5 grudnia 2024 r.

 

Witaj umiłowany Jezu w Najświętszym Sakramencie Ołtarza.!  Bądź pochwalone Najświętsze Oblicze pełne blasku w tej białej Hostii ukryte. Weszliśmy w nowy rok liturgiczny, pierwszy tydzień Adwentu, czas oczekiwania i przygotowania na Twoje powtórne przyjście. W kościołach odprawiane są Roraty, pali się świeca symbolizująca Twoją Matkę. Prosimy za Jej wstawiennictwem, by zamieszkała w nas prawda, życzliwość, serdeczność, dobroć – by w nas zamieszkała miłość. Potrzebujemy Ciebie Panie, bo wokół nas i w nas tyle zakłamania, fałszu, obłudy, że już  prawie zapomnieliśmy, czym jest prawda, czym jest światłość, czym jest dobroć. Wokół nas tyle chciwości, zazdrości, że zapomnieliśmy już prawie, czym jest bezinteresowność.

Wraz z Maryją chcemy wejść w czas radosnego przygotowania na spotkanie z Tobą, Panie Jezu. Czuwamy i trwamy na modlitwie w tej godzinie Ogrójca. Gdy ludzie zapominają o Tobie, znieważają Ciebie, czy my możemy zostawić Ciebie samego w boleściach, jeśli płoniemy miłością ku Tobie. Nie możemy przynieść Ci pomocy, ale przynajmniej weźmiemy udział w Twoim opuszczeniu, osamotnieniu, czuwając i trwając na modlitwie.

Panie Jezu! Jedyną sytuacją, w której poprosiłeś o cokolwiek swych apostołów była noc Twojej agonii. Poprosiłeś trzech z nich, bo oczekiwałeś, że przynajmniej oni pozostaną Ci wierni. Poprosiłeś o godzinę wynagrodzenia, aby pokonać godzinę zła, godzinę ofiarnej łączności z Krzyżem, aby pokonać antymiłość grzechu. Uczniowie posnęli i to dlatego z Twojego udręczonego samotnego Serca wydobyło się westchnienie: „Jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną?” Nie prosiłeś o godzinę aktywności, lecz o godzinę towarzystwa.

Spoglądając przez tę godzinę na Ciebie, Eucharystyczny Panie, chcemy Ci towarzyszyć bo w tajemniczy sposób przemieniasz nasze serca. Możemy upodobnić się do Ciebie. Ty, Panie sam nas zapraszasz do głębokiego osobistego spotkania. Miłość ludzka, zmysłowa maleje z czasem, lecz Twoja Boska miłość nie maleje. Przebywanie przed Tobą, Realną Obecnością przypomina wystawianie się na słońce, aby chłonąć jego promienie. Milczenie w trakcie tej godziny jest spotkaniem sam na sam z Tobą. W tej chwili nie mówimy: „Słuchaj, Panie, bo sługa Twój mówi” ale  „Mów, Panie , bo sługa Twój słucha”. Otwórzmy nasze serca na słowo Pana. Z Ewangelii św. Mateusza (Mt 7,21.24-27): W owym czasie Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie każdy, który Mi mówi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki».
Panie Jezu, my nic nie możemy Ci dać, czego byś nie miał, prócz nas samych. Ale kiedy Cię naprawdę miłujemy, wtedy nasze miłowanie obejmuje wszystko, co potrzebuje pomocy lub ratunku. Wiemy też, że nasze sumienia mogą stać się obiektem manipulacji lub przez wychowanie otrzymać fałszywe normy moralne. Jednakże kto Ciebie wybiera – wie, że wybrał Miłość i w Jej blasku będzie budował swoje  życie.

Mówisz nam: „Nie ten jest Moim umiłowanym, kto woła: „Panie, Panie|”, lecz ten i tylko ten, który wypełnia Moją wolę”. Więc jak żyć? Jak wypełniać Twoją wolę? W tych trudnych czasach pozostają dwa sposoby, aby uratować się z tego zamętu: oddać się Niepokalanemu Sercu Maryi, Przenajświętszej Pannie oraz odnowić nabożeństwo do Najświętszej Eucharystii poprzez adorację oraz częstą Komunię Świętą. W zjednoczeniu z Twoim Sercem i mocą Twojej Miłości – kochać Maryję, wynagradzać, modlić się i ratować dusze naszych braci i sióstr. Oto nasze zadanie. A my odrzucamy to wszystko, nie słuchamy Ciebie. Nie chcemy tak żyć, mamy inne zadania. Nie chcemy budować domu na skale lecz na piasku. Za to chcemy przeprosić Cię Panie.

Przepraszamy, że nie kochamy Twojej Matki, którą dałeś nam w testamencie z Krzyża za naszą Matkę. Dając nam swoją Matkę na krzyżu, wyraziłeś się mniej więcej tak: „Dzieci moje, nigdy nie róbcie nic takiego, za co wasza Matka musiałaby się wstydzić”. Jeśli dusza miłuje tę Matkę, będzie miłować także i Mnie, Jej Boskiego Syna, który czyniąc zadośćuczynienie za wasze grzechy, wyzbył się  swego ostatniego godziwego przywiązania  – do swojej Matki.

Przepraszamy Cię, Panie, że nie mówimy „tak” zamiarom Twoim wobec nas, że tak mało czuwamy i trwamy na modlitwie, że tak mało miłujemy Ciebie i człowieka, w którym mieszkasz. A przecież to miłość czyni nas gotowymi na Twoje przyjście.

Przepraszamy, że często żyjemy na zasadzie przeliczania, dajemy dużo tym, którym dawać się opłaca, a odcinamy się od tych, którzy na nic nam się nie przydadzą.

Przepraszamy za nierozważne zachowanie, że budujemy dom na piasku, co prowadzi donikąd i kończy się porażką w życiu. Że jesteśmy w nieustannej promocji samego siebie i swoich punktów widzenia, wmawiamy sobie, że damy radę.

Przepraszamy, że nie budujemy na Tobie, Jezu i nie inwestujemy w relację z Tobą, opuszczamy niedzielną Mszę Świętą, nie korzystamy z życia sakramentalnego, a Ty, Panie tak bardzo chcesz zanurzyć nas w swojej intymności, przygarnąć, przytulić, nawiedzić w naszych nędzach i słabościach.

Panie Jezu, jedyną rzeczą, jaką pragnąłeś upamiętnić, była Twoja śmierć. Prosiłeś, aby ją wspominano i sam ustanowiłeś dokładny sposób, w jaki ma być ona wspominana.

Pamiątka ta została ustanowiona w noc przed Twoją śmiercią, podczas „Ostatniej Wieczerzy”. Wziąwszy w swoje ręce chleb, powiedziałeś: „To jest ciało moje, które za was będzie wydane”, to znaczy wydane na śmierć. Następnie nad kielichem z winem wypowiedziałeś słowa: „ To jest moja Krew przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów”. Aby ta ofiara nigdy nie została zapomniana, wydałeś Kościołowi Boskie polecenie: „To czyńcie na moją pamiątkę”. Msza święta jest uobecnieniem ofiary Kalwarii, z tym samym Kapłanem i tą samą Żertwą. Z tą różnicą, że ofiara Kalwarii była krwawa, a ofiara Mszy Świętej dokonuje się w sposób bezkrwawy. Co więcej na krzyżu byłeś Panie sam, na Mszy Świętej jesteśmy z Tobą my. Jesteśmy obecni na każdej Mszy Świętej pod postaciami chleba i wina, które są symbolami naszego ciała i krwi. Nie jesteśmy biernymi obserwatorami, ale ofiarujemy siebie razem z Tobą. My wszyscy ofiarujemy się Tobie przez ręce kapłana.

Dziś jest pierwszy czwartek miesiąca i chcemy Ci podziękować za Sakrament Eucharystii. Wielbimy Cię, Chryste, za dar z siebie dla odkupienia grzeszników. To miłość stała się motywem Twej bezgranicznej ofiary. Stanowi to przykład dla nas, którym ciągle brakuje dostatecznej miłości do Ciebie i do drugiego człowieka. Jeśli Ty, będąc Bogiem Żywym nie oszczędziłeś swojego życia i zawisłeś na drzewie krzyża dla grzesznego człowieka, to o ileż bardziej my powinniśmy kochać ludzi, których mamy wokół siebie. Ofiara złożona przez Ciebie na Kalwarii była najwyższym wyrazem miłości i ciągle w sposób bezkrwawy uobecnia się na naszych ołtarzach w czasie Mszy Świętej. Panie Jezu! Ty jesteś zawsze z nami i nigdy nas nie opuścisz. Dlatego pragniemy złożyć Ci dziękczynienie wołając: Dziękujemy Ci, Panie.

Dziękujemy Ci Jezu za Krew, którą przelałeś na Górze Oliwnej. Twój kielich goryczy stał się dla nas kielichem zbawienia. Dziękujemy, że w każdej Mszy Świętej i w każdej chwili w tabernakulum na wszystkich ołtarzach świata ofiarowujesz się Ojcu i oddajesz się jako najwyższa ofiara przebłagalna, nieskończenie zadośćuczyniąca.

Ale również pragniemy przeprosić Cię. Chcemy Cię przeprosić za wszelkie opuszczanie Mszy Świętej w niedziele lub święta oraz niegodne jej słuchanie. Przepraszamy Cię za wszelkie zaniedbanie Komunii wielkanocnej i Wiatyku św. oraz za niegodne lub niepobożne przyjęcie Ciała i Krwi Twojej, za wszelkie nieuszanowanie, popełnione w Kościołach Twoich,  za wszelką niewdzięczność okazaną Ci przez ludzi, których nieskończenie umiłowałeś i za wszelkie grzechy i niewierności nasze.

Dziękujemy Ci Jezu za tę dzisiejszą godzinę przed Twoim Majestatem. Wejrzyj na nas zgromadzonych tu w imię Twoje i napełnij swoją łaską nasze życie. Pomóż nam żyć tylko dla Ciebie, iść drogą, którą nam przeznaczyłeś. Niech radość Adwentu będzie nam udzielona. Błogosław nam i naszym bliskim. Amen.