20 marca 2025 r.
Witaj Miłości, witaj nasz Zbawicielu, witaj nasze Życie! Panie Jezu, tak bardzo dziękujemy Ci za to, że mogliśmy tutaj przyjść dzisiaj. Dziękujemy Ci za to zimno w kościele. Ono powoduje jedynie zmarznięcie naszego ciała, a Ty Jezu kochany czujesz cały czas jeszcze większy chłód i to o wiele gorszy od tego fizycznego – chłód ser i dusz. Czy nasze serca też są oziębłe? Nie chcemy tego, naszym pragnieniem jest, aby płonął w nich ogień Twojej miłości. Pragniemy, by każda cząstka naszego ciała wyrywała się do Ciebie Jezu. pragniemy by każda myśl była uwielbieniem Ciebie, podziękowaniem Tobie za wszystkie dary i łaski, które od Ciebie otrzymujemy każdego dnia. A przede wszystkim pragniemy Ci podziękować za dar życia. On jest tak drogocenny a tak mało przez nas doceniany. Przepraszamy Cię Jezu, że tak rzadko dziękujemy Ci, że budzisz nas na nowo każdego dnia, że każdego poranka pozwalasz nam stanąć w Twojej chwale, że każdego dnia powołujesz nas jako dzieci swojego królestwa. Dziękujemy Ci, że każdego wieczoru możemy się położyć spać, dziękujemy Ci za nasze domy, za ciepło, które w nich jest. Dziękujemy Ci Jezu za naszą samotność, bo dzięki niej możemy swobodnie z Tobą rozmawiać i codziennie dotrzymywać Ci towarzystwa w Ogrodzie Oliwnym – bo Ty też byłeś tam sam, pomimo tego, iż nie daleko byli Twoi uczniowie. Dziękujemy Ci Jezu za nasze domy, w których jesteśmy wraz z najbliższymi, bo dzięki temu, możemy być z Tobą obecnym z drugim człowieku.
Dziękujemy Ci za wszystko czym nas obdarzyłeś. Dziękujemy Ci za to, że jesteśmy tutaj, w tym kościele gdzie jesteś z nami w tym Przenajświętszym Sakramencie, patrzysz na nas a z Twoich przebitych rąk i z Twego przebitego boku spływa na nas ogrom Twoich łask. Ale czy my jesteśmy gotowi je przyjąć? Czy nasze serca, są na tyle otwarte, żeby wpuścić promienie Twej miłości?
Panie Jezu, my sami nie możemy nic, ale Ty możesz wszystko. Dlatego prosimy Cię pokornie, otwórz nasze serca, nasze umysły, rozum, wolę, abyśmy pragnęli i umieli przyjąć to wszystko co dla przygotowałeś . Panie Jezu Ty jeden możesz skruszyć kajdany grzechu , które krępują nasze serca i wole. Prosimy Cię pokornie zamień te kajdany na piękne łańcuchy Miłości, tak żebyśmy zawsze byli przy Tobie, żeby najmniejsza próba odejścia od Ciebie powodowała ból miłości serca. Oświeć Panie nasze sumienia. Niech Twoja Miłości okala nas całych byśmy zawsze byli wierni Tobie i wsłuchiwali się w Twoje słowa, w Twoją wolę.
Panie Jezu, nie patrz na naszą nędzę, ale na Twoją miłość do nas i ze względu na Twoją Krew przelaną podczas Golgoty, prosimy Cię , daj nam łaskę przeżywania tej Godziny Świętej w taki sposób, jaki Ty pragniesz. Daj nam łaskę wynagradzania Tobie za grzechy nasze, naszych rodzin, naszej Ojczyzny i całego świata. , ale nie tak jak my byśmy chcieli, ale w taki sposób, jak Ty Jezu Chryste miałeś w swoim zamyśle od zarania dziejów. Daj nam łaskę wypowiadania z pełną świadomością i pełną naszą zgodą „Ojcze, nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”. Przyjmij Panie Jezu, w zjednoczeniu z Twoim Boskim cierpieniem, każde uderzenie naszych serc, każdy nasz oddech, każde nasze zranienie od momentu naszego poczęcia do chwili obecnej na przebłaganie wszelkiego zła wyrządzonego Tobie, Panie nasz.
Panie Jezu, już dwa tygodnie wielkiego Postu za nami. Jakie one były? Czyżby znów wszystko miało zakończyć się jedynie wielkimi pragnieniami towarzyszenia Tobie? Czy przez te dwa tygodnie choć o milimetr przybliżyliśmy się do Cebie, czy nasza wiara, ufność, pokora, miłość do Ciebie w drugi człowieku choć trochę wzrosła? Panie Jezu, tak dużo mówi się ostatnio o pogłębianiu relacji z Tobą. Pięknie to brzmi. Ale co właściwie jest? na czym ona polega? Panie Jezu, przepraszamy Cię, jeśli nie potrafimy tego zrobić. Pokaż nam, naucz nas tej relacji. Czy jeśli Tobie oddajemy nasze cierpienia, nasz ból, troski i radości – czy wtedy jesteśmy przytuleni do Ciebie? Przepraszamy Cię Jezu, że tak często traktujemy Ciebie jako Boga, który jest gdzieś tam, hen daleko, siedzący na tronie i z daleka obserwujący nas, maluczkich. A przecież Ty jesteś tutaj z nami, blisko z mas. przytulasz każdego z ans do swojego Serca, które pragnie nas wszystkich schować z swojej Miłości – gdybyśmy tylko Ci na to pozwolili. Przepraszamy Cię Jezu, za to, że narzekamy na nasz los, zamiast oddać go Tobie, zamiast zawierzyć się Twojej Przenajświętszej Matce, bo przecież nam Ją dałeś.
Przepraszamy Cię Panie Jezu za brak naszych rozmów do Ciebie. A przecież to nas nic nie kosztuje, a tak wiele może zmienić. Bo Ty Jezu czekasz, abyśmy opowiedzieli Tobie o tym jak minął nam dzień. Panie Jezu kiedy ostatni raz ktokolwiek zapytał się Ciebie jak Tobie minął dzień? Kiedy ostatni raz uśmiechnąłeś się, bo ktoś zapytał się jak bardzo bolą Cię Twoje rany? Wiemy, nie odpowiesz nam na te pytania, ale nie o odpowiedź tu chodzi, tylko o troskę/ Bo przecież jak kochamy to troszczymy się, dopytujemy się, rozmawiamy.
Przepraszamy Cię Jezu za brak naszych rozmów z Tobą. Wybacz nam, że jesteśmy przy Tobie tylko podczas naszej modlitwy, ale zapominamy o Tobie podczas naszej codzienności – sprzątaniu, robieniu zakupów, gotowaniu, oglądaniu telewizji. Ty tak bardzo pragniesz być przy nas. O to tak niewiele, to tylko kilka słów: Jezu, choć ze mną na zakupy; Jezu bądź przy mnie gdy będę przy mnie gdy będę sprzątać; Jezu usiądź przy mnie i obejrzyj ze mną film; Jezu, pomóż mi przeprowadzić tą trudną dla mnie rozmowę. Wybacz…I dlatego właśnie, bo tak trudno jest nam zaprosić Ciebie do naszego codziennego życia Jezu, przychodzimy dzisiaj do Ciebie, by wraz z Tobą czuwać w Ogrodzie Oliwnym, by być przy Tobie, tak po prostu być. I dlatego też stajemy przed Tobą w ten czwartkowy wieczór. Pragniemy w sposób szczególny, jakby na nowo, przeżyć cierpienia, opuszczenie i mękę, które podjąłeś dla naszego zbawienia. W czasie tej godziny pragniemy odpowiedzieć na Twoje wezwanie „Czuwajcie i módlcie się”. Dlatego chcemy Cię uczcić i wyznać naszą wiarę i miłość do Ciebie, obecnego wśród nas w Najświętszym Sakramencie. Obiecałeś pozostać wśród nas aż do końca wieków. Pragniemy podziękować Ci za to i przeprosić Cię za brak naszej miłości i słabą wiarę. Umocnij i oczyść nas mocą Twojego Ducha Świętego. Oświeć oczy umysłu naszego, abyśmy chwalili Cię nie tylko ustami, ale i świętością naszego życia. Mówisz nam, abyśmy czuwali i modlili się z Tobą przez tę godzinę. Panie Jezu, pragniemy całym sercem uczynić zadość Twojej woli …. lecz niestety – znasz nasze słabości. Wesprzyj nas, bo inaczej okażemy się bardziej nikczemni niż Apostołowie, którym wyrzucałeś, iż jednej godziny nie mogli z Tobą wytrwać.
Nasza modlitwa ma być dialogiem – rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty, Panie, przemów do nas w swoim zbawczym słowie. Ewangelia według św., Łukasza (16, 19-31 ) „Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień ucztował wystawnie. U bramy jego pałacu leżał żebrak pokryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza. A także psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy cierpiąc męki w Otchłani, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i przyślij Łazarza, aby koniec swego palca umoczył w wodzie i ochłodził mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz w podobny sposób – niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A ponadto między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas”. Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich ostrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”. Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby ktoś z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”».
Jezu, nie owijasz w bawełnę. Mówisz konkretnie męce w piekle ( jednej z wielu) – cierpieniu w płomieniach. Tu nie ma miejsca na domysły. I czemu j Łazarz ma ochłodzić koniec język a nie głowę czy kark? Przecież jak jest nam gorąco to język jest chyba ostatnią częścią naszego ciała, o której byśmy pomyśleli. Grzechy języka, przepraszamy Cię Jezu za nie. Tak mało na nie zwracamy uwagi. Bo przecież to tylko słowa. Przepraszamy Cię Jezu za to, że bagatelizujemy moc słowa. A przecież, dzięki słowom, możemy dać błogosławieństwo albo przekleństwo. Przepraszamy Cię Jezu za to, że bezmyślnie wypowiadamy słowa, że tak często mówimy tylko po to, aby mówić. Przepraszamy Cię Jezu, że tak bardzo boimy się ciszy. A przecież Ty Jezu mówisz w ciszy. A my ciągle trajkoczemy, ciągle mamy zaprzątnięty umysł – modlitwą, rozmową z innymi, telewizją, Internetem. A czy teraz, kiedy jesteś Jezu na odległość wzroku, czy znalazłeś chwilę przerwy w naszym słowotoku? Czy był taki moment, że byliśmy sam na sam – tylko nasze wpatrzone w siebie oczy – Ty i ja; Ty i każdy z nas tu obecnych ; sam na sam. I za chwilę, gdy zejdziesz do nas, by każdego z nas indywidulanie pobłogosławić – czy będziemy w Ciebie wpatrzeni jak w ukochaną osobę czy znów będziemy mówić i mówić.
Przepraszamy Cię Jezu, że wówczas kiedy waśnie powinniśmy mówić o Tobie innym – wówczas milczymy. Nasz język nie ma wtedy nic do powiedzenia. Dlaczego? Boimy się, wstydzimy się Ciebie? A może za mało Ciebie znamy ? Przepraszamy Cię Jezu, że nie karmimy się Twoim słowem, a przecież to ono daje nam życie, ono jest drogowskazem, które dokładnie mówi nam jak mamy postępować. Przecież Twoje Słowo to instrukcja postępowania – tam są wszystkie odpowiedzi, które są nam potrzebne.
Przepraszamy Cię Jezu za naszą dorosłość, za brak naszego zaufania Tobie. A przecież powiedziałeś, że mamy stać się jak dzieci – ufni, wpatrzeni w kochającego Ojca, który dał nam swoje dziedzictwo , a który w zamian pragnie tylko jednego – miłości. A miłość to wierność, to zaufanie, to dzielenie się swoimi troskami, swoja radością. Miłość – to brak strachu, aby z ufnością poprosić: Jezu – ratuj mnie, już nie daje rady, nie chce tak dłużej żyć; nie chcę więcej tak postępować. Panie Jezu, przyjmij nasze pokorne przeprosiny za brak naszego zaufania Tobie, za nasze ciągły próby naprawiania i rozwiazywania wszystkiego opierając się tylko na naszych własnych siłach. Wybacz nam Jezu,
Dziękujemy Ci o Miłości, że pozwoliłeś nam przebywać w Twojej przenajświętszej obecności . Przepraszamy Cię z głębi serca za wszelkie roztargnienia, jakich się dopuściliśmy, o Jezu! Baranku Boży, najłaskawszy i najlitościwszy, zapłać bogactwami Serca Twego Najświętszego za ubogiego więźnia swego i zmiłuj się nad nami.
Panie Jezu, przyjmij jako wynagrodzenie za wszelkie nasze grzechy i przewinienia , płynącą z głębi naszego serca modlitwę, którą nauczyłeś nas przez Anioła z Fatimy: O Boże mój, wierzę w Ciebie, uwielbiam Ciebie, ufam Tobie i miłuję Ciebie. Proszę Cię o przebaczenie dla tych, którzy w Ciebie nie wierzą, Ciebie nie uwielbiają, nie ufają Tobie i Ciebie nie miłują. Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu i Duchu Święty.
W najgłębszej pokorze cześć Ci oddaję i ofiaruję Tobie Przenajdroższe Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa, obecnego na ołtarzach całego świata jako wynagrodzenie za zniewagi, świętokradztwa i obojętność, którymi jest On obrażany. Przez nieskończone zasługi Jego Najświętszego Serca i przez przyczynę Niepokalanego Serca Maryi, proszę Cię o łaskę nawrócenia biednych grzeszników. Amen
Jezu przyjmij w akcie ekspiacji za popełnione grzechy i bluźnierstwa przeciwko Tobie suplikację,



