8 maja 2025 r.
Witaj umiłowany Panie Jezu Chryste w Najświętszym Sakramencie Ołtarza! Witaj Boski Pokarmie! Witaj w tym pięknym miesiącu maju poświęconym Twojej Matce Maryi. Wraz z Maryją pozdrawiamy Cię. Przychodzisz do nas z Wysokiego Tronu Nieba. Zstępujesz w postaci Chleba, łączysz się z nami, człowiekiem mizernym, który bez Ciebie nic uczynić nie może. Przychodzisz z łaską bo jesteś miłosierny. Wszystko jest łaską, z łaski możemy tu być, łaską jesteśmy zbawieni. Przychodzisz dziś jako nasz Dobry Pasterz. W Ewangelii św. Jana mówisz: „ Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca” (J 10, 14-15). Tak Panie Jezu, Ty znasz każdego po imieniu i kochasz jak najlepsza matka. Nie tylko znasz swoje owce, ale je prowadzisz i karmisz swoim Słowem i własnym Ciałem. Oddajesz życie, bo zależy Tobie na ich dobru. Oddałeś je za nas na krzyżu jako niewinny Baranek, zapłaciłeś najwyższą cenę za to, byśmy mogli być szczęśliwi. Przez swoją mękę na krzyżu wysłużyłeś nam niebo. Założyłeś kościół święty, do którego jesteśmy włączeni przez sakrament chrztu świętego.
Delikatnie prowadzisz nas nad spokojne wody, gdzie nasze dusze mogą odpocząć. W Twojej obecności nie musimy już polegać na własnych siłach, aby iść dalej, pociąga nas miłość, otacza nas łaska. Każda chwila z Tobą jest szansą na ponowne poddanie się – przypomnieniem, że w Tobie mamy wszystko czego potrzebujemy. Pozwalasz poczuć Twoje ciepło, znaleźć nowe siły, ogarnia nas pokój i napływa nadzieja. Mówisz do nas: „Wy jesteście moimi owieczkami, ponieważ umarłem za was i ustawicznie pokazuję wam, że troszczę się o was, że was oczyszczam, karmię was i ochraniam. Niweczę powodujące zamęt działania, jakich dokonuje w was mój wróg, który nienawidzi Mnie i was. Uważajcie, ponieważ ten wilk zawsze stara się powtarzać swoje niszczące czyny, i to Ja go powstrzymuję. Dlatego proszę was, abyście posłusznie szli za Mną, nie wycofując się. Przychodźcie do Mnie, aby poznać łagodność waszego Pasterza, który wykrwawił się, aby uchronić was od śmierci…”
Dziękujemy Ci Panie Jezu, że jesteśmy Twoimi owieczkami. Gdy Pasterz z nami, któż przeciwko nam? W jaki sposób powinniśmy odpowiedzieć na Twoją miłość do każdego z nas? Odpowiedzią powinna być miłość, która objawia się pełnieniem Bożej woli. A tę wolę ukazują nam przykazania, które nam dałeś: „Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje” (J 14,21). Odpowiedzią powinna być współpraca z Tobą, aby nastała jedna owczarnia i jeden Pasterz, poddanie się Twemu głosowi i całkowite przylgnięcie do Ciebie. Kiedy atakuje nas zły duch, to Ty nie uciekasz Jezu, ale podejmujesz walkę o nas. Chyba, że sami uciekamy przed Tobą, wówczas nie możesz nas obronić. Nie ma natomiast zła, którego Ty, Jezu nie pokonałbyś. Być z Tobą, znaczy słuchać Twego głosu.
Dzisiejszy świat nastawiony jest na branie, uzależnia ludzi, żeby mieć stałych klientów, żeby czerpać zyski, często spisuje na straty ludzi. A Ty, Panie dajesz nam samego siebie, walczysz o każdego człowieka, nikogo nie upokarzasz. Doceniamy Twoje dary, przyjmując Ciebie w Komunii św. stajemy się częścią Ciebie. Dziękujemy za ten największy skarb. Ale i przepraszamy Cię Jezu za te momenty kiedy uciekamy przed Tobą, nie otwieramy się na Ciebie, nie słuchamy Twojego głosu. Wybacz nam!
Panie Jezu, Ty jesteś dobrym pasterzem, który daje życie za swoje owce. Daje życie za mnie, za ciebie, za każdego człowieka. Robisz to bezinteresownie, takie masz serce. A my…? Jak to z nami jest? W życiu, w naszych relacjach jesteśmy pasterzami czy najemnikami? Chcemy dawać swoje życie troszcząc się i zajmując innymi, tak zupełnie bezinteresownie, czy… traktujemy innych jak zło konieczne? Czy inni, których tak wielu wokół nas, są dla nas okazją do daru z siebie czy wyczerpującym utrudzeniem? Jak to jest z nami…?
Wybacz nam Panie, że często pragnąc udanej kariery zawodowej, zwyczajnej chęci posiadania autorytetu w rodzinie lub gronie znajomych, nie zadajemy sobie pytania czy autorytet, o który zabiegamy jest niezbędny dla dobra osób powierzonych naszej trosce czy jedynie dla zaspokojenia własnych potrzeb? Wybacz, że często chcemy własnego zysku niż szczęścia innych. Że nie bierzemy pod uwagę kryterium Dobrego Pasterza, że nie chcemy poznać prawdy o sobie. Wybacz nam Panie, że w tym zalatanym świecie najbliżsi nie mają dla siebie czasu, aby się wysłuchać i być oparciem dla siebie. Rodzice nie mają czasu dla dzieci, nie są autorytetem dla nich. Dzisiaj to rodzice słuchają dzieci i spełniają ich zachcianki. Wybacz nam Panie.
W chwili ciszy, patrząc na Ciebie Chryste, jako Dobrego Pasterza, pragnijmy głębiej przeżywać tę miłość, adorujmy Pana, uwielbiajmy i dziękujmy za każdą łaskę, wynagradzajmy naszą oschłość, obojętność, brak zaufania, brak odwagi, za uprzedzenia, za to, że nie jesteśmy dobrymi pasterzami tam gdzie żyjemy, pracujemy.
Z Dziejów Apostolskich (20, 17-18a, 28-32,36)„Paweł z Miletu posłał do Efezu i wezwał starszych Kościoła. A gdy do niego przybyli, przemówił do nich: „ Uważajcie na samych siebie i na całe stado, w którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią. Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów. Dlatego czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata dzień i w nocy nie przestawałem ze łzami upominać każdego z was. A teraz polecam was Bogu i słowu Jego łaski, władnemu zbudować i dać dziedzictwo ze wszystkimi świętymi”. Po tych słowach upadł na kolana i modlił się razem z nimi wszystkimi”.
„Uważajcie na samych siebie i na całe stado” – na tym polega praca pasterza – czuwanie nad sobą i nad owczarnią. Pasterz powinien czuwać, proboszcz powinien czuwać, prezbiterzy, biskupi, papież – powinni czuwać, aby strzec stada, ale także czuwać nad sobą samym. Trzeba czynić rachunek sumienia i zobaczyć, jak wypełniam to zadanie czuwania. Od biskupów wymagana jest jak największa bliskość owczarni, wykupionej cenną krwią Chrystusa i gotowość bronienia jej przed „wilkami” Biskupi powinni być niezwykle blisko ludu, aby go bronić, strzec a nie oddzieleni od ludu. Powierzywszy to zadanie zwierzchnikom Kościoła w Efezie, Paweł poleca ich w ręce Boga i „słowu Jego łaski”, będącemu zaczynem wszelkiego wzrostu i drogi świętości w Kościele, zachęcając ich do pracy własnymi rękoma, podobnie jak on, aby nie być ciężarem dla innych, pomagać słabym i doświadczać, że „więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu”
Wiemy, że tak było i tak jest obecnie, że nie brakuje i dziś w naszym Kościele wilków w owczej skórze. Pomimo tylu dobrych pasterzy – chociażby dzisiejszy wspominany główny patron Polski, św. Stanisław, biskup i męczennik, który oddał swoje życie za powierzoną mu owczarnię na wzór Chrystusa – byli i są tak zwani najemnicy, o których dziś wspominasz, Panie Jezu. Dlatego wzywasz do czujności wobec tego co się dzieje w samej wspólnocie, gdzie chore ambicje, pycha i chciwość mogą prowadzić do wewnętrznego rozbicia, do osłabienia ducha ewangelicznego w Kościele. Wszyscy bez względu na pełnioną funkcję w Kościele jesteśmy zobowiązani do troski o jakość życia naszych wspólnot. Wszyscy należymy do owczarni Pasterza, jesteśmy owieczkami w dobrych i pewnych rękach. Ale czy czujemy się tymi ukochanymi i uratowanymi owieczkami? Czy chętnie słuchamy poleceń swego Dobrego Pasterza? Ty, Panie Jezu mówisz, że znasz swoje owce, a one znają Ciebie. Czy możemy powiedzieć, że znamy już dobrze Ciebie, a jeśli nie, to co robimy, aby lepiej poznać?
Panie Jezu, nie zawsze słuchamy Twych poleceń, nie pełnimy Twojej woli i nie znamy Cię tak dobrze. Dlatego chcemy Cię przeprosić za:
– Osoby duchowne i konsekrowane, że nie zawsze są zainteresowane Twoimi zagubionymi owcami, prą do zaszczytów, marzą o kościelnej karierze, relacje między nimi zbyt często skalane są zazdrością, obłudą, złością, a nawet nienawiścią. Nie postrzegają siebie nawzajem jako bracia i siostry, mające jednego Ojca, Pana i Ducha, pracujące wspólnie dla tej samej sprawy, tworzące jedno ciało i jedną rodzinę, ale pełni nieufności widzą siebie jako konkurenci w dostępie do Ciebie, do Twojej łaski i do darów duchowych, tak, jakby mogło dla kogoś zabraknąć Twojej miłości Jezu. Wybacz nam Panie!
– Wiernych świeckich, że nie upominają i nie wzywają do nawrócenia pasterzy, którzy przez swoje postępowanie stali się drapieżnymi wilkami, ale bezwiednie akceptują zło i zgorszenia przez nich siane. Wybacz nam Panie!
– Wiernych świeckich, że nie poświęcają swojego wolnego czasu na budowanie relacji z Tobą i Kościołem, ale często marnują go na tysiąc innych, nieistotnych spraw, nie czują się w obowiązku budować Twojego Kościoła. Wybacz nam Panie!
O Jezu, Mistrzu, zraniony Pasterzu ojcowskiej owczarni, Twoja miłość bez granic ku Ojcu i ku nam, ludziom, sprawiła, że stałeś się na krzyżu najdoskonalszą ofiarą, trwasz na wieki w ofierze i w tajemnicy Eucharystii. Ty jesteś nieskończoną, powszechną i wieczną ofiarą przebłagalną przedstawioną sprawiedliwości Bożej za grzechy ludzi wszystkich czasów. Bez Ciebie nie ma żadnego odkupienia, żadnego zbawienia, żadnej nadziei na ocalenie. Ludzkość skazana jest na zagładę i na potępienie za swe zbrodnie i nieprawości wołające o pomstę do nieba. O Jezu, bądź pośrednikiem i ofiarą przebłagalną również za ten nasz wiek negacji i zaparcia się Boga. Amen.


