25 lipca 2024 r.

Witaj, najdroższy Jezu ukryty w Chlebie Życia, tak daleki dla naszych oczu i niepojęty, a równocześnie tak bliski! Bądź pozdrowiony nasz najukochańszy Boski Zbawicielu zawsze nad nami czuwający! Uwielbiamy Cię całym sercem, miłujemy Cię i wielbimy ponad wszystko! Boska Eucharystio, Siło naszej duszy, Arcydzieło Bożej miłości i dobroci, bądź jedyną naszą miłością! Bądź zawsze z nami, posilaj nas nieustannie Ciałem Twoim, oświecaj Twoją światłością, rozgrzewaj Twoją miłością, aby nasze dusze  mogły Ci wraz z Aniołami śpiewać na wieki: Chwała i dziękczynienie bądź w każdym momencie, Jezusowi w Najświętszym Boskim Sakramencie!

Umiłowany Jezu, dziękujemy za to, że obdarzyłeś nas łaską i mogliśmy stawić się dzisiaj jak  każdego czwartkowego wieczoru na Twoje wezwanie, aby towarzyszyć Ci w Twoim opuszczeniu w Getsemani. Uwielbiamy Cię Panie i dziękujemy, za to że pomimo naszej nędzy obdarzasz nas swoją Miłością i wybrałeś, by być tak blisko Ciebie, czuwać przy Tobie, ofiarowując swój czas, zmęczenie, niewygodę, wewnętrzne zmagania i ból na przebłaganie za grzechy własne, naszych najbliższych, popełniane w Ojczyźnie i na całym świecie. Przed drzwiami tej świątyni zostawiliśmy wszystkie nasze codzienne sprawy, problemy i nie będziemy Cię prosić, a jedynie odpowiadać miłością wynagradzającą za cierpienia Twojej duszy w czasie Twego konania w Ogrodzie Oliwnym. Pragniemy wraz z Tobą dzielić uczucia boleści, płakać i uniżać się przed Bożym Majestatem na przebłaganie sprawiedliwości Ojca Niebieskiego. Panie Jezu, oblany krwawym potem, udręczony i pogodzony z wolą Boga Ojca, chcemy teraz wejść z Tobą w sferę słabości, cierpienia, bólu, ofiary i krzyża. Chcemy po prostu być z Tobą, ponieważ Cię kochany, ponieważ, jesteś naszym Bogiem i Panem, bo umiłowałeś nas, cierpiałeś dla nas i za nas, ofiarowując się za nasze grzechy.

O dobry Jezu, Twoje Najświętsze Serce jest dla nas skarbnicą łask, nieustannie zsyłającą dar Ducha Św. tym, którzy o to proszą. Właśnie teraz potrzebujemy Jego mocy, światła i daru miłości, by z wiarą trwać na kolanach przed Tobą, nasz Panie, ześlij więc, Twego Ducha, aby modlił się w nas. Przenajświętsza Panno Maryjo, Matko Pana naszego i Matko nasza. Z Łaski Bożej tutaj jesteśmy, aby być z Twoim Synem i z Tobą. Uznajemy przed Bogiem naszą nędzę, słabość i grzeszność. Ale z wielką ufnością wyciągamy ręce do Ciebie i prosimy pokornie, byś pomogła nam przepraszać Boga za wszystko czym zasmuciliśmy Jego święte Oblicze i bądź przy nas podczas tej Godziny Świętej.

Nasza modlitwa ma być dialogiem, rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty Panie przemów do nas w swym zbawczym słowie. Z Ewangelii wg św. Mateusza (Mt 20, 20-28) „Matka synów Zebedeusza podeszła do Jezusa ze swoimi synami i oddając Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: „Czego pragniesz?”. Rzekła Mu: „Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie, jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie”. Odpowiadając Jezus rzekł: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?”. Odpowiedzieli Mu: „Możemy”. On rzekł do nich: „Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował”. Gdy dziesięciu pozostałych to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym. Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu”

W dzisiejszej  Ewangelii, Panie Jezu, kierujesz pytanie „Czego pragniesz?” nie tylko do matki synów Zebedeusza, ale do każdego z nas. Pomyślmy, czego tak naprawdę pragniemy, czy wiemy czego pragniemy? Odpowiedź może być podobna do tej apostołów, czyli pragnienie sukcesu. Sukcesu w  firmie, pracy, naszym powołaniu, zawodzie, jako rodzice, studenci, artyści czy politycy. Ale jaki sukces można mieć w tym świecie? Ano taki, który jest kosztem kogoś, bo sukces jest zawsze wtedy kiedy jesteśmy na pierwszym miejscu, kiedy kogoś wyprzedzamy, kiedy zajmujemy czyjeś miejsce. Nasze doświadczenie zawsze jest takie samo, nawet jak osiągniemy cel i pewne spełnienie to ten kielich tak naprawdę smakuje tylko na początku, a na końcu, na dnie jest gorycz niespełnienia. Zawsze czegoś nam brakuje, mamy pretensje, rozczarowania lub chcemy jeszcze więcej i więcej. Panie Jezu, masz rację mówiąc „Nie wiecie o co prosicie”, bo nie rozumiemy czego tak naprawdę potrzebujemy.  Ale Ty Panie najlepiej nas znasz i wiesz czego nam potrzeba. A pragniemy służyć „kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie waszym sługą”. To znaczy mieć sukces, aby bliźni miał sukces naszym kosztem i to jest prawdziwy sukces. Do Twojego wzoru, Jezu, powinniśmy dążyć, by być blisko Ciebie, by być w jedności z Tobą i to w zupełności powinno nam wystarczać.  Panie Jezu, przepraszamy, że źle pojmujemy osiągnięcie sukcesu a zdobycie kariery lub awansu tak często odbywa się kosztem drugiego człowieka, bezwzględnie, za wszelką cenę, liczy się tylko własne dobro, swój interes, bez zwracania uwagi na potrzeby i oczekiwania innych. Takie postępowanie może prowadzić do agresji lub depresji oraz źle wpływać na najbliższych. Przepraszamy, że siebie stawiamy na pierwszym miejscu, często ze szkodą dla innych ludzi i nie rozumiemy, że niemożliwe jest oczyszczenie się z egoizmu, jeśli nie akceptuje się roli sługi i chce się być pierwszym i ważnym.

Panie Jezu, na kartach Pisma Św. mówisz dzisiaj do nas „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?”. Czasami tak jest z nami, że nie wiemy o co Cię, umiłowany Jezu, prosimy źle formułując nasze modlitwy. Czasem próbujemy wymusić coś na Tobie Jezu, wierząc, że akurat to będzie dla nas dobre nie biorąc zupełnie pod uwagę tego, że to, o co prosimy może nas odciągnąć od Ciebie. Dlatego modląc się powinniśmy być zawsze pełni zaufania, że wiesz Panie, co dla nas będzie najlepsze. Ważne jest nie to, czego my chcemy, ale to czego Ty Panie chcesz od nas. Modlitwa ma być spotkaniem z Tobą Jezu, poprzez które zmieniasz nasze podejście, które wyprowadza nas poza nas samych. Ty zapraszasz nas do swego serca, do swoich pragnień i mówisz, aby służyć, aby dawać siebie innym z radością i wolnością. Wybacz nam, ukochany Jezu, że myślimy po swojemu, jesteśmy zbyt przywiązani do tego świata i nie potrafimy głębiej spojrzeć, by dostrzec Twoje dobre ukierunkowanie, uparcie trwamy przy swoim i odrzucamy to co nam przeznaczasz.  Niejeden z nas chciałby bez większego trudu osiągnąć Królestwo Boże, ale przecież Ty, Jezu Chryste, zanim zasiadłeś w swojej chwale musiałeś najpierw tu na ziemi przejść przez śmierć. Nie ma bowiem Zmartwychwstania bez wcześniejszej śmierci i nie ma nagrody bez wysiłków i wyrzeczeń. Podążając za Tobą Panie w kierunku Twojego Królestwa musimy przejść przez śmierć, przez codzienne umieranie starego człowieka w nas, aby nowy człowiek ukształtowany na Twoje podobieństwo mógł wzrastać i się udoskonalać. Droga jest bardzo prosta, ale tak niewielu chce nią podążać. Kto chce być pierwszy, niech stanie się ostatnim i sługą wszystkich – to bardzo prosta zasada. Co stoi jednak na przeszkodzie, że tak trudno nam na nią wejść? Jesteśmy bardzo niecierpliwi i chcielibyśmy natychmiast otrzymać wszystko co sobie wymarzymy nie patrząc na konsekwencje. Powinniśmy uczyć się systematycznej pracy i cierpliwego czekania na jej efekty oraz pracować nad sobą by stawać się coraz mniej panami, a coraz bardziej sługami. Schodźmy z pierwszych zaszczytnych miejsc, a uczmy się zajmować te najniższe, abyś Panie Jezu, w stosownej chwili  nas wywyższył, tak jak obiecujesz, że pokornych wywyższysz a pysznych strącisz z tronów chwały. Wybacz nam Jezu, że w swej wyniosłości i pysze gardzimy Tobą, sami chcemy sobie wystarczać, sami sobie wyznaczamy miary i projektując siebie chcemy być wykonawcami bez źródła, co jest nadaremnym trudem prowadzącym tylko do samozniszczenia. Przepraszamy, że nie chcemy służyć drugiemu człowiekowi, a za cel stawiamy sobie by tu na Ziemi dorobić się i wygodnie się urządzić zamiast uświęcić siebie i innych. Brak Bożych celów prowadzi jedynie do zatracenia siebie, zgorszeniach innych tworząc cywilizacyjne pogorzelisko..

Mistrzu, Ty pokazałeś nam prawdziwy wzór pokory i pracowitości, mówiąc o sobie, że nie przyszedłeś, aby Ci służono, lecz aby służyć. Twoje nauczanie porządkuje ludzkie upatrywania, łamie nasze kryteria pojmowania wielkości i zaszczytów. Zostać ubogaconym byciem najmniejszym w oczach innych- jakże trudne jest takie myślenie. A przecież podczas każdej Eucharystii Panie Jezu przychodzisz na słowa kapłana: bierzcie i jedzcie, bierzcie i pijcie. Cały tylko dla nas, zawsze gotowy, by przyjść z pomocą, by przyjść z wszechogarniającą Miłością.

„Nie bój się, że pozbawisz się swojej godności, gdy się uniżysz” – powiada św. Jan Chryzostom, komentując scenę Twojej, Panie Jezu rozmowy z Jakubem, Janem i ich matką. Jest dokładnie odwrotnie – w ten sposób twoja chwała jeszcze się powiększa, gdyż pokorne uniżenie się jest bramą królestwa niebieskiego. Jako pierwszy przeszedłeś  przez nią Ty, nasz Panie. „Jeśli zechcemy uchodzić za wielkich, nie będziemy wielcy, lecz nawet bardziej wzgardzeni niż wszyscy”. Historia życia wielu wielkich tego świata jest dokładnym potwierdzeniem tych słów. Jan Chryzostom dodaje: „Czemu dążysz do pierwszeństwa? Czy aby być przed innymi? Wybierz więc ostatnie miejsce, a wtedy osiągniesz pierwsze. Chcieć być wielkim oznacza być małym”. Panie Jezu, przepraszamy Cię całym sercem za to, że nie chcemy, abyś zmieniał nasze myśli, intencje, słowa, zachowania. Przepraszamy za pychę naszego umysłu, za nasze zarozumialstwo, za naszą dumę, za ciągłe wywyższanie się nad innych, za to, że chcemy być królami dla innych,  a wszystkich chcemy traktować jako nasze sługi. Przepraszamy, że stawiamy Ci, najdroższy Jezu, granice, bo zachwyceni sobą myślimy, że to wystarczy, a przecież stawianie granic prowadzi do bezsilności, słabości i utraty życia. Tylko człowiek Bogiem nasycony zachowuje i chroni swoje życie oraz jest dobrym darem dla innych.

Ojcze miłosierdzia, czym odpłacamy Tobie za Twoją miłość? Grzechami, zaniedbaniem, niewdzięcznością. Obyśmy już nigdy nie zgrzeszyli! Żałujemy z całego serca za wszystkie grzechy, którymi obrażamy Ciebie, naszego Stworzyciela i Odkupiciela. Żałujemy, że znieważamy Ciebie, Dobro najwyższe i najgodniejsze miłości. Żałujemy, że marnujemy zasługi męki naszego Zbawiciela i depczemy Jego Krew za nas przelaną. Żałujemy, że obrażamy sprawiedliwość Twoją, Panie, i zasługujemy na słuszną karę. Ojcze, zgrzeszyliśmy przeciw niebu i przeciw Tobie. Nie jesteśmy godni zwać się Twoimi dziećmi. Brzydzimy się wszystkimi naszymi grzechami i odwracamy się od nich. Mocno postanawiamy przy pomocy łaski Twojej unikać wszystkich grzechów i okazji do nich. Najświętsza Panno, święci nasi Aniołowie Stróżowie i święci Patronowie, wyproście nam u Boga przebaczenie naszych nieprawości. Panie Jezu, na przebłaganie za wszystkie popełniane grzechy przyjmij prosimy śpiewane przez nas teraz słowa suplikacji.