17 lipca 2025 r.

Witaj umiłowany Jezu w Najświętszym Sakramencie Ołtarza! Pozdrawiamy Cię tu i teraz w tej świątyni. Jesteśmy tu bo nas zaprosiłeś. Przyjmując Twoje zaproszenie, pragniemy być przy Tobie, towarzyszyć Ci w czasie modlitwy do Ojca w Ogrodzie Oliwnym i czuwać razem z Tobą, po prostu chcemy być blisko Ciebie. Chcemy popatrzeć na nasze problemy, na naszą szarą codzienność inaczej, doświadczyć pokrzepienia, Twojego pokoju. Aby to nasze czuwanie było owocne, potrzebujemy Twej pomocy. Dlatego prosimy poślij nam swojego Ducha Świętego.

Jezu umiłowany, często bardzo trudno skupić się nam na modlitwie, nasze myśli uciekają od Ciebie, jako Tego, który prawdziwie jest życiem. Prosimy oczyść nasze umysły, abyśmy nie zwracali uwagi jedynie na to, co ziemskie, lecz umieli, a przede wszystkim chcieli pochylić się w tej godzinie nad Twoim życiem. Jezu najdroższy, Ty sam czuwałeś na modlitwie w Ogrójcu, gorliwie modliłeś się do Boga Ojca, a noc i zmęczenie nie zniechęciły Cię do całonocnego czuwania. Naucz nas takiej postawy, abyśmy siebie nie usprawiedliwiali. Naucz nas systematyczności i odpowiedzialności w modlitwie, w podjętych działaniach. Duchu Święty przyjdź! Prowadź tę modlitwę, nasze czuwanie, dotykaj naszych zranień. Przyjdź w mocy do naszych serc.

Z miłości do nas Panie Jezu, zwracasz się dziś w swoim słowie: Z Ewangelii według św. Mateusza „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego Serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie”  (Mt 11, 28-30).

Przyzywasz Panie Jezu wszystkich, których dotyka cierpienie, zranienie, niemoc, którzy doświadczają niepewności losu, wszystkich przytłoczonych własną słabością. Gotów jesteś każdy krzyż uczynić drogą do pełni życia. Odbierasz lęk, dając pewność Twojej bliskiej obecności z Tobą i w Tobie każda ciemność staje się światłem. Ty widzisz nasze wielkie utrudzenie. Dlatego czekasz tu i chcesz, abyśmy oddali Tobie to wszystko co nas nadmiernie obciąża. Jesteś nieskończenie większy od spraw, które są przyczyną naszego utrudzenia, zdolny przynieść ulgę, a ciężary uczynić lekkimi, Jesteś przy nas, podajesz dłoń w trudzie życia. Mówisz: otwórzcie przede Mną serca, oddajcie Mi wszystko.  Pozwalam wam odpocząć przy Mnie. W Moich ramionach odnajdziecie zawsze schronienie i ukojenie. Miejcie tylko ufność i wiarę. Ufność i wiara zawsze prowadzą do Mnie, do Mojego Serca, z którego płyną dla was potrzebne łaski. Jestem blisko was.

Z Księgi psalmów (Ps 46, 2-4) „Bóg jest dla nas ucieczką i mocą, łatwo znaleźć u Niego pomoc w trudnościach. Przeto się nie boimy, choćby waliła się ziemia i góry zapadały w otchłań morza. Niech wody jego burzą się i kipią, niech góry się chwieją pod jego naporem, Pan Zastępów jest z nami, Bóg Jakuba jest dla nas obroną”

Dziękujemy Ci Panie Jezu, że jesteś tak blisko nas, że możemy do Ciebie przychodzić z każdą trudnością, ciężarem i przedstawiać je Tobie. Niech w ciszy Twa święta obecność, Twoje święte światło i Twa święta miłość wypełnia nas i tych wszystkich, których w duchu przyprowadziliśmy do Ciebie, przed Twoje Święte Oblicze, szczególnie wszystkich parafian, którzy zapomnieli o Tobie. Panie Jezu, mówisz o Sobie, Jestem „cichy” czyli łagodny, dobry i delikatny w traktowaniu ludzi. Ukazujesz Siebie jako pełnego dobroci, słowem i przykładem mówisz o otwartości, przebaczeniu i wielkiej czułości. Do takiej postawy zachęcasz nas, gdy mówisz: „Nie sądźcie…, nie potępiajcie…, przebaczajcie, a będzie wam przebaczone; „Miłujcie waszych nieprzyjaciół (…) błogosławcie tym, którzy was przeklinają i módlcie się za tych, którzy was oczerniają.

A jaka jest moja/twoja postawa? Czy mogę powiedzieć, że widzę  Ciebie, Jezu w drugim człowieku, w każdym, człowieku? Czy potrafię przebaczać? Czy jestem „cichy”? Odpowiem sobie sam w sercu. Przepraszamy Cię Panie Jezu za wszystkie nasze osądy, brak przebaczenia, oczernianie, potępianie, tę wojnę słów. Słowo przeciwko słowu. Przepraszamy, że nie słuchamy, tylko przekrzykujemy siebie. Wybacz nam Jezu.

Jestem pokornego serca, tak mówisz Panie, to znaczy mam świadomość małości jako stworzenie, nie wynoszę się nad innych, nie wykorzystuję, nie czynię się wobec nikogo przemożnym, przeciwnie staję się „sługą” wszystkich. Panie Jezu, Ty poświęcałeś czas i życie swoje dla dobra wszystkich, ale przede wszystkim dla maluczkich, ubogich i ostatnich. Wpatrując się w Twoje Święte Oblicze w Monstrancji na tym Ołtarzu, muszę sobie odpowiedzieć czy mam świadomość małości, czego jest więcej we mnie pokory czy pychy? Wybacz nam Jezu, że tak często brakuje nam pokory, że wynosimy się nad innych, czujemy się lepsi, ważniejsi, mądrzejsi. Mamy dużo znajomości, możemy sobie załatwić swoje sprawy poza kolejnością, niech inni czekają w kolejce, ja nie muszę bo jestem kimś ważnym.

Dzisiaj wobec świata, który zdecydował odwrócić się od Ciebie, Boga plecami, wobec świata wrogiego wszystkiemu, co chrześcijańskie, słuchać Ciebie, Jezu jest pocieszeniem, radością i nadzieją w codziennych walkach: „ Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście (…), a Ja was pokrzepię”. Pocieszeniem ponieważ te słowa zawierają obietnicę ulgi, pochodzącej z miłości Boga. Radością, bo sprawiają, że serce będzie manifestować w życiu wiarę w tę obietnicę. Nadzieją, ponieważ my, którzy wierzymy w Ciebie, Chryste wiemy, że nie wszystko się kończy, ale że wiele „końców” było „początkami” czegoś o wiele lepszego, tak jak pokazało nam Twoje zmartwychwstanie. Naszym celem jest ciągłe trwanie z Tobą, a metą jest iść niezawodnie ku Twojej miłości, ku „jarzmu” prawa, które nie opiera się na ograniczonych chęciach ludzkich, ale na wiecznej Bożej woli zbawienia.

Kończąc dzisiejsze czuwanie chcemy spojrzeć na krzyż, na Twoje szeroko otwarte ramiona, które wołają „Przychodźcie do Mnie, wszyscy…. czekam na was. W Tobie Ukrzyżowanym jest nasza nadzieja.

Nasza nadzieja w Ukrzyżowanym

Twój wzrok na krzyżu pełen spokoju, choć rany bolą w straszliwym znoju.

Do końca ufasz swojemu Ojcu, co wyraziłeś jasno w Ogrójcu.

Tam strach był wielki i pot Twój krwawy. Przyjąłeś wszystko dla Bożej sprawy.

Anioł Cię chronił w wielkiej udręce, pomógł się oddać w oprawców ręce.

Przez śmierć okrutną na drzewie krzyża za mnie, za wszystkich Tyś się uniżył.

Odarty z szaty, sponiewierany, Tyś jak baranek ofiarowany.

Twa krew niewinna za nas przelana jest dla nas łaską, drogą do Pana.

Przemień i nawróć ten świat szalony otwieraj serca, by był zbawiony. Amen.