24 września 2026 r.

Witaj Panie Jezu w Ogrodzie Oliwnym. To wyjątkowa łaska być przy Tobie, gdy Ty się modlisz. Zabierasz ze sobą uczniów, a najbliżej Piotra, Jakuba i Jana i prosisz „zostańcie tu i czuwajcie ze Mną”. Uczniowie zasypiają i jest to Twój pierwszy ból tej nocy. Wchodzisz w najgłębsze doświadczenie ludzkiego lęku, prawdziwego drżenia serca, momentu niezrozumienia, opuszczenia i bezsilności. Jest to chwila i moment kiedy możemy Cię zobaczyć klęczącego na kolanach i proszącego swojego Ojca: „Ojcze, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich”. To jest modlitwa prawdziwego człowieka, modlitwa szczera.  Za chwilę zmieniasz słowa: „Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”. Dokonuje się zwycięstwo, zwycięstwo w sercu. Twój pot staje się jak gęste krople krwi spływające na ziemię. Jakież ogromne napięcie i Twoje całkowite oddanie. Właśnie tu  w Ogrójcu zaczyna się nowe „fiat”- „tak” wobec krzyża. Niech będzie uwielbione Twoje serce, Jezu, w trwodze, lęku, pocie krwi. Widzimy w Twym sercu ogromną miłość. Schować się w Twym sercu to najpiękniejsza łaska. To jest powodem tego czasu, czemu tu przychodzimy.

Panie Jezu w ciszy klękamy przy Tobie, pragniemy wejść w swoje serca, zaakceptować siebie, pokochać samego siebie i odpowiedzieć na pytanie: „Za kogo ja uważam Ciebie, Jezu? „Kim Ty jesteś dla mnie?” Słyszymy o Tobie tyle opinii politycznych, religijnych.  Ty sam Panie, tu i teraz pytasz  każdego z nas o osobiste zdanie, o to, co jest w głębi mego serca?….

Nasza modlitwa jest dialogiem, rozmową z Tobą, przemów wpierw Panie do nas w swym zbawczym słowie, Z Ewangelii według św. Łukasza (Łk 9, 7-9) „O wszystkich tych wydarzeniach usłyszał również tetrarcha Herod i był zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili, że Jan powstał z martwych; inni, że Eliasz się zjawił; jeszcze inni, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. Lecz Herod mówił: «Jana ja ściąć kazałem. Któż więc jest Ten, o którym takie rzeczy słyszę?» I  chciał Go zobaczyć”.

Herod chciał zobaczyć Ciebie, Jezu, chciał się z Tobą spotkać, ale nie został Twoim uczniem. Nie miał wewnętrznej siły woli, by pójść za Tobą. Przecież widział Twoje cuda, mógł poprosić o pomoc, o łaskę umocnienia woli w postanowieniu. Z czego więc wynikała w nim chęć zobaczenia Ciebie, Jezu? Może z ciekawości, oceny posiadanej mocy, a może z poczucia nieustannego nękania, jakiego doświadczał Herod. Niby sprawa załatwiona, Jan zabity, a tu pojawia się ktoś inny, kto nie pozwala zaznać spokoju. Jego stan ducha jest udręczony, prowadzi życie  niemoralne, żyje z żoną swego brata. Również w naszym życiu są sytuacje, które jak u Heroda wywołują niepokój, przypominają pewne historie z życia, przypominają o grzechu, którego konsekwencje ciągną się. Trzeba zadać pytanie na ile one mobilizują mnie do przemiany, do nawrócenia, do odcięcia się od popełnionych czynów.

Przepraszamy Cię Jezu, że nie zauważamy sygnałów wzywających nas do przemiany, do nawrócenia, stajemy się obojętni. Często musimy wszystko wiedzieć, musimy mieć pewność, ciągle musimy. Ale wtedy łatwo zatrzymać się na poziomie ciekawości i nie wejść głębiej. Możemy w ten sposób analizować, porównywać, ale nadal stać w miejscu i nie spotkać się z Tobą, Jezu. Przepraszamy Cię, Panie.

Przepraszamy Cię Jezu za to, że dzisiejszy świat nie przyjmuje Twojej woli, że ludzie coraz mniej myślą o Tobie. Większość nie szuka drogi do nieba i uważa, że nic nie istnieje po śmierci. Obecny czas wskazuje zintensyfikowany atak szatana na Kościół i całą ludzkość. Można powiedzieć, że to sami ludzie uwalniają go z więzów, oddalając się od Ciebie, Boże i odrzucając Twoje prawo. Wybacz nam, Panie.

Wybacz Panie letniość w wierze, która pojawia się w ludziach. Letniość usypia, pozwala wierzyć trochę, modlić się czasami, żyć ewangelią, o ile nie boli. To właśnie ona zalewa świat i kościół, zamieniając wiarę w rytuał bez ognia, pustą tradycję i gesty w chrześcijaństwo bez krzyża. Świat, który chce zająć miejsce bez Ciebie, Boże, zawsze kończy w chaosie, a człowiek, który wierzy, że poradzi sobie bez Stwórcy prędzej czy później zostaje sam bez sensu, bez pokoju, bez prawdy.

Przyszłość świata nie zależy wyłącznie od decyzji polityków czy potęgi technologii, ale od nawrócenia serc, od odbudowy moralnych i duchowych podstaw cywilizacji. Jak zmienić ten obraz XXI wieku? Otworzyć drzwi. Co to znaczy? To znaczy, że powinniśmy przestać się lękać. „Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!” – tak wołał św. Jan Paweł II podczas homilii rozpoczynającej jego pontyfikat. Nie jest to łatwe. Dlatego Ty, Jezu pukasz do naszych serc, przynosisz mądrość, przynosisz dar łaski, bez której nie możemy zacząć swojej przemiany. Przychodzisz, aby dać nam swoje światło i przypomnieć o potrzebie zaufania  i zawierzenia Tobie oraz otwarciu serc na Twoją miłość. „Jezu, naucz nas żyć w prawdzie i wolności, daj nam serca czyste i pokój sumienia. Amen.