9 lipca 2026 r.
Witaj Miłości! Klękamy przed Tobą, Panie Jezu, ukryty w białej Hostii i z głębi naszych serc uwielbiamy Cię Chlebie Życia, daleki dla naszych oczu i Nieogarniony, a równocześnie tak bliski. Bądź uwielbiony w Twej nieskończonej miłości i wszechogarniającej potędze. Uwielbiamy Cię z otchłani naszej nicości i dziękujemy Ci za wszelkie dary, jakie od Ciebie nieustannie otrzymujemy. Dziękujemy, że Jesteś, że możemy w Tobie i przy Tobie odnajdywać światło i pokój, że możemy uczyć się prawdy o Tobie i o sobie. Pomóż nam myśleć tylko o Tobie, modlić się, trwać przed Tobą, słuchać Cię i usłyszeć to, co Ty chcesz nam powiedzieć oraz wynagradzać za wszelkie zło, którym jest ranione Twoje Przenajświętsze Serce. W ten kolejny czwartkowy wieczór pragniemy czuwać wraz z Tobą w Ogrodzie Oliwnym, i choć trochę zasmakować goryczy Twego smutku i opuszczenia. Udziel nam łaski, o Panie, byśmy pomimo naszych słabości z jak najżywszą wiarą przybliżyli się teraz do kielicha Ogrójca. Daj nam Twojego Ducha, by oczyścił nasze serca i nakierował nasze myśli ku Tobie. Maryjo, Matko adorująca Syna, wspieraj nas, prowadź i otaczaj miłością, a szczególnie podczas tej Godziny Świętej, byśmy otwierali swoje serca wynagradzając za grzechy własne, naszych rodzin, popełnianych w Ojczyźnie i za wszelkie nieprawości wszystkich grzeszników.
Panie Jezu, mówisz do nas: ”Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy obciążeni i utrudzeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28) Życie niesie ze sobą wiele ciężarów, praca pod presją czasu, konflikt w rodzinie, toksyczne relacje, niespodziewana choroba czy poczucie winy po kolejnych upadkach potrafią skutecznie odebrać nam siły. Szukamy ulgi w rozrywkach, ucieczce w obowiązki, w izolacji od ludzi i żyjemy w ciągłym lęku. Umiłowanie Panie, nie obiecujesz, że zlikwidujesz nieszczęścia, rozwiążesz nasze kłopoty, ale zapewniasz, że dodasz sił, pokrzepisz, pomożesz przejść przez wszystkie trudne sytuacje i wskażesz właściwą drogę. Mówisz: Uczcie się ode Mnie, Ja też byłem bity, poniżany, wyśmiewany, odrzucony. Pomogę wam, tylko przyjdźcie do Mnie z tym wszystkim, powierzcie Mi te trudne sprawy, to, co was boli, rani i zabija, powierzcie Mi samych siebie. Panie Jezu, Ty w swej przeogromnej Miłości do każdego człowieka obdarzasz nas wolnością i czekasz na naszą wolną odpowiedź, która stanie się potrzebą serca, wyborem dokonanym z miłości. Nikogo do niczego nie zmuszasz, bo to nie byłaby wtedy miłość, ale dajesz wolną wolę. Mówisz do nas: Powiedzcie Mi, jak wam pomóc, a Ja to uczynię, bo jestem Bogiem. Ty, Panie, nie chcesz naszych pomysłów i rozwiązań, bo chcesz ofiarować nam dużo, dużo więcej, niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Wystarczy tylko Ci zaufać i o tym powiedzieć. Przepraszamy za niesłusznie kierowane do Ciebie, Panie Jezu, pretensje, że dopuszczasz na nas tyle nieszczęść czy kłopotów, i że nie pomagasz nam zostawiając nas samych. Wybacz, nasz brak zaufania i chęci dzielenia się z Tobą swoimi problemami, brakiem sił i pojawiającej się niechęci do życia, bez perspektyw i nadziei. Przepraszamy, że uparcie chcemy polegać na wyłącznie własnych siłach i sprycie, zamiast przybliżenia się do Ciebie, nasz Nauczycielu, by zyskać wewnętrzny pokój. Prosimy o wybaczenie tym, którzy nie chcą przyjąć Twojego, Panie, wezwania „Przyjdźcie do mnie wszyscy..” wybierając ludzkie obietnice, które bez Bożej mądrości i wiary kończą się jedynie na czczych zapewnieniach. A przecież „On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałego (…). Ci, co zaufali Panu, odzyskują siły (..) bez znużenia idą” (Iz 40,29-31) Trzeba nam pamiętać, że chrześcijaństwo to nie zestaw dodatkowych męczących obowiązków, ale relacja, która daje siłę do znoszenia codziennych trudów. Powinniśmy się uczyć od Ciebie, Panie Jezu, cichości i pokory serca, co pozwoli nam odpuścić potrzebę ciągłej walki o swoje racje i uznanie w oczach otoczenia.
W drodze do świętości ważna jest realizacja chrześcijańskich cnót. Do najważniejszych z nich obok pokoju i miłości należą wiara, posłuszeństwo i ubóstwo. To właśnie o tych trzech ostatnich mowa jest w dzisiejszej Ewangelii wg św. Mateusza (Mt10, 7-15). Panie Jezu, posyłając swoich uczniów wymagasz od nich posłuszeństwa. Mają iść do ludzi przekazując im wiarę, którą najpierw oni sami winni żyć. Na drogę nic nie mają zabierać, ponieważ bogactwo przywiązuje, obarcza i spowalnia drogę. Dlatego pierwszym warunkiem skutecznego apostolstwa jest ubóstwo. Człowiek prawdziwie ubogi, tzn. nie przywiązany do rzeczy materialnych, do spraw doczesnych, a nawet ludzi może całkowicie oddać się sprawie ewangelizacji, czyli służbie Tobie, Panie Boże. Kto nie jest ubogi – staje się związany z dobrami materialnym, międzyludzkimi relacjami i sprawami dnia codziennego. Ubóstwo daje prawdziwą wolność i jest także drogą do prawdziwego, bezgranicznego zaufania Tobie, nasz Mistrzu, i pozwolenia byś zatroszczył się o wszystko. Panie Jezu, przyjmij nasze zadośćuczynienie za wszelkie obciążające przywiązania do potrzeb materialnych i dóbr ziemskich, które przysłaniają życie duchowe, a w szczególności Boże ubóstwo. Wiele wezwań ewangelicznych poucza: „Nie możecie służyć Bogu i Mamonie” (Mt 6, 24) oraz „Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem” (Łk 14, 33) Prawdziwe ubóstwo prowadzi do szczęścia, a jego praktyka nie polega na niedostatku czy biedzie, ale na oderwaniu się od spraw materialnych, od panowania nad rzeczami i szanowaniu tego, co się posiada i dzieleniu się z innymi. Rozważając dzisiejszy fragment Dobrej Nowiny zastanówmy się i nad naszym przywiązaniem do rzeczy materialnych. Czy rzeczywiście jesteśmy w pełni wolni? Czy w każdej chwili jesteśmy gotowi zostawić zgromadzony przez nas majątek i zgubne przywiązania?
Wielu chrześcijan dzisiaj zachowuje się jak ludzie niewierzący. Ich życie jest jakieś bezcelowe, są zawiedzeni, sfrustrowani, nie mają pewności swojej wiary, nie żyją chrześcijańską nadzieją, nie są zdolni do dawania świadectwa. Dlaczego tak się dzieje skoro nic się nie zmieniło w Bożym planie zbawienia i w sposobie działania Boga? Prawda jest taka, że przyjmujemy Dobrą Nowinę głównie dla siebie! Zmienił się model wiary – stała się ona prywatną sprawą każdego człowieka. Nie czujemy się apostołami, a trud nauczania przerzuciliśmy na Kościół hierarchiczny, na księży, siostry zakonne. Kiedy coś budujemy, tworzymy, wtedy mobilizujemy swoje siły. Zastój w wierze wynika głównie z odrzucenia wezwania do głoszenia Ciebie, Panie Boże, i świadczeniu o Tobie. Zapominamy, że jeśli ktoś daje, to dwa razy tyle otrzymuje! Przepraszamy, że żyjemy w kulturze skupionej na braniu, na miłości własnej, w oddaleniu od Ciebie, umiłowany Panie Jezu, w grzechu niedowiarstwa i obojętności. Z bólem serca przepraszamy, że Panie, nie jesteś słuchany, ale wręcz lekceważony. Przepraszamy za oddalanie się od Ciebie, szczególnie ludzi młodych, którzy żyją w środowisku, w którym nikt o Tobie nie mówi Jezu, gdzie nie ma już dobra i zła, a ludzie otwierają się na bezkrytyczny materializm chłonąc grzechy ile się da…
Panie Jezu, w dzisiejszej Ewangelii mówisz „Idźcie i głoście: Bliskie już jest Królestwo Niebieskie” Gdzie możemy je znaleźć, chcielibyśmy zapytać. Otóż Królestwo Boże jest wszędzie tam, gdzie Ty jesteś na pierwszym miejscu, gdzie jesteś Królem. Kiedy w Modlitwie Pańskiej prosimy naszego Ojca, który jest w niebie: „Przyjdź Królestwo Twoje!”, prosimy wówczas o to, ażebyś był zawsze na pierwszym miejscu zarówno w naszym własnym życiu, jak i w całym naszym świecie. Bo tam, gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko inne jest na swoim miejscu. I na tym właśnie polega Królestwo Boże.
W dzisiejszym świecie jest wiele buntu przeciwko Tobie, Panie Jezu. Nieraz ludzie zachowują się tak, jakby mieli moc ustanawiania dobra i zła. Chcą być „stwórcami” przeprowadzając eksperymenty z klonowaniem ludzi, zaczynają tworzyć i przypisywać sobie moc, która nigdy do nich nie należała. Innym razem zamiast czcić Ciebie, Boga prawdziwego oddają się bałwochwalstwu, gdy jakieś rzeczy stworzone traktują tak, jakby były one wartością najwyższą, poświęcając się dla nich i nieraz czyniąc je nawet przedmiotem kultu. Przepraszamy za te przejawy buntu przeciwko Tobie, które nas niszczą a świat pozbawiają pokoju i właściwego porządku. Wybacz brak wiary, że w każdym czasie warto zawalczyć o Niebo i bez walki, z góry z niego rezygnujemy, bo tak bardzo obawiamy się dyskomfortu, który nas przerasta. Przyjmij, nasze wynagrodzenie za błędne myślenie, że musimy zasłużyć na Twoją miłość Panie Jezu, a przecież to dar, który dostajemy za darmo i dostępny jest dla każdego człowieka.
Nie możemy zapominać, co na temat Królestwa Bożego powiedziałeś, umiłowany Panie, przed Piłatem. Zapytany o to, czy jesteś Królem, potwierdziłeś to, ale od razu dodałeś: „Królestwo moje nie jest z tego świata”. Bo mocą tego Królestwa nie jest potęga materialna, ani siła wojska, ani sprawność organizacyjna. To Królestwo opiera się na mocy duchowej, ale też przynależność do niego napełnia mocą duchową. O tym właśnie mówiłeś Panie, kiedy zwracałeś się do swoich uczniów: „Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie zmarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy!”
Panie Jezu, przyjmij słowa modlitwy kard. Adama Stefana Sapiehy jako nasze wynagrodzenie za zniewagi Trójcy Świętej.
O Jezu, Władco serc naszych i Królu wieków nieśmiertelny, przyrzekamy Ci uroczyście, że przy tronie Twoim i przy Osobie Twojej wiernie stać będziemy. Przyrzekamy Ci, że nieskalanego sztandaru Twojego nie splamimy, że chorągwi Twojej nie zdradzimy ani niedowiarstwem, ani sekciarstwem, ani żadnym odstępstwem. Ślubujemy Ci, że w wierze świętej katolickiej aż do śmierci wytrwać pragniemy. Niech dzieci nasze piszą na grobach naszych, żeśmy się nigdy Ciebie, Jezu Królu, i Twojej Ewangelii nie wstydzili. Króluj w sercach naszych przez łaskę. Króluj w rodzinach przez cnoty rodzinne. Króluj w szkołach przez prawdziwie katolickie wychowanie. Króluj w społeczeństwie przez sprawiedliwość i zgodę wzajemną. Władaj wszędzie, zawsze i bezustannie. Niech sztandar Twój powiewa nad nami wszystkimi, a Królestwo Twoje niech ogarnie całą naszą ziemię! Amen.



