16 lipca 2026 r.
Witaj Miłości, Jezu, patrzymy na Ciebie i widzimy ten śnieżnobiały opłatek. Cichy, niepozorny, czekający na nas. Biel -czystość i niewinność, ale ile swojej Przenajświętszej Krwi przelałeś, żebyśmy mogli teraz patrzeć na Ciebie. Panie Jezu, Ty wiesz, że nasz rozum tego nie ogarnie. To zbyt drastyczne, ale dziękujemy Ci za Twoją Krew; dziękujemy Ci Jezu, że każdego dnia możemy zanurzać się w bezkresie Twojego Miłosierdzia. I teraz też zanurzamy się w Twojej Przenajświętszej Krwi, obmyj nas w niej Jezu. Tak bardzo pragniemy być przez tą godzinę zanurzeni w Tobie, tak bardzo pragniemy, aby nasze myśli były całkowicie przy Tobie. Niech nasze oczy widzą tylko Ciebie. Panie Jezu –pomóż nam zatopić się w Twoim blasku całkowicie. Pomóż nam zostawić za drzwiami tego Kościoła całą otaczającą nas codzienność – rodzinę, pracę, troski i radości.
Matko Boża Szkaplerzna – dziś Twoje święto i świętujesz je w jedyny znany i możliwy sposób – adorujesz Swojego syna Jezusa Chrystusa. Wyproś nam Matko łaskę, abyśmy w choć w najmniejszej cząstce potrafili trwać przy Jezusie tak jak Ty. Matko Boża z Góry Karmel – dałaś nam swoją szatę, by nas chronić, ale nie przed złem tego świata, nie przed kłopotami i zmartwieniami, ale przed zwątpieniem, przed beznadzieją. Dałaś nam ten szkaplerz, abyśmy zawsze potrafili wyciągnąć rękę i chwycić się Jezusa; dałaś nam tą szatę, abyśmy mieli siły podnieść wzrok pełen miłości i prośby na Twojego Syna w momencie, gdy nie mamy już siły podnieść nawet dłoni, gdy nasze usta nie mają już siły wypowiedzieć słów prośby o pomoc, a tylko serce i oczy w ciszy błagają o pomoc. Matko Przenajświętsza, dziś w ten czwartkowy wieczór razem z nami czuwasz w Ogrodzie Oliwnym. Klęczysz wraz z nami u stóp zimnego głazu.
Panie Jezu, nikt z nas nie może zabrać Twojego cierpienia, nikt z nas nawet w miliprocencie nie może pomóc Ci ulżyć. To Twoja cena jaką płacisz za nieskończoną miłość do nas. Ale możemy być przy Tobie wraz z Twoją i naszą ukochaną Mamą Maryją. Oddajemy Tobie Jezu nasz czas, nasze myśli, nasz ból kolon i kręgosłupów. Oprzyj się na nas zamiast na tym zimnym głazie. Oddajemy Ci Jezu wszystkie nasze rozproszenia, naszą gonitwę myśli. Panie Jezu – oddajemy ci nasze serca, niech staną się żyzną rolą, z której wyrośnie plon 100-krotnu. Dlatego prosimy Cię Duchu święty, przyjdź i otwórz nasze serca i zmysły na Słowo Boże – niech kiełkuje i wydaje obfity plon.
Panie Jezu Chryste, dzięki Twojej łasce stajemy przed Tobą w ten czwartkowy wieczór. Pragniemy w sposób szczególny, jakby na nowo, przeżyć cierpienia, opuszczenie i mękę, które podjąłeś dla naszego zbawienia. W czasie tej godziny pragniemy odpowiedzieć na Twoje wezwanie „Czuwajcie i módlcie się”. Dlatego chcemy Cię uczcić i wyznać naszą wiarę i miłość do Ciebie, obecnego wśród nas w Najświętszym Sakramencie. Obiecałeś pozostać wśród nas aż do końca wieków. Pragniemy podziękować Ci za to i przeprosić Cię za brak naszej miłości i słabą wiarę. Umocnij i oczyść nas mocą Twojego Ducha Świętego. Oświeć oczy umysłu naszego, abyśmy chwalili Cię nie tylko ustami, ale i świętością naszego życia.
Nasza modlitwa ma być dialogiem – rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty, Panie, przemów do nas w swoim zbawczym słowie. Ewangelia wg. św. Mateusza (11, 28-30) „Jezus przemówił tymi słowami: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie»
Panie Jezu te słowa…. jak one są dobrze nam znane. I jak bardzo lubimy mówić je innym, żeby ich pocieszyć, żeby nie tracili nadziei, żeby przyszli do Ciebie i oddali Tobie cały swój trud, cały swój ból. Panie Jezu czy cieszysz się gdy widzisz nas wierzących w te słowa całym sercem? Czy Twoje gorące serce bije jeszcze szybciej gdy my z całą naszą miłością, z całą naszą gorliwością dodajemy otuchy innym? Bo my Panie Jezu wierzymy w to co powiedziałeś całą swoją osobą. Wierzymy i jesteśmy Ci wdzięczni, że pocieszasz naszych współbraci, że troszczysz się o nich i za nich niesiesz ich krzyż. Przecież to są Twoje dzieci i nie zostawisz ich bez opieki. Nawet największych grzeszników nie zostawisz, bo za nich też umarłeś na krzyżu. Inni, innych, wszystkich pozostałych… A kiedy te słowa powiedzieliśmy sami dla siebie? Kiedy ostatni raz dały one pocieszenie dla nas samych?
Przepraszamy Cię Jezu, że tak często wśród tych Twoich dzieci potrzebujących pomocy, nie ma nas. Przepraszamy Cię Jezu za to, że gdy Ty stoisz u progu naszych drzwi by nam pomóc, gdy pukasz, dzwonisz i czekasz, my zamiast podbiec do Ciebie, wtulić się w Twoje ramiona i najzwyczajniej powiedzieć: jest mi ciężko, pomóż Jezu, to my z uśmiechem na ustach mówimy: Jezu, jest ok; daję radę; inni są bardziej potrzebujący, ja sama dam radę. Panie Jezu przepraszamy Ciebie za naszą źle pojmowaną pokorę. Wybacz nam, że nie potrafimy oddać Ci naszego cierpienia, naszych trosk i zwyczajnych, codziennych trudności. Panie Jezu, dziękujemy Ci za św. Antoniego – świętego, pewnie się mylę, ale chyba jednego z bardziej rozchwytywanych świętych. Ile razy wzywaliśmy go na pomoc, gdy nie mogliśmy znaleźć kluczy czy jakiś ważnych dokumentów. Nie mamy problemu, by prosić go o pomoc nawet w najmniejszej błahostce. A przecież to tylko człowiek, który Ciebie Boże bardzo umiłował. Więc czemu mamy taki duży problem, żeby prosić Ciebie o pomoc Jezu? Każdy z nas ma to swoją własną odpowiedź. Wybacz Jezu wzburzenie, które wyrosło nam w sercu, że przecież to nie prawda, że umiemy prosić i prosimy. Ale czy na pewno?
Panie Jezu jak często słyszysz podziękowanie za krzyż? Przepraszamy Cię Jezu, ze nie potrafimy ukochać naszego krzyża tak jak Ty ukochałeś swój. Przepraszamy Cię Jezu, że nawet nie próbujemy uczyć się od Ciebie. Ty swój krzyż umiłowałeś a my ? Panie Jezu, tak często nasze krzyże są takie lekkie a Ty i tak niesiesz je za nas. Wybacz nam naszą niewdzięczność za Twoją pomoc okazywaną nam każdego dnia. Wybacz nam, że nie potrafimy przytulic się do krzyża. Wybacz nam, że nie potrafimy z miłością objąć go obydwoma rękoma. Przepraszamy Cię Jezu, że nawet nie prosimy Cię o łaskę pokochania naszego jarzma a nawet jeśli nieszczęścia są spowodowane naszymi decyzjami – to dla Ciebie Boże nie ma przecież rzeczy niemożliwych. Nawet z bardzo przykrych i złych doświadczeń potrafisz wyprowadzić dobro. Potrzebna jest tylko nasza zgoda, nasza prośba. Wybacz nam Jezu ciągłe obwinianie Ciebie za konsekwencje naszych działań. Przepraszamy Cię Jezu za to, że nie potrafimy stanąć w prawdzie. Ona często jest bolesna, ale przecież Ty jesteś wtedy z nami. Ty Jezu nigdy nas nie zostawiasz. Wybacz nam Jezu…..



