16 stycznia 2025 r.
Witaj Miłości. witaj Adonai, witaj nasz Zbawicielu ukryty w tej Przenajświętszej Hostii! Bądź uwielbiony Panie nasz. Bądź uwielbiony Powierniku naszych próśb i modlitw, Bądź uwielbiony nasz Przyjacielu. Niech na wieki będą błogosławione Twoje wielkie dzieła, dzieła nieskończonej Miłości. Dziękujemy Ci Jezu za otrzymany od Ciebie przywilej czuwania razem z Tobą. I tak jak wtedy 2000 lat temu, nie wszyscy apostołowie byli z Tobą tak i dzisiaj, nie wszyscy czuwają razem z Tobą. Dlatego dziękujemy, że to właśnie nas uświęciłeś i dałeś nam siły, byśmy przyszli dziś podziwiać Twoje piękno, Twój blask, byśmy mogli dziękować Tobie i przepraszać Cię za tortury jakie sprawimy Twojemu Najświętszemu Sercu., a także by chociaż spróbować pocieszyć Cię w tej najstraszliwszej godzinie, w której widziałeś nie tylko swoją drogę krzyżową, ale przede wszystkim odrzucenie Ciebie i Twojej ofiary przez tych, których tak mocno ukochałeś. Ty już wtedy, najukochańszy Jezu, widziałeś naszą dzisiejszą modlitwę i nasze serca. Widziałeś odrzucenie tak wielu Twoich dzieci, tak wiele dusz, które zostały poświęcone Tobie a które mimo wszystko odwróciły się od Ciebie. Widziałeś Panie te wszystkie profanacje i świętokradzkie czyny. I mimo wszystko powiedziałeś Ojcu: „nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”. Dlatego ośmielamy się prosić, żebyś nie patrzył na nędzę naszych uczynków, na te wszystkie zmarnowane modlitwy i czynny, które nie zostały oddane Tobie, albo co gorsze, zostały uczynione w pysze naszego egoizmu, ale przez swoją nieustanną miłość do nas, przez swoje nieustanne ofiarowanie siebie na ołtarzach całego świata podczas Eucharystii uświęć nas do modlitwy wynagradzającej wszelkie grzechy świata. Przyjmij Panie Jezu, w zjednoczeniu z Twoim Boskim cierpieniem, każde uderzenie naszych serc, każdy nasz oddech, każde nasze zranienie od momentu naszego poczęcia do chwili obecnej na przebłaganie wszelkiego zła wyrządzonego Tobie, nasz Panie.
O Jezu, nasz Zbawicielu, daj się przebłagać za grzechy ludzi przepełnionych nienawiścią, nieprzebaczeniem, zawiścią. Daj się przebłagać za gorycz serca ludzi, którzy zostali skrzywdzeni przez nienawiść, nieprzebaczenie i zawiść. Pragniemy wynagrodzić Ci, Baranku Boży, wszystkie złe czyny, myśli, zaniechania, które są wynikiem braku miłości. Daj się przebłagać za grzechy uczynione ramach tzw, „poprawności” moralnej, społecznej, politycznej.
Duchu Pocieszycielu, przyjdź do nas, odnów w nas swoje dary, wznieć w nas ogień żarliwej i pokornej modlitwy do naszego Pana i Zbawcy. Ale prosimy Cię również o dar usłyszenia Jezusa. Otwórz nasze uszy, by słyszały, otwórz nasze oczy, by widziały, otwórz nasze serca by kochały.
Panie Jezu przychodzimy za Tobą do ogrodu Oliwnego. Dzięki Twojej szczególnej łasce możemy być świadkami boleści Twojego Serca, pozwalasz nam uczestniczyć w Swojej gorącej modlitwie do Ojca. O Jezu, wzywasz nas, byśmy byli świadkami konania Twojego Serca, byśmy byli świadkami konia nieskończonej miłości Twojej dla nas, Twoich dzieci, które ranią Ciebie swoimi grzechami. Ale my pragniemy iść za Tobą z pośpiechem. Dlatego znowu stajemy przed Tobą Panie Jezu, w ten czwartkowy wieczór. Pragniemy w sposób szczególny, jakby na nowo, przeżyć cierpienia, opuszczenie i mękę, które podjąłeś dla naszego zbawienia. W czasie tej godziny pragniemy odpowiedzieć na Twoje wezwanie „Czuwajcie i módlcie się”. Dlatego chcemy Cię uczcić i wyznać naszą wiarę i miłość do Ciebie, obecnego wśród nas w Najświętszym Sakramencie. Obiecałeś pozostać wśród nas aż do końca wieków. Pragniemy podziękować Ci za to i przeprosić Cię za brak naszej miłości i słabą wiarę. Umocnij i oczyść nas mocą Twojego Ducha Świętego. Oświeć oczy umysłu naszego, abyśmy chwalili Cię nie tylko ustami, ale i świętością naszego życia. Mówisz nam, abyśmy czuwali i modlili się z Tobą przez tę godzinę. Panie Jezu, pragniemy całym sercem uczynić zadość Twojej woli, lecz niestety, znasz nasze słabości. Wesprzyj nas, bo inaczej okażemy się bardziej nikczemni niż Apostołowie, którym wyrzucałeś, iż jednej godziny nie mogli z Tobą wytrwać.
Nasza modlitwa ma być dialogiem – rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty, Panie, przemów do nas w swoim zbawczym słowie. Ewangelia według św. Marka (1, 40-45) „Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić». [A Jezus], zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony!» Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: «Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich». Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.”
Jeśli zechcesz, dwa krótkie słowa. W naszych głowach, w naszych rozumach one są. Ale czy są także w naszych sercach? Panie Jezu Ty wiesz, o ile przeróżnych rzeczy Ciebie prosimy; lepszą pracę, większa wypłatę, nawrócenie małżonka, dzieci, wnuków, rodziny, lepszy samochód, nowe meble, dobra pogodę, bezpieczną podróż, ale najczęściej chyba właśnie o zdrowie, tak jak ten trędowaty. Teoretycznie wiemy Jezu, że w pierwszej kolejności winniśmy pytać się Ciebie czy Ty tego pragniesz dla nas, czy to jest w Twoim planie Zbawienia na nasze życie, ale czy faktycznie się pytamy? A może prosimy bardziej tonem nakazującym niż z miłością, gotowi oddać Ci wszystko, nawet nasze życie. Teoria opanowana do perfekcji, ale.. No właśnie, ale co? Ale my wiemy lepiej, my chcemy czegoś więcej, czegoś innego… Przepraszamy Cię Jezu za to nasze ciągłe „ale”. Przepraszamy Cię Jezu że na pierwszym miejscu stawiamy nasze pragnienia, nasze marzenia a Ty – Bóg – Zbawca, Ty , który oddałeś za nas swoje życie na Krzyżu ciągle jesteś gdzieś potem, gdzieś na drugim miejscu. Przepraszamy Cię Jezu, za te nasze ciągłe monologi tłumaczące Tobie dlaczego chcemy cos mieć, dlaczego chcemy, abyś dla nas cos uczynił. A ten trędowaty powiedział krótko: Jeśli chcesz to możesz to zrobić. A Ty Jezu odpowiedziałeś jeszcze krócej: Chcę, zrobię to i wiara. Wara, która jest podstawą wszystko. On wierzył. Wierzył całym sercem i tę wiarę, Jezu, zobaczyłeś w jego sercu. A co z nami, z naszą wiarą, nie tą wymawianą ustami, ale tą płynącą z serca, z głębi duszy.? Czy ona jest w nas? Czy jest żarliwa, gorąca, czy zostały może same zgliszcza i popioły?
Przepraszamy Cię Jezu, za to, że nie prosimy Cię każdego dnia o dar żarliwej i głębokiej wiary. Przepraszamy Cię Jezu, że traktujemy dar Twojego nieskończonego Miłosierdzia jak coś co nam się po prostu należy. Przepraszamy Cię Jezu za brak naszego codziennego dziękczynienia za Twoją Miłość. Przepraszamy Cię Jezu za to, że nie pytamy się Ciebie o zdanie, że nie pytamy się Cebie co Ty chcesz dla nas. Przepraszamy Ci e Jezu, że nie oddajemy naszego życia do pełnej Twojej dyspozycji, Przepraszamy Cię Jezu, za to, że wpuszczamy Cię tylko do części naszego życia – i nie ważne są powody dla których to czynimy. Przepraszamy Cię Jezu za to, że uważamy, że nasze życie czy też niektóre jego sfery, są dla Ciebie nie istotne, są tak marne, że pewnie nie będziesz chciał się nad nimi pochylić – Przepraszany Cię, że decydujemy za Ciebie. Przepraszamy Cię Jezu za to, że myślimy, że jesteśmy tymi „gorszymi” dziećmi, że nasze problemy są przecież takie małe w stosunku do problemów innych. Ten trędowaty miał problem, jego choroba była poważna, a te moje bolące nogi, ten mój kręgosłup, te moje słabo widzące oczy, to nic takiego. Przepraszamy Cię Jezu za takie myślenie. Przecież Bóg ociec kocha nas wszystkich jednakowo. Każdy nasz problem jest dla niego tak samo ważny. Każdego z nas kochasz tak samo mocno i gorąco i tulisz z taką samą miłością w swoich ramionach. Z taką samą miłością patrzysz na każdego z nas osobno, z tej Monstrancji, bo jesteś tu z nami żywy. I w to wierzymy głęboko Jezu i nie świadczą o tym tylko wypowiadane słowa, ale świadczy o tym nasza obecność tutaj. To właśnie nasza wiara w to, że przychodzisz do nas, że jesteś tutaj obecny i tak na prawdę Jezu, to nie my jesteśmy dla Ciebie pocieszeniem w ten wieczór pełen cierpienia i łez, ale to Ty Jezu nas podtrzymujesz. To Ty mówisz do nas – Jestem tutaj, Jestem z Wami. Przy mnie jesteście bezpieczni. Tak, to prawda, jesteśmy bezpieczni – serce to czuje. Jest pokój, mimo łez, pytań i wątpliwości, które cały czas w nas gdzieś są. Ale też jest czas dla Ciebie Jezu. Jeden, wspólny rytm bicia naszych serc. Serce przy sercu. Miłość przy miłości. Przepraszamy Cię Jezu za to, że to my sami wykluczamy się poza obszar działania Twojej Łaski. Przepraszamy Cię Jezu za te wszystkie sytuacje gdy pozostawaliśmy bierni, gdy inni opluwali Ciebie, lżyli, żartowali z Twojego Krzyża i Twojej Najświętszej Ofiary. Ale przepraszamy też za to, że z biernej postawy przechodzimy w czynną, wrogą agresję do wszystkich, którzy według nas Ciebie nie szanują i Tobie urągają. Przepraszamy Cię Jezu, że tak łatwo przychodzi nam ich wyzywać czy też obrzucać epitetami jak by to były zawody, „kto głośniej i bardziej obrazi.” A przecież to też są Twoje dzieci. Za nich też oddałeś swoje życie. Za nich też cierpisz w tym momencie. Jeżeli nas, ziemskich rodziców tak bardzo boli, gdy nasze dzieci lub wnuki się kłócą, gdy obrzucają siebie wyzwiskami – to o ileż mocniej Ty cierpisz Boże, gdy widzisz nas – kłócących się. Przepraszamy Cię Jezu, że z takim trudem przychodzi nam modlić się za te osoby, które musza być tak bardzo pogubione, tak bardzo poranione. Przepraszamy Cię Jezu, że tak rzadko modlimy się o miłość dla nich i do nich. Przepraszamy Cię Jezu za te momenty, gdy oglądamy telewizję czy słuchamy radia, w których gromadzi się w nas złość, bunt i z naszych ust wylewają się słowa przekleństwa zamiast błogosławieństwa. Przepraszamy Cię Jezu za te wszystkie słowa nienawiści, które już rozlewają się po Internecie, telewizji i radiu a dotyczące Wielkiej Orkiestry świątecznej Pomocy. Panie Jezu – pobłogosław. Pobłogosław nas i ich. Ty cierpisz w tym momencie za nas wszystkich.
Nawróć nas wszystkich, ich i nas. Niech nie będzie już my i oni, ale my Polacy, kochający się, miłujący, pozwalający żyć wszystkim. Pobłogosław nam wszystkim, abyśmy umieli patrzeć z miłością wszyscy: Ci co wrzucają do puszek na tych co nie wrzucają i ci co nie wrzucają na tych co wrzucają. Przepraszamy Cię Jezu za to, że tak źle korzystamy z wolnej woli, którą nam dałeś.
Panie Jezu, Ty powiedziałeś, że jeśli ktoś chce być Twoim uczniem to niech weźmie swój krzyż i Cię naśladuje. W Getsemanii, gdy widziałeś ogrom zła, które rozleje się po świecie prosiłeś Ojca: „ale nie moja wola lecz Twoja niech się spełni”. Tak bardzo pragniemy Cię naśladować i dlatego prosimy Cię, abyś dał nam swojego Ducha, abyśmy umieli w chwilach, gdy złość i gorycz chce wylać się z naszych ust, umieli powiedzieć: Ojcze, nie moja wola , ale Twoja niech się stanie. Panie Jezu możemy Ci w zamian tylko ofiarować nasze pragnienie wynagradzania Tobie za niewdzięczności ludzi, możemy Ci tylko ofiarować nasze serca, naszą nędzę i naszą wolę. Z głębi naszych serc, z głębi naszej duszy. Przyjmij Panie. Jezu, przyjmij nasze szczere pragnienie poświęcenia się zupełnego dla Ciebie na złagodzenie niewdzięczności ludzi, przyjmij szczere pragnienie wynagrodzenia Tobie wszelkiego okrucieństwa wyrządzonego Twojemu Najczystszemu Sercu. Amen .



