Witaj, umiłowany Jezu prawdziwie obecny w Najświętszym Sakramencie Ołtarza! Panie, Jesteś największym cudem miłości i najwspanialszym darem jaki Ojciec Niebieski dał ludziom na Ziemi. Dziękujemy, że pozostajesz z nami w dzień i w nocy pełen miłości i miłosierdzia, oczekując, zapraszając i przyjmując wszystkich, którzy przychodzą do Ciebie. Z głębi naszych serc uwielbiamy Cię i dziękujemy, że pozwoliłeś nam czerpać ze zdroju nieskończonego miłosierdzia swego tak liczne skarby łask. Dziękujemy również, że obdarzyłeś nas łaską i mogliśmy dzisiaj, jak każdego czwartkowego wieczoru stawić się w tej świątyni, by towarzyszyć Ci w Twoim opuszczeniu w Getsemani. Panie Jezu, do Ogrodu Oliwnego zabrałeś ze sobą najbliższych Twemu Sercu uczniów, bo potrzebowałeś ich obecności, wsparcia i modlitwy. Niech i ta Godzina Święta będzie wyrazem naszych pragnień, by dzielić z Tobą smutek, jaki Ci towarzyszył na dzień przed straszliwą śmiercią. Podobnie jak współodczuwamy cierpienie naszych bliskich, tak samo boli nas Twoje opuszczenie i osamotnienie. Świadomość zbliżającej się męki i śmierci zadanej w okrutny sposób, musiała napełnić Twoje Najświętsze Serce niewypowiedzianą trwogą i bólem. Pragniemy, aby nasze myśli i uczucia były teraz tylko przy Tobie, Jezu. Chcemy, z pomocą Twojej łaski, połączyć nasze codzienne udręki z udrękami Twojego zranionego ludzkim grzechem Serca, jako zadośćuczynienie za własne winy i niedoskonałości, grzechy najbliższych, popełniane w Ojczyźnie i na całym świecie. Maryjo, Ty zawsze stoisz w cieniu swego boskiego Syna i wskazujesz nam jedyną drogę zbawienia, prowadzącą przez bramę, którą jest Zbawiciel. Prosimy Cię, wstawiaj się za nami, pomagaj adorować Twego Syna i wynagradzać za wszelkie zło, które rani Jego Najświętsze Serce.
Panie Jezu, Twoja Droga Krzyżowa jest wieczna, trwa do dziś i będzie trwać po wiek wieków. Nieustannie cierpisz za grzechy świata, nasz Panie, tak samo jak dwa tysiące lat temu w Jerozolimie: wyszydzany, opluwany, bity przez grzeszników. Każdy grzech ziemskiego Kościoła, czyli każdy nasz indywidualny grzech to cierń w Twojej bolesnej koronie, to smagnięcie biczem Twego Bożego Ciała, to plunięcie w Twoje Boskie Oblicze. I dlatego, że tak wielu ludzi zadaje Tobie ból, umiłowany Jezu, potrzeba dusz, które Cię pocieszą, które przez modlitwę, cierpienie będą wynagradzać za grzeszników i niewdzięczników. Jedynie gorliwa modlitwa, pokuta i mężne ofiary mogą złagodzić słuszny gniew Boga Ojca. A co jeśli grzechy świata okażą się zbyt ciężkie, a serca grzeszników zbyt zatwardziałe, aby doskonałe Boże Miłosierdzie mogło dłużej powstrzymywać nie mniej doskonałą Bożą Sprawiedliwość? Przygnieceni ciężarem wszystkich grzechów, jakie my ludzie, popełniamy przeciw Tobie, Panie Jezu, padamy na kolana i w wielkim uniżeniu przepraszamy za próby uniezależnienia się od Ciebie i Twojej świętej woli. Przepraszamy za prowadzenie życia na własnych zasadach, w odcięciu się od Ciebie, Dawcy życia i Twojej uzdrawiającej życie ludzkie łaski. A historia uczy, że humanizm bez Boga przekształca się z biegiem czasu w antyhumanizm, zagraża życiu człowieka i często prowadzi do jego unicestwienia.
Błagamy o wybaczenie za zuchwałe zaufanie Bożemu Miłosierdziu bez pokuty i fałszywe poczucie bezpieczeństwa zwalniające człowieka z poczucia lęku przed konsekwencjami grzechu śmiertelnego. Wybacz, Panie Jezu, tym, którzy usypiają czujność duchową przez przedstawianie własnej, subiektywnej interpretacji Słowa Bożego. Panie Jezu, jakże musisz cierpieć widząc wykorzystywanie wiary do celów politycznych i zamienianie jej na uniwersalną religię polegającą na braterstwie między ludźmi z całkowitym zignorowaniem Ciebie. Wybacz Jezu… Przepraszamy za wprowadzanie i tolerowanie heretycznego nauczania, które jest sprzeczne ze Słowem Bożym zawartym w Piśmie Św., tradycji apostolskiej i dogmatach Kościoła. Umiłowany Jezu, wybacz, że tak bardzo zepsuliśmy to, co w Twoim zamyśle miało być piękne i tak bardzo zdeformowaliśmy obraz człowieczeństwa.
W dzisiejszej Dobrej Nowinie przekazujesz nam, Panie Jezu, że przebaczenie jest w sercu Ewangelii, jest pochodną miłości i cechą charakterystyczną chrześcijaństwa. Kto kocha bliźnich, ten gotów jest do przebaczania z serca ich przewinień. Kto nie kocha, nigdy nie zrozumie czym jest przebaczenie i będzie w nim widział jedynie przejaw słabości. A jest właśnie odwrotnie, słabością człowieka jest chęć zemsty. Przebaczenie jest potężniejsze, ponieważ „nad śmierć potężniejsza jest Miłość.” Kto żywi w swoim sercu urazę, niechęć lub nienawiść do drugiego człowieka skazuje się na wieczne potępienie. Kto w imię miłości przebacza otrzyma przebaczenie i życie wieczne. Zanim się na kogoś zdenerwujemy, zezłościmy i będziemy życzyli wszystkiego najgorszego, pomyślmy, ile razy prosiliśmy Pana Boga, aby nam przebaczył, a ile razy sami powinniśmy być potępieni i odrzuceni na skutek własnych grzechów.. Jednak, Panie Boże, Ty zawsze okazujesz nam miłosierdzie i nie tracisz do nas cierpliwości gdy kolejny raz przychodzimy do kratek konfesjonału z tymi samymi przewinieniami, ale ponownie dajesz szansę. Modlimy się codziennie słowami „I odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” – to jest jeden, jedyny warunek, jaki nam, Panie, stawiasz. Przebaczasz, odpuszczasz, okazujesz miłosierdzie, ale my również mamy bliźniemu przebaczyć i okazać miłosierdzie.
Panie Jezu, przyjmij nasze wynagradzanie za przekonanie o własnej nieomylności czy jakiejkolwiek formie wyższości w stosunku do drugiego człowieka. Ileż to razy, jeśli doświadczyliśmy zranienia ze strony innych byliśmy przekonani, że z nami jest wszystko w porządku i nie zauważaliśmy problemu. Przepraszamy za podchodzenie do bliźnich z pozycji siły i poczucia bycia lepszym, za stosowanie różnych mechanizmów obronnych, byleby nie pamiętać o swoich upadkach. Łatwo jest wytykać błędy innym, a tak trudno popatrzeć na własne życie i być tak samo pobłażliwym dla innych jak dla samego siebie. Powinniśmy zaakceptować, że sami wcześniej upadaliśmy i nie jesteśmy doskonali. Ta świadomość, nie degraduje, nie upokarza, ale leczy, może budzić poczucie solidarności i współczucia.
Jezu Chryste, dałeś nam wzór przebaczenia, kiedy modliłeś się za swoich oprawców: „Ojcze przebacz im bo nie wiedzą, co czynią…” Dlatego i my musimy przebaczać w każdej sytuacji i miłować nieprzyjaciół. Jednak tego sami nigdy nie osiągniemy bez Twojej, Jezu, pomocy. Zawsze tlić się w nas będzie nienawiść, żądza zemsty, odpłaty, wyrównania, rachunków, bo to będzie ponad nasze siły, ale z Twoją pomocą, nasza Miłości, który dałeś nam najwspanialszy przykład jest to możliwe. I nie tylko wybaczać błahostki, rodzinne kłótnie, konflikty i nieporozumienia w pracy czy szkole, ale i sobie. Przepraszamy za brak woli usuwania niechęci i potrzeby karania, za rozpamiętywanie urazy i powracanie do negatywnych emocji. Rozwiązanie konfliktów wymaga pragnienia i skłonności do przebaczenia. Konflikt nie rozwiązany nie oddala się, nie rozmywa się. Św. Paweł pisze do wierzących w Efezie: „Bądźcie jedni dla drugich uprzejmi, serdeczni, odpuszczając sobie wzajemnie, jak i wam Bóg odpuścił w Chrystusie.” Prosimy o wybaczenie i przemianę serc tym, którzy trwają w nienawiści i niezgodzie z braćmi i nie pragną pojednania z nimi. Wybacz, Jezu, że nie potrafimy wybaczyć sobie, dawnych błędów, złych decyzji, wstydu…
Przebaczenie powinno być praktykowane codziennie, bo inaczej po prostu umiera. Staje się czystą demagogią lub rozważaniem teoretycznym, który można wyczytać tylko na kartach mądrych książek. Panie Jezu, Ty nas zachęcasz do przebaczenia zawsze i wszędzie, bez względu na okoliczności, miejsce i osoby. Nie jest to łatwe zwłaszcza tam, gdzie są uzasadnione urazy i tym trudniejsze im więcej w nas pychy, a staje się o wiele łatwiejsze jeśli wzrasta w nas cnota pokory, która jest fundamentem miłości i przebaczenia. Panie Jezu, wspomagaj nas byśmy uniknęli pokusy gromadzenia w sercu nieprzyjaźni i odwetu wobec ludzi, które powodują „niszczenie serc” i czynią je niezdolnym do prawdziwego otwarcia się na Ciebie teraz i w wieczności. Amen









