6 lutego 2025 r.

Witamy Cię, Miłości utajona, życie naszych dusz, witamy Cię Dobroci nieskończona, która rozsiewasz wokoło strumienie niekończących się łask. Upadamy na kolana przed Twoim świętym obliczem i uwielbiamy Cię za Twoją niezmierzoną miłość do każdego człowieka. Ty, aż tak umiłowałeś nas, że nie tylko zechciałeś pozostać „Bogiem z nami”, nie tylko oddałeś za nas Swoje życie na drzewie krzyża, ale zostawiłeś nam się w kawałku chleba. Wierzymy, że jesteś obecny w białej Hostii i błogosławisz nam w tej chwili.  Umiłowany Jezu, jesteśmy świadomi swojej małości i grzeszności, jednakże napełniamy się radością ze spotkania z Tobą, bo wiemy, że jesteś Bogiem silnym i tak bliskim. Chcemy wspólnie wypowiedzieć to, co rzekł Piotr na górze Tabor gdy przemieniłeś się w jego obecności: „Panie, dobrze, że tu jesteśmy”!

Panie Jezu, gromadzimy się przed Tobą w ten pierwszy czwartkowy wieczór miesiąca i pragniemy w sposób szczególny, jakby na nowo przeżyć cierpienia, opuszczenie i mękę, które podjąłeś dla naszego zbawienia. W czasie tej godziny pragniemy odpowiedzieć na Twoje wezwanie „Czuwajcie i módlcie się”. Chcemy Cię uczcić, wyznać naszą wiarę i miłość do Ciebie obecnego w Najświętszym Sakramencie oraz wynagradzać i zadośćuczynić za słabą wiarę, niewdzięczność, wszelkie zniewagi, grzechy własne, naszych rodzin, narodu  i całego świata.  Maryjo, prosimy Cię, abyś pomogła nam modlić się i zadośćuczynić za wszelkie zło, jakim Twój Syn Jezus jest nieustannie obrażany. Duchu Święty, prosimy o szczególną łaskę wytrwałości w Tobie i gotowości usłyszenia tego, co chcesz nam  przekazać. Naucz nas wnikać w głębię prawdy Bożej, daj nam stałość i pewność wiary, pomóż poznać  wielkość Boga, która przewyższa wszelkie nasze pojęcie. Przyjdź Duchu Św. i módl się w nas!

Panie Jezu, ustanowiłeś Eucharystię właśnie tej nocy, w której zostałeś zdradzony przez jednego ze swoich uczniów. W tym czasie lud przygotowywał Tobie niezliczone zniewagi, obelgi, tortury i okrutną śmierć. Tymczasem, właśnie w chwili, w której tak wielu knuło spisek przeciwko Tobie, Jezu Chryste, „który przenikasz serca i umysły ludzi” (Ps. 7, 10) i wszystko widzisz jasno, akurat w tej chwili, przygotowałeś grzesznym i wrogo nastawionym wobec Ciebie ludziom niewyobrażalne dobrodziejstwa. Na zdradę odpowiedziałeś miłością, a na niewdzięczność największym darem – swoją obecnością.

Z Ewangelii wg św. Marka (14, 17. 22-24) „Z nastaniem wieczoru przyszedł [Jezus do Wieczernika] razem z Dwunastoma. A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im, mówiąc: „Bierzcie, to jest Ciało moje”. Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, i pili z niego wszyscy, i rzekł do nich: „To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana”. Panie Jezu, dając nam Swoje Ciało i Swoją Krew, dajesz samego siebie. Objawiasz nam przez to nieskończoną miłość Boga wobec każdego człowieka, która jest miłością największą, najczystszą, bezinteresowną i najświętszą, bo jest Miłością Trójcy Świętej. Człowiek ochrzczony zostaje włączony w tę miłość i uzdolniony, by kochać Boską Miłością przede wszystkim swego Stwórcę, swoich bliźnich i samego siebie. Umiłowany Panie, na tym świecie Msza Święta jest największym dowodem Twojej miłości do człowieka. Jest to sakrament Twojej obecności, a zarazem niezgłębiona tajemnica, która każdego dnia dokonuje się na nowo na ołtarzach całego świata. Na słowo człowieka zstępujesz na ziemię i przybierasz postać okruszyny chleba. Ani umysł, ani serce człowieka nie są zdolne ogarnąć Twojej nieskończonej miłości zamkniętej w Hostii. Dlatego szczególnie dzisiaj chcemy uwielbiać Cię za wszystkie Twoje dzieła, w których okazujesz nam tyle mądrości, dobroci i miłosierdzia. Dziękujemy Ci, uwielbione Serce Jezusa, że także nas zapraszasz i przyjmujesz na tę Świętą Wieczerzę. Dziękujemy za Twoją Miłość objawioną w sakramencie Ciała i Krwi, ale także za Kościół i to wszystko, co przyczynia się do naszego zbawienia. Eucharystia jest najwyższą formą modlitwy i największym cudem, jaki istnieje, gdyż w niej, Panie Jezu, stajesz się obecny pośród nas dla zbawienia świata. Często jednak nie rozumiemy tego, sprowadzając udział w niej jedynie do obowiązku, który musimy wypełnić. Wybacz nam Jezu, że tak trudno przychodzi nam uświadomić sobie, że Eucharystia jest najszczytniejszym i najszlachetniejszym misterium w jakim bierzemy udział, a którego nie potrafimy godnie celebrować. Nie pojmujemy, że jest to czas łaski uczestniczenia w Twojej Świętej Ofierze, podczas której zapraszasz nas do spotkania z sobą. Wybacz nam brak oczu wiary, które biorą się z relacji, a relacja to trwanie przy Tobie Jezu. Wybacz, że się o tę wiarę nie modlimy, nie uczestniczymy w adoracji Najświętszego Sakramentu, która tak bardzo pomaga w nawiązaniu z Tobą więzi. Przepraszamy, że robiąc znak krzyża nie myślimy o tym, że za nas Panie umarłeś, a sam gest czynimy, szybko, niedbale, bez należytej czci. Przepraszamy, że w trakcie Mszy św. w akcie pokutnym wzywającym nas do tego, abyśmy Cię, Jezu Chryste, przeprosili za nasze grzechy, nie czynimy tego odbiegając myślami gdzieś daleko. Nie myślimy też  o tym, by przeprosić męża, żonę, pojednać się z bratem czy sąsiadem tylko bez refleksji, mechanicznie wypowiadamy kolejne słowa. Przepraszamy za wszystkie rozproszenia, brak skupienia, duchowego przeżywania poszczególnych części liturgii i to, że nie składamy tego wszystkiego Tobie w ofierze. Wybacz, Panie Jezu, że w czasie prefacji nie myślimy, by wznieść do Ciebie nasze serca przepełnione problemami, troskami, zranieniami, by je Tobie oddać. Przepraszamy, że po przyjęciu Ciebie w Komunii św. od razu przechodzimy do próśb, które chcemy byś spełnił, zamiast wielbienia Cię, dziękczynienia  i trwania w duchowej relacji. Przepraszamy, za tych, którzy przychodząc do kościoła nawet zdania nie powiedzą i trwają w postawie obojętności. Wybacz, że nasze serca nie odpowiadają temu, co wypowiadają usta.  Liturgia posiada swój rytuał, którego trzeba się ściśle trzymać, a przez słowa i znaki stajemy się uczestnikami misterium więzi z samym Bogiem. Przepraszamy, że o tym zapominamy i czasami wydaje się nam sztywna, nużąca czy nawet nudna, a my chcielibyśmy nowości i atrakcji zamiast trzymania naszych serc w ryzach, szczególnie jak nie panujemy nad własnymi emocjami.

„Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien!» I mówił do nich: «Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich!» Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.” (Mk 6,7-13)

Panie Jezu, w dzisiejszej Dobrej Nowinie przekazujesz nam kilka cennych wskazówek pomocnych w prowadzeniu życia duchowego. Pierwszą z nich jest świadomość wspólnoty, jaką my chrześcijanie, ludzie wierzący, wrażliwi na potrzeby innych jesteśmy przez to, że gromadzimy się wokół Ciebie Panie. Wysyłając uczniów po dwóch dajesz nam do zrozumienia, że mamy być za siebie nawzajem odpowiedzialni. Niestety nie zawsze tak jest, dlatego Panie Jezu chcemy Cię przeprosić za koncentrowanie się na sobie, agresję i kłótliwość, która szczególnie uwidacznia się w Internecie w różnych kręgach dyskusyjnych, napastliwość odznaczającą się nieustannym zwalczaniem nawet portali katolickich, ignorancję, która staje się cnotą.

Drogi Jezu, dajesz nam władzę nad duchami nieczystymi i to nie one nami, ale my nad nimi mamy rządzić. Władza nad demonami jest znakiem nowego porządku w świecie. Przejawem tego, że jesteśmy Twoimi, Panie Boże, dziedzicami i już teraz mamy władzę nad stworzonym przez Ciebie światem, zarówno materialnym, jak i duchowym. Dlatego nie mamy obawiać się zła, ale nad nim panować. Ale my, w swej słabości tak łatwo ulegamy zwodniczym pokusom tego świata. Przepraszamy Jezu za próby zmiany natury człowieka, za szukanie jedynie ulotnych przyjemności, co doprowadza do tego, że zostajemy odizolowywani od Ciebie, Panie, czując jedynie pustkę egzystencjonalną. Przepraszamy, za bagatelizowanie życia duchowego, odchodzenie od wiary, a przecież dzisiaj w sercu każdego człowieka toczy się walka z demonami, które za wszelką cenę dążą do naszej zguby. Przepraszamy za laicyzację, desakralizację, zamykanie kościołów, kaplic, klasztorów i ich wyprzedawanie, wystawianie na licytacje przedmiotów i miejsc, które były centrami kultu religijnego.

Umiłowany Jezu, kolejną wskazówką jaką nam udzielasz jest polecenie, abyśmy niczego nie zabierali na drogę. Potrzeba, abyśmy mieli zdrowy dystans do rzeczy materialnych. Ty, Panie, chcesz się zatroszczyć o nasze życie, ale żeby tak było musimy Tobie zaufać, a nie sprawom materialnym. Siłą Kościoła jest jego ubóstwo, które jest miejscem doświadczenia miłosierdzia. Być ubogim z wyboru oznacza, że bez względu na to ile mamy, zawsze jesteśmy do Twojej dyspozycji Panie Jezu. Wybacz nam, że to co posiadamy zamyka nas na Ciebie, zamyka nasze serca, by dzielić się z innymi. Przepraszamy za popadanie w złudzenie, że to co posiadamy sami osiągnęliśmy lub komuś zawdzięczamy, zapominając, że otrzymaliśmy w darze. „Cóż masz, czego byś nie otrzymał?” (1Kr 4) poucza św. Paweł.

Panie Jezu, podczas Ostatniej Wieczerzy otaczali Cię ci, których sam powołałeś. To właśnie wtedy ustanowiłeś nie tylko sakrament Eucharystii, ale także kapłaństwo. Te dwa sakramenty ściśle się ze sobą łączą i nie byłoby Eucharystii bez kapłanów a kapłaństwa bez Eucharystii. Najmilszy Jezu, dzięki Twojej nieskończonej miłości pozwalasz nam przyjmować Cię żywego do serca każdego dnia, a kapłani to pośrednicy, dzięki którym jest to możliwe. Dziękujemy Ci za każdego kapłana, który odpowiedział na Twoje zaproszenie, prosimy spraw, aby byli dla nas przewodnikami na tej ziemskiej wędrówce. Panie, przez ich ręce są sprawowane Najświętsze Sakramenty, bez których nie moglibyśmy się z Tobą jednoczyć. Prosimy Cię pozwól im być świadkami Twojej miłości, aby swoim życiem dawali przykład bezwzględnego powierzenia się Tobie. Ponieważ są naczyniami z gliny, modlimy się, aby Twoja moc przenikała ich słabości i przepraszamy za ich grzechy. Wybacz, ich przywiązanie do samych siebie, do przyjemności, do uznania ze strony innych, do dóbr tego świata, do własnego sposobu patrzenia, do ulegania wpływom i manipulacji przez złych ludzi. Przepraszamy za brak ufności Kościołowi i nie uznawanie lub powątpiewanie jego autorytetowi w nauczaniu, przepraszamy za uleganie zagłuszaczą Prawdy, siewcom subiektywizmu i iluzjonistom mroku zamiast zaufaniu Tobie, Panie Boże i oddaniu się prowadzeniu Twojemu Słowu stale żyjącemu w Kościele.

Boże, Stwórco rodzaju ludzkiego, który wybrałeś sobie spośród ludzi kapłanów, naczynia Twojego nieprzebranego miłosierdzia i pośredników Twojej zbawczej łaski, prosimy Cię dzisiaj dla nich w imieniu całego Ludu Bożego, o świętość i wytrwałość w powołaniu. Przez Ofiarę Twojego Jednorodzonego Syna, która spełnia się na każdym ołtarzu, pomnażaj w nich apostolską wiarę, wzbudzaj niezachwianą ufność i zapalaj zwycięską miłością, aby Ciebie nade wszystko i ponad wszystkich kochali i spalali się ofiarnie w służbie dusz. Chroń ich przed pokusami ciała i świata, strzeż ich przed pokusami wroga dusz, podtrzymaj ich w chwilach przepracowania, walk, pocieszaj w smutkach i krzyżach, nieodłącznych od misji zbawiania dusz. Przyjmij nasze modlitwy i ofiary w intencji kapłanów i złącz je z Ofiarą Twego umiłowanego Syna, a naszego Pana Jezusa Chrystusa. Amen