17 października 2024 r.

Witaj Miłości!  Witaj Boże żywy, jedyny, obecny w tej Przenajświętszej Hostii! Witaj Jezu kochający nas miłością nieustającą i niegasnącą. Boże Ty jesteś Wszechmogący, ale jest jedna rzecz, której zrobić nie możesz – nie możesz przestać nas kochać, nie możesz przestać wołać nas głosem pełnym miłości i czułości.  Cóż my możemy zrobić, czym odwdzięczyć się z tak wielki dar? Pozwól nam Jezu, byśmy przez tę godzinę, pełnym sercem wyznawali, że jesteśmy w pełni dziećmi Bożymi, że jesteśmy spadkobiercami Królestwa Bożego, że jesteśmy jedno – Jedno w Tobie – Jezu Chryste, i w Bogu Ojcu i Duchu Świętym.

Oddajemy Tobie, w połączeniu z Twoją Ofiarą Eucharystyczną na Ołtarzach całego świata, całych siebie, oddajemy Ci Jezu, ból naszych kolan, chłód przeszywający nasze ciała, oddajemy Ci Jezu nasze ułomności i niedoskonałości, oziębłość naszych serc i umysłów. Przyjmij Duchu Święty naszą miłość, skromną, nieudolną, koślawą, ale naszą. Weź nasze serca – zabierz te dywany i chodniki, pod którymi leżą pozamiatane i schowane brudy naszego życia. Weź to wszystko i jeszcze więcej, nam nic nie zostawiaj. Ty Boże jesteś Bogiem wiernym i potężnym, i nic nie chcesz zatrzymywać dla siebie, więc oddaj nam to potem, ale oddaj nowe, przemienione, pełne blasku i Twojej miłości. Niech dokona się metanoja naszych serc, umysłów, charakterów. Ale to potem, gdy już będziemy ogrzani blaskiem Twojej miłości, gdy będziemy wychodzić z Twojego świętego przybytku – to daj nam wszystko nowe a teraz ogołoć nas ze wszystkiego. Niech nagość naszych dusz woła razem z nami, PRZEPRASZAMY Cię Jezu!

– przepraszamy cię za grzechy nasze, naszych rodzin i całego świata;

– przepraszamy Cię Jezu za grzechy braku gorliwości, gorliwości w modlitwie, w czytaniu Twego Żywego  Słowa;

– przepraszamy za grzechy braku tęsknoty za Tobą Jezu;

– przepraszamy Cię Jezu za brak adoracji Ciebie w Najświętszym Sakramencie;

– przepraszamy Cię  Jezu za strach – strach o tym co pomyślą inni o nas, strach o tym co my sami pomyślimy o sobie, strach przed tym, aby stanąć w prawdzie o samym sobie;

– przepraszamy Cię Jezu, za nasze kłamliwe myślenie o nas samych, za kłamstwa, za którymi się chowamy przed Tobą, przed sobą, bo wstyd?! bo znowu strach?!

– przepraszamy Cię Jezu za brak rozmów z Tobą;

– przepraszamy Cię Jezu za to, że tak często przepraszamy Cię za grzechy innych, za grzechy świata, a jednocześnie zapominamy o swoich. Przepraszamy, że tak często chowamy się za innymi – że tak często przepraszamy za  drzazgi w oczach naszych braci a nie widziany i nie przepraszamy za belką w swoim oku.

Przepraszamy Cię Jezu za brak miłości, bo miłość wszystko wyjaśniła, miłość wszystko rozwiązała, dlatego uwielbiam tę miłość,
gdziekolwiek by przebywała. Jezu, Ty wiesz, jak bardzo lubimy, jak bardzo wzruszamy się przy tej piosence uwielbienia Ciebie. Ale to tylko teks, który nie ma nic wspólnego z naszą postawą.  Dlatego wybacz nam Jezu brak miłości do Ciebie obecnego w naszych braciach, których nie lubimy, wybacz nam brak miłości a nawet grzech zaniechania w stosunku do ludzi żyjących na ulicy.

Boże, przecież my jesteśmy Twoimi najukochańszymi dziećmi. MY- to znaczy my tutaj, w tym kościele, i oni – ci co zostali w naszych domach, ci, którzy w tej chwili złorzeczą na Ciebie i Cię przeklinają, ci – którzy brudni, śmierdzący  i głodni, zapijają swój wstyd braku godności kolejną porcja alkoholu, narkotyków lub inną formą uzależnienia.  Ty nas wszystkich – wszystkich – bez wyjątku – kochasz miłości jedyną, niepowtarzalną, wiesz, że jesteśmy słabi,  że upadamy. Dlatego zawsze biegniesz do nas, by nas podnieść, by pomóc nam wstać. Boże Wielki i Wszechmogący, Ty tak bardzo pragniesz podnosić każdego z nas i nie brzydzisz się brudem naszych grzechów  i dlatego tak bardzo cierpisz przytulony do zimnego kamienia w Ogrodzie Oliwnym, Płaczesz, bo widzisz jak Cię odpychamy. Widzisz jak próbujemy wstawać sami, jak szukamy ratunku w innych ludziach i rzeczach z tego świata. Przepraszamy Cię Jezu za to, że nadal, mimo Twoich licznych zapewnień, nadal myślimy, że  musimy zasłużyć na Twoją Miłość.

Panie Jezu, przychodząc  dziś tutaj do Ciebie, wypowiadamy wszyscy : Fiat, na wzór Najświętszej Maryi Panny. Mamo Nasza Najukochańsza, przytul nas mocno do siebie i pomóż nam trwać przy Twoim Synu w tej ciężkiej godzinie próby. Duchu Święty, Pocieszycielu, daj nam Swoje dary byśmy w pokorze i miłości, pełni świadomi dziecięctwa Bożego, trwali przy Jezusie na modlitwie w Ogrodzie Getsemani. Duchu Święty daj nam łzy oczyszczenia, oczyść nasze serca, otwórz nasze oczy  na Ciebie Jezu Chryste, na indywidulaną, pełną intymności i miłości rozmowę z Tobą.

Dlatego zostawiamy Tobie, do pełnej Twojej dyspozycji, wszystko to, co nas rozprasza, nasze rodziny, prace, problemy, radości i smutki. Niech w naszych sercach i umysłach będzie miejsce dla jednej , jedynej osoby  – dla Ciebie Jezu Chryste.  I dlatego właśnie znowu stajemy przed Tobą w ten czwartkowy wieczór. Pragniemy w sposób szczególny, jakby na nowo, przeżyć cierpienia, opuszczenie i mękę, które podjąłeś dla naszego zbawienia. W czasie tej godziny pragniemy odpowiedzieć na Twoje wezwanie „Czuwajcie i módlcie się”. Dlatego chcemy Cię uczcić i wyznać naszą wiarę i miłość  do Ciebie, obecnego wśród nas w Najświętszym Sakramencie. Obiecałeś pozostać wśród nas aż do końca wieków. Pragniemy podziękować Ci za to i przeprosić Cię za brak naszej miłości i słabą wiarę. Umocnij i oczyść nas mocą Twojego Ducha Świętego. Oświeć oczy umysłu naszego, abyśmy chwalili Cię nie tylko ustami, ale i świętością naszego życia.

Nasza modlitwa ma być dialogiem – rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty, Panie, przemów do nas w swoim zbawczym słowie. Ewangelia według Świętego Łukasza (11,47-54) „Jezus powiedział do Faryzeuszów i uczonych w Prawie:« Biada wam, ponieważ budujecie grobowce prorokom, a wasi ojcowie ich zamordowali. Zatem dajecie świadectwo i przytakujecie uczynkom waszych ojców, gdyż oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce. Dlatego też powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów, a niektórych z nich zabiją i prześladować będą. Tak na to plemię spadnie kara za krew wszystkich proroków, która została przelana od stworzenia świata,  od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który zginął między ołtarzem a przybytkiem. Tak, mówię wam, zażąda się zdania z niej sprawy od tego plemienia. Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; sami nie weszliście, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli».  Gdy wyszedł stamtąd, uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli gwałtownie nastawać na Niego i wypytywać Go o wiele rzeczy.  Czyhali przy tym, żeby Go pochwycić na jakimś słowie”.

Panie Jezu, trudna ta Twoja mowa. Czemu nam Ją dałeś? Przecież nie mamy już proroków na miarę Abrahama, Eliasza, Mojżesza, Malachiasza, Dawida, Samuela, Izajasza, Ezechiela, Jeremiasza, Abdiasza, Jozuego , Daniela, Elizeusza. Przecież nasi ojcowie, nikogo nie pomordowali, my nie wznosimy pomników. Przecież my już wiemy, że nie wolno czcić innych ludzi. My uwielbiamy Ciebie Jezu Chryste.  Więc o co chodzi? Wybacz nam Jezu,  z jednej strony brak poznania Ciebie a z drugiej strony naszą pychę i nasz egocentryzm? Jakże byśmy się cieszyli Jezu, gdybyś już nie posyłał nam proroków, bo wówczas byśmy mogli zwolnić się po części z odpowiedzialności za nasze czyny, bo przecież nie wiedzieliśmy; nikt nam nie powiedział, źle zinterpretowaliśmy albo właśnie tak zinterpretowaliśmy. Przepraszamy Cię Jezu, za brak naszej osobistej  rozmowy z Tobą, przepraszamy Cię, że nie przebywamy w Twoim towarzystwie, że nie zapraszamy Ciebie do naszego życia, tak naprawdę. Panie Jezu, ile w nas jest z faryzeusza a ile z uczonego w piśmie? Przepraszamy Cię Jezu, że nie czytamy Twojej Ewangelii, bo przecież nie mamy czasu.  A ile razy jest tak, że jak już czytamy, bo przez naszego Anioła Stróża, którego nam dałeś z miłości do nas, to z pośpiechu zapominamy zaprosić Cię do tej rozmowy? Przepraszamy Cię Jezu, że podczas naszych spotkań tak naprawdę stoisz z boku, osamotniony, a my w pośpiechu – odczytane, pomodlone – zadanie wykonane. Jak faryzeusze. Ile razy Jezu, odłożyliśmy rozmowę z Tobą, mimo, że serce wyrywało się do Ciebie, a żal, płacz, smutek, pytania, na które pragnęliśmy dostać odpowiedź, nie opuszczały nas ani na chwilę. A my, jak uczeni w prawie – najpierw jeszcze jedna koronka, jeszcze jedna „ modlitwa nie odparcia”. Ile razy nasi bliscy chcieli z nami porozmawiać, pobyć z nami, tak po prostu. A my – nie, bo przecież jeszcze muszę odmówić różaniec, jeszcze jedna litania, jeszcze nowenna.

Panie Jezu  Ty powiedziałeś do Alicji Lenczewskiej, że modlitwa jest ofiarą. A Ty przecież pragniesz bardziej miłosierdzia niż ofiary (Mt 12, 7). To nie znaczy, że jej nie chcesz. Jest Ci miła i to bardzo, ale w wolności i miłości. Przepraszamy Cię Jezu, że tak często nasza ofiara jest Ci oddawana „na zaciśniętych zębach”, bez miłości a jedynie z konieczności wypełnienia obowiązku. Przepraszamy  Cię Panie Jezu, że tak mało angażujemy naszych aniołów  Stróżów, że tak rzadko pytamy się ich o podpowiedzi. Bo Panie Jezu, prawda jest taka, że często nie pytamy się Ciebie o zdanie ani Maryi,  którą nam dałeś za Matkę, bo uważamy, że to tak takie błahe, że przecież macie ważniejsze rzeczy na głowie. A to przecież nie prawda. Bo każdy z nas jest Dla Ciebie Tato najważniejszy, i nie ma problemu ważniejszego niż, ten który akurat teraz nas trapi.  Przepraszamy Cię za to, że tak mało wierzymy w Twoją nieograniczoną niczym Miłość do każdego z nas. Przepraszamy Cię Jezu, że wszystko wiemy najlepiej. Przepraszamy Cię, że tak często stajemy w stosunku do innych w postawie uczonych w piśmie. Przepraszamy Cię, że tak często wiedzę – klucz poznania- traktujemy jako cel sam w sobie a nie jako środek do poznania Ciebie. Wiara bez uczynków jest martwa. Co z tego, że będziemy mieć wiedzę, jak nie przyjmiemy jej do siebie, jak ona nie przybliży nas do Ciebie ani na milimetr. Przepraszamy Cię Jezu, ż budujemy pomniki w naszych sercach i umysłach różnym ludziom, bo pięknie mówią o Tobie, bo doświadczyli Twojej żywej obecności w swoim życiu i nie wstydzą się o tym mówić. Wybacz nam, że zachwycamy się nimi, ale kiedy nam przyjdzie wprowadzić zmiany w swoim życiu –  to wycofujemy się tyłem, bo przecież tak nam wygodnie, tak jest dobrze. Wybacz nam Jezu, że nie pragniemy zmieniać swojego życia, zgodnie z tym co Ty mówisz do nas przez swoich proroków, i tych z kart Starego Testamentu, ale i tych bezimiennych,  których codziennie do nas posyłasz. Wybacz nam Jezu, że tak często przypominamy ślepego, który prowadzi ślepego. Wybacz nam Jezu …..