28 listopada 2024 r.

Witaj Miłości! Witaj Królu Wszechświata, Władco naszych serc i dusz, ale witaj też nasz przyjacielu, powierniku naszych próśb, modlitw, naszych smutków i boleści. Bądź pozdrowiona przyczyno naszej radości. Radości, że po raz kolejny jesteśmy u Ciebie, że po raz kolejny przytulasz nas do swojej piersi, że mocno trzymasz nas w swoich ramionach.  Ty wiesz Panie jak bardzo potrzebujemy Twojej opieki, jak bardzo potrzebujemy Twoich ciepłych słów zapewniających nas, że wszystko będzie dobrze, bo Ty się tym zajmujesz, bo Ty Jezu masz nad tym pieczę.

Jezu Ty wiesz, jak bardzo słabi jesteśmy, jak szybko i mocno może nami zachwiać byle wietrzyk. Ale tylko wtedy gdy będziemy  ufać sami sobie. Bo gdy jesteśmy zanurzeni w Twojej nieskończonej Miłości to żadne wichry, żadne sztormy nie są nam groźne. Niech sobie grzmi i błyska – cóż nas to obchodzi? Ty nas chronisz, to Ty wysyłasz wojska niebieskie, żeby nas strzegły. Dlatego oddajemy Bogu Ojcu na  w podziękowaniu za Twoją Miłość Jezu, za dary Ducha świętego, bez których nie bylibyśmy wstanie wypowiedzieć „Jezu Kocham Cię”, za  czułą, ojcowska Opiekę Boga Ojca, za Matczyne kochające Serce Najświętszej Maryi Panny – oddajemy każde uderzenie naszego serca, każdy nasz oddech, każdą łzę i każdy uśmiech od początku naszego poczęcia, ale w połączeniu z Twoją Jezu Najświętszą Ofiarą na ołtarzach całego świata.

Panie Jezu, powiedziałeś do św. Małgorzaty Marii Alacoque, abyśmy w tą jedną godziną podczas całego tygodnia trwali przy Tobie i osładzali Ci ból opuszczenia Ciebie przez apostołów. Więc jesteśmy – pomimo deszczu, zimna, zmęczenia, bólu by po prostu być przy Tobie, by patrzeć na Ciebie ukrytego w tym małym białym kawałku chleba. Panie Jezu – oprzyj się o nasze ramiona, niech tego wieczoru ten zimnym głaz nie będzie Ci podporą. My tak bardzo pragniemy choć w małej cząstce ulżyć Ci w cierpieniu. Niech Twój krwawy święty pot  spływający z cierpiącego ciała spadnie na nas i uświęci nas, byśmy z radością i szczerą pokorą uwielbiali Cię przez cały ten wieczór. Oddajemy Tobie Jezu, dobrowolnie i całkowicie, całą władzę nad naszym umysłem, sercem, wolą, rozumiem i językiem.  Niech Twoje pragnienia będą naszymi pragnieniami, o to Cię prosimy dzisiejszego wieczoru i wierzymy głęboko, że tak się stanie, bo Ty jesteś naszym Królem a my Twoimi umiłowanymi dziećmi.

Duchu święty zabierz  nasz egocentryzm, faryzeizm a w ich miejsce wlej  gorącą miłość i żar modlitwy wynagradzającej Tobie – naszemu Panu i Zbawcy. I z tą wiarą i ufnością  Jezu Chryste, znowu stajemy przed Tobą w ten czwartkowy wieczór. Pragniemy w sposób szczególny, jakby na nowo, przeżyć cierpienia, opuszczenie i mękę, które podjąłeś dla naszego zbawienia. W czasie tej godziny pragniemy odpowiedzieć na Twoje wezwanie „Czuwajcie i módlcie się”. Dlatego chcemy Cię uczcić i wyznać naszą wiarę i miłość  do Ciebie, obecnego wśród nas w Najświętszym Sakramencie. Obiecałeś pozostać wśród nas aż do końca wieków. Pragniemy podziękować Ci za to i przeprosić Cię za brak naszej miłości i słabą wiarę. Umocnij i oczyść nas mocą Twojego Ducha Świętego. Oświeć oczy umysłu naszego, abyśmy chwalili Cię nie tylko ustami, ale i świętością naszego życia.

Nasza modlitwa ma być dialogiem – rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty, Panie, przemów do nas w swoim zbawczym słowie. Ewangelia wg. świętego Łukasza (21,20-28): „Skoro ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie.  Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodzą!  Będzie to bowiem czas pomsty, aby się spełniło wszystko, co jest napisane.  Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni! Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród:  jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy.  Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte.  Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą.  A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie». Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą”

Panie Jezu, to jest pragnienie każdego katolika, każdego chrześcijanina. Ujrzeć  Ciebie. Wielbić Ciebie przez całą wieczność na wyżynach nieba. A że wcześniej będą wojny, zniszczenia, trwoga – przecież one są od początku, odkąd Adam i Ewa opuścili raj przez swój grzech. A czyż może być łagodna i spokojna wojna, czyż może być łagodny i spokojny kataklizm? Oczywiście, że nie, ale my nie powinniśmy się tego obawiać, bo Ty nas strzeżesz i chronisz. Czegoż więc się boimy?  Jezu, Ty znasz nasze serca i myśli. Ty wiesz co tam jest – nieprzygotowanie.

Przepraszamy Cię Jezu, że tak często skupiamy się nie na tych przyszłych wydarzeniach co trzeba. Przepraszamy Cię Jezu, że tak bardzo wzbudza naszą ciekowość wątek końca świata: złamanie pieczęci, 4 jeźdźców Apokalipsy, 3 dni ciemności. Tak, one będą, bo Ty Jezu tak powiedziałeś, że to nastanie. I co z tego?  Przepraszamy Cię Jezu za te wszystkie chrześcijańskie formacje w intrenecie, które karmią siebie i innych co chwilę kolejnymi nowinkami „z nieba”. Przebacz im Jezu  i uzdrów ich ducha, by podnieśli głowy ku niebu, gdyż tam jest nasze odkupienie.

Przepraszamy Cię Jezu  za ten zmarnowany przez nas czas, gdy sami słuchaliśmy z podekscytowaniem kolejnych sensacyjnych informacji, że czas się wypełnia i bliskie jest królestwo Boże. Tak, to prawna, czas się wypełnia każdego dnia dla każdego z nas osobno. Dla wielu ludzi w każdej sekundzie tego ziemskiego czasu – świat się właśnie kończy, ale ten tutaj, ziemski,  a zaczyny się inny, ten wieczny, by spotkać się z Tobą i usłyszeć Twój sąd.

Przepraszamy Cię Jezu, za nich i za siebie, że nie patrzymy w niebo, że nie słuchamy Twoich wskazówek. Panie Jezu ile razy w Piśmie Świętym mówisz do nas o niebie ? ile razy mówisz- patrz w górę, podnieś głowę, patrz na Ojca? Ile razy to zrobiliśmy?  Wybacz nam Jezu, że nawet tak prostego gestu, jak wzniesienie wzroku ku niebu, ku Tobie,  nie potrafimy wykonać a rzucamy się na głęboką wodę próbując kochać naszych nieprzyjaciół mówiąc: Jezu spójrz, to dla Ciebie, zobacz jaka jestem fajna. A gdzie jest wtedy nasz wzrok?  Wybacz nam Jezu, że na pewno wtedy nie patrzymy na Ciebie tylko upajamy się swoją pychą. Bo gdybyśmy patrzyli na Ciebie, gdyby nasz wzrok był skupiony na Tobie i gdyby z tego powodu rozpierała nas radość, to przecież inni patrzyliby za nami gdzie jest przyczyna naszego nie ziemskiego szczęścia.  Wybacz nam Jezu!

Panie Jezu, dla Ciebie nie ma czasu i przestrzeni, więc Ty już wiesz co będzie w tym nadchodzącym roku liturgicznym. Daj nam swojego Ducha świętego byśmy patrzyli w przyszłość z ufnością dzieci Bożych, z godnością dziedziców Królestwa Bożego. Ale pragniemy Cię Jezu jak najpokorniej przerosić za to wszystko co było powodem Twojego śmiertelnego smutku w Ogrodzie Oliwnym.

Jeszcze tylko dwa dni i rozpocznie się nowy rok liturgiczny. Jeszcze dwa dni i po raz kolejny wejdziemy w adwent z rożnymi postanowieniami i planami, które będą miały na celu tylko jedno – abyś narodził się Jezu na nowo w naszych sercach.  Panie Jezu my wiemy, że Ty nie boisz się brudu naszych serc, ale pozwól, by ten wieczór stał się początkiem przygotowań do tego pięknego wydarzenia jakim są Twoje narodziny jako Bóg – Człowiek. Dlatego przepraszamy Cię Jezu za te wszystkie chwile, gdy nasz wzrok był odwrócony od Ciebie, gdy nie patrzyliśmy na Ciebie. Przepraszamy Cię Jezu za te wszystkie Twoje samotne chwile gdy czekasz na nas w Najświętszym Sakramencie a my nie przychodzimy. Przepraszamy Cię Jezu za te wszystkie momenty, gdy pochłonięci sprawami tego świata nie mamy czasu dla Ciebie. Przepraszamy Cię Jezu za nasze zamknięte serca, gdy usta wypowiadają inne słowa a serce krzyczy co innego. Przepraszamy Cię Jezu za kolejne niezrealizowane nasze obietnice, że w tym roku  to już na pewno bliżej Cię poznamy, że będziemy rozmawiać z Tobą poprzez rozważaniem twoich słów w codziennym czytaniu Ewangelii. Przepraszamy Cię Jezu, że znów realizowaliśmy nasze życie według naszych planów, nie pytając Ciebie o zdanie. Przepraszamy Cię Jezu za brak naszej miłości do tych wszystkich pogubionych osób, które w Ciebie nie wierzą, które walczą z Tobą i twoim mistycznym Ciałem Kościołem. Przepraszamy Cię Jezu za to wewnętrzne rozdarcie Twojego Kościoła. Przepraszamy Cię Jezu brak naszej gorliwości w modlitwie za kapłanów. Przepraszamy Cię Jezu za brak naszego codziennego dziękczynienia Tobie za dar życia, za codzienną Eucharystię, za otwarte Kościoły. Przepraszamy Cię Jezu, że nadal trwamy w naszych schematach, które są dla nas jak bastion bezpieczeństwa i stabilizacji a tak na prawdę są tylko ułudą. Przepraszamy Cię Jezu, za brak naszego zakorzenienia się w Twojej Miłości. Jezu Wybacz nam!