23 stycznia 2025 r.
Witaj umiłowany Jezu, ukryty w Najświętszej Hostii. Radością wypełnione są nasze serca, że możemy kolejny czwartek spotkać się z Tobą i patrzeć na Twe piękne Eucharystyczne Oblicze. Patrząc na Ciebie, Jezu ukrytego pod osłoną Chleba, chcemy wyznać Ci w pokorze naszą wiarę i miłość. Ta godzina jest wyjątkowa bo łączymy się z Twoim Sercem. Możemy chwalić się Tobą, że mamy najlepszego Przyjaciela. To jest najpiękniejsza łaska. Każdy z nas ma swoją prywatną miłość do Ciebie. Ale Twoja miłość jest wyjątkowa, jest to miłość Ojca i Syna. Ty oddajesz się Ojcu abyśmy mogli żyć.
Minął okres Bożego Narodzenia, ale wystrój jeszcze pozostał, śpiewamy kolędy. Mędrcy ze Wschodu znając jedynie okruchy słowa Bożego, które zapowiadały Twoje narodziny w Betlejem, przyszli oddać Ci pokłon i złożyli dary, wyznając, że Ty, Jezu jesteś jedynym Panem. Prowadziła ich Gwiazda – wiara, ta wiara zachwyciła Twe Boskie Serce. My również, abyśmy mogli wzorem Mędrców ze Wschodu oddać Tobie wszystko co mamy najcenniejsze, potrzebujemy Gwiazdy. Taką Gwiazdą dla nas jest Maryja, Matka Najświętsza. Maryja jest Gwiazdą Poranną, która oświetla naszą drogę do Ciebie. Wskazuje nam Ciebie i do Ciebie nas prowadzi. Gdy oświeceni lampą Słowa na drodze naszej wiary, idziemy przez ciemności, przeprowadza nas przez nie, towarzysząc nam w każdej chwili ziemskiej drogi. Uczy nas rozpoznawać Ciebie i wierzyć, gdy przychodzisz ukryty w sakramentach. Jest przy nas i razem z nami modli się i czuwa,
Panie Jezu, przyszedłeś na ziemię w osobie dziecka, abyśmy w Tobie odnaleźli drogę do Ojca. Zbawicielu świata, narodziłeś się w Betlejem judzkim, miejscu tak mało znaczącym, dziś okupowanym, gdzie ciężko znaleźć radość. Ziemia Święta naznaczona Twoja obecnością. Miejsce, gdzie przyszła Światłość, gdzie spełniła się miłosierna miłość do człowieka, dziś to miejsce naznaczone konfliktami, cierpieniami, śmiercią, miejsce bólu i nieustannego wołania o pokój. Możemy zapytać: Dlaczego Ty, Boże nie możesz powstrzymać konfliktów? Jesteś przecież wszechmocny, wszechmogący. Otóż mógłbyś powstrzymać każdą wojnę, ale kosztem zniszczenia naszej ludzkiej wolności. A Ty nas kochasz i nie zniszczysz naszej wolności, wtedy stałbyś się dyktatorem. Walka jest znakiem, że my ludzie jesteśmy przeciwko Tobie, a co za tym idzie, przeciwko sobie nawzajem. Zło na tym świecie nie powinno budzić w nas wątpliwości w Twoje istnienie. Ponieważ Ty, Panie jesteś miłością, co w tym dziwnego, że brak Ciebie, brak Twojej miłości prowadzi do bólu, nienawiści, wojen i złamanych serc?
Do Alicji Lenczewskiej, mistyczki powiedziałeś: „Miłość łączy, daje pokój i rodzi życie w szczęśliwości. Nienawiść dzieli i przeciwstawia, wypełnia lękiem, zniewala, niesie śmierć i zabija. Bóg jest Miłością. Nienawiścią szatan. Spójrz ku czemu skłania się świat, za czym – za kim – podążają dzieci Moje i do czego to prowadzi.” (Słowo pouczenia 426). Przepraszamy Cię Panie Jezu za brak miłości, brak wiary w Twoją obecność w każdej sytuacji życiowej. Przepraszamy, że nie ma dla Ciebie miejsca w sercach ludzkich, tak jak nie było miejsca dla Ciebie, gdy narodziłeś się.
Jezu malusieńki, przychodzisz jako Światłość, która oświetla wszelkie ciemności. Objawiasz się jako Mesjasz. Zaraz potem wchodzisz w wody Jordanu i przyjmujesz grzechy całego świata na Siebie, powołujesz Apostołów, dokonujesz pierwszego cudu w Kanie Galilejskiej, uzdrawiasz, wyrzucasz złe duchy, nauczasz. Śpieszysz się tak jakby było mało czasu. Tłumy idą za Tobą bo oczekiwali Mesjasza. I nie wszystkim podoba się to co mówisz. Przychodzisz z pokojem, z miłością. Nie tego się spodziewali, bo myśleli, że będziesz walczył z okupantem. I nasze życie jest taką ciągłą walką, w naszych wnętrzach toczy się wojna ciała z duchem.
Święty Paweł powiedział: „Stańcie więc do walki, przepasawszy biodra wasze prawdą i przyoblekłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi, w gotowość głoszenia dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże” (Ef 6, 14-17).
To jest zbroja na wielką walkę życia. Czy nie powinniśmy być gotowi znosić uciążliwości służby po to, by zło zostało pokonane? Walczyć o wolność, która oznacza robienie tego, co powinniśmy. Walczyć o zachowanie korzeni demokracji – prawa moralnego, zakorzenionego nie we władzy, lecz w Tobie, Boże. Walczyć o chwalebną wolność nazywania mojej duszy swoją własną oraz zbawienia jej we współpracy z Twoją łaską?
Jeśli ogarnia nas lęk i drżymy z przerażenia, nie musimy się wstydzić, gdyż Ty, Panie modliłeś się w Ogrójcu: „Jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty” (Mt 26, 39). To czego musimy się lękać, to nasza niechęć do pełnienia Twojej woli Bożej, która objawia się nam w życiu. Nie moja wola, ale Twoja wola niech się stanie. Nie ma niczego nad czym byś Ty, Panie nie panował. Podczas burzy na jeziorze uczniowie, którzy byli doświadczonymi żeglarzami, zostali przez Ciebie zganieni za brak wiary. I nie chodziło Ci o to, że ich lęki były bezpodstawne, ale o to, że powinni stawić czoło niebezpieczeństwu z większą pewnością i zaufaniem do Ciebie. Hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest Słowo Boże jest naszą zbroją.
Chcemy przeprosić Cię Panie za to, że nie pełnimy Twojej woli, nie ufamy Tobie. Przepraszamy Cię Panie, że niszczymy świat i doprowadzamy siebie do zguby, że tak wielu, nasze rządy i całe narody służą swoim bezwzględnym interesom, zabijając przy pomocy broni i głodu, wyniszczając i obrabowując miliony bezbronnych ludzi. Przepraszamy za utratę wiary, że daliśmy się oszukać ojcu kłamstwa, że Twój dar dla nas – dany z miłości – trawiony jest nienawiścią, stał się znikczemniały, nieszczęsny, zatruty. Przepraszamy za to, że żyjemy wedle praw naszego świata, a nie myślimy o naturze duchowej.
Modlitwa o służbę Bogu św. Ignacego Loyoli; Słowo Odwieczne, Jednorodzony Synu Boży, proszę Cię, naucz mnie służyć Ci tak, jak tego jesteś godzien. Naucz mnie dawać, a nie liczyć, walczyć, a na rany nie zważać, pracować, a nie szukać spoczynku, ofiarować się, a nie szukać nagrody innej prócz poczucia, że spełniam Twoją Najświętszą wolę, Amen.



