29 maja 2025 r.

Witaj Miłości! Witaj Panie Jezu, obecny w tym Najświętszym Sakramencie, utajony w tym małym kawałku białego chleba. Jesteś tu z nami, żywy i prawdziwy. Nasze serca to wiedzą, nasze dusze to wiedzą – czekałeś na nas, więc jesteśmy – Totus Tuus Jezu. Dziękujemy, że obdarzyłeś nas łaską  czuwania przy Tobie. Dziękujemy Ci, że po raz kolejny zaprosiłeś nas do Ogrodu Oliwnego, abyśmy wraz z Tobą czuwali, byśmy po prostu byli. Dziękujemy Ci Jezu, że obdarzyłeś nas zaufaniem, że zapragnąłeś, abyśmy my, tacy maluczcy, z naszymi problemami, z naszymi ułomnościami, towarzyszyli Ci na początku Twej kalwarii. Panie Jezu, przyjmij prosimy Cię, nasze ciche modlitwy, przyjmij naszą niezdarność, przyjmij nasze łzy płynące w cichości serca. Oddajemy Tobie Jezu także nasze nieme krzyki – bezradności, niemocy, bezsilności. Prosimy Ciebie Duchu święty, przyjdź do naszych serc i naszych umysłów  i obudź w nas pragnienie myślnej modlitwy. Obudź w nas pragnienie bycia radosnym.

Dziś jest piękny dzień Jezu – Twoje wniebowstąpienie. Poszedłeś przygotować nam miejsce, wstąpiłeś do nieba, by „zasiąść po prawicy Ojca”.  Przyjmij wiec Jezu też naszą radość, bo oto zająłeś należne Ci miejscu  – królewski tron. Teraz jeszcze bardziej umacniasz w każdym z nas królewską godność dziecka Bożego !! Teraz , kiedy jako prawowity Król i władca zasiadasz na tronie, obdarz nas łaską, abyśmy jeszcze mocniej ukochali Ciebie !! byśmy jeszcze bardziej zaufali Tobie, byśmy jeszcze gorącej, z jeszcze większą miłość kochali Ciebie w naszej codzienności i bliźnich, których stawiasz nam na drodze. Twoja miłość do nas nie ma granic. Twoje obdarowanie nas  królewskimi darami – nie ma granic!  Tylko my … nie chcemy przyjąć. I zamiast cieszyć się wraz z Tobą Jezu, że mamy tak kochanych rodziców w niebie, dla których nie ma rzeczy nie możliwych, którzy mogą nam dać wszystko  – to my, Panie Jezu, nie możemy Ci dać nic  z rzeczy materialnych, bo to nic nie jest nasze, ale możemy oddać Ci nasz smutek, weź nasze łzy jako wynagrodzenie za każdy odrzucony Twój  dar.

Oddajemy Ci Panie nasze powody, dla których nie jesteśmy w stanie przyjąć Twoich łask. One są ukryte gdzieś na dnie naszych serc.  Dlatego przyjmij Jezu   jako wynagrodzenie za odrzuconą Twoją miłość te wszystkie nasze dywaniki, kocyki, chodniczki i inne pledy, którymi tak starannie przykryliśmy powody, przez które nie jesteśmy wstanie uwierzyć, że nas kochasz miłością bezwarunkową, miłością, której wielkości nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.

Przepraszamy Cię Jezu, za brak wiary, że możesz uzdrowić nasze życie, że możesz uzdrowić i  zmienić w ciągu sekundy życie naszych najbliższych. Przepraszamy Cię za brak naszej wiary w to, że przygotowałeś nam cudowne mieszkalnia blisko swej chwały! Przepraszamy Cię Jezu za to, że tak mało pragniemy! Ty Jezu chcesz nam dać wszystko!  Wszystko, a my prosimy o łaskę nieba, choćby w przedsionku, gdzieś za filarem, ale w niebie – tak cichutko prosimy. A Tu Jezu nas wołasz po imieniu – każdego z nas, bo znałeś nasze imiona, jeszcze zanim świat powstał! To dla nas przygotowałeś to wszystko, to dla nas przygotowałeś to wszystko, to dla nas zastałeś stół  obficie!

Wybacz nam Jezu  brak naszej radości w ten cudowny dzień Twojego Wniebowstąpienia, bo to uczyniłeś dla nas, dla każdego z nas osobno, by nasza radość była wieczna. A jak mamy się radować tam w  niebie, skoro nie potrafimy się radować tu na ziemi? Śmiać się potrafimy – z żartów, z przyziemnych przyjemności, ale czy jest w nas ta radość dziecka Bożego?  Przepraszamy Cię Jezu za brak właśnie tej radości serca. A jak mamy pokazać innym, że dobrze jest być Twoim uczniem, skoro nie bije od nas radość? Przepraszamy Cię Jezu, że swoją postawą nie potrafimy pokazać Ciebie innym. Wybacz nam Jezu …

Panie Jezu stajemy przed Tobą  w ten czwartkowy wieczór, w którym powróciłeś do domu Ojca. Pragniemy w sposób szczególny, jakby na nowo, przeżyć cierpienia, opuszczenie i mękę, które podjąłeś dla naszego zbawienia. W czasie tej godziny pragniemy odpowiedzieć na Twoje wezwanie „Czuwajcie i módlcie się”. Dlatego chcemy Cię uczcić i wyznać naszą wiarę i miłość  do Ciebie, obecnego wśród nas w Najświętszym Sakramencie. Obiecałeś pozostać wśród nas aż do końca wieków. Pragniemy podziękować Ci za to i przeprosić Cię za brak naszej miłości i słabą wiarę. Umocnij i oczyść nas mocą Twojego Ducha Świętego. Oświeć oczy umysłu naszego, abyśmy chwalili Cię nie tylko ustami, ale i świętością naszego życia. Mówisz nam, abyśmy czuwali i modlili się z Tobą przez tę godzinę. Panie Jezu, pragniemy całym sercem uczynić zadość Twojej woli, lecz niestety – znasz nasze słabości. Wesprzyj nas, bo inaczej okażemy się bardziej nikczemni niż Apostołowie, którym wyrzucałeś, iż jednej godziny nie mogli z Tobą wytrwać.

Nasza modlitwa ma być dialogiem – rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty, Panie, przemów do nas w swoim zbawczym słowie. Czytanie z Dziejów Apostolskich (18, 1-8) „Potem opuścił Ateny i przybył do Koryntu.  Znalazł tam pewnego Żyda, imieniem Akwila, rodem z Pontu, który z żoną Pryscyllą przybył niedawno z Italii, ponieważ Klaudiusz wysiedlił z Rzymu wszystkich Żydów. Przyszedł do nich,  a ponieważ znał to samo rzemiosło, zamieszkał u nich i pracował; zajmowali się wyrobem namiotów.  A co szabat rozprawiał w synagodze i przekonywał tak Żydów, jak i Greków.  Kiedy Sylas i Tymoteusz przyszli z Macedonii, Paweł oddał się wyłącznie nauczaniu i udowadniał Żydom, że Jezus jest Mesjaszem.  A kiedy się sprzeciwiali i bluźnili, otrząsnął swe szaty i powiedział do nich: «Krew wasza na waszą głowę, jam nie winien. Od tej chwili pójdę do pogan».  Odszedł stamtąd i poszedł do domu pewnego „czciciela Boga”, imieniem Tycjusz Justus. Dom ten przylegał do synagogi.  Przełożony synagogi, Kryspus, uwierzył w Pana z całym swym domem, wielu też słuchaczy korynckich uwierzyło i przyjmowało wiarę i chrzest.”

Panie Jezu, dałeś nam apostołów, bo byli ludźmi, różniącymi się od siebie charakterem, usposobieniem, historią życia. Znasz nas doskonale i wiesz, jakie wymówki mielibyśmy gdybyśmy mieli naśladować tylko Ciebie, bez innego „ludzkiego” przykładu. Apostołowie pokazali nam, jak można Ciebie słuchać i naśladować, pomimo naszej grzeszności. Przepraszamy  Cię Jezu za naszą dwulicowość. Bo z jednej tak bardzo oburzamy się na innych „niekatolików”, na ich wybory, postępowanie. Tak szumnie mówimy o dekalogu, o wierności  Bogu  a z drugiej strony tak często sami uciekamy przed Tobą, przed rozmową z Tobą, przed tym co chcesz nam powiedzieć. Przepraszamy Cię Jezu za nasz strach, za lęk przed tym, co chcesz nam przekazać. A Ty chcesz nas tylko przytulić i powiedzieć „ kocham Cię dziecko moje”  Tylko tyle i aż tyle. Tylko chcesz powiedzieć „nie idź  tam dziecko drogie -to nie jest dobre dla Ciebie”. Ale my przecież wiemy lepiej – bo jesteśmy dorośli. No w właśnie. Dorosłość. Przecież powiedziałeś Jezu, że kto nie stanie się jak dziecko, ten nie wejdzie do Domu Ojca. A Twoje słowa są prawdą i życiem.  Wybacz nam Jezu, że tak rzadko, jeśli w ogóle,  prosimy Cię o łaskę stania się dzieckiem. Twoim dzieckiem – zawierzającym swemu ukochanemu Tatusiowi wszystko. Na prawdę wszystko. Nie część, nie tylko pewne aspekty życia, z którymi sobie nie radzimy, ale wszystko. Przepraszamy Cię Jezu, że tak rzadko spotkamy się z Tobą sam  na sam w izdebce naszego serca.  Przepraszamy Cię Jezu, że tak rzadko z Tobą rozmawiamy jak z ukochanym Tatusiem, że tak rzadko radzimy się Ciebie – ot, tak o  prostu. Panie Jezu Twój apostoł Paweł, kiedy mu się sprzeciwiali i bluźnili, czy on postępował jak oni? Czy krzykiem  próbował zmienić ich nastawienie, ich sposób myślenia i postępowania?

Panie Jezu, przed nami wybory na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. W całej Polsce katolicy ruszyli z akcjami modlitewnymi: pompejanki, nowenny, msze święte, adoracje. Na Twoich ustach pewnie jest uśmiech, że tyle Twoich dzieci podjęło modlitwy,  posty  i umartwiania się w intencji wygrania konkretnego kandydata. Ale z drugiej strony, Twoje kochając Serce jeszcze bardziej krwawi. Tyle jadu, nienawiści, skłóconych rodzin, przyjaciół, tyle wylewanych obraźliwych słów, kalumnii.   Przepraszamy Cię, za to, że tak mało w nas miłości do drugiej strony. Przepraszamy Cię Jezu, że daliśmy się jako naród polski, tak skłócić i podzielić. Przepraszamy Cię Jezu, że nie zapytaliśmy się Ciebie – a jaka jest Twoja wola Jezu Chryste? Hiob stracił wszystko, aby mieć jeszcze więcej. A może mamy stracić wszystko, aby otrząsnąć się   jako naród i jako przede wszystkim, Twoje dzieci – Jezu. Przepraszamy Cię Jezu, że nie potrafimy  jak święty Paweł – powiedzieć swoje i odejść.  Z godnością dziecka Bożego i miłością braterską do adwersarza.  Przepraszamy Cię Jezu za rozłamy w naszych rodzinach spowodowane polityką i brakiem akceptacji odmiennych poglądów. Przepraszamy Cię Jezu za modlitwę podszytą złymi intencjami i złymi emocjami – za modlitwę w gniewie i  nieprzebaczeniu. Przepraszamy Cię za brak miłości w naszych sercach. Wybacz nam Jezu.