25 września 2025 r.
Witaj Miłości! Jak dobrze znów być przy Tobie. Jak dobrze móc znów patrzeć w Twoje Przenajświętsze oblicze. Jak Ci dziękować Panie za taki ogrom Twojej łaski? Jak Ci dziękować za miłość i zaufanie, którymi nas obdarzyłeś? Przyjmij Jezu to co mamy, to co nasze – słabość, zwątpienia, łzy, ból, ale i uśmiech, radość, szczęście. Przyjmij nasze pragnienia i nasze myśli. Wszystko to łączymy z Twoją ofiarą Eucharystyczną na ołtarzach całego świata i ofiarujemy Tobie – Boże Wszechmogący. Przyjmij i uczyń z tym to co jest w Twoim planie. Ufamy Tobie. Dziś nic nie chcemy dla siebie. Wszystko chcemy oddać dla Ciebie. Bo naszym pragnieniem jest ufać Tobie. Dlatego zabierz nasze myśli, które jak natręt wciąż krążą koło naszych osobistych, przyziemnych spraw. Oddal je od nas. Przez tą godzinę pragniemy być tylko przy Tobie, oprzeć się o zimny głaz i razem z Tobą czuwać. Tylko tyle i aż tyle.
Panie Jezu, w ciągu całego tygodnia jest aż 167 godzin, podczas których z radością nas wyczekujesz. Twoim pragnieniem jest, abyśmy powierzali Tobie wszystkie nasze sprawy, nawet te najmniejsze jak poranne mycie zębów. Chcesz być przy nas nawet wtedy. Czekasz z niecierpliwością, abyśmy Tobie powierzali każdy nasz krok, każdą sprawę, każdą bolączkę, wszystkich naszych bliskich i znajomych. Wypatrujesz nas, wyciągasz ramiona, nadstawiasz uszu. Ale nie dziś. Nie w tej godzinie. Teraz pragniesz naszych oczu wpatrzonych w Ciebie, dziś pragniesz naszych ramion otulających Cię, w tej godzinie pragniesz, abyśmy to my wysłuchali Ciebie. W tej jednej godzinie pragniesz przytulić się do każdego z nas tak jak dziecko tuli się w ramionach matki. Już teraz potworny ból rozdziera Twe serce, bo wiesz co się wydarzy. Nikt z nas nie wytrzymałby tak wielkiego cierpienia, które powoduje, że krwawy pot spływa po Twojej boskiej twarzy. Panie Jezu, nikt z nas nie jest w stawie nawet w części sobie tego wyobrazić a cóż dopiero poczuć. Dlatego jesteśmy tu, przy Tobie. Chociaż to jedno możemy zrobić. Być, trwać w uniżeniu serca przed Tobą, ukrytym w tym małym kawałku białego chleba.
I dlatego Jezu, z miłości do Ciebie, z wdzięcznością za wszystkie otrzymane łaski, ponownie stajemy przed Tobą w ten czwartkowy wieczór. Pragniemy w sposób szczególny, jakby na nowo, przeżyć cierpienia, opuszczenie i mękę, które podjąłeś dla naszego zbawienia. W czasie tej godziny pragniemy odpowiedzieć na Twoje wezwanie „Czuwajcie i módlcie się”. Dlatego chcemy Cię uczcić i wyznać naszą wiarę i miłość do Ciebie, obecnego wśród nas w Najświętszym Sakramencie. Obiecałeś pozostać wśród nas aż do końca wieków. Pragniemy podziękować Ci za to i przeprosić Cię za brak naszej miłości i słabą wiarę. Umocnij i oczyść nas mocą Twojego Ducha Świętego. Oświeć oczy umysłu naszego, abyśmy chwalili Cię nie tylko ustami, ale i świętością naszego życia.
Nasza modlitwa ma być dialogiem – rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty, Panie, przemów do nas w swoim zbawczym słowie. Ewangelia wg. świętego Łukasza (9,7-9): „Tetrarcha Herod posłyszał o wszystkich cudach zdziałanych przez Chrystusa i był zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili, że Jan powstał z martwych; inni, że zjawił się Eliasz; jeszcze inni, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. A Herod mówił: «Jana kazałem ściąć. Któż więc jest ten, o którym takie rzeczy słyszę?» I starał się Go zobaczyć.”
A my Jezu? Czy staramy się tak naprawdę Ciebie zobaczyć? Czy wystarcza nam, że patrzymy na Ciebie z daleka jakby przez szybę witryny sklepowej. Wiemy, że jesteś i, że w każdym momencie możemy wejść do środka, przecież drzwi są cały czas otwarte 24 godziny na dobę. Wiemy, że Ty zawsze jesteś przy nas, kiedykolwiek byśmy się do Ciebie nie zwrócili, to Ty nigdy się od nas nie odwrócisz. Ale prawda jest taka, że te drzwi kiedyś się zamkną. I każdy z nas doskonale o tym wie, tylko, że my tak nie chętnie o tym myślimy a co dopiero mówić. Ale tak będzie. Tylko czy my będziemy w środku z Tobą Jezu? Czy będziemy trzymać Cię za rękę i wodzić za Tobą oczami, żeby nie stracić Ciebie ani na sekundę?
I starał się go zobaczyć, z jakich pobudek? Czy to ważne? Może to była ciekowość, może strach, cóż nam z tej wiedzy? Dla Ciebie nie jest to przeszkodą – ileż jest świadectw ludzi nawróconych, którzy chcieli Cię zobaczyć, tylko dlatego, żeby z Ciebie zadrwić, wyszydzić, ośmieszyć. Ale dla Ciebie było ważne to, że przyszli. i, że ich uczucia były autentyczne. I to Ci wystarczyło, by zalać ich duszę nieskończonym światłem Twej miłości. Czy w naszych sercach było kiedykolwiek takie prawdziwe pragnienie zobaczenia Ciebie Jezu? Wierzę, że tak, tylko chyba gdzieś po drodze je zgubiliśmy. Dlatego pragniemy Ci wynagrodzić Jezu, że już nie pragniemy tak mocno, tak z głębi serca, spotkać Ciebie. Przepraszamy Jezu, że wystarczy nam Twój widok przez szybę.
Panie Jezu, ponieważ dla Ciebie nie ma czasu ani przestrzeni, przyjmij prosimy Cię, niewygodę i ból naszych kolan, upalne lata i skostniałość dłoni w zimie, od początku naszych narodzin aż po naszą śmierć jako wynagrodzenie za wszystkie msze święte, w których uczestniczyliśmy my, nasze rodziny oraz bracia i siostry w wierze, bez wiary, jak te stojaki, bez pragnienia zobaczenia Ciebie, bez pragnienia usłyszenia Ciebie, bez pragnienia spotkania się z Tobą. Przyjmij Panie Jezu nasze wynagrodzenie za brak wiary nas wiernych, ale i kapłanów, w Twoją realną obecność w Najświętszym Sakramencie.
Przepraszamy Cię Jezu, za brak wiary w to, że to Ty sam zstępujesz z nieba z całym dworem niebieskim i osobiście dokonujesz konsekracji chleba i wina w Twoje Ciało i krew. Przepraszamy Cię Jezu, za to, że w tym momencie, kiedy jesteś tak blisko nas, kiedy czynisz tak wielką rzecz, my, jakże często, duchem jesteśmy daleko. Przepraszamy Cię Jezu, że gdy wypowiadasz słowa konsekracji- osobiście, jakże wielu ludzi, zamiast słuchać Ciebie, patrzeć na Ciebie, zagłusza Twoje słowa wypowiadając akurat w tym momencie swoje własne słowa. Przepraszamy Cię Jezu za coraz częstsze profanacje mszy świętszej, za brak uszanowania Twojej Najświętszej ofiary. Panie Jezu, prosimy Cię, przyjmij nasze wynagrodzenie za tych wszystkich naszych braci i siostry, którzy negują mszę święta jako Twoją zbawczą ofiarę a traktują ją jako ucztę. Przepraszamy Cię Jezu, za nasze modlitwy wypowiadane z przyzwyczajenia, bez chęci jakiegokolwiek przybliżenia się do Ciebie. Przepraszamy Cię Jezu, za brak naszej codziennej rozmowy z Tobą poprzez czytanie Ewangelii. Jak często słyszysz Jezu nasze narzekanie, że sami musimy sobie poradzić. A przecież to kłamstwo, które podpowiada nam szatan. O ileż wszystko byłoby lżejsze, gdybyśmy tylko radzili się Ciebie Jezu! O ileż byłoby wszystko łatwiejsze, gdybyśmy znali i poznawali Cię poprzez codzienną rozmowę z Tobą w Piśmie Świętym. Wybacz nam Jezu. Przepraszamy Cię Jezu, że za tak wielką miłość ku nam, odbierasz wzgardę i lekceważenie Ciebie. Wybacz nam Jezu.
Panie Jezu, ta godzina jak zwykle, tak szybko minęła. Dziękujemy Ci, że mogliśmy trwać przy Tobie w pokorze. Przepraszamy Cię za wszystkie nasze uchybienia, rozproszenia i za każdą sekundę, w której odwróciliśmy wzrok od Ciebie.
Panie Jezu, Ty w swojej nieskończonej miłości do nas, poprzez swój święty kościół, dałeś nam możliwość uzyskania odpustu zupełnego co najmniej półgodzinną adorację przed Najświętszym Sakramentem. Przepraszamy Cię Jezu, że tak rzadko korzystamy z tak cennego Twojego prezentu dla nas. Odpust zupełny to darowanie wszystkich kar doczesnych za grzechy czyli konsekwencji naszych grzechów, które zostały odpuszczone za co do winy w sakramencie pokuty. Czyli osoba, która go uzyska, znajduje się w takim stanie, jakby właśnie przyjęła chrzest, co w przypadku śmierci oznacza bezpośrednie przejście do nieba bez czyśćca. Jak piękny i wielki jest Twój dar Jezu! Aby go zyskać musimy być w stanie łaski uświęcającej, nie przywiązywać się do żadnego grzechu (nawet powszedniego), przyjąć Komunię Świętą i pomodlić się w intencjach Ojca Świętego.
A za chwilę otrzymamy kolejny prezent od Ciebie. Pobłogosławisz nas. Przyjmujemy je i prosimy Jezu, abyś przez nas pobłogosławił naszych najbliższych i osoby, do których nas poślesz. Amen



