17 września 2026 r.
Witaj, Miłości, witaj Jezu prawdziwie obecny w tym prostym kawałku chleba zasłonięty milczeniem! Dziękujemy, że obdarzyłeś nas łaską i poruszyłeś nasze serca byśmy przełamując własne słabości i wewnętrzne zmagania odpowiedzieli na Twoje wezwanie pragnąc tego wieczoru czuwać wraz z Tobą w Ogrodzie Oliwnym. O Jezu, nie tylko w dniu dzisiejszym, ale w każdym momencie życia czerpiemy z Twego niezgłębionego miłosierdzia wszystko, czegokolwiek dusza i ciało może zapragnąć. Niech każde uderzenie naszych serc będzie nowym hymnem dziękczynienia ku Tobie, a każda kropla naszej krwi niech krąży dla Ciebie, Panie, bo Cię kochamy i uwielbiamy w Twej nieskończonej miłości i wszechogarniającej potędze.
Panie Jezu, wiemy, że pierwszy źródłem objawienia Prawdy o Tobie jest Pismo Święte. Ale wiemy też, że odpowiadając na pragnienia kochających Cię serc przez doświadczenia oraz zapiski mistyków i świętych odkrywasz rąbki tajemnic zbawienia, o których nie wszystko jest powiedziane w Ewangelii. Umiłowany Panie, objawiając się św. Małgorzacie Marii Alacoque, wskazałeś, aby każdej nocy z czwartku na piątek, uczestniczyła w Twoim śmiertelnym smutku, który przeżywałeś na Górze Oliwnej. „Żebyś zaś mogła Mi towarzyszyć w tej pokornej modlitwie, jaką zanosiłem wówczas do mego Ojca wśród wszystkich Moich udręczeń, będziesz wstawać między godziną jedenastą a północą, by w ciągu godziny klęczeć wraz ze Mną z twarzą pochyloną ku ziemi. A czynić to będziesz tak dla uśmierzenia gniewu Bożego, błagając o miłosierdzie tak dla grzeszników, jak dla złagodzenia w pewien sposób goryczy, którą czułem z powodu opuszczenia Apostołów, tak iż musiałem czynić im wyrzuty, że nie mogli czuwać ze Mną jednej godziny.” Odpowiadając na Twój apel, Panie Jezu, jak każdego czwartkowego wieczoru, tak i dziś, zostawiamy przed drzwiami tej świątyni wszystkie nasze problemy i troski codzienności, by zatopić się w uniżonej modlitwie i uczcić Twoje bolesne konanie w Getsemani. Pomimo naszej grzeszności i słabości pragniemy, choć w najmniejszym stopniu dzielić Twój, Panie bezgraniczny smutek, jaki przeżywasz, dlatego nie będziemy Cię prosić, a jedynie przepraszać i zadośćuczynić za grzechy i rozlewające się wokół nas zło. Odkupicielu, z przeraźliwą jasnością widzisz cały brudny potok zła, całą potęgę kłamstwa i pychy, całe wyrafinowanie i potworność zła, które zakłada maskę życia, a zawsze służy niszczeniu bytu oraz hańbieniu i unicestwieniu życia. Jesteś Synem Bożym, dlatego tak głęboko odczuwasz trwogę, brud i podłość – całą potęgę grzechu i śmierci, które musisz wypić w przeznaczonym dla Ciebie „kielichu”. Do tego udręczenia dochodzi jeszcze Twoje, Panie Jezu osamotnienie, opuszczenie przez Apostołów, co było powodem uczynionej im wymówki, że jednej godziny nie mogli z Tobą czuwać. Senność, ociężałość czy oziębłość to problem nie tylko Twoich uczniów, ale dotyczy również i każdego z nas. Należy je rozumieć jako pewną niewrażliwość ludzką na całe zło świata, z którym mamy do czynienia każdego dnia. Nie chcemy się zbytnio niepokoić tymi rzeczami, chcemy o nich zapomnieć, często myślimy, że może nie będzie aż tak źle, odrzucamy od siebie lub zapominamy. I nie jest to tylko niewrażliwość na zło, podczas gdy powinniśmy czuwać, aby czynić dobro, aby walczyć o moc dobra. To niewrażliwość na Ciebie, Panie Boże, na Twoją obecność, oto nasza prawdziwa ospałość i niewrażliwość, która sprawia, że jesteśmy niewrażliwi na zło, przez co nie wyczuwamy jego siły i idziemy naszą wygodną drogą. Wybacz Jezu..
Umiłowany Panie, mówisz, że pokorna modlitwa w zjednoczeniu z Tobą, gdy modlisz się w Ogrójcu, łagodzi gniew Boga Ojca. I my dzisiaj, tak jak każdego tygodnia, zjednoczeni z Twoją modlitwą, ufamy, że przyczynimy się do złagodzenia słusznego gniewu Boga, który jest obrażany i odrzucany. Zanosimy modlitwy o miłosierdzie dla grzeszników, o łaskę przemiany ich serc i nawrócenia, której tak bardzo potrzebują. W przeciwnym razie nie ma dla nich ratunku, bo destrukcyjna siła grzechu ich zniszczy. Maryjo, naucz nas pokornej modlitwy, pomóż nam czuwać i wynagradzać Twemu osamotnionemu Synowi przeżywającemu trwogę zbliżającej się męki konania. Duchu Święty, przyjdź z pomocą naszej słabości i przyczyniaj się za nami w zadośćuczynieniu za wszelkie nieprawości, których nie potrafimy wyrazić słowami…
Nasza modlitwa ma być dialogiem – rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty, Panie, przemów do nas w swoim zbawczym słowie. Z Ewangelii wg św. Łk 7, 36-50 „Jeden z faryzeuszów zaprosił Jezusa do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą. Na to Jezus rzekł do niego: Szymonie, mam ci coś powiedzieć. On rzekł: Powiedz, Nauczycielu! Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował? Szymon odpowiedział: Sądzę, że ten, któremu więcej darował. On mu rzekł: Słusznie osądziłeś. Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje. Do niej zaś rzekł: Twoje grzechy są odpuszczone. Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza? On zaś rzekł do kobiety: Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!”
W kontekście dzisiejszej Ewangelii warto uświadomić sobie to, że nikt z nas nie zna całej prawdy o drugim człowieku. Nikt nie wie, co kryje się w jego sercu, co nim kieruje, co sprawia, że dokonuje takich a nie innych wyborów, z jakimi trudnościami, zranieniami czy słabościami się zmaga. A my z upodobaniem lubimy przyglądać się innym ludziom i doszukiwać się u nich niedoskonałości i grzechów. Czasem powodem takiego zachowania jest obawa, strach przed tym, aby inni nie dostrzegali zła w nas. Każdy kto trwa w jakimś grzechu próbuje odsunąć od siebie uwagę wskazując na niedoskonałości innych, wytykając je nieustannie. Częściej jednak to bliźni jest dla nas lustrem i możemy w ten sposób dostrzec własne błędy i grzechy.
Przepraszamy za osądzanie, wyrokowanie i potępianie innych, co absolutnie do nas nie należy, gdyż tylko Ty, Panie Jezu, znasz ludzkie serca, motywy i ukryte intencje. Wybacz, brak miłosierdzia z naszej strony, który wpływa na pochopne ocenianie, krytykowanie i etykietowanie, a to z kolei rodzi pychę, plotki, zniesławienie i oszczerstwa, które niszczą relacje z bliźnimi. Przepraszamy za chorobliwy krytycyzm w stosunku do innym, zamiast wejrzenia we własne serce i sumienie oraz modlitwę o wolność od niesprawiedliwego osądu. Prosimy o wybaczenie, że nie potrafimy błogosławić tym, którzy nam złorzeczą, modlić się za tych którzy nas krzywdzą, a w sercach nosimy złość, urazy i chęć odwetu.
Św. Jan Chryzostom poucza: „Gdy ktoś was obrazi, nie obwiniajcie go, zrzućcie winę na diabła, który nakłania go do obrazy, i rozładujcie na nim całą waszą złość; a nad nieszczęśnikiem użalcie się, on nakłaniany jest przez diabła do tych czynów”. Nie oceniajmy osoby, lecz wypomnijmy zły czyn. Człowiek jest podmiotem kontynuacji Twojej miłości Panie, to czyny oddalają nas od Ciebie. My w związku z tym musimy być zawsze gotowi wybaczyć, przyjąć i kochać drugiego oraz odrzucić czyny, które są sprzeczne z Bożą miłością.
Dzisiejsze Słowo Boże wzywa nas również byśmy jak najczęściej zwracali uwagę na przebaczenie, które otrzymujemy z łaski „Twoje grzechy są odpuszczone” (Łk 7,48). Przebaczenie nie oznacza zapomnienia, ale jest rezygnacją z chęci zemsty ze względu na Twoją miłość, Jezu. Chodzi o to, by krzywda, której doznaliśmy nie określała naszego zachowania wobec innych. W przeciwnym razie staniemy się niewolnikami tej urazy, będziemy ją pielęgnować, wracać do niej, rozpamiętywać, a w efekcie żyć w zamkniętej relacji do winy, której doświadczyliśmy. Panie Jezu, składamy nasze zadośćuczynienie za zatwardziałe, zniewolone doznaną krzywdą dusze, które nie chcą przebaczyć i uwolnić się od więzów i nie wierzą, że modlitwa jest jedynym środkiem, który łagodzi gniew, chowanie urazy oraz potrzebę odwetu. Trzeba nam pamiętać o dwóch rzeczach, że powinniśmy wybaczać bez osądzania osoby, i że mamy kochać mocno, bo Bóg wybaczył nam bezinteresownie. To jak podwójny ruch: otrzymane przebaczenie i przebaczenie w miłości, które powinniśmy dawać.
W dzisiejszej Dobrej Nowinie widzimy wielką miłość zrodzoną z doświadczenia słabości, doświadczenia upadku, w którym człowiek spotyka Twoje, Panie Jezu, miłosierdzie i wówczas się rodzi Twój uczeń. Bo komu więcej wybaczono, ten bardziej miłuje. Każda postawa perfekcjonizmu, chęci zasługiwania na Twoją miłość, Jezu, i udowadniania, że już się nadajemy na miano Twoich uczniów, tak naprawdę hamuje nas w rozwoju duchowym. Przepraszamy za postawy zasługiwania na Twoją miłość i odpłacania za dobro, które od Ciebie otrzymujemy.
Świadomość własnej grzeszności jest elementem relacji z Tobą, Panie Jezu, nie ma na celu potępienia, ale jest punktem wyjścia do własnej przemiany, koniecznym warunkiem do przyjęcia przebaczenia, łaski i zbawienia. Wybacz Jezu, że patrząc na siebie jako grzesznika, tak często wybielamy się, szukamy wytłumaczenia dla złych decyzji, łatwo się usprawiedliwiamy i umniejszamy niszczącą moc grzechu. Dopóki nie zrozumiemy, że każdy grzech jest przerażającym piętnem i niesie w sobie realną śmierć, która niszczy na całą wieczność, to nie zobaczymy ogromu Twojej, Panie Jezu, miłości, która przychodzi przez ich przebaczenie. Pomyślmy o swojej ostatniej spowiedzi, jak ją przeżyliśmy. Z jakim nastawieniem ją skończyliśmy, czy byliśmy skupieni na sobie, czy spojrzeliśmy na Ciebie, boski Nauczycielu, który kolejny raz z bezwarunkowej i nieskończonej miłości przebaczyłeś nam to wszystko co Ci przynieśliśmy? Warto to dostrzec, zachwycić się tym, przez wiarę przyjąć tę wolność, którą nam dajesz, abyśmy potem na fundamencie radości, z tego że jesteśmy odkupieni budowali swoje codzienne życie.



