4 września 2025 r.
Witamy Cię, najdroższy Jezu, Słowo Ojca, blasku chwały Jego, zbawienie świata! Z wiarą stajemy przed Tobą uświadamiając sobie Twoją obecność pośród nas w Najświętszym Sakramencie. Uwielbiamy Cię za Twoją ogromną miłość do nas grzeszników i, że nie zawahałeś się oddać Swego życia by nas zbawić. Wielbimy Cię i kochamy w tym Sakramencie, który upamiętnia Twoją krzyżową mękę. Wiemy, że jesteś prawdziwie obecny na ołtarzu w Hostii świętej i kochasz nas z taką samą miłością, z jaką kochałeś, gdy umierałeś na krzyżu. Dziękujemy Ci i wielbimy Cię wraz ze wszystkimi, którzy w tej chwili wielbią i kochają Ciebie. Panie Jezu, jesteśmy spragnieni Twojej obecności, Twojego światła, pragniemy zanurzyć się w oceanie Twojej miłości. Przyjmij do swojego serca nasze serca i zrób z nimi, co zechcesz. Jezu, ufamy Tobie, ufamy Twojej mocy i Twoim słowom.
Umiłowany Panie, z miłością odpowiadamy na Twoje słowa „Czuwajcie i módlcie się”, jak i słowa skierowane do nas przez św. Małgorzatę Marię Alacoque, abyśmy podczas tej jednej godziny w tygodniu trwali przy Tobie i uśmierzali Twój ból opuszczenia przez apostołów. Dlatego udajemy się teraz do Ogrójca i poświęcamy ten czas wyłącznie Tobie, by z głębi naszych serc oddawać Ci hołd z uwielbieniem, pocieszać Cię i wynagradzać za naszą niewdzięczność, wszelkie zniewagi, grzechy własne, naszych rodzin, narodu i całego świata. Maryjo, pomóż nam czuwać, trwać i wynagradzać Twemu osamotnionemu Synowi przeżywającemu trwogę zbliżającej się męki i konania. Duchu Święty, przyjdź z pomocą naszej słabości i przyczyniaj się za nami w zadośćuczynieniu za wszelkie nieprawości, których nie potrafimy wyrazić słowami…
Panie Jezu, dziś w pierwszy czwartek miesiąca pragniemy podziękować za największy z cudów jakim jest Eucharystia, ale też za Kościół i to wszystko, co przyczynia się do naszego zbawienia. „To jest Ciało moje… To jest kielich Krwi mojej”. Jezu Chryste, ileż to już lat słyszymy te słowa wymawiane przez Ciebie ustami kapłańskimi podczas ofiary Mszy św.! Ileż to już lat upłynęło, w których powołujemy się na nie, aby podkreślić naszą wiarę w Twoją rzeczywistą obecność pod postaciami Chleba i Wina! Czy jednak dobrze zdajemy sobie sprawę z tego, co to znaczy? Jak wielki dar otrzymujemy, który jest największym i najpiękniejszym przeżyciem chrześcijanina, bo zjednoczeniem z samym Bogiem! Panie Jezu przepraszamy za te dusze, które nie chcą Ciebie przyjmować w komunii św. twierdząc, że nie czują takiej potrzeby, a tak naprawdę maskują swoją niechęć wejścia na drogę nawrócenia, czy po prostu pójścia do spowiedzi, której się obawiają. Wybacz nam, że u wielu z nas pokutuje przekonanie, by Cię przyjąć w Najświętszym Sakramencie trzeba być absolutnie bez winy i z powodu tych niepewności, czy nam wolno rezygnujemy z komunii z Tobą, która przecież nie jest nagrodą za wzorowe zachowanie, ale lekarstwem dla słabych. Nie świętość jest przepustką do sakramentów, ale sakramenty są drogą do świętości. Przepraszamy za brak pracy nad własnym sumieniem, obojętne przyjmowanie sakramentów i nie szanowanie Najświętszej Ofiary. Wybacz nam, Panie Jezu, że zamawiając intencje mszalne nie oczekujemy sprawowania Mszy św. Chrystocentrycznie, ale gloryfikacji antropocentryzmu, zauważenia np. małżonków, dzieci I-komunijnych, czy „uświęcenia” zmarłego. Nie chcemy, by kapłan prowadził nas ku Prawdzie, głosił Słowo Boże lecz odwrotnie, by był wręcz wodzirejem spotkania rodzinnego i tak nakierował nasze emocje, aby pojawiły się brawa dla jubilatów czy nowożeńców, a dobór pieśni powodował sentymentalną aurę emocjonalną. Z głębi serca przepraszamy za to nasz Panie. Gdy w Wieczerniku Wielkiego Czwartku dałeś nam Siebie na zawsze, mówiąc: „To czyńcie…”, wtedy urodziła się Eucharystia i wtedy urodziło się kapłaństwo. Dziękujemy za ewangelicznych świadków wiary i modlitwy, za kapłanów, których postawiłeś niczym drogowskazy na naszej drodze. Panie Jezu, Ty w ręce ludzi złożyłeś wielki dar kapłaństwa. Tak to już w życiu bywa, że nie zawsze potrafimy uszanować dary, które otrzymujemy od innych. Także i ten dar jest często przez nas niedoceniony. Wybacz Panie tym kapłanom, którzy ulegając złym podszeptom szatana nie zachowują właściwego charakteru sacrum podczas sprawowania liturgii Mszy św. zabiegając, by wierni ulegali własnym emocjom, a nie skupiali się na Tobie, Panie Jezu. Wybacz księżom, którzy tworzą show, widowiska, wręcz błaznują, a w mediach promują siebie jako nowoczesnych, otwartych na innych, pobłażających grzechom, którzy nie głoszą Prawdy Bożej lecz zmieniają się na ducha tego świata. Przepraszamy za katolików, którzy zatracają poglądy katolickie, a ich życie nie odzwierciedla przestrzegania praw Bożych.
Z ewangelii wg. św. Łukasza (Łk 5,1-11): „Zdarzyło się raz, gdy tłum cisnął się do Niego, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret – zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! A Szymon odpowiedział: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.”.
W tekście dzisiejszej Ewangelii prosisz nas, Panie Jezu, byśmy przyjęli Cię do łodzi naszego życia i pozwolili Ci pokazać nam, jak ukierunkować naszą egzystencję by być owocnym pośród społeczeństwa coraz bardziej odległego i potrzebującego Dobrej Nowiny. Propozycja jest atrakcyjna, brakuje nam tylko chcieć porzucić nasze lęki, nasze “co inni powiedzą” i wyjść na głębsze wody lub, na te horyzonty dalekie od tych ograniczających codzienne życie w niepokoju i rozczarowaniach. „Kto kuleje na słusznej drodze, idzie wprawdzie powoli, ale zbliża się do celu. Ktokolwiek zaś błądzi po bezdrożach, im szybciej podąża, tym bardziej oddala się od celu” poucza św. Tomasz z Akwinu. Wybacz nam Jezu, że nie chcemy przyjąć Twojej pomocnej ręki w naszym życiu, że nie odpowiadamy na Twoją inicjatywę a chcemy robić wszystko po swojemu zamiast po Bożemu. Jeżeli pragniemy w życiu wydać owoce, musimy przekraczać siebie, swoje przyzwyczajenia, schematy. Wychodzić ze swego małego „grajdołka” i podejmować wyzwania. Inaczej wcześniej czy później urządzimy się w przeciętności. Przystosujemy do schematów, reklamy, poddamy manipulacji tych, którzy najgłośniej krzyczą. Przepraszamy za profilowanie ludzkiej świadomości przez media, za wyniosłość i kult własnej osoby oraz przekonanie o tym jakoby posiadaniu własnego zdania.
W naszym codziennym życiu sukces niewątpliwie jest ważnym „motorem”, ale w życiu duchowym nie jest to tak oczywiste. Ludzka mądrość, kalkulacje, inteligencja i triki nie wystarczą, by osiągnąć duchowe owoce. Ważny jest duchowy wysiłek, modlitwa, asceza, Eucharystia. Ale to wszystko bez zdania się przede wszystkim na łaskę, bez zaufania w Boże działanie stanie się co najwyżej dążeniem do perfekcjonizmu, a nie świętości. Świętość wymaga pokory, stanięcia w prawdzie i odwagi porzucenia własnych scenariuszy, by zaufać Tobie, najdroższy Jezu. Wybacz nam uporczywe trwanie w naszej grzeszności i braku przyjęcia prawdy o nas samych co pozwoliłoby na otwarcie się na działanie Bożej łaski, bo przecież „moc w słabości się doskonali”, a „gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska”.
Trzeba nam przyznać, że największą przeszkodą w Twoim działaniu, Panie, w naszym życiu nie jest grzech, ale pycha i brak zaufania. Pycha, która powoduje, iż tak uporczywie dążymy do tego, by być kimś, kim nie jesteśmy, że uciekamy tym samym od prawdy o nas samych a przy okazji od spotkania z Tobą. Wybacz nam, miłosierny Jezu! „Nie bój się” – mówisz do każdego z nas, Panie Jezu, a gdy Ci zaufamy, zawierzymy, pozwolimy zapanować nad naszymi lękami, obawami, wtedy poprowadzisz nas na prawdziwą głębię. Ufność wobec Bożego słowa jest esencją wiary, zgodą na Twoje, Panie, działanie nawet wtedy, gdy po ludzku coś wydaje się bezsensowne. Przepraszamy, że chcemy ufać jedynie swojej logice i kalkulacjom, a nie Twoim słowom, nie zdając sobie sporawy z tego, że może nas ominąć coś zdumiewającego, co dla nas przygotowałeś.
Jak zatem powinniśmy zastosować w życiu naukę płynącą z dzisiejszej Ewangelii? Po pierwsze – wypłyńmy na głębię w swojej wierze. Czy czasem nie jesteśmy jak Piotr przed spotkaniem z Tobą Jezu? Zmęczeni, rozczarowani, trzymający się bezpiecznych brzegów? Może zapraszasz nas do czegoś więcej, do zaangażowania, do decyzji, do odwagi? Po drugie – nie bójmy się porażek. Piotr doświadczył pustych sieci, ale to właśnie w tej pustce Jezu zadziałałeś. Może nasze „puste sieci”, niepowodzenia, kryzysy, rozczarowania, są miejscem, gdzie chcesz pokazać swoją moc? Po trzecie – zaufajmy Słowu. Wiara nie polega na pełnym zrozumieniu Bożych planów, ale na decyzji: „Panie, na Twoje słowo…” Może trzeba wreszcie podjąć decyzję, która wydaje się nieracjonalna, ale w głębi serca czujemy, że prowadzi nas do Ciebie, Jezu Chryste? Nie zadowalajmy się płytką wodą. Wypłyńmy na głębię!



