17 kwietnia 2025 r.

Umiłowany, Jezu Chryste, upadamy na twarz w Twojej Boskiej Obecności i błagamy Twoje najgoręcej kochające Serce, aby zechciało wprowadzić nas w bolesne rozpamiętywanie godzin, w trakcie, których z miłości do nas znosiłeś męki w twym uwielbionym Ciele i w twej Najświętszej Duszy aż po śmierć na Krzyżu. Prosimy, udziel nam pomocy, łaski, miłości, głębokiego współczucia i zrozumienia Twoich cierpień. Rozpal w nas gorące pragnienie jednoczenia się z Tobą w tajemnicy Twojego bolesnego konania w Getsemani. Jezu, który tej nocy dźwigałeś ciężar wszystkich naszych grzechów i w pełni za nie zadośćuczyniłeś, udziel nam łaski doskonałego żalu za wszystkie winy, nieprawości i  zło, które były przyczyną Twojego krwawego potu. Jezu cierpiący w noc zdrady – przez ogrójcowe wzmagania i bolesne lęki Twej duszy – pomóż nam, byśmy mogli lepiej poznawać i wierniej wypełniać Twoją wolę, jak Ty pragnąłeś, by nie Twoja, lecz Twego Ojca wola była wypełniona. Umęczony Jezu, pragniemy Ci dziękować, składać cześć, uwielbienie i wynagrodzenie za wszystkie doznane przez Ciebie zniewagi i pragniemy należeć do Ciebie ciałem i duszą. Bądź uwielbiony, Panie Jezu, w tajemnicy Eucharystii, którą dałeś nam w Wielki Czwartek. Bądź uwielbiony w tajemnicy kapłaństwa, które powierzyłeś apostołom i ich następcom w ten niezwykły wieczór, rozpoczynając swoją Paschę. Bądź uwielbiony w darze nowego przykazania miłości, które w tym samym dniu dałeś swoim uczniom: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”.

Panie Jezu, z Twego miłującego Serca dałeś nam niezwykłe dary, które przerastają człowieka głębią sięgającą wewnętrznego życia Ojca, Syna i Ducha Świętego. Nikt z nas nie jest w stanie o własnych siłach zrozumieć, czym one są, ani też nie potrafi ich przyjąć z otwartym sercem, by nimi żyć na co dzień. Dlatego z nadzieją wsłuchujemy się w słowa, w których obiecujesz nam Ducha Świętego. Posyłasz Go, aby „wszystko nam wyjaśniał” i „wszystkiego nas uczył” (por. J 14, 26). Zatem prowadzeni przez Ducha Świętego pragniemy być blisko Ciebie, ukochany Jezu i być z Tobą w „Twojej godzinie”, która nadeszła po długim oczekiwaniu i przygotowaniu. Ty, po Ostatniej Wieczerzy, udałeś się do Ogrodu Oliwnego na modlitwę. Wziąłeś ze sobą wybranych uczniów i prosiłeś ich, by czuwali z Tobą. „Kiedy przyszli do ogrodu zwanego Getsemani, rzekł Jezus do swoich uczniów: «Usiądźcie tutaj, Ja tymczasem będę się modlił». Wziął ze sobą Piotra, Jakuba i Jana i począł drżeć, i odczuwać trwogę. I rzekł do nich: «Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie!» I odszedłszy nieco dalej, upadł na ziemię i modlił się, żeby – jeśli to możliwe – ominęła Go ta godzina. I mówił: «Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty niech się stanie!»  Potem wrócił i zastał ich śpiących. Rzekł do Piotra: «Szymonie, śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe». Odszedł znowu i modlił się, powtarzając te same słowa. Gdy wrócił, zastał ich śpiących, gdyż oczy ich były snem zmorzone, i nie wiedzieli, co Mu odpowiedzieć. Gdy przyszedł po raz trzeci, rzekł do nich: «Śpicie dalej i odpoczywacie? Dosyć! Przyszła godzina, oto Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, chodźmy, oto zbliża się mój zdrajca»” (Mk 14, 32-42).

Kiedy wszedłeś, Jezu, do Ogrodu Oliwnego, rzekłeś do uczniów „czuwajcie i  módlcie się, abyście nie ulegli pokusie”. To samo mówisz i do nas: miejcie się na baczności, bo nieprzyjaciel  nie śpi. Zabezpieczcie się przed nim orężem modlitwy, abyście nie zostali zwiedzeni i nie popadli w grzech, który zniewala człowieka. Bowiem każdy kto popełni w swoim życiu choćby jeden grzech ciężki staje się jego niewolnikiem, a sam grzech sprowadza na nas karę śmierci. Wszyscy zgrzeszyliśmy i nie ma wśród nas niewinnych, a każdy kto sądzi o sobie inaczej „jest kłamcą i nie ma nim prawdy”, jak mówi św. Jan Apostoł w I swoim liście. Uznanie w sobie grzesznika jest pierwszym krokiem ku wolności, a każdy kto prosi Ciebie, Panie, o przebaczenie doświadcza miłosierdzia, oczywiście pod warunkiem, że sami jesteśmy miłosierni. Przepraszamy, że tak łatwo dajemy się zaślepić grzechom, które sprowadzają z Twoich dróg. Przepraszamy za waśnie, spory, wrogość i brak przebaczania sobie nawzajem, zapominając, że pojednanie jest najpiękniejszym wyrazem miłości i prawem cementującym wspólnotę Kościoła. Wybacz nam Jezu brak bojaźni Bożej, która przecież skłania człowieka  do mądrego postępowania oraz unikania wszelkich form zła. Przepraszamy  za życie bez refleksji, bez rachunku sumienia, bez podejmowania decyzji, bez brania odpowiedzialności za swoje i innych życie oraz za brak wdzięczności Tobie, Dobry Boże, za to co dzięki Twojej łasce otrzymujemy.

Panie Jezu, w tej godzinie ciemności i duchowego konania, upadłszy na ziemię, modlisz się, a Twoją duszę przenika gorycz i ogarnia trwoga. Pozbawiasz swoje najświętsze człowieczeństwo mocy nadanej przez boską naturę, poddając się niewypowiedzianemu smutkowi, opuszczeniu i śmiertelnej udręce. Wziąłeś na siebie wszystkie nasze słabości. Stałeś się tak umęczony, aby nam okazać swoją moc i pouczyć nas, że jedynie w Tobie jest nasza nadzieja w życiowej walce. Czy my, którzy oddajemy się sprawom materialnym i bardziej zwracamy się ku temu, co ziemskie, niż ku temu, co wieczne, jesteśmy przynajmniej częściowo zdolni ocenić tę miłość, która doprowadziła Cię, Jezu, do tak straszliwej, wyniszczającej agonii? Przepraszamy za nasze przywiązanie do doczesności, powszednich ludzkich spraw i słabości, które skłaniają nas do sprzeniewierzania się Tobie, Chryste. Przepraszamy za nasze nieuporządkowane przyzwyczajenia i za odrzucanie Twoich darów, zwłaszcza wtedy, gdy wzbudzają w nas sprzeciw, bo do końca ich nie rozumiemy. Przepraszamy za brak reakcji na subtelne święte natchnienia, przez które wzywasz nas Panie i upominasz do dobrego, byśmy się nawracali.  Wybacz nam, że w chwilach zwątpienia, rozpaczy czy niepowodzenia nie pokładamy w Tobie nadziei i nie ofiarujemy Ci naszego bólu. Przepraszamy Cię za wszystkie nasze niewierności, szczególnie za te, które popełniamy najczęściej, a nie zwracamy na nie uwagi,  które przez przyzwyczajenie i nawyk nie rodzą w nas wyrzutów sumienia.

Jezu, pogrążony w usilnej modlitwie i duchowym zmaganiu, widzisz całe okrucieństwo zbliżającej się męki i śmierci. To wyobrażenie po brzegi wypełnia Twoje Serce goryczą, sprawiając niewyobrażalną udrękę. Najpierw przed oczyma duszy staje Judasz, jego zdrada i jego straszliwy koniec w rozpaczy, potem pojmanie… Widzisz siebie, wleczonego ulicami Jerozolimy, bitego, wyśmiewanego, poniżanego, przyprowadzonego przed najwyższych kapłanów, którzy ogłaszają Cię winnym  śmierci. Przesuwa Ci się, Panie, przed oczyma jeszcze inny trybunał, słyszysz nieprawdziwe oskarżenia i krzyk tłumu, Gdzieś w tym tłumie dostrzegasz każdego z nas… Widzisz siebie wydanego na okrutne biczowanie, ukoronowanie cierniem, wyśmianego, policzkowanego, a w końcu wydanego na śmierć krzyżową i idącego na Kalwarię. Te obrazy dręczą Cię, Jezu, zadając duchowe tortury. Drżysz, a z Twego czoła spływa krwawy pot. Boska krew, która na krzyżu wypłynie z miłującego nas Serca Twego, spływa teraz z Twojej Twarzy wytoczona podczas straszliwej walki, jaką podjąłeś, aby obmyć ziemię skażoną grzechem…

Panie Jezu, przepraszamy za bagatelizowanie Twojej Męki, za poświęcanie zbyt mało czasu na rozmyślanie tej wielkiej tajemnicy. Wybacz nam, że skupiamy się na współczuciu Tobie, a przecież nie po to się wcieliłeś i umarłeś na krzyżu, żebyśmy Cię żałowali, ale by  swoim krzyżem wzmocnić nas w naszych problemach i trudach. To nasze życie było dla Ciebie motywacją do przyjęcia zbawczego cierpienia.

Najdroższy Zbawicielu, wstępując do Getsemani pragnąłeś najpierw pomodlić się do Ojca Niebieskiego o zbawienie ludzi, a potem oddać się w ręce nieprzyjaciół. Tak jak w Ogrodzie Rajskim powstało nasze zatracenie, tak w Ogrodzie Oliwnym rozpoczynasz, o Panie, wielkie dzieło naszego odkupienia, ażeby przez okrutną Twoją śmierć dokonać je na zupełnie innym od tamtego drzewie, bo na drzewie krzyżowym. Smutna jest dusza Twoja aż do śmierci, albowiem widziałeś grzechy ludzkie od początku aż do końca świata. Widziałeś całą ich wielkość, złośliwość i brzydotę, widziałeś w duchu ich ciężar, który dobrowolnie na Siebie przyjąłeś, a który powalił Cię na ziemię. Ażeby dokonać tak wielkie dzieło naszego wybawienia szukałeś pokrzepienia u Swego Ojca w modlitwie. Któż pojmie, jakim uczuciem przejęta była Twa dusza wówczas, kiedy pociłeś się krwawym potem? A gdy Ojciec Przedwieczny wysłał Ci Anioła, aby Cię pocieszył; Ty powtarzałeś słowa: „Ojcze! nie Moja, lecz Twoja niech się stanie Wola!” Tym posłuszeństwem w Getsemani nagrodziłeś nieposłuszeństwo pierwszych naszych rodziców w raju. O Boski Zbawicielu, to nasze grzechy i grzechy całego świata były tym ogromnym ciężarem, który wytoczył Przenajdroższą Krew z Twojego Przenajświętszego Ciała. Umiłowany nasz Zbawicielu, wyznajemy i opłakujemy nasze winy i zaniedbania. Przez Twoją trwogę, modlitwę w Ogrójcu i Twój krwawy pot, błagamy o przebaczenie wszystkich naszych grzechów, popełnianych w naszych rodzinach, Ojczyźnie i na świecie.

Kiedy w nocy w Wielki Czwartek pojmano Cię, Panie Jezu, w Ogrodzie Oliwnym, Apostołowie przestraszyli się i wszyscy pouciekali. Dlatego Ewangelie, nie wspominają nic o torturach jakie wycierpiałeś w nocy. Tuż przed męką zostałeś wtrącony do lochu w pałacu Kajfasza. Była to właściwie podziemna grota, do której spuszczano więźnia po specjalnych szelkach. To właśnie tam, w ciemnicy, spędziłeś Jezu, swoją ostatnią noc, gdzie spotkały Cię okropne cierpienia. Pachołki znając nienawiść kapłanów i faryzeuszów do Ciebie, nasza Miłości,  prześcigali się w torturowaniu, aby się przypodobać swoim mocodawcom. Byłeś zdany na ich łaskę i niełaskę, przeżywając tam duchowe i fizyczne tortury. Według wizji mistyków, było ich 15. Pragniemy łączyć się z Twoimi mękami, Jezu i ofiarować Ojcu Niebieskiemu Twoje ukryte cierpienia – za ukryte grzechy, które ranią Twoje Serce tym bardziej, że je dusze ukrywają i przed spowiednikiem, krzyżując Cię skrycie w sercu pełnym plugastwa. Pobyt w takich duszach w czasie Komunii świętokradzkiej jest dla Ciebie, drogi Jezu, jak nam przekazujesz, odnowieniem wszystkich katuszy owej strasznej nocy spędzonej w więzieniu. Jako ekspiację odmówimy teraz koronkę na uczczenie 15 tortur Pana Jezusa w ciemnicy…

Panie nasz i Boże, pragniemy stale czcić Twoje nieznane piętnaście tortur i Twoją Przenajświętszą i Przenajdroższą Krew tam przelaną. Ile ziaren piasku na ziemi, ziaren zboża na polach, ździebeł traw na łąkach, owoców w sadach, liści na drzewach, kwiatów na łąkach, gwiazd na niebie, Aniołów w Niebiosach i stworzeń na ziemi, tylekroć tysięcy razy bądź uwielbiony, pochwalony i uczczony nasz Panie Jezu, Miłości najgodniejszy. Niech tyle tysięcy razy Najświętsza Maryja Panna, chwalebne chóry Aniołów i wszyscy Święci czczą Ciebie, Twoje Serce Przenajświętsze, Twoją Krew Przenajdroższą i Twoją Boską Ofiarę za ludzkość i Twój Przenajświętszy Sakrament. Chwałę, cześć i uwielbienie niech Ci oddadzą wszyscy ludzie teraz i na wieki. Tyleż razy o nasz Jezu, pragniemy Ci dziękować, składać cześć, uwielbienie i wynagrodzenie za wszystkie doznane przez Ciebie zniewagi i należeć chcemy do Ciebie ciałem i duszą. Tyleż razy żałujemy za nasze grzechy, przepraszamy Cię Jezu, Panie i Boże nasz i prosimy o przebaczenie i miłosierdzie nad nami. Twoje nieskończone zasługi ofiarujemy Ojcu Przedwiecznemu na wynagrodzenie za nasze grzechy i zasłużone kary. Mocno postanawiamy zmienić nasze życie i prosimy o to Panie, aby ostatnia godzina naszego życia, naszych najbliższych, którym winniśmy modlitwy oraz wszystkich grzeszników całego świata była pełna szczęśliwego pokoju. Prosimy także o uwolnienie dusz czyśćcowych, tych nam najbliższych jak i wszystkich w czyśćcu cierpiących. To miłosne uwielbienie i wynagrodzenie ponawiać pragniemy każdej godziny dnia i nocy, aż do ostatniej chwili naszego życia. Prosimy Cię, nasz Najukochańszy Jezu, byś to pragnienie w Niebie zatwierdził i nie pozwolił by ani ludzie, ani szatan nam w tym nie przeszkodzili. Amen.