27 sierpnia 2026 r.

 Witaj Miłości, witaj ukochany Jezu! Dziękujemy Ci, że po raz kolejny mogliśmy przyjść do Ciebie, by przy Tobie odpocząć , by przy Twojej obecności uspokoić skołatane serce, rozbiegane myśli. Dziękujemy Jezu, że jesteś. Dziękujemy Ci, że zawsze czekasz na nas w tej świątyni i w każdej innej na całej kuli ziemskiej. Bądź błogosławiony Jezu, za to, że dajesz nam siebie w tym Najświętszym Sakramencie  a teraz patrzysz na nas i przytulasz nas do Swojego Najświętszego Serca.

Dziękujemy Ci Jezu, że nas wybrałeś, że obdarzyłeś nas łaską, aby móc w tej godzinie czuwać przy Tobie. Aby móc, chociaż spróbować pocieszyć Cię w tej najstraszliwszej godzinie, w której widziałeś nie tylko swoją Drogę krzyżową, ale przede wszystkim odrzucenie Ciebie i Twojej ofiary przez tych, których tak mocno ukochałeś. Ty już wtedy widziałeś Jezu najukochańszy naszą dzisiejszą modlitwę i nasze serca. Widziałeś odrzucenie tak wielu Twoich dzieci, tak wiele dusz, które zostały poświęcone Tobie a mimo wszystko odwróciły się od Ciebie.  Widziałeś Panie te wszystkie profanacje i świętokradzkie czyny.  I mimo wszystko powiedziałeś Ojcu: „ nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”. Dlatego ośmielamy się prosić, żebyś  nie patrzył na nędzę naszych uczynków, na te wszystkie zmarnowane modlitwy i czynny, które nie zostały oddane Tobie, albo co gorsze, zostały uczynione w pysze naszego egoizmu,  ale przez swoją nieustanną miłość do nas, przez swoje nieustanne ofiarowanie siebie na ołtarzach całego świata  podczas Eucharystii – uświęć nas do modlitwy wynagradzającej  Tobie wszelkie grzechy świata. Przyjmij Panie Jezu, w zjednoczeniu z Twoim Boskim cierpieniem, każde uderzenie naszych serc, każdy nasz oddech, każde nasze zranienie od momentu naszego poczęcia do chwili obecnej na przebłaganie  wszelkiego zła wyrządzonego Tobie – Panie nasz.

Zwłaszcza teraz, gdy kończy się okres wakacji i jak często są to też wakacje od Ciebie Jezu, pragniemy Cię przeprosić z głębi naszych serc za brak wdzięczności Tobie za wszystko to czym nas obdarzyłeś – Jezu, stworzyłeś specjalnie dla nas taki piękny świat, podziwiamy go, zachwycamy się nim, ale tak mało dziękujemy Tobie za te wszystkie cuda natury, które są w każdym zakątku świata. Przepraszamy Cię Jezu za te wszystkie zachowania, za te wszystkie występki, w których nie było ani odrobimy rozsądku a co dopiero miłości do Ciebie. Przepraszany Cię Jezu za opuszczone niedzielne spotkania z Tobą, bo są wakacje Przepraszamy Cię Jezu za wszystkich młodych ludzi. dla których te wakacje były ostatnim beztroskim czasem.  Ale dla Ciebie Jezu, nie ma rzeczy niemożliwych, dlatego składamy ich wszystkich u stóp Twego ołtarza, u Twoich stóp skrytych w tej Monstrancji – niech to będzie początek ich powrotu do Ciebie, niech to będzie początek ich drogi z Twoją miłością. Bo koniec to przecież początek. Ty jest Panie Alfą i Omegą, początkiem i końcem. W Tobie jest wszystko. Zanurz nas wszystkich w swoim Miłosierdziu, daj nam wszystkim nowy początek z Tobą.

Duchu Święty – otwórz nasze serca na słowo Boże, daj nam taki pokój serca, aby Twój cichy szept był przez nas usłyszany, by wyrył się w naszych sercach, by je zmieniał zgodnie z zamysłem Boga. Duchu święty, oczyść nasze umysły, niech będą wolne od rzeczy z tego świata. Niech nasze myśli biegną tylko ku Tobie.

Panie Jezu,  po raz kolejny stajemy przed Tobą w ten czwartkowy wieczór. Pragniemy w sposób szczególny, jakby na nowo, przeżyć cierpienia, opuszczenie i mękę, które podjąłeś dla naszego zbawienia. W czasie tej godziny pragniemy odpowiedzieć na Twoje wezwanie „Czuwajcie i módlcie się”. Dlatego chcemy Cię uczcić i wyznać naszą wiarę i miłość  do Ciebie, obecnego wśród nas w Najświętszym Sakramencie. Obiecałeś pozostać wśród nas aż do końca wieków. Pragniemy podziękować Ci za to i przeprosić Cię za brak naszej miłości i słabą wiarę. Umocnij i oczyść nas mocą Twojego Ducha Świętego. Oświeć oczy umysłu naszego, abyśmy chwalili Cię nie tylko ustami, ale i świętością naszego życia.

Mówisz nam, abyśmy czuwali i modlili się z Tobą przez tę godzinę. Panie Jezu, pragniemy całym sercem uczynić zadość Twojej woli …. lecz niestety – znasz nasze słabości. Wesprzyj nas, bo inaczej okażemy się bardziej nikczemni niż Apostołowie, którym wyrzucałeś, iż jednej godziny nie mogli z Tobą wytrwać.

Nasza modlitwa ma być dialogiem – rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty, Panie, przemów do nas w swoim zbawczym słowie. Ewangelia według św. Mateusza (24, 42-51) Jezus powiedział do swoich uczniów: „Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby we właściwej porze rozdał jej żywność? Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: „Mój pan się ociąga z powrotem”, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe surowo go ukarać i wyznaczy mu miejsce z obłudnikami. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.

Panie Jezu, teoretycznie, każdy z nas to wie – i to bez względu na to, czy  jest to osoba wierząca czy ateista.  Każdy człowiek na tej ziemi wie, że jest jedna rzecz, która czeka nas wszystkich, bez względu na status materialny, znajomości, wiedze czy jakiekolwiek inne kryteria. To śmierć fizyczna.  Nikt przed nią nie ucieknie, ale przecież my katolicy wierzymy Tobie, a Ty Jezu pokazałeś nam, że śmierć ta tu na ziemi to tak naprawdę początek naszego życia tam, z Tobą – tego pragniemy wszyscy bardzo mocno.   Dlaczego więc te słowa, które wypowiedziałeś do swoich uczniów, a  wiec też i do nas, bo przecież wszyscy jesteśmy nie tylko dziećmi Boga, ale też Twoimi uczniami; dlaczego nie są przez nas, delikatnie mówiąc, zbyt lubiane?

Panie Jezu, wybacz nam, że tak kurczowo trzymamy się życia tu na ziemi. Przepraszamy Cię, za rozpacz, gniew i te wszystkie negatywne emocje, które szarpią sercem, gdy ktoś bliski umiera. Wybacz Jezu, te wypowiadane w złości bluźnierstwa, gdy odchodzi osoba bliska osoba.  Przepraszamy Cię Jezu, za układanie naszego życia tak jakby miało ono trwać wiecznie na tej ziemi, a zwłaszcza wybacz nam, odkładanie rzeczy na później, bo przecież mamy czas,  bo jeszcze zdążymy.  A z drugiej strony tak bardzo lubimy mówić, że wszystko ma swój czas i miejsce, więc czemu tak często przekładamy ten czas?  Panie Jezu, to nie jest tak, że my dezorganizujemy Ciebie- nie ma takiej możliwości – my najzwyczajniej  mówimy wtedy Tobie – nie.  Wybacz nam Jezu naszą pychę, która każe nam wierzyć, że mamy wystarczająco dużo czasu na naprawienie swoich błędów; że mamy wystarczająco dużo czasu  na pokutę; że mamy wystarczająco dużo czasu  na pokochanie Ciebie. Nie mamy.

Panie Jezu, tak bardzo wyraźnie mówisz do nas: czuwajcie ! Dziś, jak każdego wieczoru o godz. 21 wybrzmiała pieśń podczas apelu jasnogórskiego: Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam!” Panie Jezu, Ty przez swojego sługę Jana Pawła II, powiedziałeś do nas: „Czuwam! Jakże dobrze, iż w Apelu Jasnogórskim znalazło się to słowo.(…) Chrystus wiele razy mówił: Czuwajcie!…Co to znaczy: czuwam? To znaczy, że staram się być człowiekiem sumienia. Że tego sumienia nie zagłuszam, i nie zniekształcam. Nazywam po imieniu dobro i zło, a nie zamazuję. Wypracowuję w sobie dobro, a ze zła staram się poprawiać, przezwyciężając je w sobie. To taka bardzo podstawowa sprawa, której nigdy nie można pomniejszyć, zepchnąć na dalszy plan. (…) Ona jest wszędzie i zawsze pierwszoplanowa. Jest zaś tym ważniejsza, im więcej okoliczności zdaje się sprzyjać temu, abyśmy łatwo się z niego rozgrzeszali. Zwłaszcza jeżeli tak postępują inni.”

Przepraszamy Cię Panie Jezu za to, że nie czuwamy. Przepraszamy Cię, że nasz śpiew to tak często tylko puste słowa. Przepraszamy Cię Jezu, że nie zastanawiamy się nad znaczeniem  słów, które wypowiadamy, pomimo tego, że tak często mówimy jak bardzo nam się ta pieśń podoba.  Przepraszamy cię Jezu, że zagłuszamy nasze sumienie, że się usprawiedliwiamy, bo przecież czasy się zmieniły, bo świat jest inny. Tak, to prawda  świat i czasy są inne – ale Ty , Boże, jesteś taki sam, – czuły , kochający,  niezmienny w swej miłości do nas.  Dobro i zło nie zmieniły się. Twoje słowa – nie zmieniły się. Wybacz nam Jezu, że nie pracujemy nad sobą. Wybacz nam Jezu, że nie prosimy o łaskę czuwania – czuwania przy Matce Najświętszej, czuwania przy Tobie w Ogrodzie Oliwnym, czuwania pod Krzyżem. Wybacz nam Jezu…