże czynić Twoją wolę.” Panie Jezu, Ty uczysz nas, na czym polega prawdziwe posłuszeństwo. Pokazujesz, że jest to dobrowolne i pełne miłości wypełnianie woli Boga, które opiera się na zaufaniu Najwyższemu, który przecież zawsze pragnie naszego dobra. A my, jakże często nie chcemy się pogodzić z trudnymi sytuacjami w naszym życiu, z chorobą, śmiercią bliskiej osoby, z cierpieniem, niepowodzeniami, rozczarowaniami w miłości, przyjaźni czy odrzuceniem przez innych. Jesteśmy wówczas rozżaleni, rozgoryczeni i mamy do Ciebie Jezu pretensje, że akurat nas to spotkało. Nie potrafimy zrozumieć po ludzku Twoich, Panie, zamysłów i odczytać w tym Bożego sensu. Wybacz nam, Panie Jezu,  że często nie staramy się zrozumieć tego, co nam przekazujesz, że jesteśmy głusi i obojętni na natchnienia Ducha Św. i  nie chcemy przyjąć Twojej woli. Przepraszamy za odrzucanie naszych dróg krzyżowych, trudnego do przyjęcia cierpienia, czasami bardzo bolesnego, a które ma sens, ponieważ przemienia nas i oblicze świata. Przepraszamy za wszystkie zatwardziałe ludzkie serca pełne zwątpień i sceptycyzmu tak, że nie masz szansy Chryste, aby  przebić się przez kamienny pancerz pychy i nieposłuszeństwa, w którym są one zamknięte…

Tuż po wejściu do Getsemani, Panie Jezu, napełniają  Cię lęk, udręka i smutek, bo wiedziałeś co Cię czeka. Upadłeś, na twarz i modliłeś się: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech mnie ominie ten kielich!” Ale mimo ogromnej trwogi przed okrutną śmiercią, w tak dramatycznej chwili, bardziej niż uniknięcia męki, pragnąłeś spełnienia woli Ojca. Dlatego dodałeś: „Wszakże nie jak ja chcę, ale jak Ty, niech się stanie”. Było to bardzo trudne, dlatego szukałeś jakiegoś oparcia wśród najbliższych Apostołów, ale zastałeś ich śpiących. Smutna rzeczywistość i jeszcze to doświadczenie opuszczenia. Spodziewałeś się Jezu znaleźć oparcie, w tych, których przed kilkoma godzinami zapewniałeś: „Już was nie nazywam sługami, ale nazwałem was przyjaciółmi”.  Ale nawet w takim momencie myślałeś nie tylko o swojej męce. Wiedziałeś, że będzie to także trudna próba dla uczniów, że oni też będą potrzebować modlitwy i umocnienia. Dlatego dodałeś: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie, duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe”… A jak my zachowalibyśmy się w godzinie próby? Czasami myślimy, że gdyby przyszło co do czego, to bylibyśmy dzielni i postąpilibyśmy godnie, tak jak należy. Ale prawda wygląda z goła inaczej. Często ulegamy tchórzostwu, konformizmowi, wolimy się nie wychylać, stać na uboczu, nie rzucać się w oczy. W trudnych rozmowach czy sytuacjach nie potrafimy stanąć po stronie prawdy i w obronie krzywdzonych.  A ileż to razy opuściliśmy tych, którym obiecywaliśmy naszą pomoc lub wsparcie?. Wybacz nam Jezu, naszą nielojalność tchórzostwo, ignorancję,  ucieczki od problemów, nie zrozumienie problemów bliźnich i ich osądzanie. Przepraszamy za puste deklaracje, których nie wypełniliśmy i nie byliśmy blisko w chwilach kryzysowych z tymi, którym to obiecywaliśmy, a w momentach prób  nie zdaliśmy egzaminu z deklarowanej wierności..

Panie Jezu, trwając na modlitwie w Ogrodzie Oliwnym przed oczyma miałeś cierpienie, jakie Cię czeka. Nieustannie odczuwałeś ogromną trwogę i ciągle pragnąłeś, aby Ojciec uchronił Cię przed tak straszliwą śmiercią. Powtarzałeś słowa modlitwy, błagając o wybawienie i jednocześnie prosząc o wypełnienie woli Ojca. Wracałeś do śpiących uczniów i znowu na modlitwę. Twoja udręka była niewyobrażalna, tak ogromna, że pociłeś się krwią. Na ziemię zamiast potu kapały krople Twojej Przenajświętszej Krwi, którą miałeś przelać na krzyżu. Już wtedy rozpoczęło się Twoje konanie, na które się godziłeś. Konanie, dla którego przyszedłeś na ziemię. I w takiej wielkiej udręce, w tak wielkiej trwodze, jakiej żaden człowiek nigdy nie przeżył, nie znalazłeś niestety żadnego pocieszenia. Uczniowie nie byli w stanie towarzyszyć Ci duchowo tej nocy, tak jak nie towarzyszy Ci Panie wielu chrześcijan, którzy miłują Cię jedynie w chwilach radości czy godzinach pocieszenia, a uciekają z przerażeniem, kiedy Twe oblicze nosi wymagające rysy obowiązku lub wyrzeczenia. Wybacz nam, Najdroższy Jezu, że tak często chcemy od Ciebie spełnienia naszych próśb, że postrzegamy Ciebie jako Dobrego Boga spełniającego nasze życzenia, głaszczącego nas po głowach i wszystko nam wybaczającego. Nie rozumiemy, że najpierw chcesz ukształtować nasze serca tak, abyśmy dojrzeli do przyjęcia tego co Sam chcesz nam dać. Masz Panie swój plan wobec każdego człowieka, który realizujesz niejednokrotnie w zaskakujący dla nas sposób, a podstawową cnotą, która pozwoli ten plan zrealizować jest cnota posłuszeństwa. Przepraszamy, że nie potrafimy być dla bliźnich źródłem pocieszenia względem cierpiących na ciele i duszy. Codzienne życie przynosi wiele trudnych doświadczeń, których rozwiązanie wymaga pomocy łaski Bożej i ludzkiej interwencji. Dlatego powinniśmy stawać się w swoim środowisku przedłużeniem Twojej, Panie Jezu, obecności i miłości podejmując uczynki miłosierdzia oraz wykazując się wrażliwością na potrzeby innych.

Umiłowany Jezu, jakże małe są nasze problemy wobec Twojego konania, a tak bardzo się nimi przejmujemy. Jak często zupełnie inna jest nasza modlitwa od Twojej. Tak mało w niej oddania, wiary, ufności. Przepraszamy za naszą powierzchowność, niedbałość, oziębłość, wypowiadanie na modlitwie słów bez obecności serca, niczym formułka bez zastanowienia, w pośpiechu, czasami niczym koncert życzeń. A przecież rozmowa z Tobą, Panie Boże, powinna być szczera, powinniśmy Ci dziękować i przepraszać, o czym często zapominamy, opowiedzieć o tym wszystkim co czujemy, czego się boimy, o naszych wątpliwościach i pragnieniach.  Wybacz nam niedocenianie wielkiej miłości i dobroci jaką nam nieustannie okazujesz…Wobec Twojej, Jezu, modlitwy w Ogrójcu, wobec Twojej agonii, każde wypowiedziane zdanie, każde wypowiedziane słowo jest nie na miejscu. Możemy tylko w duchu upaść przed Tobą na twarz i milczeć. W ciszy trwać wobec Ciebie konającego w Getsemanii słysząc tylko Twoje słowa „Niech się stanie wola Twoja.”

O Jezu, Boski Zbawicielu, Twoja modlitwa w Ogrójcu była potwierdzeniem zgody na Ofiarę, jaką za chwilę miałeś złożyć na krzyżu. Wiedziałeś, że Ojciec posłał Cię na ziemię dla nas, abyś wziął na siebie wszystkie nasze słabości dla naszego odkupienia. W godzinie ciemności i duchowego konania modliłeś się, a Twoją duszę przepełniała gorycz. Pozbawiłeś swoje najświętsze człowieczeństwo mocy nadanej przez boską naturę poddając się niewypowiedzianemu smutkowi, opuszczeniu i śmiertelnej udręce. I to wszystko uczyniłeś dla nas, a Twoja modlitwa była podyktowana wielką miłością do nas. I gdy strwożony widziałeś czekającą Cię mękę i śmierć, to widziałeś także wszystkich, za których miałeś cierpieć. Tych wszystkich  świętych, którzy wdzięczni za Twoje poświęcenie i wybawienie ich z niewoli grzechu służyli Ci potem z oddaniem i miłością. Ale i zobaczyłeś także tych, wobec których Twoje cierpienie było bezskuteczne, bo nie chcieli z niego skorzystać  i dobrowolnie woleli pozostać w grzechach. Widok tych pierwszych przynosił Ci ulgę i umacniał Cię. Lecz tych drugich sprawiał dodatkowy ból i zwiększał trwogę. I widziałeś Panie, także każdego z nas. Panie Jezu, czy więcej Cię pocieszaliśmy w tej smutnej chwili w Getsemanii, czy też więcej dodawaliśmy bólu i zwiększaliśmy Twój lęk? Czy widząc nas łatwiej było Ci przyjąć wolę Ojca, czy trudniej? Uwielbienia godny nasz Zbawicielu, który z miłości do każdego człowieka przyjąłeś na siebie nasze grzechy! Wypełnij nas prawdziwym bólem z powodu współwiny za cierpienia, które Twoje Serce musiało znosić na widok naszych niezliczonych przestępstw. Wybacz wszystkie rany, które codziennie Ci zadajemy, odstępstwa od wiary, bluźnierstwa, duchową oziębłość, konflikty, wszystkie złe słowa, gniew i zazdrość. W tej intencji ofiarujemy Ci wszystkie nasze cierpienia, życiowe krzywdy, cały ból fizyczny i psychiczny, wszystkie przelane w naszym życiu łzy. Weź prosimy, nasze cierpienia, te dawne i przyszłe, na ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. Pragniemy uświęcać się we wszystkich utrapieniach, znosić je mężnie, pamiętając o Twojej męce. Żałujemy, Panie Jezu, za wszelkie zło, jakie my i inni ludzie uczyniliśmy, za zmarnowane zasługi Twojej męki i zdeptaną Twoją Krew za nas przelaną. Żałujemy, że obraziliśmy Twoją Panie sprawiedliwość, a przez to zasłużyliśmy na słuszną karę. Umiłowany Jezu, przyjmij nasz szczery żal za wszystkie winy, które od siebie odrzucamy, jednocześnie chcemy Ci powiedzieć, że bardzo Cię kochamy i zawsze chcemy być z Tobą, a za psalmistą chcemy wołać:

” Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości, w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość! Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego! Uznaję bowiem moją nieprawość, a grzech mój jest zawsze przede mną. Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem i uczyniłem, co złe jest przed Tobą, tak że się okazujesz sprawiedliwym w swym wyroku i prawym w swoim osądzie. Oto zrodzony jestem w przewinieniu i w grzechu poczęła mnie matka. Oto Ty masz upodobanie w ukrytej prawdzie, naucz mnie tajników mądrości. Pokrop mnie hizopem, a stanę się czysty, obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję. Spraw, bym usłyszał radość i wesele: niech się radują kości, któreś skruszył! Odwróć oblicze swe od moich grzechów i wymaż wszystkie moje przewinienia! Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego! Nie odrzucaj mnie od swego oblicza i nie odbieraj mi świętego ducha swego! Przywróć mi radość z Twojego zbawienia i wzmocnij mnie duchem ochoczym! Chcę nieprawych nauczyć dróg Twoich i nawrócą się do Ciebie grzesznicy. Od krwi uwolnij mnie, Boże, mój Zbawco: niech mój język sławi Twoją sprawiedliwość! Otwórz moje wargi, Panie, a usta moje będą głosić Twoją chwałę. Ty się bowiem nie radujesz ofiarą i nie chcesz całopaleń, choćbym je dawał. Moją ofiarą, Boże, duch skruszony, nie gardzisz, Boże, sercem pokornym i skruszonym. Panie, okaż Syjonowi łaskę w Twej dobroci: odbuduj mury Jeruzalem! Wtedy będą Ci się podobać prawe ofiary, dary i całopalenia, wtedy będą składać cielce na Twoim ołtarzu.” (Ps 51) Amen

Wielbimy Ciebie Najdroższy, cierpiący Zbawicielu, przyszliśmy do Ciebie z wielką miłością i tęsknotą, aby Ci towarzyszyć w Twej męce w Ogrodzie Oliwnym. Pragniemy ofiarować Tobie Panie Jezu przez Niepokalane Serce Maryi, nasze serca pełne miłości do Ciebie, nasze modlitwy w celu dziękczynienia za Twoją mękę i śmierć na krzyżu, jako wynagrodzenie za grzechy nasze i całego świata. Witamy Ciebie Matko Boża , uznajemy przed Bogiem naszą nędzę i grzeszność ale z wielką ufnością wyciągamy ręce do Ciebie Matko Najświętsza i prosimy Cię pokornie abyś zechciała nas przytulić do niepokalanego serca Twego i abyś zechciała otoczyć nas swoja najczulszą matczyną opieką. Pokornie klękamy przed Tobą Najświętszy panie Jezu Chryste, nasz Eucharystyczny Chlebie by wielbić Ciebie i adorować, wiemy, że nasze ludzkie uwielbienie jakie Ci składamy, jest bardzo niedoskonałe, dlatego pragniemy zanieść je Tobie przez ręce i serce Twej niepokalanej Matki Maryi. Ona została wybrana przez Ojca Niebieskiego na Twoją rodzicielkę. A w chwili zwiastowania , stała się Twoim mieszkaniem i pierwszym Tabernakulum. Panie Jezu, rozpoczynamy piękny miesiąc maj, miesiąc poświęcony Twojej Matce, pragniemy podziękować za to, że raczyłeś Swoją Matkę i uczynić naszą matką. Postanowiłeś się podzielić jej sercem i jej miłością. Dziękujemy Ci Panie za to, że na swoją matkę wybrałeś kobietę z Nazaretu, prostą i ubogą. Dziękujemy żeś uświęcił jej ciało ubierając je sobie za swoje pierwsze mieszkanie na ziemi. Panie dozwól nam możliwie blisko, spotkać się z Twoją matka, by nasze serca odnalazły w niej serce matki. Maryjo Ty szczególnie umiłowałaś nasz kraj – Polskę. Obrałaś tron na Jasnej Górze w Częstochowie i królujesz w cudownym obrazie. Wierzymy, że otaczasz nasz swoim płaszczem opieki, wspierasz nas w naszych poczynaniach i wlewasz nadzieję w nasze serca oraz zanosisz przed tron Twego Syna, nasze prośby, błagania, dziękczynienia i wypraszasz nam potrzebne łaski.

Modlitwa Świętego Bernarda – Pomnij o Najświętsza Panno Maryi, że nigdy nie słyszano abyś opuściła tego, kto się do Ciebie ucieka, Twej pomocy wzywa, Ciebie o przyczynę prosi. Tą ufnością ożywiony do Ciebie o Panno nad Pannami i Matko biegnę. Do Ciebie przychodzę, przed Tobą jako grzesznik płaczący stoję. O matko słowa, racz nie gardzić słowami moimi, ale usłysz je łaskawie i wysłuchaj. Amen.

Witaj umiłowany Jezu Chryste utajony w Najświętszej Hostii! Klęcząc przed Twym nieskończonym majestatem oddajemy Ci należną cześć i hołd. Uwielbiamy Cię za Twoją wielkość i jednocześnie za pokorne zniżenie się do nas ludzi oraz Twoją cierpliwą obecność dla wszystkich na Ziemi. Niech nasze serca przeniknie choćby odrobina Twojego żaru i świętości, byśmy uznali całą duszą i przyjęli w życiu Twoje zbawcze zamysły. Umiłowany Panie, chcemy oddać Tobie wszystko, co ciąży nam na sercu, nasze grzechy, słabości, grzechy naszych rodzin, popełniane w Ojczyźnie, na świecie, a także tych, którzy odrzucają Twoją Miłość i żyją tak jakby Cię Panie nie było. Składamy to wszystko u Twoich stóp i pokornie  prosimy o przebaczenie. Wierzymy w Twoje słowa, które mówią, że ”choćby nasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją, choćby były jak czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna.” (Iz. 1:18). Dziękujemy Ci  za Twoją niepojętą i  niekończącą się miłość do nas!

A teraz udajemy się do Ogrójca, by modlić się z Tobą, nasz Zbawicielu, do czego każdego z nas dzisiaj nie przypadkowo wezwałeś. Poruszyłeś nasze serca byśmy zapragnęli czuwać wraz z Tobą i zasmakować choćby odrobiny goryczy Twego niezmierzonego smutku. Odpowiadamy, Panie Jezu, na Twoje słowa „Czuwajcie i módlcie się”, dlatego zostawiamy przed drzwiami tej świątyni wszystkie problemy życia codziennego, odrywamy się od naszych myśli, odrzucamy troski i zmartwienia, które nas obciążają, odpędzamy męczące rozproszenia. Nie będziemy Cię też  podczas tej jednej godziny w tygodniu o nic prosić, tylko  poświęcamy ten czas wyłącznie Tobie, Nasz Panie. Chcemy po prostu być z Tobą i z miłością patrzeć na Ciebie, tak jak Ty patrzysz na nas. A jedyne czego teraz  pragniemy to adorować Ciebie, wynagradzać i zadośćuczynić za grzechy własne i całego świata, który tak bardzo się pogubił. Wiemy, jak wielu ludzi Ciebie nie chce znać, jak wielu wątpi w Twoją obecność, są obojętni i mają zimne serca. Wystarczy rozejrzeć się wśród najbliższych, czy znajomych słubiczan, nad czym bardzo bolejemy. Pociągnij ich wszystkich w blask Twego Eucharystycznego Oblicza i nie pozwól ani jednej duszy uciec z objęcia Twej boskiej przyjaźni. Maryjo, Matko i Królowo nasza, tam gdzie jest Twój Syn i Ty zawsze jesteś. Obejmij nas uczuciem Twego Niepokalanego Serca, bądź przy nas podczas tej Godziny Świętej wskazując drogę do Ogrodu Oliwnego, gdzie będziemy mogli trwać u boku Twego umiłowanego, cierpiącego Syna. Duchu Święty, natchnij nas, wypełnij naszą pustkę, oczyść z pychy, pogłębij naszą pokorę, bądź naszym doradcą i przewodnikiem…

Nasza modlitwa ma być dialogiem – rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty, Panie Jezu, przemów do nas w swoim zbawczym słowie i niech ono owocnie zapadnie w grunt naszych serc. Z Ewangelii wg św. Marka (Mk 16, 15-20) „Po swoim zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Jedenastu i powiedział do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie». Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły.”

W święto ewangelisty Marka, bliskiego współpracownika apostoła Piotra, słuchamy końcowych słów jego Ewangelii i ostatnich, Panie Jezu, Twoich słów na ziemi. Można powiedzieć, że jest to Twój, Jezu, testament wskazujący uczniom, ale i nam, uniwersalną misję na cały świat. Po wszystkim, co widzieli i przeżyli, czego nauczyli się od Ciebie, po tylu niepowodzeniach, błędach, złych słowach i czynach, po zdradzie, wyrzeczeniu się Ciebie, ucieczkach i tak Mistrzu, wysyłasz ich, by byli Twoimi świadkami i posłańcami. Potrzebowałeś Panie ich rąk, nóg i głosu, aby dotrzeć do wszystkich narodów i wszystkich serc. Mimo, że byli słabi i grzeszni, a zadanie przekraczało ich zdolności, wysłałeś ich w świat z dokładnym opisem „pracy”. Podobnie i my, może czujemy się słabi, grzeszni, nieszczęśliwi czy nieuzdolnieni, ale też nas potrzebujesz. Chcesz dzięki nam dotrzeć do naszych rodziców, rodzeństwa, dzieci, sąsiadów, przyjaciół, kolegów z pracy, chcesz z nami współpracować i ratować dusze. I bliźni, z którymi każdego dnia się spotykamy również potrzebują nas, potrzebują naszej radości, aby poprzez nią odkryli Ciebie, Jezu, w swoim życiu. Bo wiarę, wielki dar Boży, który otrzymaliśmy, trzeba przekazywać, trzeba ofiarowywać, przede wszystkim przez świadectwo. „Idźcie, niech ludzie widzą, jak żyjecie” – w waszych codziennych zadaniach, czystych spojrzeniach, w pełnych wyrozumiałości rozmowach, w waszym zapale by służyć, zrozumieć, zachęcić i przebaczać. Wiara jest również zadaniem życia wg przykazań Bożych, wiara jako znajomość i wyznanie prawdy o Bogu i człowieku „rodzi się z tego, co się słyszy, a tym zaś co się słyszy jest słowo Chrystusa” – naucza św. Paweł (Rz. 10, 17). Jeśli złożymy ufność w Dobrej Nowinie, w tym wszystkim w czym, Panie Jezu, do nas przemawiałeś to doświadczymy miłości, zarówno do Boga, jak i ludzi. A kto zaufa będzie zbawiony…

Panie Jezu, zostawiłeś nam cały depozyt Dobrej Nowiny, by przekazywać go innym  nie tylko słownie, lecz także przez swoje życie, przyznanie się do wiary przed innymi ludźmi dobre przykłady, praktykę. Tak wiele zależy od naszego przykładu, nie natarczywego słowa czy wywyższania się przez czyny, lecz od pokory w łączności z Duchem Św. byśmy stali się znakiem, na który inni będą patrzeć. Ale by głosić Dobre Słowo trzeba znać teorię i umiejętnie wcielić ją w życie. Trzeba nam zatem postawić sobie pytanie, jak uczestniczyliśmy w katechizacji i czy naprawdę poznaliśmy podstawy naszej wiary i czy poznaliśmy, Ciebie Panie Jezu, w Twoim Słowie? Kiedy ostatnio mieliśmy w dłoniach  Pismo św. i  czy je czytamy? Czy jesteśmy z nim zaznajomieni? Czy mamy pragnienie czytania  Ewangelii i potrzebę  poznawania Słowa Bożego? Czy jesteśmy świadomi tego, że  trzeba systematycznie pogłębiać wiarę, bo na tym polega stała formacja chrześcijanina i nie da się zakończyć edukowania wraz ze szkołą średnią, czy bierzmowaniem. Takie podejście byłoby wprost aroganckie. Powinniśmy więc, jeśli jeszcze tego nie realizujemy, wprowadzić w życie praktyki, które będę budowały naszą duchowość. Zaczynajmy każdy dzień od Słowa Nadziei, przez czytanie, wysłuchanie podcastów bądź obejrzenie filmiku, które wyjaśnią Ewangelię, a dzięki temu napełnimy swoje serca Słowem Bożym. I nie możemy ustawać w codziennym, systematycznym i efektywnym poświęcaniu czasu ze swojego życia, by lepiej poznawać Ciebie, nasz Boże. Dzięki tym kilku minutom napełnimy nie tylko „duchowe akumulatory”, ale i zasoby naszej wiedzy Prawdą Bożą, by móc ją potem innym mądrze rozdawać. A w jaki sposób ją rozdawać,  jak o tym mówić i świadczyć? Wydaje się, że przede wszystkim uczciwym, dobrym i chrześcijańskim życiem, ale i udzielaniem odpowiedzi, tym którzy borykają się z różnymi problemami. Czasami mogą to być nurtujące bliźnich pytania, czy jakieś niewypowiedziane kwestie z ich życia, z którymi nie będą mieli odwagi udać się do księdza, czy siostry zakonnej. A do koleżanki czy znajomego zwrócą się z większą śmiałością. „Idźcie i głoście ewangelię” mówisz Chryste do nas, a jeżeli ktoś nam zada pytanie to musimy na nie udzielić odpowiedzi. Jednak nic nie dzieje się natychmiast. Tak jak ziarno rzucone w ziemię nie od razu kiełkuje, ale potrzebuje czasu na obumieranie by wyrosnąć i wydać plon, tak też jest z Ewangelią. Słowo wypowiedziane potrzebuje czasu na odarcie słuchacza z tego, co jest w nim skostniałe. Pamiętajmy jednak o tym, że musimy przede wszystkim pozwolić byś Ty, Panie Jezu, przez nas i z nami realizował swoje dzieło.

Najmiłosierniejszy Zbawicielu, jednoczymy się z Twym konającym w Ogrójcu Sercem. Jesteśmy słabi i grzeszni, ale z głębi naszych małych serc pragniemy okazać Ci miłość i zadośćuczynić za tak wiele grzechów boleśnie Cię raniących. Przepraszamy za ludzi odrzucających Ewangelię i Prawdę, a tym samym skazującym się na potępienie. Bez Ewangelii, czyli Dobrej Nowiny o zbawieniu, nie ma przed człowiekiem innej perspektywy jak potępienie. Jest tak dlatego, bo każdy człowiek prędzej czy później stanie wobec rzeczywistości swoich win i wobec własnej niedoskonałości. Tej rzeczywistości może zaradzić tylko to, co zawiera Ewangelia – prawda o Bogu kochającym człowieka aż do szaleństwa Krzyża.

Przepraszamy za to, że nie zabiegamy o pogłębianie wiary i  swojego rozwoju duchowego poprzez systematycznie czytanie Pisma Św., dobrych książek katolickich, codzienne słuchanie Słowa Bożego, wybranych homilii, konferencji katolickich, udział w rekolekcjach i to nie tylko tych organizowanych w okresie postu i adwentu, ale w innych miejscach przez cały rok kalendarzowy. Wybacz nam Panie Jezu, że nie współpracujemy systematycznie z łaską Bożą, nie słuchamy natchnień Ducha Świętego i nie zdajemy się całkowicie we wszystkim na Ciebie, Panie Boże.

Przepraszamy za naszą nieumiejętność  konfrontacji Słowa Bożego z codziennością – taką szarą, zwykłą, z czasem dzielonym między pracę, dom, wypoczynek. A przecież  przez to słowo chcesz, Boski Nauczycielu, komunikować się z nami, pragniesz, by to wszystko co jest w tym tekście, stało się naszym udziałem i wypełniło naszą codzienność. Wybacz nam, powierzchowność czytania Ewangelii, bez zrozumienia i bez wsłuchiwania się w swoje serce, a właśnie w nim wschodzą owoce spotkania ze Słowem. Jeśli  w nas dokona się to spotkanie i szczerze wnikniemy w tekst to szybko odkryjemy, że nie jest on zwykłym zbiorem liter, ale że przemawiasz do nas Ty, Panie Jezu!

Przepraszamy za tych wszystkich, którzy nie ufają Tobie, Jezu Chryste, a jedynie pokładają ufność w sobie samych, we własnych siłach, we własnych zdolnościach przez co  ulegają „złemu duchowi” nienawiści, pychy, nieczystości i nie potrafią mówić „nowymi językami” życzliwości, współczucia, przebaczania, miłości.

Przepraszamy za wszystkich antyewangelizatorów, fałszywych pasterzy, którzy przez błędne nauczanie podważają podstawy naszej wiary, sieją zamęt i są szczególnie niebezpieczni dla będących na początku drogi nawrócenia i tych, którzy nie mają łaski wiary. Wyrywkowe poznawanie Biblii i interpretowanie jej w modernistyczny sposób czy też przedstawianie z punktu widzenia apostaty staje się pretekstem do szydzenia z wierzących, antyklerykalizmu i wzbudzania wielkiej niechęci do Kościoła. Najczęściej z takimi zachowaniami można spotkać się w Internecie, a twórcy yotubowych filmów ze swoimi nie poukładanymi emocjami utwierdzają słuchaczy w błędnym pojmowaniu prawd wiary, atakują Boże przykazania i normy moralne próbując odwieźć od Ciebie, Panie Boże.

Przepraszamy za tych, którzy ulegają nowoczesnemu obłędowi sugerującemu, że życie jest naszą własnością. I możemy czynić co nam się podoba, żyć tak jak chcemy, bo przecież jesteśmy wolni i nikt nie może nam rozkazywać, przestaliśmy wierzyć w reguły życia, które nie wytrzymują próby czasu i  których nie można już respektować. Zapominają o tym, że to Ty, Panie Boże, stworzyłeś życie i wiesz najlepiej jak ma ono funkcjonować. Natomiast naczelnym  celem szatana jest wmówienie nam, że to wszystko jest błędne.

Przepraszamy za głoszących nieprawdziwe stwierdzenie mówiące, że „aby się zbawić wystarczy być dobrym człowiekiem”, bez względu na to czy jesteś wierzącym czy niewierzącym. Wówczas  źródłem objawienia jest człowiek, który decyduje co jest prawdą, a Bóg staje się niewolnikiem ludzkiego zakłamania. Człowiek nie jest budowniczym swojego wiecznego przeznaczenia. bo to nie my uczyniliśmy siebie samych..

Jakże pięknie jest gdy nierzadko Ewangelia bywa wypisana na naszych twarzach. Gdy inni pytają: dlaczego tak żyjesz, dlaczego tak postępujesz, skąd bierze się to twoje działanie, skąd czerpiesz radość i siły? A my z promiennością możemy odpowiedzieć, że z relacji z Tobą, Panie Jezu, za pośrednictwem Słowa Bożego tacy jesteśmy. Pierwsi chrześcijanie tym zaskakiwali innych, że byli odmienni niż świat pogański. A dziś tym bardziej potrzebujemy takich świadków Chrystusa, którzy będą inni niż ten świat. Dziękujemy, Najdroższy Jezu, za tę godzinę, którą mogliśmy spędzić przed Twym Przenajświętszy Obliczem, za każde poruszenie serca i nasze nieudolne próby wynagradzania za zniewagi wyrządzone Twojej chwale. „Każda sekunda naszego ludzkiego życia jest nam dana po to, abyśmy się Tobą napełniali. Nigdy nie naprawimy tego, co tu stracimy, nie korzystając z szansy jaką nam Panie dajesz.. Zawsze będziemy o tyle ubożsi w Ciebie, ile tu zmarnujemy. Najwięcej lub nawet wszystko zyskuje ten, kto oddaje Ci wszystko i samego siebie”. (A. Lenczewska- Słowo pouczenia 42)

 

 

 

 

O Słodki Jezu, ukryty w Najświętszym Sakramencie witamy Ciebie. Jezu Chryste prawdziwie i rzeczywiście obecny na tym ołtarzu. Pragniemy Ciebie adorować i przebywać w Twojej obecności w ten czwartkowy wieczór. Duchu Święty, natchnij nas, Miłości Boża, pochłoń nas, drogą prawdy prowadź nas. Maryjo Matko nasza, spojrzyj na nas! Z Jezusem błogosław nas! Od wszelkiego zła, od wszelkiego złudzenia, od wszelkiego niebezpieczeństwa zachowaj nas!

W Eucharystii kryje się tajemnica miłości, którą możemy osobiście poznać. Możemy przyjąć te słowa jako skierowanie konkretnie do nas. Miłość przemienia życie .To prawda, ale tylko wtedy kiedy jej doświadczamy, można czytać o miłości a nawet teoretycznie wiedzieć czym jest miłość a mimo to jej nie znać. Jeśli będziemy czytać i słuchać o adoracji ale nie będziemy poświęcać swojego czasu, aby trwać na adoracji, ominie nas to co najważniejsze. Adoracja jest najprostszym sposobem na to, aby osobiście doświadczyć tego, jak bardzo kocha cię Jezus. Nie ma na ziemi nic piękniejszego i bardziej wartościowego, nic nie jest warte naszego czasu. Nie chodzi o to, aby przeczytać wszystko, lecz o to, aby dać się prowadzić Duchowi Świętemu i zatrzymać się na tym, co dotknie twojego serca. Kiedy znajdziemy to słowo- smakuj je, rozważaj i zachowaj w sercu, aby wydawać owoc w twoim życiu. Wierzymy w Boską przyjaźń. Kochamy Ciebie Panie Jezu. Twoja Miłość jest Miłością Miłosierną. Skierowana jest do najbardziej potrzebujących odkupienia. Zatrzymujemy się na chwilę i wyciszamy swoje serca, to jest chwila w której dajesz Panie absolutnie za darmo swoją Miłość, nie musimy na nią zasłużyć, nikt też nie może jej nam odebrać. Kiedy w to uwierzymy odczujemy w sercu radość i pokój. Czyż to nie jest pocieszające, że nasza nędza i rozbicie nie odpychają Ciebie Panie Jezu, lecz przeciwnie przyciągają Ciebie do nas. Jesteś Tym, który pociesz, nie oskarża, potępia czy odrzuca. Przyjmujesz nas z radością. Przychodzimy do Ciebie bez lęku, bo Jesteś Tym, który nas umacnia i zawsze czekasz. Nie pozwól, aby cokolwiek oddzieliło nas od Ciebie. Nie pozwól, aby cokolwiek sprawiło, że grzech będzie pretekstem oddalenia się od Ciebie. Adoracja jest szpitalem, schronieniem, miejscem uzdrowienia. Wystarczy przyjść i przyjmować Miłość. Tylko miłość uzdrawia, tylko miłość zbawia. Panie Jezu Miłością zwyciężyłeś piekło, Miłością zatryumfowałeś nad śmiercią. Tam gdzie jest miłość tam jest zaufanie. Zadajmy sobie dzisiaj pytanie :- czy nasze serca są pełne ufności?  -czy pragniemy ufać bezgranicznie Jezusowi? -czy prosimy o łaskę takiej ufności ? Panie, naucz nas modlić się za naszych bliskich, prosząc o opiekę nad nimi. Panie, naucz nas rozmowy z Tobą, niech ona będzie planowaniem naszego życia. Niech z Tobą rozpoczynamy każdy dzień i z Tobą go kończymy. Błogosław Panie gdy śpimy i odpoczywamy.

Niech będzie Bóg uwielbiony! Niech będzie uwielbione święte Imię Jego! Niech będzie uwielbiony Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek! Niech będzie uwielbione Imię Jezusowe! Niech będzie uwielbione Najświętsze Serce Jezusowe! Niech będzie uwielbiona Najświętsza Krew Jezusowa! Niech będzie uwielbiony Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie Ołtarza! Niech będzie uwielbiony Duch Święty Pocieszyciel! Niech będzie pochwalona Bogarodzica Najświętsza Panna Maryja! Niech będzie pochwalone Jej Święte i Niepokalane Poczęcie! Niech będzie pochwalone Jej Chwalebne Wniebowzięcie! Niech będzie pochwalone imię Maryi, Dziewicy i Matki! Niech będzie pochwalony św. Józef, Jej przeczysty Oblubieniec! Niech będzie uwielbiony Bóg w swoich aniołach i w swoich świętych!

Czytajmy Pismo Święte: To jest spacer po Bożym ogrodzie, tak mówi -Papież Franciszek. Czytaj fragment kilka razy dziennie,  słuchaj lub czytaj tak długo, aż słowo przemówi do serca. Przepisz fragment z Pisma Świętego i noś słowo w kieszeni (często je czytaj) i noś je w sercu (myśl o tym)i noś je w sercu (myśl o tym). Rób to systematycznie, a efekty będą wspaniałe. O Jezu, widzę tyle piękna wokoło rozsianego, za które nieustannie składam Ci dziękczynienie, ale spostrzegam,  że niektóre dusze są jak kamienie, zawsze zimne i nieczułe. Nawet cuda ich niewiele wzruszają, mają wzrok spuszczony na stopy swoje i tak nic nie widzą prócz siebie. Otoczyłeś mnie w życiu swą opieką czułą i serdeczną, więcej niżeli pojąć mogę, bo dopiero zrozumiem Twą dobroć w całej pełni, jak spadają zasłony. Pragnę, aby życie moje całe było jednym dziękczynieniem dla Ciebie, Boże.

Litania Wynagradzająca za zniewagi przeciwko Najświętszemu Sakramentowi

Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson. Chryste, usłysz nas!

Chryste wysłuchaj nas!
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.

Panie Jezu w Najświętszym Sakramencie za nieskończona miłość ku nam odbierający obojętność i lekceważenie, zmiłuj się nad nami
Panie Jezu w Najświętszym Sakramencie przez nas znieważany,

Panie Jezu w Najświętszym Sakramencie przeznaczony na znak, któremu sprzeciwiać się będą,

Panie Jezu w Najświętszym Sakramencie wydawany na pastwę nienawiści Twoich nieprzyjaciół,

Panie Jezu w Najświętszym Sakramencie wyszydzany i bluźnierstwami obrażany,

Panie Jezu w Najświętszym Sakramencie niegodnie przyjmowany,

Panie Jezu w Najświętszym Sakramencie przez świętokradców sponiewierany i wzgardzony,

Panie Jezu w Najświętszym Sakramencie przez wielu wybranych sług Twoich nie czczony,

Panie Jezu w Najświętszym Sakramencie w wielu kościołach opuszczony i zapomniany,

Bądź nam miłościw, przepuść nam, Panie.

Bądź nam miłościw, wysłuchaj nas, Panie.

Za znieważenie tak wielkiego Sakramentu Miłości, wynagradzamy Ci, Panie.

Za nienawiść bezbożnych, wynagradzamy Ci, Panie.

Za rzucane przeciw Tobie bluźnierstwa, wynagradzamy Ci, Panie.

Za oziębłość wielu Twoich dzieci, wynagradzamy Ci, Panie.

Za niewdzięczność i zapomnienie ludzi o Tobie w Najświętszym Sakramencie, wynagradzamy Ci,

Za profanację Twoich świątyń, wynagradzamy Ci, Panie.

My grzeszni Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Panie.

Abyś wszystkich wiernych głęboką i gorącym nabożeństwem do Najświętszego Sakramentu łaski szczerego nawrócenia udzielić raczył, wysłuchaj nas, Panie.

Abyś braciom odłączonym dostatecznego poznania tej tajemnicy miłości udzielić raczył,

Abyś nas do częstego i godnego przyjmowania Komunii św. zachęcić raczył, wysłuchaj nas, Panie.

Abyś nas w godzinie śmierci tym niebieskim pokarmem posilić raczył, wysłuchaj nas, Panie.

Abyś wynagrodzenie nasze łaskawie przyjąć raczył, wysłuchaj nas, Panie.

Panie Jezu w najświętszym Sakramencie, zmiłuj się nad nami!

Panie Jezu w najświętszym Sakramencie, zlituj się nad nami!

Jezu Chryste Królu,, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie.

Jezu Chryste Królu,, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie.

Jezu Chryste Królu, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

 Módlmy się. Panie Jezu Chryste, Ty z nieskończonej miłości Twego Serca dzień i noc pozostajesz z nami w Najświętszym Sakramencie, a za miłość odbierasz obojętność, szyderstwa, świętokradztwa i wzgardę, którymi ludzie Cię obrażają. Daj nam tę łaskę, błagamy Cię, Panie, abyśmy Ciebie za tak liczne zniewagi szczerze przepraszali i wynagradzali za nie jak najgorętszą miłością i uwielbieniem Dopomóż nam, Panie Jezu, abyśmy Cię zawsze jak najgodniej w Komunii św. przyjmowali. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen. Dziękujemy Tobie Panie Jezu: za Ojca Świętego Franciszka, za wzrost Twojego Kościoła, za Biskupów, Kapłanów, zakonników, zakonnice, za każdego człowieka, nasze rodziny i nas samych za tych z którymi się spotykamy, o pokój na świeci i w naszych sercach. Dziękujemy za dar Eucharystii.

Panie Jezu, stajemy przed Tobą w ten czwartkowy wieczór, pragniemy w sposób szczególny, jakby na nowo przeżyć cierpienia, opuszczenie i mękę, które podjąłeś dla naszego zbawienia, W czasie tej godziny pragniemy odpowiedzieć na Twoje wezwanie „Czuwajcie i módlcie się”, Chcemy Cię uczcić, wyznać naszą wiarę i miłość do Ciebie, obecnego wśród nas w Najświętszym Sakramencie. Obiecałeś pozostać wśród nas aż do końca wieków. Pragniemy podziękować Ci za to i przeprosić Cię za brak naszej miłości i słabą wiarę. Umocnij i oczyść nas mocą Twojego Ducha Świętego. Oświeć oczy umysłu naszego, abyśmy chwalili Cię nie tylko ustami, ale i świętością naszego życia.

Nasza modlitwa ma być dialogiem – rozmową z Tobą, dlatego Ty, Panie przemów do nas w swoim zbawczym słowie. Z Ewangelii św. Jana (3, 31-36) „Ten, kto przybywa z wysoka jest ponad wszystkim, kto zaś pochodzi z ziemi, do niej należy i mówi po ziemsku. Ten, kto przybywa z nieba jest ponad wszystkim i daje świadectwo o tym, co widział  i słyszał: tymczasem nikt nie przyjmuje Jego świadectwa. Ten jednak, kto przyjął Jego świadectwo, tym samym potwierdził, że Bóg jest prawdomówny. Ten, kogo Bóg posłał, głosi Jego naukę, gdyż Bóg daje Mu swojego Ducha bez ograniczeń. Ojciec miłuje Syna i wszystko przekazał w Jego ręce. Stąd każdy, kto wierzy w Syna ma życie wieczne. Kto natomiast nie jest posłuszny Synowi, nie będzie miał udziału w tym życiu, lecz ciąży na nim gniew Boży”.

Jezus przybywa od Ojca i całym swoim życiem tu, na ziemi, daje świadectwo o tym wszystkim, co poznał u Ojca. Tylko On widział Ojca, tylko On zna Go naprawdę, tylko On go objawia. Pan Jezus i cała Ewangelia ukazują też coś o owej intymnej relacji Ojca i Syna: Ojciec miłuje Syna. Do bogactwa tej relacji Ojca i Syna wchodzi każdy, kto wierzy w Jezusa i jest posłuszny Synowi. Kto myśli w kategoriach tego świata, nie przyjmuje Jego świadectwa, jest poza prawdą, sam się z niej wyklucza. Ten kto przyjmuje Jego Słowo, ma udział w prawdzie, jaka jest w Bogu. Ma udział w życiu wiecznym. Panie Jezu, wierzymy w to, co objawiasz o Ojcu, że Cię miłuje, posyła na świat, że głosisz Jego prawdę i zapraszasz także nas, abyśmy przez wiarę mieli udział w wiecznej radości Waszej wzajemnej miłości.

Przeżywamy Tydzień Miłosierdzia. W ostatnią niedzielę, przeżywaliśmy Święto Miłosierdzia Bożego. Z dzienniczka św. Faustyny: „Miłosierdzie Pańskie wyśpiewywać na wieki, będę przed wszystkim ludem, bo Ono jest największym przymiotem Boga. A dla nas nieustannym Cudem. Miłosierdzie Pańskie okaże się w duszy, w całej pełni, gdy spadnie zasłona. Ze źródła Miłosierdzia Twego, o Panie płynie wszelkie szczęście i życie. A więc, wszystkie stworzenia i twory Wnętrzności Miłosierdzia Bożego otwarte dla nas. Przez żywot Jezusa na Krzyżu rozpięty. Nie powinieneś wątpić ani rozpaczać grzeszniku, Ale ufać miłosierdziu, bo i ty możesz zostać świętym. Dwa Zdroje wytrysły w kształcie promieni z Serca Jezusowego. Nie dla Aniołów ani Cherubów, Serafinów. Ale dla zbawienia człowieka grzesznego” Przemówiłeś do nas Panie przez duchowe bogactwo św. siostry Faustyny. Zostawiła ona światu wielkie orędzie Bożego Miłosierdzia oraz zachętę do całkowitego zawierzenia Stwórcy. Dałeś jej łaskę szczególną, bo mogła doświadczyć Twojego Miłosierdzia na drodze mistycznych przeżyć i dzięki szczególnemu darowi modlitwy kontemplacyjnej.

Panie, Ty nam dałeś siostrę Faustynę aby przypomniała światu tajemnicę Miłosierdzia Bożego, niewysłowioną tajemnice Ojca, której tak bardzo potrzebuje dzisiaj człowiek i cały świat. Z Psalmu 107 „Wysławiajmy Pana, bo jest dobry, bo na wieki Jego Miłosierdzie”. Panie zostawiłeś proste słowa Jezu ufam Tobie, które są widoczne na obrazach z Twoim wizerunkiem. One są dla tylu ludzkich serc w przeszłości i w przyszłości jasnym wskaźnikiem drogi. Jezu ufam Tobie. Nie ma takiej ciemności gdzie by człowiek musiał się zagubić. Jeśli Tobie Panie zaufa, zawsze znajdzie się w świetle. Twoje miłosierdzie Panie ukazuje prawdę, że dobro zwycięża zło, życie jest silniejsze od śmierci, Twoja miłość jest mocniejsza od naszego grzechu.

To wszystko ukazuje się w tajemnicy paschalnej naszego Pana Jezusa Chrystusa. Tutaj Bóg pokazuje, kim jest naprawdę. Ojcem o czułym sercu, które nie zniechęca się wobec niewdzięczności swoich dzieci i zawsze jest gotowy do przebaczenia. Swoim czcicielom zostawiłeś Panie swój obraz. Charakterystyczne dla tego wizerunku są dwa promienie. Blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia duszę, czerwony  promień oznacza Krew, która jest życiem dusz. Szczęśliwy kto w ich cieniu żyć będzie, bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga. Obraz z napisem Jezu ufam Tobie ma przypominać żądania Twojego miłosierdzia, bo nawet  wiara najsilniejsza nic nie pomoże bez uczynków (Dz. 742). Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci, Ja sam bronić będę ją jako Swej chwały (Dz. 48). Świętej siostrze Faustynie zostawiłeś Panie Koronkę do Miłosierdzia Bożego i związane z nią obietnice: Ktokolwiek będzie ja odmawiał, dostąpi wielkiego Miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą podawać grzesznikom jako ostatnia deskę ratunku. Chociażby był grzesznik najzatwardzialszy, jeżeli raz tylko zmówi te koronkę, dostąpi łaski nieskończonego miłosierdzia mojego. Pragnę, aby świat poznał całe miłosierdzie Moje, niepojętych łask pragnę udzielać duszom, które ufają Mojemu Miłosierdziu (Dz. 687). Dusze,  które odmawiać będą tę koronkę, miłosierdzie Moje ogarnie je w życiu, a szczególnie w godzinę śmierci (Dz. 754).  Gdy tę koronkę przy konających odmawiać będą, stanę między Ojcem a duszą konającą nie jako sędzia sprawiedliwy, ale jako Zbawiciel Miłosierny (Dz. 154). Do św. siostry Faustyny, Panie powiedziałeś: przez odmawianie tej koronki zbliżasz ludzkość do Mnie (Dz. 929). Panie Jezu,  przez odmówienie  Koronki do Miłosierdzia Bożego, chcemy się Tobie zawierzyć, uczcić i uwielbić Twoje miłosierdzie.

Ustanowiłeś też Panie Święto Miłosierdzia Bożego w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. W dniu tym otwarte są wnętrzności Miłosierdzia Mojego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do miłosierdzia Mojego. Która dusz przystąpi do spowiedzi i Komunii Świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar, w dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski (Dz. 699).Godzina Miłosierdzia Bożego. Ile razy usłyszysz, jak zegar bije trzecią godzinę, zanurzaj się cała w miłosierdziu Moim, uwielbiając i wysławiając je. Wzywaj Jego wszechmocy dla świata całego, a szczególnie dla biednych grzeszników, bo w tej chwili zostało na oścież otwarte dla wszelkiej duszy (Dz. 1572). Panie Jezu obiecałeś siostrze Faustynie, że w tej godzinie uprosi wszystko dla siebie i innych. W tej godzinie stała się łaska dla świata całego – Miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość (Dz. 1572).

W dniu dzisiejszym w rocznicę męczeńskiej śmierci św. Stanisława w polskim parlamencie odbyła się debata nad ustawami dot. zabijania dzieci. Módlmy się i wynagradzajmy za rządzących naszą Ojczyzną, w intencji wynagradzającej Najświętszemu Sercu Pana Jezusa za brak wiary w rzeczywista godność Matki Bożej, za kapłanów o świętość dla nich, za chorych i cierpiących. W tych intencjach odmówimy litanię do Miłosierdzia Bożego.

Zmartwychwstały Panie ukryty pod postacią białego chleba, przychodzimy do Ciebie z pokorą i miłością. Klękamy przed Twoją Święta obecnością w Hostii Świętej. Wierzymy w tę prawdę, której nas uczy Kościół Święty, że jesteś obecny w Najświętszym Sakramencie w sposób rzeczywisty i prawdziwy. Jezu, Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, klęczymy przed Tobą, by podziękować Ci za dzieło naszego odkupienia. Ty Jezu, Synu Boga, złożyłeś siebie Ojcu w przebłagalnej ofierze za nasze grzechy. Mordowali Cię źli ludzie, a ty dobrowolnie ofiarowałeś swoje życie, by wybawić nas od śmierci wiecznej. Twoja krew, płynąca z krzyża wybawia miliony ludzi, którzy dostępują łaski zbawiania. Jesteśmy Panie, wszyscy naznaczeni Twoją świętą krwią i dziś Tobie, Baranku Boży pragniemy z serca podziękować za nasze ocalenie. Dziękujemy Ci Synu Boga, za to, że ukryłeś swoje bóstwo w małej okruszynie chleba i stałeś się przez to dla nas tak łatwo dostępnym. Wybacz nam Jezu słabość naszej wiary. Tak trudno nam ludziom, tego świata uwierzyć w Twoje bóstwo. Otwórz oczy naszego serca, byśmy umieli w Komunii Świętej dostrzegać Twoje zmartwychwstałe ciało. Spraw, by każde nasze spotkanie przy ołtarzu umacniało i ożywiło naszą wiarę w Twoje zmartwychwstanie i oczekujące na nas nowe życie. Naucz nas obcować z Tobą zmartwychwstałym i uwielbionym zbawicielem, by nasze życie było opromienione blaskiem Twej chwały.

Zmartwychwstały Panie, przebacz nasze czyny, które świadczą o niedojrzałości i braku braterstwa. Przebacz waśnie rodzinne, konflikty sąsiedzkie i parafianie, brak bratniej atmosfery w naszym narodzie. Przebacz i swoją dłonią pobłogosław, by serca nasze wypełniła radość i pokój. Panie Jezu spójrz na swoich braci i siostry zniewolonych nałogami i grzechami i w imię miłości, pomóż im wyrwać się z tych nałogów. Panie Jezu wejrzyj na chorych, kalekich i umocnij ich swoim zmartwychwstałym ramieniem. Wspomnij Jezu na swoich braci, którzy nie umieją kochać i uzdolnij ich wszystkich dożycia w miłości. Panie Jezu, który dajesz nam Ducha świętego i pełnię jego darów, uweselasz nas jego obecnością i hojnym błogosławieństwem i nadzieją. Dajesz nam szansę odradzania się na nowo w sakramencie pokuty- w sakramencie Twojego miłosierdzia. Daj abyśmy całym sercem korzystali z tego daru, składali Ci dziękczynienie naszym życiem. O Jezu zmartwychwstały, choć przyjąłeś ciało uwielbione, wiesz o naszych ludzkich potrzebach i troczysz się o nas. Zastawiasz dla nas stół byśmy nie byli głodni, a spożywając Twoje dary, byśmy nawzajem wzrastali we wzajemnie życzliwości. Spraw byśmy zechcieli Cię naśladować byśmy pochylali się nad każda ludzką potrzebą Dozwól żyć nam ta prawdą, że jesteś z nami zawsze, że umacniasz nas i otulasz swoją miłością. Jezu Chryste, dałeś się rozpoznać uczniom, przy łamaniu chleba, rozgrzałeś ich serca swym ogniem, by usiedli z Tobą do stołu. Ty nas ciagle zapraszasz do stoi eucharystycznego. Ty ciągle nas chcesz karmić sobą, daj abyśmy czcili Twoje ciało i krew ukryte w Eucharystii. Byśmy posilali się tym Boskim chlebem jak najczęściej ku życiu wiecznemu.

W pierwszy czwartek miesiąca chcemy podziękować Ci Panie Jezu, za wieczernikowi dar. Pragniemy rozważyć słowa, które od wieków rozbrzmiewają po całej zima. Twoi kapłani trzymając w ręku chleb, wypowiadają je we wszystkich językach: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje, za które za was będzie wydane. Zostałeś Panie na ziemi, by zapraszać na ucztę i karmić nas Swoim Ciałem. Słowa konsekracji, to jedyne słowa, aktualnie wypowiadane przez kapłanów na całym świecie.  Tak niewielu z nas Panie dostrzega cud wieczernika, tak niewielu otwiera serce, by usłyszeć Twoje wezwanie, bierzcie i jedzcie. Twoje słowa Panie wypowiedziane nad kielichem wina mówią o nowym wiecznym przymierzu jakie zawarłeś z nami na Golgocie, a uobecniasz w każdej ofierze mszy świętej. Dziękujemy Ci za ten napój, dziękujemy za miłość Twoją objawioną w sakramencie Ciała i Krwi.

Panie Jezu, Chryste! Witamy Cię i pozdrawiamy obecnego w Najświętszym Sakramencie. Z Twojej woli i z Twojej łaski dane jest nam uczestniczyć w tej godzinie, otwierać przed Tobą serca i umysły, abyś Ty sam mógł nas prowadzić, przemieniać i kształtować. Tobie całkowicie się oddajemy. Niech czas czuwania w tej godzinie będzie ku Twojej chwale, tak, aby wszystkie nasze myśli, pragnienia i czyny skierowane były ku Twojej służbie i ku Twojej miłości. Jak wielka jest nasza radość, o Jezu. Jesteśmy tu z Tobą, Chlebem, który zstąpił z nieba. Przedwieczny Boże, chwalebny Panie, prawdziwy Zbawicielu. O Jezu, niech niebo i ziemia nieustannie oddają Ci cześć. Niech wychwalają Cię aniołowie i święci. Niech wszyscy ludzie wielbią Ciebie, nasz Panie i Zbawicielu. Bądź uwielbiony Jezu Chryste! Przyzywamy Twojego Ducha Świętego, abyśmy gromadząc się przed Twoim Najświętszym Obliczem, jednoczyli się z Tobą, abyśmy zostali oczyszczeni i przeżywali razem trwogę konania w opuszczeniu w Ogrodzie Getsemani, gdzie pociłeś się krwawym potem, cierpiałeś i przeżywałeś potworną agonię. W Getsemani doświadczyłeś wielkiego bólu, który przeszył Twoją Duszę i goryczy, jaką wzbudziły w Tobie grzechy zaciemniające umysł człowieka i sprowadzające go na manowce. Ty, Panie widziałeś wielu dziś żyjących w grzechach ciężkich, obwiniających o to innych lub swój los, nie mogąc się od tych grzechów uwolnić. Wchodzimy niejako w przeżycia tej owej nocy, chcąc się skupić na Twojej modlitwie i powierzeniu się woli Ojca. Bo tu już w Ogrodzie Oliwnym przeżywałeś Mękę. Gdy modliłeś się do Ojca i prosiłeś o pomoc, Twoja smutna i opuszczona dusza doświadczyła trwogi śmierci. Czułeś się przytłoczony ciężarem niewdzięczności. Krew sączyła się ze wszystkich porów Twego Ciała. Oto kielich, który przyjąłeś i wychyliłeś aż do ostatniej kropli. Wszystko to uczyniłeś dla nas, aby nauczyć nas, że nie powinniśmy wątpić w sens cierpienia i abyśmy pozwolili, by Wola Boga spełniała się w nas.

Jezu, ukryty w Najświętszym Sakramencie, wierzymy, że tu i teraz jesteś z nami. Oto klękamy przed Twoim Majestatem i składamy Tobie należny hołd. Ufamy Twej dobroci i Tobie oddajemy ciężar naszych trosk, kłopotów i spraw. Bardzo pragniemy adorować Ciebie i wynagradzać za nasze grzechy. Wejrzyj na nas, zgromadzonych tu w imię Twoje i napełnij swoją łaską nasze życie, abyśmy mogli coraz bardziej jednoczyć się z Tobą w miłości i w prawdzie. Pomóż nam żyć tylko dla Ciebie, iść drogą, którą nam przeznaczyłeś. Panie Jezu, wpatrując się z miłością w postać białej Hostii, uświadamiamy sobie, że ona jest znakiem Twojego cierpienia za nas, a także całkowitego wyniszczenia, które bezinteresownie podjąłeś. Panie Jezu, mimo iż jesteś Synem Bożym, z miłości do człowieka cierpiałeś okrutne męki i wybrałeś krzyż na narzędzie odkupienia. Sam powiedziałeś, że „nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15J 3). Wielbimy Cię, Chryste, za dar z siebie dla odkupienia grzeszników, których nazywasz przyjaciółmi. To miłość stała się motywem Twej bezgranicznej ofiary. Stanowi to przykład dla nas, którym ciągle brakuje dostatecznej miłości do Ciebie i do drugiego człowieka. Jeśli Ty, będąc Bogiem Żywym, nie oszczędziłeś swojego życia i zawisłeś na drzewie krzyża dla grzesznego człowieka, to o ileż bardziej my powinniśmy kochać ludzi, których mamy wokół siebie. Ofiara złożona przez Ciebie na Kalwarii była najwyższym wyrazem miłości i ciągle w sposób bezkrwawy uobecnia się na naszych ołtarzach w czasie Mszy Świętej. Panie Jezu, Ty powiedziałeś: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie? Panie Jezu! Ilu ludzi te właśnie słowa odstraszyły od Ciebie i Twego Kościoła? I ile razy nas samych zniechęciły, gdy krzyż wydawał się nam zbyt dotkliwy? Czy naprawdę nie ma innej możliwości, by nazywać się Twoim uczniem i zachować swoje życie na wieczność?

Ty, nie tylko uczyłeś, że trzeba każdego dnia brać swój krzyż, ale także pierwszy wziąłeś go na swoje ramiona. Wziąłeś to, co jest najtrudniejsze w życiu każdego człowieka, aby nadać ludzkiemu cierpieniu sens: wartość zbawczą. Dlatego mówisz, że Twoim uczniem może być tylko ten, kto przyjmuje i dźwiga swój codzienny krzyż: krzyż pracy, życia wspólnotowego, krzyż choroby, krzywdy, opuszczenia, odrzucenia, krzyż wszelkiego trudu i cierpienia. Panie Jezu, święty Jan Paweł II uczył nas, że:

  • Krzyż – to znaczy: oddać swoje życie za brata, aby wraz z jego życiem ocalić własne.
  • Krzyż – znaczy: miłość silniejsza jest od nienawiści i od zemsty – lepiej jest dawać, aniżeli brać – angażowanie się skuteczniejsze jest od czczego stawiania żądań.
  • Krzyż – znaczy: nie ma rozbicia się bez nadziei – ciemności bez gwiazdy – burzy bez bezpiecznej przystani.
  • Krzyż – znaczy: miłość nie zna granic; rozpocznij od tych, którzy są najbliżej ciebie, i nie zapominaj o tych, którzy są najdalej.
  • Krzyż – znaczy: Bóg jest większy od nas, ludzi; większy, niż nasza zawodność, jest ratunkiem nawet w największej klęsce, życie jest silniejsze niż śmierć”

Krzyżem są też dla nas skutki grzechu, które na siebie sprowadzamy przez źle pojmowaną wolność. Niekiedy sami też, przez brak cierpliwości i różne słabości, przyczyniamy się do cierpienia innych osób, które są wokół nas. O Boski Zbawicielu, miłość Twoja, którą obejmujesz każdego człowieka, nie pozwoliła Ci nigdy przejść obojętnie wobec cierpiących, smutnych, zawstydzonych, osamotnionych. Zatrzymywałeś się przy opętanych, aby ich uwolnić; przy trędowatych i sparaliżowanych, aby ich przywrócić do pełni zdrowia; przy niewidomych, aby im przywrócić wzrok. Innym razem zatrzymałeś się przy kondukcie żałobnym i wskrzesiłeś syna samotnej matki. Ty z miłością zwracałeś się do każdego człowieka, nie odrzucałeś nigdy od siebie skruszonych grzeszników i przywracałeś im radość i pokój, płynący z przebaczenia i rozpoczęcia nowego życia. Panie Jezu, jakże wielka była Twoja miłość do człowieka, że przyjąłeś ludzkie ciało, podatne na ból i cierpienie. Ty znasz człowieczą słabość, dlatego śpieszyłeś z pomocą potrzebującym, uzdrawiając ich z dolegliwości zarówno cielesnych, jak i duchowych.

Panie Jezu! Ty jesteś zawsze z nami i nigdy nas nie opuścisz. Wiemy, że jedna kropla Twojej krwi spadająca na pustkę naszych serc jest w stanie zrodzić ogromną miłość, która zwycięży grzech. Dlatego pragniemy złożyć Ci dziękczynienie wołając: Dziękujemy Ci,  Panie:

  • Za to, że przychodząc do każdego człowieka leczysz jego zranioną duszę…
  • Za to, że obdarzasz mocą do walki ze złem tkwiącym w człowieku…
  • Za to, że nie potępiasz za upadki, ale z nich podnosisz…
  • Za to, że Twoja doskonałość pochyla się z miłosierdziem nad każdym grzesznikiem szukającym u Ciebie ratunku…
  • Za to, że na przekór wszystkim mocom zła wytrzymywałeś ból i upokorzenie…
  • Za to, że chociaż kolce przebijały Ci skronie, a strugi krwi przesłaniały oczy, widziałeś nawet w oprawcach człowieka i tym bardziej modliłeś się o       przebaczenie i nawrócenie dla nich..

Jezu, człowiek jest wezwany do nieustannego wielbienia Ciebie. Także my, mamy Ci za co dziękować i wielbić. Dlatego, otwierając z wiarą nasze serca, chcemy wznieść do Ciebie nasz hymn uwielbienia, podobnie jak Maryja, która wielbiła Boga za wielkie Jego dzieła. Będziemy powtarzać: Bądź uwielbiony, Panie

  • Za Twoją bezgraniczną miłość do każdego człowieka…
  • Za Twoją nieustanną obecność wśród nas w Najświętszym Sakramencie…
  • Za Twoją obecność w każdym człowieku, zwłaszcza chorym i cierpiącym…
  • Za to, że pozwalasz nam przychodzić do Ciebie i odkrywać przed Tobą nasze  słabości…
  • Za to, że uzdrawiasz nasze chore ciała i zranione grzechem dusze…
  • Za to, że uczysz nas pokornego wypełniania Twojej woli i mężnego dźwigania krzyża…
  • Za wszystko, co otrzymujemy od Ciebie każdego dnia, za radości i smutki…

Panie Jezu! Wziąłeś na siebie krzyż i dźwigałeś go bez jakichkolwiek narzekań i sprzeciwu. Wezwałeś nas, abyśmy wzięli na siebie swój krzyż i szli za Tobą, najbardziej skrzywdzonym i cierpiącym. Krzyż jest symbolem zjednoczenia się z Tobą. Jako chrześcijanie powinniśmy mieć zawsze przy sobie krzyż. Winniśmy nie tylko wpatrywać się w niego, lecz także całować go, zwłaszcza gdy udajemy się na spoczynek i gdy się budzimy. Jednak nie zawsze tak jest. Za wszystkie nasze braki i słabości w niesieniu codziennego krzyża z całego serca wołamy: Będziemy powtarzać: Przebacz nam Panie

  • Za to, że niechętnie bierzemy na siebie krzyż cierpienia…
  • Za to, że bronimy się przed pomocą ofiarowaną przez innych…
  • Za to, że nie umiemy przejąć się nad czyimś nieszczęściem…
  • Za to, że wciąż nie jesteśmy gotowi do zjednoczenia się z Tobą…
  • Za brak wrażliwości wobec cierpiącego człowieka…
  • Za brak umiaru w ocenie upadków innych ludzi…
  • Za wszelkie zaniedbania w pielęgnowaniu cnoty nadziei…
  • Za to, że potępiamy innych, choć sami nie jesteśmy bezgrzeszni…
  • Za każdy grzech, za krzywdę wyrządzoną drugiemu człowiekowi

W wielu objawieniach naszych ostatnich stuleci coraz bardziej naglące jest  wołanie o przebłaganie za zło przez modlitwę i ofiarę w duchu ekspiacji. Źródłem przebłagania jest miłość, jedynie miłość gromadzi dusze. Świat tonie w grzechach, Zbrodnie osiągnęły szczyt. Sprawiedliwość Boża gotowa jest spuścić karę na ludzkość, bo przebrała się miara nieprawości, bo ludzie naszych czasów odmawiają istnienia majestatowi Bożemu, bo Go obrażają, nienawidzą, prześladują, znieważają. Kościół jest prześladowany, Eucharystia profanowana, Matka Boża lżona, wierni męczeni, pozbawiani wolności.

Dar i ofiara z życia dla miłości Bożej ma moc przebłagania wiecznej sprawiedliwości Ojca, a jednocześnie daje życie wieczne. Kim jest ten, który zadośćuczyni za grzechy i nieprawości wszystkich ludzi? Kto składa Ojcu ofiarę przebłagalną, należną za tyle nieprawości?  Jedynie Ty, Panie, niewinny Baranku Boży, Zbawco i Odkupicielu, Baranku, który gładzisz grzechy świata. Ty, który przelewasz Krew na nowej Kalwarii – w Eucharystii. Ofiarowujesz się Ojcu w każdej Mszy świętej i w każdej chwili w tabernakulum na wszystkich ołtarzach świata. Oddajesz się jako najwyższa  ofiara przebłagalna, nieskończenie zadośćuczyniąca.

Panie Jezu, Ty pragniesz ofiar eucharystycznych, ofiar adorujących. Dlatego chcesz, żeby towarzyszyć Tobie na Twojej nowej Kalwarii. Pragniesz łączności przez bolesne Serce Twojej Matki, łączności z ukrzyżowanym i umęczonym Kościołem, łączności z Tobą w jednej i tej samej ofierze przebłagalnej, którą nieustannie składasz Ojcu. Ty, Panie nadajesz wartość wszystkim ofiarom dusz, które łączą się z Tobą. Wzywasz nas Panie, abyśmy szli za Tobą drogą przebłagania przez miłość w łączności z Matką Bożą i z całym  Kościołem. Abyśmy z ufnością spełniali to powołanie wielkodusznie, z miłością i radością.

Z Eucharystii, czyli Ofiary Twojego Krzyża Panie, płynie dla nas moc, abyśmy nie ugięli się i nie załamali w codziennych zmaganiach, w drodze do Ciebie. Pozwoliłeś Panie otworzyć włócznią swoje Serce, abyśmy doznali ukojenia. Dla nas wciąż je otwierasz, gdy trwamy przed Tobą, wpatrując się w Ciebie. Obecny w Hostii, którą adorujemy, wzmacniasz nasze siły, nawracasz i ukazujesz wyjście z każdej sytuacji. Rozpalasz w nas miłość zdolną rozumieć i przyjmować bliźniego; miłość mocną, aby przezwyciężać każde zło. Usuwasz z naszych serc niechęć do codziennego krzyża, dając pragnienie naśladowania Ciebie na drodze, która prowadzi do życia. Cichy i pokorny dajesz nam słodkie jarzmo cichości i pokory, To cisi i pokorni doznają ukojenia  i wchodzą do Twego królestwa. To ci, którzy nie odpłacają złem za zło, Na niechęć, złość okazywaną im przez innych odpowiadają błogosławieństwem. Sercem trwając przy Tobie, pozwalasz, abyśmy upodabniali się do Ciebie, Jezu. Dlatego nie żałujemy czasu na spotkania z Tobą obecnym w Chlebie Życia, przy Tobie Jezu doznajemy pociechy. Jezu dziękujemy, że jesteś tu prawdziwie obecny w Najświętszym Sakramencie.

O Jezu, Mistrzu, zraniony Pasterzu ojcowskiej owczarni, Twoja miłość bez granic ku Ojcu i ku nam, ludziom, sprawiła, że stałeś się na krzyżu najdoskonalszą ofiarą, trwasz na wieki w ofierze i w tajemnicy Eucharystii. Ty jesteś nieskończoną, powszechną i wieczną ofiarą przebłagalną przedstawioną sprawiedliwości Bożej za grzechy ludzi wszystkich czasów. Bez Ciebie nie ma żadnego odkupienia, żadnego zbawienia, żadnej nadziei na ocalenie. Ludzkość skazana jest na zagładę i na potępienie za swe zbrodnie i nieprawości wołające o pomstę do nieba. O Jezu, bądź pośrednikiem i ofiarą przebłagalną również za ten nasz wiek negacji i zaparcia się Boga. Przed nami Wielki Tydzień, w Wielki Czwartek będziemy obchodzić pamiątkę ustanowienia Sakramentu Eucharystii i Sakramentu Kapłaństwa. Otoczmy naszych kapłanów modlitwą i dziękujmy za ich trudną posługę i powołanie. Ks. Dolindo Ruotolo mówił: Bez przylgnięcia do Krzyża Chrystusa kapłan nie może nic. W swoich zapiskach pozostawił przesłania od Ciebie, Jezu, skierowane do kapłanów. W jednym z nich zapisał: Patrz na Mnie, ukrzyżowanego z miłości do ciebie i do ludzi, i tak nabieraj odwagi w swoim trudzie, bólu, cierpiąc dla powierzonych w twoje ręce dusz. Synu Mój, Kapłan jest też ukrzyżowany. Krzyż to jego odzienie, jego królewski mundur. Kapłan nosi mundur Zbawiciela dla Krzyża. Z Krzyża zobaczyłem dusze z wszystkich wieków, widziałem zasadzki demona przeciwko nim, błędy jakie popełniły i pokusy grzechu, (…) W Mojej nieskończonej miłości powierzyłem je Maryi, ogłaszając pilną potrzebę oddania się Jej, by ocaleć. (…) A Maryja, drżąc w ogromnym bólu, przyjęła do swojego Serca wszystkie te dusze i przyjmuje je za każdym razem, kiedy ty, Kapłanie Mój, sam Jej je powierzasz. Ty zaś patrz na św. Jana. Jego jako pierwszego powierzyłem Maryi. Bo tym samym oddałem Jej wszystkich Kapłanów, którzy mieli zastąpić Mnie w świecie po Mojej śmierci i którzy mieli zastąpić moją miłość do Niej, Matki, która patrzyła na moją śmierć. Kapłan, który w pełni i jak syn nie czci Najświętszej Mojej Matki, nie wypełnia Mojego testamentu miłości. Ukrzyżowany niczego po sobie nie zostawiłem. (…) Duszom zrozpaczonym w bólu dałem to, co miałem najcenniejszego, najpiękniejszego i co najbardziej kochałem: dałem im Maryję. Dałem Ją przede wszystkim i najpierw Kapłanom, by przez następne wieki przekazywali Mój testament.

 

 

 

 

 

Witaj Miłości! Witaj nasz Panie i Zbawicielu, ukryty w tym małym kawałku chleba, ale jakże wielki i wspaniały. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, pochylony nad kamieniem w ogrodzie Oliwnym. Jesteś smutny, bo wiesz, co będzie za moment, bo wiesz co przyniesie Twoja Droga Krzyżowa. Ale widzisz w tym momencie nasze serca i naszą, mimo wszystko, radość, że zaprosiłeś nas dzisiaj do Siebie. Nasze serca przepełnia wdzięczność, że możemy towarzyszyć Tobie, nasz Nauczycielu w tym ogrodzie Oliwnym, że chociaż trochę możemy wynagrodzić Tobie opuszczenie Ciebie przez Twoich uczniów.

Dziękujemy Ci za to, że po raz kolejny obdarzyłeś nas łaską, abyśmy mogli tutaj przyjść, uklęknąć przed Twoim Boskim Obliczem, ukorzyć się przed Tobą.  Panie Jezu, ale mimo tej radości serca widzisz też nasz smutek, że tylu ludzi odrzuca tą łaskę.  Panie, Ty widzisz ich serca, i widzisz , jakie sprawy przesłaniają im radość z poznania Ciebie, z trwania w Twojej obecności. Jezu, jaki kamień zamknął ich serca? Miłości, Ty powiedziałeś, że nie chcesz wielomówstwa, tylko otwartości serca, szczerości i prostoty dziecka. Dlatego prosimy Ciebie – Duchu święty, otwórz nasze serca, otwórz nasze umysły – oczyść je ze wszystkiego co nam przeszkadza być w bliskości naszego Boga. Daj nam prostotę dziecka, daj nam otwartość w dzisiejszej adoracji.

I już  teraz pragniemy Cię Jezu przeprosić za naszą dorosłość, która nie pozwala  nam stanąć w prostocie. Przepraszamy Cię Jezu, za nasze dorosłe analizowanie wszystkiego: słów, postaw i tego wszystkiego co, tak naprawdę, nie powinno nas interesować. Abba, ty wiesz jakimi jesteśmy i mimo wszystko tak mocno nas ukochałeś, żeś dał  Syna Jednorodzonego, aby każdy, kto w niego wierzy, miał życie wieczne. Boże, wierzymy, zaradź naszemu niedowiarstwu !!!

Panie Jezu, niech cały ten wieczór spędzony w Twojej obecności będzie jednym wielkiemu uwielbieniem Ciebie! Niech to nasze uwielbienie będzie balsamem kojącym Twoje rany zadane naszymi rękoma. Daj nam postawę skruchy, daj nam postawę uniżenia naszych serc i umysłów i ducha. Krzyżu, na którym rozpięte będzie ciało  Mesjasza, aby zgładzić nasze grzechy i dać życie wieczne – uproś nam łaskę, abyśmy my wszyscy, którzy, do tej pory słuchaliśmy, ale nigdy nie pojęliśmy Słowa Bożego, abyśmy usłyszeli  głos Syna, abyśmy pojęli jego naukę a przede wszystkim pojęli Miłość Bożą. Krzyżu święty, uproś nam łaskę szczerego czuwania z Chrystusem w Ogrójcu. Niech ta godzina będzie wypełniona miłością serca, miłością bezwarunkową,  miłością dziecka do Swojego rodzica – szczerą, ufną , bezkompromisową.

Panie Jezu, znowu stajemy przed Tobą w ten czwartkowy wieczór. Pragniemy w sposób szczególny, jakby na nowo, przeżyć cierpienia, opuszczenie i mękę, które podjąłeś dla naszego zbawienia. W czasie tej godziny pragniemy odpowiedzieć na Twoje wezwanie „Czuwajcie i módlcie się”. Dlatego chcemy Cię uczcić i wyznać naszą wiarę i miłość  do Ciebie, obecnego wśród nas w Najświętszym Sakramencie. Obiecałeś pozostać wśród nas aż do końca wieków. Pragniemy podziękować Ci za to i przeprosić Cię za brak naszej miłości i słabą wiarę. Umocnij i oczyść nas mocą Twojego Ducha Świętego. Oświeć oczy umysłu naszego, abyśmy chwalili Cię nie tylko ustami, ale i świętością naszego życia.

Nasza modlitwa ma być dialogiem – rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty, Panie, przemów do nas w swoim zbawczym słowie. Ewangelia wg. świętego Jana  (5,31-47): „Jezus powiedział do żydów: Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, świadectwo moje nie byłoby prawdziwe.  Jest ktoś inny, kto wydaje świadectwo o Mnie; a wiem, że świadectwo, które o Mnie wydaje, jest prawdziwe.  Wysłaliście poselstwo do Jana, i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem.
Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wypełnienia; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza;  nie macie także Jego słowa, trwającego w was, bo wyście nie uwierzyli Temu, którego On posłał. Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Nie odbieram chwały od ludzi, ale poznałem was, że nie macie w sobie miłości Boga. Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył ktoś inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga? Nie sądźcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak wierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie wierzyli. o Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakżeż moim słowom będziecie wierzyli?»

Panie Jezu, nie łatwe dziś słowa mówisz do nas. Jak często byśmy chcieli ich nie słyszeć. Jak często przechodziliśmy nad nimi dalej mówiąc: Jezu, nie rozumiem, to nie dla mnie, za głupia jestem, niech mądrzejsi ode mnie tym się zajmą. I mówisz to dziś do nas w połowie Wielkiego Postu, kiedy coraz bliżej jesteśmy nie tylko twojej męki, ale przede wszystkim Twojego Zmartwychwstania. A Twoje słowa Chryste są takie proste – ale jakże niewygodne dla nas. Bo kogóż my bierzemy na świadków Jezu? Czy Boga i Ducha świętego? czy tez innych ludzi nam samym podobnych ? czyż nie  łatwiej i przyjemniej jest wziąć na świadków naszej wiary kogoś kto myśli i czuje tak samo jak my?

Jeszcze chwila i kolejne przygotowania do Świąt. Już teraz myślimy o tym jakie ciasto upieczemy, jak pokolorujemy jajko do święconki, jak udekorujemy nasze mieszkania. A Ty się Jezu pytasz  – dla kogo to? Dla lepszego samopoczucia, aby inni nas pochwalili jakie ładne ozdoby świąteczne mamy, aby pochwali się piękną palmą lub koszyczkiem wielkanocnym? Ty tego nie negujesz Jezu, boś jest Bogiem i Tobie należą się wszystkie skarby i piękności tego świata. Zresztą, to Ty jesteś ich właścicielem, do Ciebie one należą. Ale cóż to jest warte, gdy nie będzie w tym Ciebie, gdy nie będzie naszej miłości ku Tobie.

Jezu, oddajemy Tobie, ból naszych kolan, chłód przebywania w kościele, naszą senność i wszystkie nasze niedostatki jako wynagrodzenie za wszystkie wcześniejsze przegotowania i przeżywania świąt Wielkiej Nocy bez Ciebie Boże. Przepraszamy Cię Jezu, że gdy odsunąłeś kamień ziemskiego grobu, Ty Bóg  nasz Zbawca nie mogłeś odsunąć kamienia z naszych serc i serc ludzi na całym świecie.

Wybacz Jezu i przyjmij jako wynagrodzenie w połączeniu z Twoim łzami wylanymi podczas Golgoty i  Twoimi krwawym potem w Ogrojcu, te wszystkie łzy, które są i będą wylewane podczas tego Wielkiego Postu. Przyjmij te łzy cierpienia, bólu, rozpaczy niemego krzyku ofiar przemocy fizycznej i psychicznej, na przebłaganie za uczynki nas wszystkich – ludzi wierzących, niewierzących , poszukujących, zagubionych, zrozpaczonych, tych, którzy schowali się za murem obojętności  albo nadmiernej  radości.

Wybacz nam Panie – nam wszystkim, że codziennie przybijamy Cię do Krzyża, że codziennie wkładamy ci koronę cierniową, że codziennie przebijamy Ci bok i serce. Wybacz nam Jezu, że kolejny raz obiecywaliśmy, że tym razy wyjdziemy z Tobą na pustynię  a już  na początku drogi, odwróciliśmy się od Ciebie. Wybacz nam Jezu… Boże – oddajemy Ci przebity bok i serce Twego Syna Jezusa Chrystusa – na wynagrodzenie za wszystkie myśli, słowa, czyny  i zaniedbania, w któryś  uważaliśmy, że nasza wiara jest lepsza od innych, że nasza miłość jest większa.

Panie Jezu, wiara, którą otrzymaliśmy dzięki Twojej łasce to skarb – wielki skarb ale to nie sztabka złota, która jest stałą i ma swoje wymiary. Wiara jest dynamiczna, jest skarbem w glinianym naczyniu naszych serc. A nasze serca, jak właśnie glina – chłonie z zewnątrz smaki, zapachy, kolory. I tylko Ty  Jezu, przez swoją śmierć i Zmartwychwstanie może oczyścić to wątłe naczynie, by znów było pełne Bożej miłości.

Jezu wybacz nam nasza pychę, wybacz nam, że zamiast prosić Ciebie, aby naszym świadkiem był nasz Tatuś Niebieski, tak często bierzmy na świadków ludzi, którzy są tak samo grzeszni ja my. Przyjmij Panie Jezu to nasze dzisiejsze czuwanie jako wynagrodzenie za pychę „tworzenia  kółek wzajemnej adoracji” zamiast zapytać się brata, siostry – co i się we mnie nie podoba? Co mam zmienić w sobie? Nad czym mam popracować ? Panie Jezu, przecież  nasza własna pycha nie pozwoli nam zobaczyć nam naszych słabości.  A ileż razy pycha zamieniała nam grzech w cnotę? Ileż razy usprawiedliwialiśmy grzech? Boże przebacz nam, że nie  braliśmy wówczas na świadka  Trójcę Przenajświętszą. Oddajemy Ci Jezu, jako wynagrodzenie za te uczynki i zaniedbania nasz lęk i strach, nasze obawy, nasze kołatanie serca, nasze nerwobóle w żołądku i kręgosłupie. Przyjmuj je Panie, w połączeniu z ofiarą Jezusa Chrystusa na ołtarzach całego świata.

Wybacz nam Panie Jezu, że tak łatwo ekscytujemy się innymi ludźmi. Ileż razy słyszałeś Jezu z naszych ust, że ten czy inny kapłan to taki charyzmatyk! A ta modlitwa to taka potężna! I mnóstwo, mnóstwo uwielbienia ludzi i słów.

Wybacz nam Panie Jezu, bo przecież tylko Tyś jest godzien wszelkiej czci i uwielbienia!!  Bo gdyby nie Twoja łaska  Panie, to nie było tych wspaniałych kapłanów – a każdy jest wspaniały – bo przynosi nam Ciebie – Jezu Chryste – podczas każdej Eucharystii, bo poprzez nich udzielasz nam Jezu przebaczenia w sakramencie pokuty!! Panie Jezu, to nie modlitwa, ale Twoje Słowo – daje nam życie wieczne. Bo Twoje Słowo jest żywe! To Ty Panie Jezu jesteś Drogą, Prawdą i Życiem ! Tak często o tym zapominamy, wybacz nam…

Ofiarowanie zasług Chrystusa Pana za grzechy nasze: Najłaskawszy Jezu ponieważ według niepojętej miłości Twojej lepiej niż ktokolwiek znasz nędzę ułomności ludzkiej błagamy Cię ulituj się nad wielką naszą sła­bością i sam zechciej zadośćuczynić sprawiedliwości Bożej za wszystkie nasze błędy. Ofiaruj łaskawy Jezu miłosiernemu Ojcu Twojemu cichość ust Twoich Świętych na zgładzenie i dla naprawienia tego wszystkiego, czego się przez nieużyteczne wielomówstwo z obrazą Boga naszego się  dopuściliśmy i uzupełnij co przez nie zaniechaliśmy do­brego uczynić. Ofiaruj Mu także dobrotliwy Jezu za wszystkie nasze  grzechy słuchem popełnione, powściągliwość uszu Twoich Świętych, umartwienie oczu Twoich świętych za nasze spojrzenia niewstydliwe. Ofiaruj także Jezu  przeczyste czyny rąk Twoich, oraz skromność nóg Twoich Najświętszych za wszystkie występki próżnej pracy naszej  i nieużytecznych naszych przechadzek. Wreszcie o Najsłodszy Jezu! Ofiaruj Boskiemu Majestatowi ubóstwione Serce swoje za­ wszystkie zbrodnie nasze, jakie kiedykolwiek popełniliśmy myślą, pożądaniem lub zezwoliłem na grzech. Amen.

Panie Jezu, i znów ta godzina tak szybko minęła. I znów czas opuścić ten kościół i wrócić do naszych domów. Ale to nie czas rozstania. Bo Ty Jezu idziesz z nami. Będziesz szedł koło nas, dźwigając nasze krzyże i jednocześnie dając nam swoją miłość. Jedyne co może zrobić to powiedzieć: Dziękujemy i oddać Ci nasze życie, zmartwienia, radości. Dziękujemy!

 

Witaj umiłowany Jezu, nasza Opoko i Wybawicielu! Jak dobrze być tu przy Tobie i wpatrywać się w Twoje Przenajświętsze Oblicze ukryte pod postacią konsekrowanego chleba. Jak dobrze trwać razem z Tobą, kiedy nasze serca promienieją radością i wdzięcznością za to, że obdarzyłeś  nas łaską zapraszając dzisiaj do Siebie. Uwielbiamy Cię z głębi naszej nicości i dziękujemy za wszelkie łaski, którymi nas nieustannie obdarzasz, za dar Twojej Przenajdroższej Krwi i Męki, za nieskończoną miłość i miłosierdzie, jakimi nas darzysz. Panie nasz, Tobie oddajemy wszystkie nasze dzisiejsze działania, trudy, cierpienia i zranienia na przebłaganie  za wszelkie wyrządzone zło. Pragniemy uświęcić bicie naszych serc, nasze myśli i każde nawet najprostsze zmaganie, jednocząc je z Twoimi niezmierzonymi zasługami. Chcemy też naprawić nasze błędy, rzucając je w żar Twojej Jezu miłości. Umiłowany Boże, prosimy Cię za siebie i za wszystkich, którzy są nam bliscy, o łaskę doskonałego wypełnienia Twojej świętej woli; o to byśmy dla Twojej miłości potrafili przyjąć radości i trudy przemijającego życia, byśmy mogli pewnego dnia zjednoczyć się w niebie na całą wieczność.

Panie, uzdolnij nas do modlitwy wynagradzającej Twojemu Najświętszemu Sercu za wszelkie grzechy i zniewagi świata, naszego narodu, miasta, naszych rodzin i nasze  nieprawości, które z własnej ułomności popełniamy. Pomóż przezwyciężyć grozę zła, która tak łatwo zakorzenia się w sercach współczesnych ludzi, zła które w swych niewymiernych skutkach ciąży nad naszą teraźniejszością i zdaje się zamykać drogi ku przyszłości.

Ukochany Mistrzu, pragniemy przeżyć ten czas Godziny Świętej w zjednoczeniu z Twoim sercem, które oddało się Ojcu, jako Ofiara na krzyżu i trwa na ołtarzach całego świata w nieustającym akcie miłości. Odpowiadając na Twój apel, pogrążeni w pokornej modlitwie pragniemy uczcić Twoje bolesne konanie w Getsemani i jakby na nowo, przeżyć cierpienia, opuszczenie i mękę, które podjąłeś dla naszego zbawienia. Dlatego chcemy Cię uczcić i wyznać naszą wiarę i miłość  do Ciebie obecnego w Najświętszym Sakramencie. Obiecałeś pozostać wśród nas aż do końca wieków, za co pragniemy Ci z całego serca podziękować i jednocześnie przeprosić za brak naszej miłości i słabą wiarę. O dobry Jezu, Twoje Najświętsze Serce jest dla nas skarbnicą łask, nieustannie zsyłającą dar Ducha Św. tym, którzy o to proszą. Właśnie teraz potrzebujemy Jego mocy, światła  i daru miłości, by z wiarą trwać na kolanach przed Tobą, nasz Panie, wsłuchiwać się w bicie Twego serca i odpowiadać miłością na Miłość. Ześlij więc, o Chryste, Twego Ducha, aby modlił się w nas.. Maryjo, Matko Miłosierdzia, tam gdzie jest Twój Syn i Ty jesteś. Obejmij nas teraz uczuciem Twego Niepokalanego Serca i bądź przy nas podczas tej godziny wskazując drogę do Ogrodu Oliwnego, gdzie będziemy mogli trwać u boku Twego cierpiącego Syna…

Nasza modlitwa ma być dialogiem – rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty, Panie Jezu, przemów do nas w swoim zbawczym słowie. Z Ewangelii wg św. Łukasza (Łk 11, 14-23) “Jezus wyrzucał złego ducha z człowieka, który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. Lecz niektórzy z nich rzekli: «Mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy». Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: «Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i Szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja mocą Belzebuba wyrzucam złe duchy, to czyją mocą wyrzucają je wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, to zabierze całą broń jego, na której polegał i rozda jego łupy. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza».”

W dzisiejszym słowie jasno wybrzmiewa fakt, że szatan jest tym, który skłóca ludzi, odbiera mowę, możliwość komunikacji z innymi i z Bogiem. Cudu, którego, Panie Jezu, dokonałeś na niemym to ewidentne dobrodziejstwo. Jednak znaleźli się ludzie podzieleni, doszukujący się zła w dobru, którzy są znakiem, że zły duch ma ciągle obszary gdzie potrafi wprowadzać zamęt, niezgodę i ferment. Rozbicie jest zawsze zaczynem zła, zniszczenia i niezrozumienia jeden drugiego. Na nieszczęście, współczesny świat jest naznaczony tego typu duchem zła, który przeszkadza w zrozumieniu się i uznaniu jednych przez drugich. A przecież wyraźnie, Panie Jezu powiedziałeś, że każde królestwo, które jest wewnętrznie skłócone pustoszeje.  Jeżeli rzeczywiście jest tam kłótnia i brakuje jedności to tak naprawdę nie ma przyszłości. Jest pewne, że zło istnieje, i że ma korzenie tak głębokie, że nie potrafimy wyeliminować go całkowicie. Także jest prawdą to, że zło posiada bardzo szerokie spektrum: wciąż „pracuje” i nie możemy sami w żaden sposób go zdominować. Jednak Ty, Panie Jezu przyszedłeś walczyć z tymi siłami, z demonem i jedynie Ty możesz go wyrzucić. Ale nic nie możesz zrobić, jeśli jesteśmy niewdzięczni i nie uznajemy własnej słabości, jeśli nie rozmawiamy z Tobą, nie prosimy, abyś do nas przyszedł. Zastanówmy się, czy robimy wszystko co w naszej mocy, czy prawdziwie chcemy, czy współpracujemy z łaską, abyś Panie mógł wyrzucić zło z naszego wnętrza? Jeśli nasze serca nie będą miejscem spotkania z Tobą, Jezu Chryste, to mogą stać się siedliskiem wszelkiego zła, „z serca bowiem pochodzą złe myśli” (Mt 15,19).  Pamiętajmy zatem, że każde zło, każde cierpienie i każda wojna zaczyna się dziać w konkretnym ludzkim sercu, naszym sercu. Nie ma żadnego bólu, niegodziwości, nienawiści, które wcześniej nie zaczęłoby istnieć w ludzkim sercu…

Po uwolnieniu człowieka od złego ducha, który uniemożliwiał mu mówienie ludzie są zdumieni i zaskoczeni. A jednak, niektórzy nie cieszą się z uzdrowienia i nie dziękują Tobie, Panie Jezu. Wręcz przeciwnie, podejrzewają coś niedobrego w Twoim działaniu. Są tak napełnieni sobą, że myślą, że zbawienie ma przyjść od nich samych, od tego co sami zdecydują i uczynią. Pyszni, stali się niemi i już nie proszą, nie wołają do Ciebie, nasz Boże. W pewien sposób, często coś podobnego zdarza się i nam. Idziemy przez świat nie zdając sobie sprawy z tych wszystkich łask, jakie umiłowany Jezu nam dajesz, z tego, że to Ty jesteś tym, który czyni nas świętymi. Myślimy, że to wszystko to nasza zasługa. Popadając w pychę stajemy się niewdzięczni wobec Bożej Miłości. W ten sposób zamykamy się w naszych egoizmach, próżnościach i różnych przejawach pychy. I dziwimy się potem, że                     w naszym wnętrzu wszystko przestaje być na swoim miejscu. A rodzina, przyjaciele, praca, odpoczynek powoduje tyko znużenie i zobojętnienie. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ postawiliśmy samych siebie w centrum naszego życia, czcimy bożka, który jest w nas-nasze ja. Ja wymagam, ja chcę, ja pragnę. Z czasem stajemy się coraz bardziej skoncentrowani na naszych stanach emocjonalnych, wymaganiach i roszczeniach, co w konsekwencji prowadzi do coraz większego niezadowolenia i rozemocjonowania. I tak nie wiedzieć kiedy zły duch wchodzi w nasze życie, by nas zepsuć, by zniszczyć nasze życie i to kim jesteśmy, a przecież jesteśmy Twoim, Panie Boże, mieszkaniem. Dlatego trzeba nam zdecydowanie przeciwstawiać się i walczyć z szatanem, współpracując z Tobą, nasz Panie, a dzięki Twojej łasce możemy przemieniać siebie i stawać się tymi, którzy zwyciężają. Najlitościwszy Jezu, przygnieceni ciężarem wszystkich grzechów, jakie popełniamy przeciwko Tobie,  w wielkiej pokorze pragniemy Cię przepraszać powtarzając – wybacz nam, Panie Jezu!

  • brak wzajemnej komunikacji, kłamstwa, które prowadzą do podziałów i rozbicia,
  • globalizm, kontrolę i zniewolenie ludzi oraz manipulację ich świadomością,
  • ubóstwianie człowieka, jego możliwości, decydowanie o życiu i śmierci,
  • odczłowieczanie człowieka przez odarcie go z godności dziecka Bożego, a także poprzez poniżanie, komercjalizowanie, upadlanie, gloryfikację zwierząt,
  • zmianę hierarchii wartości a wprowadzanie kultu materii,
  • dokonywanie złych wyborów jakie oferuje świat, a w nim szatan,
  • niewdzięczność ludzką i nie uznawanie własnej słabości oraz przewrotność ludzką,
  • brak miłości, nienawiść, wzgardę, głupotę, powierzchowność, ułudę, kłamstwo, nieufność
  • przyzwolenie na eskalację zła w naszym życiu i zatwardziałość ludzkich serc,
  • przedkładanie pychy nad pokorę, próżność, zawziętość, lęk, wulgaryzm, egoizm  i odrzucenie duchowości.

Dziś w pierwszy czwartek miesiąca pragniemy Panie Jezu, oddać Ci najgłębszą cześć, dziękczynienie i uwielbienie, za to, co się dzięki Tobie dokonało podczas ostatniej wieczerzy. Jeszcze słyszymy słowa, które wypowiedziałeś do apostołów: „Bierzcie i jedzcie, to jest ciało moje, które za was będzie wydane”, „Bierzcie i pijcie, to jest Moja krew za grzechy wylana”. A potem „To czyńcie na moją pamiątkę”. Oto największa tajemnica naszej wiary, tak wielka, że trudno ją zrozumieć. Dlatego chylimy nasze głowy w pokornym uwielbieniu i adoracji za tę ogromną tajemnicę Twojej miłości. Uwielbiamy Cię Chryste za tajemnicę ostatniej wieczerzy i za Sakrament Eucharystii oraz za każdą Mszę św. i każdą Komunię św. Uwielbiamy Cię Chryste za ustanowienie sakramentu kapłaństwa, za księży, którzy z miłością i poświęceniem sprawują pamiątkę naszego odkupienia. Uwielbiamy Cię Panie Jezu za tych kapłanów, przez których prowadzisz nas do Ojca i za wszystkich misjonarzy, którzy z dala od swojej ojczyzny głoszą orędzie miłości, a także za posługę naszych księży z obu słubickich parafii, dzięki którym mamy dostęp do życiodajnych sakramentów, przede wszystkim do Sakramentu Eucharystii i Sakramentu Pojednania. Kapłani nieustannie potrzebują naszej modlitwy, by mieli odwagę wytrwać w wierności swoim zobowiązaniom  i świętemu powołaniu.

Boski Zbawicielu, Jezu Chryste, który powierzyłeś kapłanom jako Swoim zastępcom całe dzieło Odkupienia, ratowania i uświęcania świata, ofiarujemy Ci przez ręce Twej Najświętszej Matki wszystkie modlitwy, radości, ofiary i cierpienia dnia dzisiejszego w intencji uświęcenia kapłanów i kandydatów do stanu kapłańskiego. Daj nam prawdziwie świętych kapłanów, pałających ogniem Twej Boskiej miłości, którzy by szukali jedynie Twej większej czci i zbawienia naszych dusz. Strzeż ich od niebezpieczeństw duszy i ciała, a w szczególności ochraniaj ich od tego, co zagraża ich cnocie i obniża w nich ideał świętości kapłańskiej. A ty, Maryjo, dobra Matko kapłanów, ochraniaj ich od niebezpieczeństw zagrażających ich świętemu powołaniu i przyprowadź do Dobrego Pasterza także tych biednych kapłanów, którzy zbłądzili i stali się niewiernymi przyjętym na siebie obowiązkom.

Dobry Boże, przepraszamy za tych kapłanów, którym brak wiary  w Twoją prawdziwą obecność w Najświętszym Sakramencie, za tych którzy nie sprawują z miłością Eucharystii i tych, którym brak wierności w służbie Bożej oraz świętości w codziennym życiu. Przepraszamy za grzechy kapłanów i za grzechy nas osób świeckich wobec kapłanów,  oraz za przyzwalanie na hejt, mowę nienawiści, a także szyderstwa w stosunku do osób duchownych i ludzi wierzących. Przepraszamy za wszystkich ludzi małej wiary, niezachowujących rzetelnie przykazań i przepisów kościelnych, którzy chcą dostosowania się do nowoczesnego myślenia i działania kosztem chrześcijańskich zasad życiowych  wyrzekając się wartości ewangelicznych.  Wybacz  Boski Nauczycielu, przejawy herezji w Kościele (tj. wystarczy być dobrym człowiekiem lub piekło nie istnieje), głoszenie fałszywych proroctw i zezwalanie na grzech wołający o pomstę do nieba, uleganie błędnym ideologiom, które poważnie mogą zaszkodzić naszej wierze, co w konsekwencji może niezwykle negatywnie odbić się na sprawie najważniejszej i ostatecznej: na naszym zbawieniu.

Na zakończenie dzisiejszej modlitwy Godziny Świętej rozważmy w sercu słowa z Katechizmu Kościoła „Gdzie jest grzech, tam zjawia się wielość, tam schizma, tam herezja, tam niezgoda. Gdzie natomiast jest cnota, tam jest jedność, tam wspólnota, która sprawia, że wszyscy wierzący mają jeno ciało i jedną duszę”. Amen.

 

Najdroższy Jezu, Zbawicielu Nasz witamy Ciebie. Przychodzimy do tej Świątyni na spotkanie z Tobą. Bądź Uwielbiony ukryty w Najświętszym Sakramencie. Pragniemy wielbić Ciebie. Wielką łaską jest dla nas czuwanie tutaj. Podczas tej Adoracji obecni przy Twoim Sercu pragniemy  przeżyć te chwile w pokoju i pojednaniu. Wołamy w pokorze przyślij do naszych serc swego Ducha Świętego. Niech swoim żarem miłości odnowi naszą modlitwę niech nas zjednoczy z Tobą. Panie swoją obecnością tutaj pragniemy wynagradzać Ci za dary jakie otrzymujemy od Ciebie. Jednorodzony Synu Boży, naucz nas dawać a nie liczyć, walczyć a nie ranić, pracować a nie szukać spoczynku, ofiarować się a nie szukać nagrody innej prócz poczucia, że spełniamy Twoją najświętszą wolę. Otrzymaliśmy od Ciebie Panie dobrodziejstwa : stworzenie, odkupienie za które pragniemy ofiarować czas, czas naszej adoracji.

Ewangelia wg św. Łukasza (Łk 16,19-31): Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać”. Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca! Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”. Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą”».

Dzisiejsza Ewangelia to parabola, która ujawnia rzeczywistość człowieka po śmierci. Jezus opowiada nam o nagrodzie lub karze, które na nas czekają w zależności od tego jak się zachowaliśmy. Kontrast między bogaczem a biednym jest bardzo wyraźny. Luksusy i obojętność bogacza; żałosna sytuacja Łazarza, z psami, które liżą mu wrzody (por. Łk 16,19-21). Wszystko nasiąknięte jest głębokim realizmem, który sprawia, że wczuwamy się w sytuację. Możemy zastanawiać się gdzie byśmy byli będąc jednym z dwóch bohaterów przypowieści? Nasze społeczeństwo nieustannie przypomina nam, że mamy żyć w komforcie i dobrobycie, ciesząc się, beztroscy. Żyć dla siebie samego, nie zajmować się innymi, lub martwić się o tyle by mieć spokojne sumienie, ale nie z poczucia sprawiedliwości, miłości i solidarności. Dziś przedstawia się nam potrzebę słuchania Boga w tym życiu, potrzebę zmiany i wykorzystania czasu, który On nam daje. Bóg wzywa do odpowiedzialności. W tym życiu w grę wchodzi życie. Panie Jezu, wyraźnie mówisz o istnieniu piekła i opisujesz niektóre z jego cech: cierpienia, których doświadczają zmysły – «niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu (Łk 16:24) – i jego nieskończoność – «między nami a wami zionie ogromna przepaść» (Łk 16,26). Grzegorz Wielki tłumaczy, że «mówi się to tym, aby nikt nie mógł się usprawiedliwiać z powodu swojej niewiedzy». Musimy uwolnić się, aby móc miłować bliźniego. Należy reagować na cierpienie biednych, chorych czy porzuconych. Byłoby dobrze przypominać sobie często tę przypowieść, żeby dodawała nam poczucia odpowiedzialności za nasze życie. Wszyscy doczekamy momentu śmierci. I powinniśmy zawsze być przygotowani, ponieważ pewnego dnia będziemy sądzeni.

W okresie Wielkiego postu każdy z nas wierzących ma postanowienia, które chcemy składać na ofiarę. Analizujemy swoje postępowanie pragniemy zmiany na lepsze, myślimy ile w nas niedoskonałości znużenia. Każdy z nas wychodzi na swoją pustynię aby analizować swoje życie., wierzymy, że jest to czas nawrócenia i pojednania. W takich momentach widać jacy jesteśmy słabi i podatni na upadki. Święta Weronika niewiele mogła uczynić dla Ciebie Panie Jezu podczas Twojej drogi na Golgotę. Otarła litościwie Twoją twarz. Patronko dobrych uczynków uproś nam łaskę miłosiernego spojrzenia na tych, którzy potrzebują naszej pomocy. Wiemy także, że wszelkie gesty miłosierdzia maja moc przenikającą. Zostawiają ślad w naszej duszy. Czyniąc ją piękniejszą i radośniejszą. Jednak często brakuje nam odwagi, by zainteresować się sprawami bliźnich, by odpowiedzieć na ich prośby, by pomóc. Lękamy się zaangażować w czyjeś życie. Czasami wolimy obojętność i udawany spokój a niżeli ryzyko zbliżenia się do kogoś i udzielenia mu pomocy. Dlatego przepraszamy Ciebie, Panie Jezu. Być Twoim uczniem Panie to naśladować Ciebie do głębi., być twoim uczniem to upodobnić się do Ciebie. Posłuszeństwo nie jest łatwe, ale chcąc być przy Tobie winniśmy się cały czas uczyć pokory, posłuszeństwa. Jest to trudne ale możliwe. My jesteśmy nadzieją naszego kościoła, tylko w ten sposób możemy świadczyć o Tobie nasz Panie. Wiara jest darem dla człowieka, zjednoczenie może zbawić ludzkość. Powinniśmy jednoczyć się w kościołach   w naszych rodzinach, w swoich sercach.

Czas spędzony w Twojej obecności jest czasem miłosierdzia dla każdego z nas. Wyruszamy w drogę z Tobą Panie. Nasze oczy otwierają się. Rozważania i postanowienia motywują nas do działania. Dokonuje się w nas przemiana. Rozmyślanie powstrzymuje nas przed ucieczka od naszych zmartwień i niedoli. W nawróceniu jest nasze ocalenie w ciszy i ufności jest nasz siła wiary. Kto miłuje Boże Serce, będzie starł się Temu Sercu wynagradzać. Panie daj nam oczy, aby widzieć, daj serce by kochać oddech by przetrwać. Daj nam swoje  tchnienie do modlitwy, której Ty jesteś nadtchnieniem i Twój Duch, który rodzi się w nas. Bądź pozdrowiona Miłości Wiekuista, Słodki Jezu nasz, który raczyłeś zamieszkać w naszych sercach. Panie Jezu opoko nasza i skało schronienia przyjmij wołanie Twoich dzieci znajdujących się w ręku zła i wybaw nas w swojej łaskawości, Przez Chrystusa Pana Naszego. Amen