4 grudnia 2025 r.
Bądź pozdrowiony i uwielbiony Panie Jezu Chryste w Najświętszym Sakramencie Ołtarza. Witamy Cię Najświętsza i Najcichsza Obecności pełna miłości i miłosierdzia. Jak w każdy czwartek, tak i dziś przychodzimy uwielbić Twoje miłosierdzie nad nami. Klękamy przed Twoim Najświętszym Obliczem bo Ty, Panie dajesz nam siły, jesteś dla nas oparciem. Ufając Tobie przeprowadzasz nas przez trud codzienności, dajesz pokój nawet pośród burz. Jesteś skałą, na której możemy się oprzeć, a Twoje słowa nie przemijają i nie zawodzą. Twoja miłość uzdalnia nas do ciągłego przebaczania krzywd. Każde przebaczenie niesie uzdrowienie i ten akt miłosierdzia wobec siebie i bliźnich czyni nas wewnętrznie wolnymi.
Weszliśmy w nowy rok liturgiczny, pierwszy tydzień Adwentu, czas oczekiwania i przygotowania na Twoje powtórne przyjście. W kościołach odprawiane są Roraty, pali się świeca symbolizująca Maryję Niepokalanie Poczętą. Wraz z Maryją chcemy wejść w czas radosnego przygotowania na spotkanie z Tobą, Panie Jezu. Pragniemy przygotować swoje serce przez cichość i skupienie ducha. Maryja przez cichość serca i skupienie ducha znalazła upodobanie w oczach Boga Ojca. Dlatego chcemy kroczyć u Jej boku trzymając Ją za rękę, by mogła przygotować nasze serca. Bo ważniejsze dla nas powinno być nasze wnętrze, niż ubiór, szata, strój, uroda, makijaż, fryzura czy inne dodatki. Najważniejsze jest to co w środku, to kim jesteśmy. To wnętrze musimy formować, ale nie formować je tylko dla samego siebie, lecz czynić to w relacji z Tobą, Panie, odkryć prawdziwą więź z Tobą. Wtedy zrozumiemy po co jesteśmy i ku czemu zmierza nasze życie.
W tej godzinie Ogrójca chcemy trwać i czuwać na modlitwie z Tobą, Panie. Nie możemy przynieść Ci pomocy, ale przynajmniej weźmiemy udział w Twoim opuszczeniu, osamotnieniu, czuwając i trwając wraz z Maryją na modlitwie. Niech obecność Twojego Ducha Świętego nas przenika, pociesza, wnika w głębiny naszych dusz, przenika nasze wnętrza, przemieniając nas. Bądź uwielbiony Boże Duchu Święty i przyjdź do nas z darami. Przyjdź, abyśmy w duchu mogli udać się z Tobą Panie na „górę”, na tę” górę”, gdzie stoczyłeś walkę sam ze sobą, gdzie pociłeś się krwią. Ma być to lekcja, którą powinniśmy sobie przyswoić. Dajesz nam przykład, jak mamy postępować w trudnościach, które nas w życiu czekają. Mamy się udać na modlitwę i w modlitwie szukać pociechy i pomocy, nigdy ustąpić z pola walki i uciec przed trudnościami, jak uciekli uczniowie. Maryjo, Bramo Adwentu Ty, któraś nigdy nie szukała siebie, bądź naszą przewodniczką.
Z Ewangelii wg św. Mateusza (Mt 7,21.24-27): W owym czasie Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie każdy, który Mi mówi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki».
Nie ten jest Moim umiłowanym, kto woła: „Panie, Panie|”, lecz ten i tylko ten, który wypełnia Moją wolę”. Jak wypełniać Twoją wolę? W tych trudnych czasach pozostają dwa sposoby, aby uratować się z tego zamętu: oddać się Niepokalanemu Sercu Maryi, Przenajświętszej Pannie oraz odnowić nabożeństwo do Najświętszej Eucharystii poprzez adorację oraz częstą Komunię Świętą. W zjednoczeniu z Twoim Sercem i mocą Twojej Miłości – kochać Maryję, wynagradzać, modlić się i ratować dusze naszych braci i sióstr. Oto nasze zadanie. Jak się modlić? Modlitwa nie powinna polegać jedynie na wypełnianiu jej naszymi prośbami, lękami, pragnieniami i oczekiwaniami, ale na pełnym oddaniu się Bogu, całkowitym zawierzeniu: „Nie moja wola , lecz Twoja niech się stanie”(Łk 22,42).
Przepraszamy Cię, Panie, że nie kochamy Twojej Matki, którą dałeś nam w testamencie z Krzyża za naszą Matkę. Dając nam swoją Matkę na krzyżu, powiedziałeś:. „Jeśli dusza miłuje tę Matkę, będzie miłować także i Mnie, Jej Boskiego Syna, który czyniąc zadośćuczynienie za wasze grzechy, wyzbył się swego ostatniego godziwego przywiązania – do swojej Matki”.
Poczucie bezsilności czy niepokój mają często swoje źródło w naszym przywiązaniu do dóbr doczesnych. Przepraszamy Cię Panie, że nieraz deklarujemy, że oddajemy Tobie nasze zdrowie, zakładając z góry, że dzięki temu choroba nas nie dotknie. Oddajemy nasz dzień, ale pod warunkiem , że będzie udany i radosny. Oddajemy czas swój licząc, że nie odczujemy straty. Oddajemy pracę oczekując, że zaowocuje ona sukcesem i spełnieniem zawodowym. Przepraszamy Cię Panie, że stawiamy Tobie warunki.
Tymczasem dopiero wtedy, gdy wszystko się burzy, gdy przychodzi cierpienie i doświadczamy bezradności wobec rzeczywistości ujawnia się, czy naprawdę oddaliśmy się Tobie wraz ze swoimi sprawami. Może się okazać, że nasze słowa były tylko pustą deklaracją. Zamiast pokoju serca pojawia się bunt, skupienie na frustracji, bezsilności, gniewie. Wtedy ranimy łatwo innych i szukamy winnych. Przepraszamy Cię Panie, że nie prosimy Ciebie, abyś uzdolnił nas do tego byśmy idąc za Twoim przykładem potrafili w pełni oddać się Ojcu, powtarzając: „Ale nie jak ja, lecz jak Ty chcesz”, nawet jeśli zrealizują się w naszym życiu czarne scenariusze. Przestrzegasz nas Panie Jezu przed błędnym rozumieniem wiary i miłości. Samo wyznanie Panie, Panie! ustami nie zapewni nam zbawienia. Decydujące znaczenie ma tu miłość, z niej będziemy sądzeni. Miłość, zaufanie i wierność Twojemu słowu w zdrowiu i chorobie. Mamy budować na Skale, czyli Prawdzie. Przepraszamy za nierozważne zachowanie, że budujemy dom na piasku, co prowadzi donikąd i kończy się porażką w życiu. Że jesteśmy w nieustannej promocji samego siebie i swoich punktów widzenia, wmawiamy sobie, że damy radę. Przepraszamy, że nie budujemy na Tobie, Jezu i nie inwestujemy w relację z Tobą, opuszczamy niedzielną Mszę Świętą, nie korzystamy z życia sakramentalnego.
Panie Jezu, żyjemy w czasach przygotowujących nas do triumfu Niepokalanego Serca Twej Matki. To jest most łączący teraźniejszość z przyszłością, a tym mostem są Twoi kapłani. Potrzebujemy naszych kapłanów, byśmy wszyscy mogli przejść po tym moście, który prowadzi do triumfu Matki Bożej. Stąd ten atak na kapłanów. Atak na kapłana to również atak na Eucharystię. Dlatego ważne jest, abyśmy modlili się za wszystkich kapłanów, za tych, którzy bardzo mocno upadli, pogubili się, za tych, którzy się chwieją i potrzebują kogoś kto ich podtrzyma, poda przysłowiowe kule, którymi jest post, jałmużna i modlitwa, ale i za kapłanów pięknych w swej posłudze.
Dziś pierwszy czwartek miesiąca, dzień ustanowienia Eucharystii i Sakramentu Kapłaństwa, pomódlmy się za kapłanów o ich uświęcenie. Modlitwa św. Teresy od Dzieciątka Jezus za kapłanów: O Jezu, Wieczny i Najwyższy Kapłanie, miej swoich kapłanów w opiece Twego Najświętszego Serca, gdzie nikt im nie może zaszkodzić. Zachowaj nieskalane ich namaszczone dłonie, które codziennie dotykają Twojego świętego Ciała. Zachowaj w czystości ich wargi, które są czerwone od Twojej Najdroższej Krwi. Zachowaj w czystości i wolności od spraw ziemskich ich serca, naznaczone wzniosłym piętnem Twojego pełnego chwały kapłaństwa. Pozwól im wzrastać w miłości i wierności Tobie i strzeż ich przed skażeniem świata. Dałeś im siłę przemiany chleba i wina, daj im także siłę przemiany serc. Pobłogosław ich pracę bogactwem owoców i obdarz ich następnie koroną wiecznego żywota. Amen.



