5 lutego 2026 r.

Witaj Miłości, witaj nasz Panie  utajony w tym małym  kawałku białego chleba. Taki prosty – mąka i woda, a tak wielki i potężny – dajesz nam życie -największy dar jaki mogliśmy otrzymać.  Cóż możemy Ci dać w zamian za Twoje łaski? Nic nie mamy, bo wszystko  jest Twoje- domy, samochody, pieniądze, to wszystko otrzymaliśmy dzięki Twojej łasce – Ty dałeś nam to w dzierżawę i będziemy musieli się kiedyś z tego rozliczyć. Nawet nasze zdrowie i życie należy do Ciebie. My możemy jedynie dbać o to na miarę naszych możliwości, aby Twój dar dobrze pielęgnować. Ale wdzięczność i miłość do Ciebie – jest nasza. Więc Tobie ją oddajemy. Przyjmij Jezu nasze dziękczynnie, przyjmij naszą wątłą, mizerną i słabą miłość, która tak często kurczy się pod naporem tego świata. Tak, ona marnieje, ale nie znika – nasze serca biją dzięki Tobie i dla Ciebie. I to także pragniemy Ci oddać Jezu- bicie naszych serc – te miarowe, równe, pewne, ale i te niespokojne – szybkie i mocne, gdy ból w klatce nie pozwala nam oddychać. To wszystko dla Ciebie Boże.

Jezu Kochany – przyjmij w darze wdzięczności od nas te już marznące ręce i nogi, też ból skostniałego z zimna ciała. Ale to nic- mamy czapki, rękawiczki i niedługo przyjdziemy do naszych domów, gdzie  będzie czekać na nas ciepła rozgrzewająca herbatka.  Luksus, o jakim wiele milionów ludzi marzy. Panie Jezu – czy w tamtą noc, gdy cierpiałeś w Getsemani też było Ci tak zimno? nie z powodu temperatury na zewnątrz, ale z bólu spowodowanego strachem  o tyle dusz, które poszły na zatracenie. Ty je widziałeś wtedy i dlatego płakałeś. Na pewno płakałeś widząc jak Twoje dzieci spadają z przepaści prosto ogień piekielny. Twoje cierpienie na nic się zdało – nie posłuchały Cię, odwróciły się od Ciebie. Więc tej godziny, odpocznij Jezu, zasiądź po środku naszych serc i ogrzej się naszą miłością. Panie Jezu, niech w tej godzinie zniknie smutek z Twej boskiej twarzy. Pozwól nam trwać przy Tobie z miłością, radością , z dziękczynieniem i uwielbieniem Ciebie. Niech każda nasza myśl będzie szczerym wynagrodzeniem Tobie tych wszystkich zniewag, niewdzięczności i boleści, którymi każdego dnia przybijamy wciąż Ciebie do krzyża. Ale przede wszystkim dziś, w ten pierwszy czwartek miesiąca – pragniemy szczególnie trwać przy Tobie w intencji kapłanów. Dziękujemy Ci Jezu za wszystkich kapłanów, bez wyjątku, bo Ty ich wszystkich wybrałeś, aby przynosili nam Ciebie na każdej Eucharystii. To przez ich ręce karmisz nam swoim najświętszym ciałem i krwią. To przez ich ręce udzielasz nam swojego błogosławieństwa i to przez nich wybaczasz nam grzechy w konfesjonale. To przez nich zsyłasz na nas tchnienie Ducha świętego.  To dzięki ich posłudze możemy co czwartek  trwać przy Tobie, tutaj, w tym świętym przybytku, gdzie przychodzisz do nas w tej Najświętszej Hostii. Duchu święty, uświęć nas, by każda myśl, każdy oddech każde wypowiedziane słowo było wielkim dziękczynieniem, uwielbieniem, ale przede wszystkim  wynagrodzeniem za nasze niewierności.

Panie Jezu,  znowu stajemy przed Tobą w ten czwartkowy wieczór. Pragniemy w sposób szczególny, jakby na nowo, przeżyć cierpienia, opuszczenie i mękę, które podjąłeś dla naszego zbawienia. W czasie tej godziny pragniemy odpowiedzieć na Twoje wezwanie „Czuwajcie i módlcie się”. Dlatego chcemy Cię uczcić i wyznać naszą wiarę i miłość  do Ciebie, obecnego wśród nas w Najświętszym Sakramencie. Obiecałeś pozostać wśród nas aż do końca wieków. Pragniemy podziękować Ci za to i przeprosić Cię za brak naszej miłości i słabą wiarę. Umocnij i oczyść nas mocą Twojego Ducha Świętego. Oświeć oczy umysłu naszego, abyśmy chwalili Cię nie tylko ustami, ale i świętością naszego życia.

Nasza modlitwa ma być dialogiem – rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty, Panie, przemów do nas w swoim zbawczym słowie. Ewangelia wg. świętego Marka (6,7-13): „Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien». I mówił do nich: «Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich». Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.”

Panie Jezu, Ty posłałeś apostołów po dwóch – nie dlatego, żeby  było im raźniej, ale aby przez posługę, również tą wzajemną, wzrastali i rozwijali się w wierze i miłości do Ciebie. Dwie osoby – to już wspólnota. Co prawda mała, ale wspólnota. Rodzina, małżeństwo to też wspólnota i to szczególna wspólnota, połączona nie tylko  więzami krwi ale  przede wszystkim sakramentalnym węzłem małżeńskim.

Panie Jezu przepraszamy Cię, że tak często uciekamy w samotność, i nie chodzi o samotność jako jedna osoba, ale o tą samotność duchową, samotność, gdy fizycznie jesteśmy niby we dwoje. Wybacz nam Jezu, że nie umiemy już rozmawiać – owszem wypowiadamy słowa, instrukcje postępowania i listy zadań, nawet śmiać się potrafimy razem. Ale czy potrafimy tak naprawdę być ze sobą? rozmawiać o tym co nas boli? jakie mamy rozterki, co nas niepokoi? Panie Jezu, jeżeli nie potrafimy rozmawiać ze sobą w rodzinie i to tej najbliższej  to jak mamy rozmawiać z Tobą? Przepraszamy Cię Jezu, że gdy mówimy do Ciebie to trzymamy dystans – my niscy poddani i Ty Boże – wielki Bóg. Ale Ty tak nie chcesz Jezu! Ty chcesz naszej miłości w odpowiedzi na swoją miłość !! Boże, Ty powiedziałeś byśmy byli jak dzieci, bo Ty jesteś kochającym nas Tatusiem! Wybacz nam Jezu, że nie potrafimy tak, ale Ty to wiesz, dlatego pragniemy Cię przeprosić za to, że  nie prosimy Cię o tą łaskę, byśmy stali się dziećmi -ufnymi, kochającymi i przede wszystkim prawdziwymi w swoich uczuciach! Przecież Ty czekasz z naręczem wszelkich łask i tak bardzo pragniesz nam je rozdawać, ale my  o nie wcale nie prosimy. Wybacz nam tą fałszywą skromność, której pozbawione są dzieci. Wybacz nam, że nie prosimy Ciebie o łaskę bycia jak dziecko każdego dnia. Wybacz, że nie prosimy Ciebie o łaskę bycia autentycznym przed Tobą! Jezu jak często widzisz nas osamotnionych, smutnych na sercu, ale z przyklejonym uśmiechem na twarzy i udających jest wszystko jest dobrze , gdy tak naprawdę serca nam krwawi i wszystko na około się sypie.

Przepraszamy Cię Jezu, za naszą pychę. Pychę która pcha nas, aby wszystko załatwiać samemu. Pychę, która nie pozwala nam  powiedzieć: Jezu, Ty się tym zajmij. Przepraszamy Cię Jezu za samotność kapłanów. To są twoje dzieci, tak samo czujące, tak samo ranione jak i my. Ale postawieni na widoku, ciągle obserwowani. Przepraszamy Cię Jezu za brak naszej modlitwy za nich, za brak naszej wyrozumiałości względem nich. Panie Jezu, tak bardzo pragniemy wynagrodzić Ci ich brak wiary w Twoją realną obecność podczas Eucharystii. Wybacz Jezu..

Panie Jezu, powiedziałeś swoim uczniom, aby o nic się nie martwili, by nie brali chleba, ani torby, ani pieniędzy. Często mówisz nam, byśmy się o nic nie martwili, bo Ty wiesz najlepiej co nam potrzeba i nam to dasz w odpowiednim czasie.  Przepraszamy Cię, że jak zwykle  zawsze robimy po swojemu. Przepraszamy Cię Jezu za nasze zamartwiane się na zapas, wybacz nam nasze scenariusze na 100 różnych sytuacji, a przecież doskonale wiemy, że Ty i tak masz ten sto pierwszy scenariusz, który jest najlepszy i który nigdy nie pozwoli nas skrzywdzić. Oddajemy Ci teraz jako wynagrodzenie za ta naszą nieufność Tobie, te nasze wszystkie lęki o przyszłość, to nasze zamartwianie się i układanie planów na przyszłość w najdrobniejszych szczegółach.

Przepraszamy Cię Jezu za brak naszej troski o Twój Kościół święty. Tak łatwo przychodzi krytyka kapłanów, biskupów, a nawet Papieża, którego przecież Ty sam namaściłeś, aby w Twoje Najświętsze imię  prowadził Twoje dzieci. Panie Jezu, jak często widzimy drzazgę w ich oczach, a belki w swoim nie widzimy.  Przepraszamy Cię za to.

Jezu, przepraszamy Cię za brak naszego zrozumienia dla  postępowania kapłanów. Panie Jezu pragniemy wynagrodzić Ci  brak naszej pamięci o nich w naszym codziennym życiu. Codziennie mówimy – Bądź Wola Twoja –  Na pewno? To kiedy planując czy marząc zapytaliśmy się Ciebie – a jaka się Twoja Wola względem nas w tej kwestii? Kiedy ostatni raz zapytaliśmy się Ciebie Jezu jaki jest Twój plan na nasz urlop? A co planujesz dla nas na najbliższy weekend?  A potem mamy pretensje, że coś nie wyszło. Przepraszamy Cię Jezu, że nie pytamy się Ciebie o nasze dalsze kroki. Przepraszamy Cię Jezu, za nasze złe emocje, za nasze złe reakcje na sytuacje, które nie są zgodne z tym, co sobie zaplanowaliśmy.  Panie Jezu, przyjmij nasze boleści zmarzniętego ciało jako wynagrodzenie za nasze zaniechania, za nasze wszystkie zmarnowane szanse na uczynienie dobra. Wybacz Jezu…

Panie Jezu, ta godzina jak zawsze, tak szybko minęła. Nadchodzi czas, by rozstać się z Tobą. Kapłan schowa Cię w Tabernakulum, ale całe niebo, wszyscy aniołowie i święci będą klęczeć przed Tobą, wielbić Cię i adorować. Ale wcześniej Ty nam pobłogosławisz, na całą noc i następny dzień. A my wdzięczni Tobie za Twoją miłość posyłamy dziś  naszych aniołów stróżów, aby adorowali Cię, uwielbiali Cię podczas gdy będziemy spali, bezpieczni,  otuleni Twoją opieką.  Amen.