26 czerwca 2025 r.

Witamy Cię odwieczna Miłości! Witamy Cię Jezu ukryty w białej Hostii! Z wielką radością i tęsknotą oczekiwaliśmy na tę chwilę, by znów jak każdego czwartkowego wieczoru trwać przy Tobie towarzysząc Ci w godzinie opuszczenia w Getsemanii w Twojej modlitwie i duchowej walce, którą przeżywałeś w obliczu męki. Jezu, umiłowany Synu Ojca, jak wspaniale jest być przy Tobie! Ty jesteś Szczęściem dusz naszych, Radością serc, Nadzieją żyjących, Pokojem niespokojnych, Światłem w ciemności. Pragniemy być z Tobą teraz i zawsze, bo z  Tobą zawsze jesteśmy szczęśliwi! Zbawicielu, choć skryłeś pod osłoną Chleba swój majestat, to zawsze jesteś Chrystusem, Synem Bożym, który z miłości do ludzi stał się Człowiekiem. Jezu, dziękujemy Ci, że pozostajesz z nami w Eucharystii. Cóż więcej mogłeś uczynić, aby pokazać nam, jak bardzo nas kochasz? Przybrałeś postać Chleba, aby się z nami zjednoczyć. Nikt nie potrafi wyrazić wielkości Twojej miłości. Dla naszego zbawienia umarłeś na krzyżu, zmartwychwstałeś trzeciego dnia, a gdy do końca wypełniłeś wolę Ojca wstąpiłeś do nieba.

Uwielbiamy Cię Stwórco i Panie, utajony w Najświętszym Sakramencie. Uwielbiamy Cię za wszystkie dzieła rąk Twoich, w których ukazujesz tyle mądrości, dobroci i miłosierdzia. O Panie, rozsiałeś tyle piękna na ziemi, a ono nam mówi o Twojej niepojętej piękności. Chlebie życia wiecznego, wierzymy w Ciebie i uwielbiamy Cię, przebywającego w tym tabernakulum i we wszystkich kościołach świata. Wielbimy Cię razem z tymi, którzy Cię nie wielbią, i kochamy Cię z tymi, którzy Ciebie nie kochają. Wielbimy Ciebie za tych, którzy Ciebie nie wielbią i kochamy Cię za tych, którzy Ciebie nie kochają. Niech każde nasze tchnienie, każde uderzenie naszych serc, które nie ustaje podczas snu, nie przestaje Ci zawsze mówić: Jezu nasz, miłujemy Cię!

Pogrążeni w pokornej modlitwie chcemy podczas tej Godziny Św. uczcić Twoje,  o Chryste, bolesne konanie w Ogrodzie Oliwnym, przepraszać i wynagradzać za grzechy i rozlewające się wokół nas zło. Pragniemy zadośćuczynić za wszystkie grzechy i oziębłości nasze, za wszystkie obelgi i bluźnierstwa, jakimi byłeś i jesteś obrażany przez grzeszników na całym świecie. Klęczymy przed Tobą, Panie Jezu, wraz z Maryją, Twoją i naszą Matką, która  jest dla nas wzorem i najlepszą nauczycielką adorowania. Maryjo, uproś nam prawdziwe zrozumienie męki Twojego Syna, byśmy za Twoim wstawiennictwem mogli czerpać ze źródeł Zbawienia i naucz nas otwierania serc na dar miłości, na dar Ducha Świętego, który poprowadzi nas do pełni zjednoczenia z Jezusem.

Nasza modlitwa ma być dialogiem – rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty, Panie, przemów do nas w swoim zbawczym słowie. Czytanie z Ewangelii wg św. Mt (7,21-29) „Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia? Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości! Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki . Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką. Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak ich uczeni w Piśmie”.

W dzisiejszej Dobrej Nowinie przytaczasz, Panie Jezu, przypowieść o dwóch budowlach, a w zasadzie o ich fundamentach. Skale – materiale trwałym, wręcz niezniszczalnym i ulotnym piasku.  Czym, więc jest ten trwały fundament? Czytamy: każdego kto słów moich słucha i wypełnia, czyli wciela w życie, żyje Ewangelią, a nie tylko ją czyta czy powtarza. Bo można stać się nawet ekspertem, który rzuca cytatami z Biblii, ale jednocześnie być obojętnym na Twój głos, Panie. Można też te słowa przyjmować powierzchownie i budować swoje życie na chwilowych poruszeniach serca. Bo coś nas dotknęło, wzruszyło, ale to były tylko chwilowe emocje. W ten sposób stajemy się ludźmi uzależnionymi od bodźców, które będą nas poruszać. Jeżeli nie wzruszymy się kazaniem księdza to pójdziemy do kina na melodramat i sobie popłaczemy, albo włączymy komedię i oczyścimy swój umysł przez śmiech. Może tak być, że życie naszej wiary zostanie poddane, jakiemuś testowi, który rzeczywiście wykaże, czy my tak naprawdę ufamy Tobie, Panie Jezu, czy raczej chcemy Cię zaprzęgnąć w kierat, abyś nam służył, abyśmy mieli to, co chcemy, abyś pełnił naszą wolę, niż to, abyśmy to my pełnili Twoją wolę.  Po takim teście naszej wiary, zaczynamy wypominać Ci Jezu, że nas opuściłeś, że Cię nic nie obchodzimy, że to, o co Cię prosiliśmy tak gorąco, w ogóle nie zostało wysłuchane. Jest jednak zawsze nadzieja, nawet jeśli nam nie wyjdzie budowla naszego życia duchowego, to pokora wystarczy, aby zacząć od nowa, aż to, co opierało się na pysze i wyniosłości, stanie się nowym fundamentem, niczym skała, na której budowla naszego życia duchowego może być na nowo wzniesiona.

Przepraszamy Panie Jezu, że nie jesteś w centrum każdego naszego działania i każdej decyzji, którą podejmujemy, gdzie powinieneś zajmować miejsce najwyższej wagi, a sposób w jaki żyjemy powinien odzwierciedlać  tę rzeczywistość. Wybacz, że tak często kierujemy się własnymi emocjami, czasami nawet chwilowymi, nie bacząc, by to miłość do Ciebie kierowała naszymi uczuciami i porządkiem naszych priorytetów. Przepraszamy za budowanie pozornej więzi z Tobą, która polega jedynie na słowach, na zewnętrznych gestach zamiast systematycznego poświęcania czasu na modlitwę, wygospodarowania czasu, by w ciszy usłyszeć Twój głos, poprosić Cię o wskazówki i pomoc lub po prostu opowiedzieć Ci o swoich dobrych i złych dniach.  Wybacz nam, Jezu, aktywizm, czyli to wszystko, co robimy, aby nie tyle służyć wspólnocie, ale by poczuć się lepiej w Kościele. Żebyśmy poczuli się docenieni i ważni, bo coś robimy, gdyż w tylu akcjach wzięliśmy udział, tyle spotkań wspólnotowych zorganizowaliśmy, tyle konferencji, rozważań, tyle różnych ewangelizacyjnych grafik i rolek na Instagramie.  A tak naprawdę kiedy zagłębimy się i zaczniemy zastanawiać, to może się okazać, że robiliśmy to wszystko dla siebie, albo, co gorsza, by nie budować głębokiej relacji z Tobą, nasz Panie. Boimy się, że kiedy indywidualnie w ciszy, a nie w szumie aktywizmu wejdziemy w relację z Tobą, może się okazać, że coś trzeba będzie w swoim życiu zmienić.

Jak wiele słów w dzisiejszym świecie wypowiadanych jest bezmyślnie, rutynowo, z automatu, nie biorąc za nie żadnej odpowiedzialności, nie zastanawiając się nad ich konsekwencją czy skutkiem. Dziś, nasz Zbawicielu, dajesz nam bardzo ważną wskazówkę, jak dostać się do nieba. To nie ilość słów, zanoszonych modlitw, czynienia cudów jest tym gwarantem wejścia do królestwa niebieskiego, ale wypełnienie woli Boga Ojca. Może warto się zapytać na początku każdego dnia, czy mamy tę świadomość i to pragnienie w sercu, aby rozeznać i wypełnić jak najlepiej wolę Ojca Niebieskiego, a nie swoją. Może być też tak, że często w pośpiechu rutynowo wypowiadamy w modlitwie „Ojcze nasz” słowa „bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi”, a tego tak naprawdę nie pragniemy albo nie dokładamy żadnych starań przez cały dzień, aby tak było. A to jest wtedy budowanie swojego życia, swojej przyszłości na piasku, bez fundamentu. Panie Jezu, Ty sam pragniesz być dla nas tym fundamentem, kamieniem węgielnym, tym gwarantem wejścia do domu naszego Niebieskiego Ojca, a to jest możliwe, kiedy uważnie będziemy słuchać Twego Słowa i wdrażać je w swoje życie. Ileż to razy dajesz nam konkretne wskazówki, drogowskazy, od których zależy nasze zbawienie albo potępienie. Nie możemy tego ignorować, odkładać na później, gdyż każdy dzień jest bardzo ważny i niepowtarzalny. Dajesz nam tę możliwość już teraz właściwego wyboru i budowania swojego życia na pewnym fundamencie, jakim jesteś Ty, Jezu Chryste i Twoje zbawcze Słowo. Nasza postawa wobec Ciebie, Panie Boże, to, czy potrafimy pełnić Twoją wolę i czy potrafimy Ci zaufać jest fundamentem domu na skale. To nie jest proste, bo w każdym człowieku od upadku Adama toczy się walka między dobrem a złem. Każdy walczy o rozeznanie Twojej woli, o dobro. Tej walki nie toczymy sami ze sobą, ale z podszeptami szatana. Ojciec Badeni mówił, że największą pokusą Antychrysta będzie próba pokazania, że zło jest dobre. Nasz dramat to walka z szatańską pokusą. Kto wybiera podszepty złego, buduje dom na piasku, a kto pełni Twoją wolę, Panie Boże, buduje na skale. W dzisiejszej Ewangelii  mówisz nam, Jezu,  że nie wystarczy działać w imię dobra, trzeba zaufać Ojcu, trzeba pełnić Jego wolę i nie nasz pomysł na świat powinniśmy realizować, ale Jego!

Panie Jezu, przepraszamy za odrzucanie i ignorowanie natchnień, nie rozeznawanie Twojej woli w naszym życiu, niechętne poddawania się Twoim planom i za każdą zmarnowaną szansę pogłębiania więzi z kochającym nas Bogiem Ojcem. Przepraszamy, że nie szukamy woli Bożej w naszym życiu, nie podążamy za nią. A przecież słowa, które do nas kierujesz: „Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką” są wezwaniem do bliskości, zachętą do naśladowania Ciebie i Twoim pragnieniem, byśmy żyli wg woli Ojca. Przepraszamy za nasze dzisiejsze wybory, które są przypadkowe i niezgodne z Twoim Jezu planem, a przecież każdy czyn czy decyzja w duchu posłuszeństwa i miłości czyni nas bardziej Twoją rodziną.

Jakże często zapominamy, że wiara ma być przez nas nie tylko wyrażona w słowach modlitwy, gdzie powtarzamy wielokrotnie „Panie, Panie!”, ale i przede wszystkim w uczynkach miłości i miłosierdzia, albo inaczej w tym, czego sobie życzysz, Panie Boże, czyli w pełnieniu woli Bożej. Mówimy, że wiara bez uczynków jest martwa. Jeśli nasze życie duchowe miałoby tylko polegać, na pięknych liturgiach i nabożeństwach, ale bez jakiekolwiek troski o drugiego człowieka w potrzebie, to musimy się mocno zastanowić, czy nie jest to budowaniem na piasku. Przepraszamy za duchową hipokryzję, która jest udawaniem prawego chrześcijanina, odgrywaniem kłamstwa, demonstrowaniem swojej cnotliwości, co nie pokrywa się ze stylem życia. Przepraszamy za brak zaufania Tobie, umiłowany Panie, kiedy sami próbujemy wziąć życie w swoje ręce podejmując złe decyzje, które prowadzą tylko do poranienia siebie i innych. Wybacz nam Jezu, że pokładamy nadzieję zbawienia jedynie na naszej pobożności, albo też na cudach, które Panie działasz w naszym życiu lub przez nasze modlitwy wstawiennicze. A to Ty, Panie Jezu, nas zbawiasz, a jedyną drogą prowadzącą nas do szczęścia wiecznego jest posłuszeństwo Twojej najświętszej woli.

Panie Jezu, dziękujemy za błogosławiony czas przeżywania Godziny Świętej i prosimy pokornie, byś pamiętając o własnych cierpieniach poniesionych w czasie ogrójcowej i krzyżowej męki, zesłał łaskę dla tych wszystkich sióstr i braci, których życie wieczne jest zagrożone. Ojcze niebieski, przyjmij nasz skromny modlitewny dar, który zanosimy przed Twój Majestat wraz z Twoim Synem Jezusem Chrystusem. Błagamy Jego słowami zapisanymi w Ewangelii: Spraw, aby nikt z nich nie zginął, ale osiągnął szczęśliwość wieczną. Amen