14 marca 2024 r.

Witaj Miłości! Witaj nasz Panie i Zbawicielu, ukryty w tym małym kawałku chleba, ale jakże wielki i wspaniały. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, pochylony nad kamieniem w ogrodzie Oliwnym. Jesteś smutny, bo wiesz, co będzie za moment, bo wiesz co przyniesie Twoja Droga Krzyżowa. Ale widzisz w tym momencie nasze serca i naszą, mimo wszystko, radość, że zaprosiłeś nas dzisiaj do Siebie. Nasze serca przepełnia wdzięczność, że możemy towarzyszyć Tobie, nasz Nauczycielu w tym ogrodzie Oliwnym, że chociaż trochę możemy wynagrodzić Tobie opuszczenie Ciebie przez Twoich uczniów.

Dziękujemy Ci za to, że po raz kolejny obdarzyłeś nas łaską, abyśmy mogli tutaj przyjść, uklęknąć przed Twoim Boskim Obliczem, ukorzyć się przed Tobą.  Panie Jezu, ale mimo tej radości serca widzisz też nasz smutek, że tylu ludzi odrzuca tą łaskę.  Panie, Ty widzisz ich serca, i widzisz , jakie sprawy przesłaniają im radość z poznania Ciebie, z trwania w Twojej obecności. Jezu, jaki kamień zamknął ich serca? Miłości, Ty powiedziałeś, że nie chcesz wielomówstwa, tylko otwartości serca, szczerości i prostoty dziecka. Dlatego prosimy Ciebie – Duchu święty, otwórz nasze serca, otwórz nasze umysły – oczyść je ze wszystkiego co nam przeszkadza być w bliskości naszego Boga. Daj nam prostotę dziecka, daj nam otwartość w dzisiejszej adoracji.

I już  teraz pragniemy Cię Jezu przeprosić za naszą dorosłość, która nie pozwala  nam stanąć w prostocie. Przepraszamy Cię Jezu, za nasze dorosłe analizowanie wszystkiego: słów, postaw i tego wszystkiego co, tak naprawdę, nie powinno nas interesować. Abba, ty wiesz jakimi jesteśmy i mimo wszystko tak mocno nas ukochałeś, żeś dał  Syna Jednorodzonego, aby każdy, kto w niego wierzy, miał życie wieczne. Boże, wierzymy, zaradź naszemu niedowiarstwu !!!

Panie Jezu, niech cały ten wieczór spędzony w Twojej obecności będzie jednym wielkiemu uwielbieniem Ciebie! Niech to nasze uwielbienie będzie balsamem kojącym Twoje rany zadane naszymi rękoma. Daj nam postawę skruchy, daj nam postawę uniżenia naszych serc i umysłów i ducha. Krzyżu, na którym rozpięte będzie ciało  Mesjasza, aby zgładzić nasze grzechy i dać życie wieczne – uproś nam łaskę, abyśmy my wszyscy, którzy, do tej pory słuchaliśmy, ale nigdy nie pojęliśmy Słowa Bożego, abyśmy usłyszeli  głos Syna, abyśmy pojęli jego naukę a przede wszystkim pojęli Miłość Bożą. Krzyżu święty, uproś nam łaskę szczerego czuwania z Chrystusem w Ogrójcu. Niech ta godzina będzie wypełniona miłością serca, miłością bezwarunkową,  miłością dziecka do Swojego rodzica – szczerą, ufną , bezkompromisową.

Panie Jezu, znowu stajemy przed Tobą w ten czwartkowy wieczór. Pragniemy w sposób szczególny, jakby na nowo, przeżyć cierpienia, opuszczenie i mękę, które podjąłeś dla naszego zbawienia. W czasie tej godziny pragniemy odpowiedzieć na Twoje wezwanie „Czuwajcie i módlcie się”. Dlatego chcemy Cię uczcić i wyznać naszą wiarę i miłość  do Ciebie, obecnego wśród nas w Najświętszym Sakramencie. Obiecałeś pozostać wśród nas aż do końca wieków. Pragniemy podziękować Ci za to i przeprosić Cię za brak naszej miłości i słabą wiarę. Umocnij i oczyść nas mocą Twojego Ducha Świętego. Oświeć oczy umysłu naszego, abyśmy chwalili Cię nie tylko ustami, ale i świętością naszego życia.

Nasza modlitwa ma być dialogiem – rozmową z Tobą, dlatego najpierw Ty, Panie, przemów do nas w swoim zbawczym słowie. Ewangelia wg. świętego Jana  (5,31-47): „Jezus powiedział do żydów: Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, świadectwo moje nie byłoby prawdziwe.  Jest ktoś inny, kto wydaje świadectwo o Mnie; a wiem, że świadectwo, które o Mnie wydaje, jest prawdziwe.  Wysłaliście poselstwo do Jana, i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem.
Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wypełnienia; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza;  nie macie także Jego słowa, trwającego w was, bo wyście nie uwierzyli Temu, którego On posłał. Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Nie odbieram chwały od ludzi, ale poznałem was, że nie macie w sobie miłości Boga. Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył ktoś inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga? Nie sądźcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak wierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie wierzyli. o Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakżeż moim słowom będziecie wierzyli?»

Panie Jezu, nie łatwe dziś słowa mówisz do nas. Jak często byśmy chcieli ich nie słyszeć. Jak często przechodziliśmy nad nimi dalej mówiąc: Jezu, nie rozumiem, to nie dla mnie, za głupia jestem, niech mądrzejsi ode mnie tym się zajmą. I mówisz to dziś do nas w połowie Wielkiego Postu, kiedy coraz bliżej jesteśmy nie tylko twojej męki, ale przede wszystkim Twojego Zmartwychwstania. A Twoje słowa Chryste są takie proste – ale jakże niewygodne dla nas. Bo kogóż my bierzemy na świadków Jezu? Czy Boga i Ducha świętego? czy tez innych ludzi nam samym podobnych ? czyż nie  łatwiej i przyjemniej jest wziąć na świadków naszej wiary kogoś kto myśli i czuje tak samo jak my?

Jeszcze chwila i kolejne przygotowania do Świąt. Już teraz myślimy o tym jakie ciasto upieczemy, jak pokolorujemy jajko do święconki, jak udekorujemy nasze mieszkania. A Ty się Jezu pytasz  – dla kogo to? Dla lepszego samopoczucia, aby inni nas pochwalili jakie ładne ozdoby świąteczne mamy, aby pochwali się piękną palmą lub koszyczkiem wielkanocnym? Ty tego nie negujesz Jezu, boś jest Bogiem i Tobie należą się wszystkie skarby i piękności tego świata. Zresztą, to Ty jesteś ich właścicielem, do Ciebie one należą. Ale cóż to jest warte, gdy nie będzie w tym Ciebie, gdy nie będzie naszej miłości ku Tobie.

Jezu, oddajemy Tobie, ból naszych kolan, chłód przebywania w kościele, naszą senność i wszystkie nasze niedostatki jako wynagrodzenie za wszystkie wcześniejsze przegotowania i przeżywania świąt Wielkiej Nocy bez Ciebie Boże. Przepraszamy Cię Jezu, że gdy odsunąłeś kamień ziemskiego grobu, Ty Bóg  nasz Zbawca nie mogłeś odsunąć kamienia z naszych serc i serc ludzi na całym świecie.

Wybacz Jezu i przyjmij jako wynagrodzenie w połączeniu z Twoim łzami wylanymi podczas Golgoty i  Twoimi krwawym potem w Ogrojcu, te wszystkie łzy, które są i będą wylewane podczas tego Wielkiego Postu. Przyjmij te łzy cierpienia, bólu, rozpaczy niemego krzyku ofiar przemocy fizycznej i psychicznej, na przebłaganie za uczynki nas wszystkich – ludzi wierzących, niewierzących , poszukujących, zagubionych, zrozpaczonych, tych, którzy schowali się za murem obojętności  albo nadmiernej  radości.

Wybacz nam Panie – nam wszystkim, że codziennie przybijamy Cię do Krzyża, że codziennie wkładamy ci koronę cierniową, że codziennie przebijamy Ci bok i serce. Wybacz nam Jezu, że kolejny raz obiecywaliśmy, że tym razy wyjdziemy z Tobą na pustynię  a już  na początku drogi, odwróciliśmy się od Ciebie. Wybacz nam Jezu… Boże – oddajemy Ci przebity bok i serce Twego Syna Jezusa Chrystusa – na wynagrodzenie za wszystkie myśli, słowa, czyny  i zaniedbania, w któryś  uważaliśmy, że nasza wiara jest lepsza od innych, że nasza miłość jest większa.

Panie Jezu, wiara, którą otrzymaliśmy dzięki Twojej łasce to skarb – wielki skarb ale to nie sztabka złota, która jest stałą i ma swoje wymiary. Wiara jest dynamiczna, jest skarbem w glinianym naczyniu naszych serc. A nasze serca, jak właśnie glina – chłonie z zewnątrz smaki, zapachy, kolory. I tylko Ty  Jezu, przez swoją śmierć i Zmartwychwstanie może oczyścić to wątłe naczynie, by znów było pełne Bożej miłości.

Jezu wybacz nam nasza pychę, wybacz nam, że zamiast prosić Ciebie, aby naszym świadkiem był nasz Tatuś Niebieski, tak często bierzmy na świadków ludzi, którzy są tak samo grzeszni ja my. Przyjmij Panie Jezu to nasze dzisiejsze czuwanie jako wynagrodzenie za pychę „tworzenia  kółek wzajemnej adoracji” zamiast zapytać się brata, siostry – co i się we mnie nie podoba? Co mam zmienić w sobie? Nad czym mam popracować ? Panie Jezu, przecież  nasza własna pycha nie pozwoli nam zobaczyć nam naszych słabości.  A ileż razy pycha zamieniała nam grzech w cnotę? Ileż razy usprawiedliwialiśmy grzech? Boże przebacz nam, że nie  braliśmy wówczas na świadka  Trójcę Przenajświętszą. Oddajemy Ci Jezu, jako wynagrodzenie za te uczynki i zaniedbania nasz lęk i strach, nasze obawy, nasze kołatanie serca, nasze nerwobóle w żołądku i kręgosłupie. Przyjmuj je Panie, w połączeniu z ofiarą Jezusa Chrystusa na ołtarzach całego świata.

Wybacz nam Panie Jezu, że tak łatwo ekscytujemy się innymi ludźmi. Ileż razy słyszałeś Jezu z naszych ust, że ten czy inny kapłan to taki charyzmatyk! A ta modlitwa to taka potężna! I mnóstwo, mnóstwo uwielbienia ludzi i słów.

Wybacz nam Panie Jezu, bo przecież tylko Tyś jest godzien wszelkiej czci i uwielbienia!!  Bo gdyby nie Twoja łaska  Panie, to nie było tych wspaniałych kapłanów – a każdy jest wspaniały – bo przynosi nam Ciebie – Jezu Chryste – podczas każdej Eucharystii, bo poprzez nich udzielasz nam Jezu przebaczenia w sakramencie pokuty!! Panie Jezu, to nie modlitwa, ale Twoje Słowo – daje nam życie wieczne. Bo Twoje Słowo jest żywe! To Ty Panie Jezu jesteś Drogą, Prawdą i Życiem ! Tak często o tym zapominamy, wybacz nam…

Ofiarowanie zasług Chrystusa Pana za grzechy nasze: Najłaskawszy Jezu ponieważ według niepojętej miłości Twojej lepiej niż ktokolwiek znasz nędzę ułomności ludzkiej błagamy Cię ulituj się nad wielką naszą sła­bością i sam zechciej zadośćuczynić sprawiedliwości Bożej za wszystkie nasze błędy. Ofiaruj łaskawy Jezu miłosiernemu Ojcu Twojemu cichość ust Twoich Świętych na zgładzenie i dla naprawienia tego wszystkiego, czego się przez nieużyteczne wielomówstwo z obrazą Boga naszego się  dopuściliśmy i uzupełnij co przez nie zaniechaliśmy do­brego uczynić. Ofiaruj Mu także dobrotliwy Jezu za wszystkie nasze  grzechy słuchem popełnione, powściągliwość uszu Twoich Świętych, umartwienie oczu Twoich świętych za nasze spojrzenia niewstydliwe. Ofiaruj także Jezu  przeczyste czyny rąk Twoich, oraz skromność nóg Twoich Najświętszych za wszystkie występki próżnej pracy naszej  i nieużytecznych naszych przechadzek. Wreszcie o Najsłodszy Jezu! Ofiaruj Boskiemu Majestatowi ubóstwione Serce swoje za­ wszystkie zbrodnie nasze, jakie kiedykolwiek popełniliśmy myślą, pożądaniem lub zezwoliłem na grzech. Amen.

Panie Jezu, i znów ta godzina tak szybko minęła. I znów czas opuścić ten kościół i wrócić do naszych domów. Ale to nie czas rozstania. Bo Ty Jezu idziesz z nami. Będziesz szedł koło nas, dźwigając nasze krzyże i jednocześnie dając nam swoją miłość. Jedyne co może zrobić to powiedzieć: Dziękujemy i oddać Ci nasze życie, zmartwienia, radości. Dziękujemy!