29 stycznia 2026 r.
Witaj cudowna Miłości! Pozdrawiamy Cię, najszlachetniejsze Ciało i Najdroższa Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa, prawdziwie obecnego pod postacią Chleba. Cześć Ci oddajemy padając na twarz przed Tobą w duchu najgłębszej pokory, wierząc i wyznając, że Ty, Panie i Boże nasz, jesteś tu rzeczywiście obecny. Uwielbiamy Cię za Twoją niezmierzoną miłość do każdego człowieka, że w swym miłosierdziu niszczysz grzech i nieustannie obdarzasz nas niezliczonymi łaskami i dobrami. Dzięki składamy za Twoją mękę i śmierć na krzyżu dla naszego zbawienia. Niech każde uderzenie naszych serc będzie nowym hymnem dziękczynienia ku Tobie, a każda kropla naszej krwi niech krąży dla Ciebie. Wielbimy Cię, nasz Panie i Zbawicielu, w Twej nieskończonej miłości, jaką nam okazałeś. Przyszedłeś od Ojca, aby zbawić świat, a gdy nadeszła Twoja godzina, zabrałeś ze sobą uczniów i poszedłeś z Nimi do Ogrójca, aby się modlić. Dziś, w ten czwartkowy wieczór, przeżywając Godzinę Świętą, prosimy Cię z wiarą; zabierz nas ze sobą w to niezwykłe miejsce, do Ogrodu Oliwnego, tam, gdzie tak żarliwie modliłeś się. Daj nam łaskę modlitwy, czuwania i wynagradzania za wszelkie uczynione Ci zniewagi, oziębłość, nasze własne niewierności, grzechy naszych rodzin, Ojczyzny i za winy całego świata. Aby moc naszej modlitwy była większa, prosimy o wstawiennictwo Twoją Przenajświętszą Matkę, patronów dzisiejszego dnia, naszych świętych patronów, Aniołów Stróżów i patronów naszej Ojczyzny na czele ze św. Andrzejem Bobolą. Zdajemy sobie sprawę, że nikt z nas nie zbliży się do Ciebie i Twoich przeżyć o własnych siłach. Tylko dzięki Twojej łasce i mocy Twego Ducha możemy się z Tobą zjednoczyć. Błagamy, abyś teraz napełnił nas Twoim Duchem.
Panie Jezu, tuż po wejściu do Getsemani napełniają Cię lęk, udręka i smutek, bo wiedziałeś co Cię czeka. Upadłeś, na twarz i modliłeś się: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech mnie ominie ten kielich!” Ale mimo ogromnej trwogi przed okrutną śmiercią, w tak dramatycznej chwili, najbardziej pragnąłeś spełnienia woli Ojca. Dlatego dodałeś: „Wszakże nie jak ja chcę, ale jak Ty, niech się stanie”. Było to bardzo trudne, dlatego szukałeś jakiegoś oparcia wśród najbliższych Apostołów, ale zastałeś ich śpiących. Spodziewałeś się, Jezu, znaleźć wzmocnienie, w tych, których przed kilkoma godzinami zapewniałeś: „Już was nie nazywam sługami, ale nazwałem was przyjaciółmi”. Mieli ten czas z Tobą spędzić na modlitwie, ale przespali godzinę łaski i kiedy potem pojawiła się próba, oni uciekli. Jednakże nie robiłeś im wyrzutu, ale z czułością dodałeś: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie, duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe.” A jak my zachowalibyśmy się w godzinie próby? Czy nie przespaliśmy danej nam godziny łaski? A może potrzebujemy dotrzeć do chwili kiedy zaczniemy płakać i modlić się swoimi łzami, by od tego momentu prawdziwie otworzyć serce na Twoje, Panie Jezu, słowo i dopiero odpowiedzieć: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”.
Wybacz nam, Jezu, że z trudnością otwieramy serca na Twoje działanie, nie umiemy prawdziwie się modlić, bo nie potrafimy żyć z uchem nastawionym w Twoją stronę. Tak wiele mówimy, a tak mało słuchamy zapominając, że umiejętność słuchania innych to wielka wartość. Ten umie się modlić, kto umie słuchać. Przepraszamy, że bardziej wierzymy sobie aniżeli Tobie, Panie Boże, pomijając fakt, że Ty masz zawsze rację, nawet wtedy, kiedy mówisz nam gorzką prawdę o naszej słabości. Wybacz nam gadulstwo, które utrudnia Twoje działanie w naszych sercach. Nie udoskonalimy modlitwy bez opanowania sztuki milczenia. Milczenie to nic innego, jak nastawienie ucha na odbiór Bożego słowa, które samo w sobie jest już modlitwą. Zatem pamiętajmy, że milczenie i słuchanie to zasadnicze kroki w duchowym rozwoju, sprawiające, że w modlitwie możemy być jeszcze bliżej Boga…
Nasza modlitwa ma być dialogiem, rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty Panie przemów do nas w swym zbawczym słowie: „Jezus mówił ludowi: „Czy po to wnosi się światło, by je umieścić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, żeby je umieścić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!” I mówił im: „Baczcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dodane; a kto nie ma, pozbawią go nawet tego, co ma”. (Mk 4, 21-25)
Panie Jezu, w dzisiejszej Dobrej Nowinie dajesz nam wskazówkę jak mamy postępować wobec Ciebie i Twojej nauki. Przede wszystkim, Twoje nauczanie, Panie, nie ma być tajemnicą, skrywanym sekretem zarezerwowanych tylko dla ściśle wtajemniczonej uprzywilejowanej grupy. Bycie chrześcijaninem obliguje nas do tego, że najpierw poznajemy Ciebie i Twoją naukę, wyznajemy naszą wiarę we wspólnocie, a potem dzielimy się nią z innymi oraz głosimy innym, zwłaszcza tym zagubionym i poszukującym. Równie ważna jest nasza własna odwaga do dawania świadectwa tego, że wierzymy w Ciebie, wyznajemy Twoje zasady. Nie chowamy się ze swoją wiarą, nie ukrywamy jej przed innymi, co wcale nie jest dzisiaj łatwą rzeczą i wymaga bardzo dużej odwagi z naszej strony.
Wybacz Jezu, że obraz naszej wiary niejednokrotnie sprowadzany jest do prywatnej sprawy w obawie przed krytyką ze strony otoczenia w coraz bardziej zlaicyzowanym społeczeństwie. Przepraszamy za wiarę bez praktyk, za tych którzy wierzą w Ciebie, ale nie chcą mieć do czynienia z Kościołem i uważają, że mogą modlić się gdzie chcą. Wybacz Jezu, że nie rozwijamy naszej wiary, nie pogłębiamy jej zatrzymując się na jakiś poziomie zapominając, że proces duchowego wzrostu trwa całe życie. Przepraszamy za obojętność wobec praktykowania wiary religijnej, wiarę w naukę, racjonalizm jak i całkowity brak wiary. Panie Jezu, przyjmij nasze zadośćuczynienie za autorów krytyk dążących do marginalizacji chrześcijaństwa, pragnących jednocześnie doprowadzić do dominacji małych grupek opierających swoje działanie na sile pieniądza i manipulacji medialnej, by pozbawić podmiotowości całe społeczeństwa.
Umiłowany Panie, nauczasz nas, że ciemności serca powoduje grzech, a z nim zaś coraz głębsze poczucie bezsensu, utratę radości życia, aż do porzucenia wszelkiej nadziei. Stąd nasze serca potrzebują światła, które uspokoi, wniesie nadzieję, pocieszy. Takim źródłem jesteś Ty Panie, który sam o sobie mówisz: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8, 12). Twoja nauka jest nam potrzebna do tego, by na drogach, którymi kroczymy, gdzie czasami jest ciemno, mieć światło do odważnego stawiania kroków ku wieczności.
Jako ludzie wierzący powinniśmy sobą, swoim życiem, zachowaniami, swoją codziennością wskazywać na Światłość przychodzącą z wysoka, czyli na Ciebie, Jezu Chryste. Powinniśmy żyć tak, by inni patrząc na nas widzieli Twój, Panie, odblask. Ale będzie to możliwe jedynie wtedy gdy będziemy się Tobą, nasz Zbawicielu, karmić. Ostrzegasz nas, byśmy zważali na to skąd czerpiemy siły do codzienności, czego słuchamy i czym się karmimy. Słuchanie jest bardzo cenną umiejętnością i paradoksalnie coraz trudniejszą w świecie, gdzie jest pełno różnych zagłuszaczy. Wszyscy wokoło bombardują nas informacjami, a wiele z nich jest nieprawdziwych i wręcz szkodliwych. Aby w tym zgiełku odnaleźć Prawdę trzeba nam zagłębić się w Słowo Boże. Biblia jest kanałem komunikacyjnym między Tobą, Panie Boże, a nami, źródłem Boskiej mądrości dostępnym dla każdego z nas. Wystarczy codziennie karmić się Słowem, które z każdym kolejnym dniem staje się dla nas bardziej zrozumiałe. Pismo Św. dostosowuje się do poziomu słuchacza i niejako wzrasta razem z czytelnikiem. Przemawia zawsze na poziomie odpowiednim do słuchającego. Treści jakie wpadają w nasze ucho nie są bez znaczenia, a każde usłyszane słowo wyciska się w naszym wnętrzu i intelekcie. Jeśli słuchamy kłamstwa lub bezwartościowych treści to powoli nasze życie staje się takie, jak treści, którymi je karmimy. Jeśli chcemy, by nasze życie stawało się coraz dojrzalsze i piękniejsze musimy karmić się pokarmem, który będzie nas uszlachetniał, a nie degradował. Czyli Twoim Słowem i Twoją obecnością w sakramentach a zawsze będziemy mieć wystarczająco dużo siły, by innym wskazywać na Ciebie, Panie Jezu.
Przepraszamy za słuchanie tego, co może nam zaszkodzić, niepotrzebnych informacji, bezwartościowej ludzkiej gadaniny wprowadzających zamęt i niepokój w sercach, zamiast uważnego słuchania Słowa Bożego z chęcią jego zrozumienia. Przepraszamy za traktowanie Twoich słów, Jezu, na równi ze słowami ludzkimi prze co możemy przegapić sens Twojego przesłania, by stawało się Światłem naszych serc i przewodnikiem życia. Psalmista wyznawał: „Twoje słowo jest pochodnią dla stóp moich, Panie, i Światłem na mojej ścieżce .”(119, 115) Wybacz nam Panie Jezu, że nie zawsze nasze życie i postępowanie jest dobrym przykładem dla innych, by zachęcić ich do kroczenia za Tobą. Prosimy o wybaczenie zachowań sprzecznych z Dekalogiem, z przykazaniami kościelnymi i etyką chrześcijańską, które niszczą relację z Tobą, Dobry Jezu i wspólnotą. Wybacz Panie, pochopne osądzanie bliźnich, co jest wyrazem braku miłości i zrozumienia, a wynika często z chęci poczucia się lepiej od innych i ukrycia własnych wad. Przepraszamy za fascynację złem we współczesnej kulturze, rozrywce, muzyce młodzieżowej, w czasopismach, filmach i Internecie co wpływa destrukcyjnie na życie religijne prowadząc do jego zniekształcenia lub porzucenia na rzecz pseudo duchowości. Umiłowany Panie, przyjmij nasze zadośćuczynienie za postawy chowania się, które sprawiają, że nie mamy pokoju serca, nie jesteśmy przejrzyści wobec samych siebie, bo udajemy zakładając maski. Trzeba nam pamiętać, że wszystko kiedyś zostanie odsłonięte, co jest tylko kwestią czasu. Przed Bogiem Ojcem zobaczymy swoje życie w całej prawdzie. Ukrywanie Prawdy zniewala, a Prawda – wyzwala. Amen



