23 kwietnia 2026 r.

Witaj Miłości! I znów kolejny czwartek Panie Jezu, taki zwyczajny- trochę smutny, trochę fajny. Zabiegany i na pewno za szybko minął dzień. I nie tylko dzień. Jeszcze przed chwilą był Wielki Post, jeszcze przed chwilą w Wielki czwartek przeżywaliśmy pojmanie Ciebie, jeszcze przed chwilą napełnieni miłością  do Ciebie cieszyliśmy się Twoim Zmartwychwstaniem. Panie Jezu Widziałeś nasze serca, pełne szczerej nadziei i wiary, że tym razem twoje Zmartwychwstanie nas zmieni, że tym razem to już na pewno będziemy Cię bardziej kochać, że tym razem to nasza wiara i miłość to już nie będą jak to ziarenko goryczy, ale dużo większe – jak ziarnko grochu. I dalej tego pragniemy, tylko zapał w nas jakby przygasł. Ale to nic, póki jest , to na nowo możesz rozpalić w nas ogień. I z tą nadzieją przychodzimy do Ciebie Jezu. Dziękujemy za każdą sekundę naszego życia, za ten czas pełen kolorów, radości, nadziei i szczęścia w sercu. Ale dziękujemy Ci również za te dni i noce wypełnione smutkiem, lękiem, oczami czerwonymi od łez i pytaniami, na które tak często nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Dziękujemy  Tobie, bo w każdej tej chwili byłeś z nami. Dziękujemy Ci za Twoją obecność przy nas w każdej sekundzie naszego życia. Ale też oddajemy Ci ten czas jako wynagrodzenie za nasze grzechy, za nasze ciągłe obrażanie Ciebie. Przepraszamy Cię Jezu, że nie potrafimy cieszyć się Twoją obecnością w naszym życiu. Dlatego oddajemy Ci Jezu, po raz kolejny, każde nasze zranienie, każdy nasz smutek, oddajemy Ci Jezu, każdy nasz oddech, każdy krok, każde uderzenie naszego serca, od momentu naszego poczęcia, aż do naszej cielesnej śmierci, jako wynagrodzenie za opuszczenie Ciebie w naszej codzienności. Wybacz nam Jezu, że gdy wychodzimy poza mury Kościoła, to zostawiamy Ciebie  w tych murach. No, może jeszcze trzymamy Cię pod rękę na placu przed Kościołem, ale czy do domu wchodzimy już z Tobą?

Panie Jezu, stajemy znów przed Tobą  w ten czwartkowy wieczór. Pragniemy w sposób szczególny, jakby na nowo, przeżyć cierpienia, opuszczenie i mękę, które podjąłeś dla naszego zbawienia. W czasie tej godziny pragniemy odpowiedzieć na Twoje wezwanie „Czuwajcie i módlcie się”. Dlatego chcemy Cię uczcić i wyznać naszą wiarę i miłość  do Ciebie, obecnego wśród nas w Najświętszym Sakramencie. Obiecałeś pozostać wśród nas aż do końca wieków. Pragniemy podziękować Ci za to i przeprosić Cię za brak naszej miłości i słabą wiarę. Umocnij i oczyść nas mocą Twojego Ducha Świętego. Oświeć oczy umysłu naszego, abyśmy chwalili Cię nie tylko ustami, ale i świętością naszego życia.

Mówisz nam, abyśmy czuwali i modlili się z Tobą przez tę godzinę. Panie Jezu, pragniemy całym sercem uczynić zadość Twojej woli lecz niestety – znasz nasze słabości. Wesprzyj nas, bo inaczej okażemy się bardziej nikczemni niż Apostołowie, którym wyrzucałeś, iż jednej godziny nie mogli z Tobą wytrwać. Nasza modlitwa ma być dialogiem – rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty, Panie, przemów do nas w swoim zbawczym słowie. Ewangelia według św. Jana (12, 24-26) „Jezus powiedział do swoich uczniów: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec”

Panie Jezu, czy my, w naszej codzienności idziemy za Tobą ? Teraz , będąc przed Tobą, patrząc na Ciebie, obecnym w tym Najświętszym Sakramencie, jesteśmy przy Tobie całym sercem.  Przychodzimy tu z miłości do Ciebie, wdzięczni za kolejną szansę wynagrodzenia Tobie naszych niewdzięczności. Ale co będzie jak wrócimy do domu, co będzie jutro? Czy nadal będziemy przy Tobie, czy zostawimy Ciebie gdzieś po drodze? Jak bardzo będzie jutro krwawić Twoje serce widząc nas uwikłanych w jakieś bezsensowne  konflikty, jak mocno będziesz cierpieć patrząc na nas, gdy próbujemy, po raz kolejny,  postawić na swoim ? Panie Jezu, przepraszamy Cię za nasze kłótnie, za nasze podniesione głosy i słowa wypowiedziane w gniewie. Przepraszamy Cię za każdą wylaną łzę, żadna z nich nie była potrzebna. Każda z nich – to czyjeś cierpienie i ból. Przepraszamy Cię Jezu za słowa, które spowodowały, że czyjeś serce stało się zatwardziałe. Przepraszamy Cię Jezu, za to, że komuś zabrakło już łez.  Wiemy, że Ty płaczesz za te osoby, i kochasz je  tak bardzo mocno, tylko one oddzieliły się już murem.

Panie Jezu czy my jesteśmy winni czyjej obojętności? Czy nasze słowa spowodowały, że czyjeś serce stało się oziębłe?  Wybacz nam niepotrzebnie wypowiedziane słowa. Panie Jezu dla ciebie nie ma rzeczy niemożliwych. Zamień te raniące słowa w Twoje Błogosławieństwo.  Przepraszamy Cię Jezu, za to, że tak egoistycznie podchodzimy do życia. Jezu , jesteś Miłością, piękną i czystą. Obdarowałeś nas światem – który jest dobry i piękny, bo Ojciec go stworzył.

Przepraszamy Cię Jezu za brak naszej wdzięczności za nasze życie. Przepraszamy, że traktujemy nasze życie i dobra nam dane jako coś oczywistego, jak coś co nam się należy. Przepraszamy Cię Jezu, za brak naszej wdzięczności za codziennie okazywane nam dowody Twojej miłości i obecności.

Przepraszamy Ciebie, że wieczorem, po zakończonym dniu tak rzadko dziękujemy Ci  za przeżyty dzień; przepraszamy, że nie dziękujemy Ci za dobroć okazaną nam przez drugiego człowieka, za posiłki, które nam przygotowałeś, bo pomimo tego, że jakże często sami  sobie je przygotowujemy, to przecież dzięki Tobie mamy składniki, żeby je przygotować, umiejętności do ich przygotowania i chęć. Przepraszamy, że nie doceniamy obecności innych osób w naszym życiu. Przepraszamy Cię Jezu, że zapominamy, ze tu na tej ziemi, jesteśmy na chwilę, że to tylko etap do spotkania z Tobą.

Panie Jezu, tak wielu z nas lubi podróże, i nie narzeka, kiedy w drodze są trudności, bo z niecierpliwością wyczekuje miejsc docelowego. Panie Jezu , przyjmij całe nasze życie, z trudami i radościami, ze smutkiem i radością, z wyczerpującą pracą i leniwym odpoczynkiem, jako wynagrodzenie za nasz brak szacunku do naszego życia, za traktowanie naszego pobytu na tej ziemi jako ostatecznego celu. Wybacz nam Jezu.