13 marca 2024 r.
Witamy Cię Jezu, nasza Miłości i Królu serc naszych! Pogrążamy się u stóp Twoich w milczeniu, uwielbieniu i miłości. Klęcząc przed Tobą, Panie Jezu, ukrytym w znaku chleba, pragniemy Ci powiedzieć: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kochamy. Ty wiesz, że pragniemy Cię kochać jeszcze więcej”. Uwielbiamy Cię za Twoją niezmierzoną miłość do każdego człowieka, za niezliczone łaski i dobrodziejstwa, którymi nieustannie nas obdarzasz, za Twoją mękę i śmierć na krzyżu dla naszego zbawienia. Niech każde uderzenie naszych serc będzie nowym hymnem dziękczynienia ku Tobie, a każda kropla naszej krwi niech krąży dla Ciebie. Uwielbiamy Cię Hostio Św., w której zawarte jest źródło wody żywej tryskającej z nieskończonego miłosierdzia dla nas, a szczególnie dla biednych grzeszników. Pozwól nam spędzić tę Godzinę Św. w Twojej cichej obecności z głęboką wiarą i pragnieniem zjednoczenia się z Twoim cierpiącym Sercem. Udajemy się do Ogrodu Oliwnego i pragniemy, jakby na nowo przeżyć boleści, opuszczenie i mękę, które podjąłeś dla naszego odkupienia. Pełni wdzięczności za tyle otrzymanych łask, z uczuciem żalu i skruchy za niewdzięczność ludzką, pragniemy zadośćuczynić za wszelkie zniewagi, oziębłość, nasze własne niewierności, grzechy naszych rodzin, Ojczyzny i za winy całego świata. Najdroższy Jezu, ileż szlachetnych dusz, wzruszonych Twoimi skargami, trwa u Twego boku w Getsemani, dzieląc Twą gorycz i śmiertelne udręczenie! Ileż serc poprzez wieki wielkodusznie odpowiedziało na Twoje wezwanie! I my również odpowiadamy na Twe słowa „czuwajcie i módlcie się” ofiarując Tobie, umiłowany Zbawicielu, nasze cierpienia, te fizyczne i duchowe, nasze osamotnienie w świecie ciągłej gonitwy, jednocząc się z Twoim bezbrzeżnym strapieniem i trwogą. O nasz ukochany, pogrążony w smutku Panie, Twe Serce przepełnione wielką udręką niech oprze się na sercu każdego z nas, które ogarną Cię podczas tego godzinnego czuwania swoją miłością. Aby moc naszej modlitwy była większa, prosimy o wstawiennictwo Twoją Przenajświętszą Matkę, patronów dzisiejszego dnia, naszych świętych patronów, Aniołów Stróżów, patronów naszej Ojczyzny na czele ze św. Andrzejem Bobolą. Udziel nam swego Ducha, aby rozjaśnił nasze umysły, rozpalił nasze serca i zjednoczył nas z Tobą…
Panie Jezu, za nami pierwszy tydzień Wielkiego Postu, czasu pokuty przygotowującego do przeżycia najważniejszego dla nas święta Zmartwychwstania Pańskiego, czasu, w którym powinniśmy się skupić na wierze, a przede wszystkim na modlitwie i wstrzemięźliwości. Jednak coraz rzadziej słyszy się o ascezie i umartwieniu, a życie nas chrześcijan czasami przypomina raczej niekończącą się zabawę, wiecznie trwający karnawał, a grzech stał się naturalną częścią naszego życia, jakby naszym drugim ja. Pokusy, które na nas przychodzą nie są jeszcze grzechem, dopóki nie podjęliśmy decyzji ich realizacji, ale szatan nie atakuje nas w te miejsce, w których czujemy się mocni, tylko tam gdzie jesteśmy słabi. Musimy zawsze pamiętać o tym czego nas uczysz, Panie Jezu, że złego ducha możemy pokonać modlitwą i postem. Modlitwą, czyli nieustannym kontaktem z Tobą, umiłowany Jezu, a nie ufaniu własnym siłom, bo sami nie damy rady pokonać zła, ale w łączności z Tobą, jak najbardziej. Również jako wzmocnienie naszej modlitwy powinniśmy podjąć post, czyli ćwiczenie duchowej dyscypliny, które pomoże nam skupić się na Tobie, nasz Mistrzu, zamiast na własnych wygodach. Nie możemy także zapomnieć o jałmużnie, dobrowolnym akcie miłosierdzia wobec drugiego człowieka, praktykowanym przez uczynki miłosierdzia względem duszy i ciała oraz przebaczania i pojednania się z osobami, z którymi mamy konflikt.
Przepraszamy Panie Jezu, że czasu Wielkiego Postu nie przeżywamy z należytą głębią, a ograniczamy jedynie do małych wyrzeczeń, które nie mają realnego wpływu na nasze życie duchowe. Przepraszamy za materialny konsumpcjonizm, przesadne dogadzanie sobie i pójście za niekontrolowanymi pragnieniami zamiast podejmowania praktyk ascetycznych. Wybacz nam Jezu, że wybieramy minimalizm wielkopostny i nie zabiegamy, by dać coś więcej od siebie, coś dodatkowego, co będzie służyło wzrostowi naszej pobożności. Przepraszamy za praktykowanie postu dla wyrobienia sobie silnej woli lub ćwiczenia w samodoskonaleniu, zamiast poszerzania serca, tak, aby było zdolne przyjąć więcej Twojej, łaski Panie. Wybacz nam brak motywacji w czynieniu wysiłku dla zbawienia duszy i przedkładanie własnych planów nad troskę o życie wieczne. Przepraszamy za skupianie się wyłącznie na tym, z czego rezygnujemy, zamiast na tym, co możemy ofiarować bliskim lub potrzebującym. Przepraszamy za zbyt mało czasu poświęcanego na modlitwę osobistą, codzienne czytanie fragmentu Ewangelii, adorację czy też inne praktyki modlitewne, które uświęcają nasze dusze. Wybacz nam Jezu, że jałmużnę traktujemy jako litowanie się nad bliźnim, a nierzadko dzielimy się z potrzebującym tym co nam zbywa. A przecież źródłem jałmużny jest szczera miłość do Ciebie Jezu, który jesteś w każdym człowieku. Zapominamy, że powinna wiązać się z jakąś ofiarą, wyrzeczeniem i choć nigdy nie przychodzi łatwo, to zawsze daje więcej darczyńcy niż obdarowanemu. Bo kto kocha drugiego człowieka ten doświadcza, że jest kochany miłością doskonałą samego Boga.
„Jezus powiedział do swoich uczniów: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Gdy któregoś z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą. Wszystko więc, co chcielibyście, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem to jest istota Prawa i Proroków” (Mt 7, 7-12).
Panie Jezu, w dzisiejszej Dobrej Nowinie zachęcasz nas, byśmy nabrali zwyczaju prosić naszego Ojca, który jest w niebie, o wiele darów. Jednak warunkiem proszenia jest to, byśmy najpierw nabrali wielkiego zaufania do Niego. Pragniesz, Jezu, byśmy byli wręcz pewni, że jeśli o coś się zwracamy do naszego Ojca, to na pewno to otrzymamy. Być może nie otrzymamy dokładnie tego, czego oczekujemy, ale zawsze otrzymamy to, co jest dobre, dobre dla nas. Prosić Boga znaczy przyznawać się do Bożego dziecięctwa. Modlitwa prośby może być wyrazem wielkiej miłość do Boga, a przynajmniej zaufania do Niego. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus tak nas motywuje do ufania i proszenia: „Bóg ma jedną słabość: nie może się oprzeć sercu, które Mu ufa”. Jeśli prosimy i nie otrzymujemy tego, to tylko i wyłącznie dlatego, że źle prosimy. Nie zapominajmy, że Pan Bóg bada wszystkie zakamarki naszych serc i wie doskonale o naszych zamysłach. Prośmy ze szczerymi intencjami, z ufnością, ale uniżenie, mając świadomość własnych braków i nicości wobec Wszechmogącego Stwórcy do którego się zwracamy. “ Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz.”(Jk. 4,3). Ważne jest, abyśmy w modlitwie stopniowo, z pomocą Ducha Świętego, zdobyli Boży punkt widzenia. W ten sposób uświadomimy sobie, że paradoksalnie, kiedy Panie każesz na siebie czekać, dzieje się tak, ponieważ chcesz nas przygotować, abyśmy lepiej przyjęli Twoje dary. Wytrwałość w modlitwie musi iść w parze z miłością: jeśli będziemy postępować jak Ty, Jezu Chryste, wobec wszystkich ludzi i we wszystkich sytuacjach, Bóg Ojciec będzie patrzył na nas z dumą i spełni wszystkie tęsknoty naszych serc. Tak więc to wytrwałe czekanie, jaką jest modlitwą prośby, pomaga ludziom lub intencjom, o które się modlimy, ale także nam przynosi korzyści. Pan jest Ojcem i dlatego da nam znacznie więcej niż to, do czego dążymy.
Panie Jezu, przepraszamy za skupianie się w modlitwach jedynie na osiągnięciu szczęścia doczesnego, nie bacząc na to, czy to, o co się tak mocno modlimy przyniesie nam dobro, jakiego się spodziewamy, a przecież to, co nam się wydaje najpotrzebniejsze, może wyglądać zupełnie inaczej w Twoich oczach Panie. Wybacz nam rozczarowania, gdy nie otrzymujemy oczekiwanych odpowiedzi. Przepraszamy, za niecierpliwość i poczucie, że nasze modlitwy nie są wysłuchane, wszakże odpowiedzi na nie mogą przyjść w zupełnie inny sposób i w innym czasie niż się spodziewamy. Przepraszamy za tych, którzy w ogóle się nie modlą, lekceważąco odnoszą się do modlitw i za tych, którzy nie otwierają się ufnie na Ciebie, dobry Boże.
Dziś, Panie Jezu przypominasz nam również, że w każdym z nas, nawet w najgorszym człowieku jest coś dobrego. Nie dajmy się zwieść narracji złego ducha, który często kusi nas wmawiając nam, że jest w nas tylko zło, więc na pewno Bóg się od nas odwraca. Wybacz nam Jezu, że tak często nie podchodzimy z szacunkiem do drugiego człowieka. Tak łatwo oceniamy i krytykujemy innych, a skoro sami chcemy być traktowani z miłością i szacunkiem, zatem powinniśmy ofiarować innym taki dar. Przepraszamy za pochopne osądzanie innych, zamiast spojrzenia na samych siebie i własne grzechy, które doskonale znamy i za które kiedyś odpowiemy. Często okazuje się, że źli nie są wcale tacy źli, a dobrzy nie są znowu tacy dobrzy. Osądzanie nie należy do nas i należy pozostawić je Tobie, Panie Boże.
Panie Jezu, powinny nam nieustannie towarzyszyć Twoje słowa: „wszystko więc, co chcielibyście, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie”. To prosta reguła, złota zasada, która przenosi nasze ludzkie relacje na zupełnie inny wymiar. Nie możemy siebie nawzajem traktować jak konkurentów lub wrogów, ale jak braci i siostry. Nie będziemy nigdy szanowani, jeśli nie potrafimy szanować innych i nie będziemy kochani jeśli nie kochamy innych. Przepraszamy za nieokazywanie bliźnim szczerości, uczciwości, cierpliwości, życzliwości, poważania, współczucia, przebaczania, czego sami tak bardzo oczekujemy od innych.
A gdy zdamy sobie sprawę z tego, że zostaliśmy wysłuchani, to módlmy się słowami Psalmisty, pamiętając zawsze, że dobrze jest dziękować za otrzymane dary: Będę Cię sławił, Panie, z całego serca, bo usłyszałeś słowa ust moich. Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów, pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku. I będę sławił Twe imię za łaskę Twoją i wierność. Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem, pomnożyłeś moc mojej duszy. Wybawia mnie Twoja prawica. Pan za mnie wszystkiego dokona. Panie, Twa łaska trwa na wieki, nie porzucaj dzieła rąk Twoich! (Ps 138,1-3.7c-8)



