13 listopada 2025 r.

Witamy Cię, Najukochańszy Zbawicielu! Stawiamy się dziś przed Tobą naszym Królem i najlepszym Przyjacielem, aby oddać Ci najgłębszą cześć, uwielbienie i podziękować za wszystkie nieocenione Twoje dobrodziejstwa. Uświadamiając sobie to, kim Ty jesteś uświadamiamy sobie również to, kim my jesteśmy wobec Ciebie. Uświadamiamy sobie naszą znikomość wobec Ciebie, ale z drugiej strony, też i naszą wielkość, bo przecież Ty nas wybrałeś, umiłowałeś, oddałeś swoje życie za nas. Panie Jezu, Twa nieskończona miłość skłoniła Cię do pozostania z nami w Najświętszym Sakramencie byśmy mogli zawsze do Ciebie przychodzić jak do najmilszego Przyjaciela i Ojca. Dziękujemy Ci za to i z największą pokorą i czcią oddajemy Ci pokłon wraz z najmilszą Matką Twoją Najświętszą Marią Panną, wszystkimi świętymi Twoimi i Aniołami, Pierwszymi Męczennikami Polski – patronami naszej diecezji. Chwalimy Cię, błogosławimy Cię, wielbimy Cię, dziękujemy Tobie dla wielkiej chwały Twojej. Uczyłeś nas, Panie Jezu, że Twój Duch będzie w nas mieszkał, wszystkiego nas nauczy i będzie nas prowadził. Dziękujemy Ci za to, że uczyniłeś nas Jego świątynią i że nas prowadzi. Spraw, abyśmy zawsze dostrzegali, mocą wiary, tę Jego świętą obecność i działanie, a szczególnie teraz podczas tej Godziny Świętej.

Panie Jezu, w  swojej publicznej działalności zawsze byłeś opanowany, spokojny i odważny. W Ogrodzie Getsemani jest inaczej, jesteś pełen lęku, którego nie ukrywasz i nie wahasz się odsłonić przed uczniami tego co przeżywasz mówiąc: „Smutna jest moja dusza, aż do śmierci” (Mt 26, 38). Umiłowany Panie, nie zamykasz się w sobie podczas cierpienia, a szukasz bliskości przyjaznych Ci osób, czyli apostołów. W ten sposób przeciwstawiasz się szatańskiej strategii, dążącej do odizolowania człowieka cierpiącego od innych ludzi. Zły duch pragnie człowieka przeżywającego ból zamknąć jakby w klatce, gdyż wie, że ze swej natury jesteśmy słabi, a nadwyrężeni dodatkowo cierpieniem i samotnością stajemy się dla niego łatwym łupem.

Przepraszamy za uleganie  niszczącemu poczuciu samotności wynikającemu z braku doświadczenia miłości, odrzucenia, zranienia, nadużytego zaufania, czy nieprzebaczenia co może skutkować noszeniem bólu w sobie przez całe życie. Wybacz nam Jezu, że winimy Ciebie za  obarczenie nas niechcianą samotnością bez przypatrzenia się na ile idziemy przez życie drogą wyznaczoną przez Ciebie. Choć nierzadko jesteśmy wręcz chorobliwie samowystarczalni, skupieni na sobie, dbamy tylko o siebie i rzadko wychodzimy ku drugiemu człowiekowi, co wynika z jakiegoś przekonania o nas samych, że jesteśmy gorsi lub z przekonania o świecie, że jest wrogi, niebezpieczny i lepiej siedzieć w domu niż z niego wychodzić.

Przepraszamy, Panie Jezu, za pozostawanie na poziomie destruktywnego narzekania zamiast kontaktu z drugim człowiekiem, szukania wsparcia w kreatywnej rozmowie, czy udziału w  grupach modlitewnych.  Wybacz nam, że nie rozumiemy, iż bez Ciebie, najdroższy Jezu, nie będziemy umieli zrozumieć drugiego człowieka: jego myśli, zachowań, stylu życia i podobnie względem siebie samych. Tylko Ty obronisz nas przed  gniewem i złością wyładowywanymi na sobie w formie destrukcyjnych myśli czy zachowań, a także przed wpadnięciem w pułapkę samouwielbienia, egoizmu czy narcyzmu. Tylko Ty, nasz Nauczycielu zawsze zachęcasz nas do wyjścia ku bliźniemu i ku sobie w postawie miłości miłosiernej i przebaczającej.

W Ogrodzie Oliwnym modliłeś się Panie Jezu słowami: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich!” (Łk 22, 42), które są jakby pytaniem czy konieczne jest cierpienie lub czy istnieje jakaś inna droga zbawienia? W odpowiedzi możemy powiedzieć, że nie ma innej drogi, gdyż człowiek poprzez grzech zerwał relację miłości z Bogiem. Naprawa utraconej więzi wymagała aktu doskonałej miłości, czyli ofiary krzyża, w której Jezu Chryste, stałeś się darem z samego siebie dla każdego człowieka. Współczesny świat pragnie usunąć cierpienie i kładzie akcent tylko na samą miłość, a w rezultacie nasza rzeczywistość staje się coraz bardziej surowa i chłodna.

Wybacz nam, Jezu,  opór ludzkiej natury, która wzdryga się przed przyjęciem woli Bożej, zawierającej zgodę na cierpienie poprzez wybór życia łatwego i przyjemnego. Trzeba przyznać, że kiedy doświadczamy cierpienia, to dużo łatwiej przychodzi nam znaleźć czas na modlitwę, która przybiera wówczas formę błagalnej prośby i zazwyczaj jest bardzo gorliwa.  Przepraszamy, że dużo trudniej jest nam się modlić gdy wszystko się układa, nic nam nie doskwiera, a czas na spotkanie z Tobą, Boże, przekładamy wówczas na dalszy plan. Podczas modlitwy w Getsemani w pełni jednoczysz się Jezu z Ojcem mówiąc: „Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!” ukazujesz nam w ten sposób, że tylko cierpienie przeżywane z Bogiem na sens. Miłość to najlepszy sposób zapobiegania cierpieniu oraz najlepsze lekarstwo na cierpienie, jeśli ono już się pojawi.

Z Ewangelii wg św. Łukasza (Łk. 17, 20-25) :”Jezus zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: «Królestwo Boże nie przyjdzie w sposób dostrzegalny; i nie powiedzą: „Oto tu jest” albo: „Tam”. Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest». Do uczniów zaś rzekł: «Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie. Powiedzą wam: „Oto tam” lub: „Oto tu”. Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi. Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, jaśnieje od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego. Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie»”

Panie Jezu, w słowach dzisiejszej Dobrej Nowiny mówisz do nas: „królestwo Boże pośród was jest”, a prościej to ujmując „jeśli chcesz je zobaczyć, rozejrzyj się wokół siebie”. Jest ono teraz, w tym konkretnym czasie, pośród zwykłych zajęć, w codziennych sprawach i w ludziach, z którymi się spotykamy, a wybory, które  podejmujemy każdego dnia świadczą o tym, czy królestwo Boże jest wśród nas. Dlatego trzeba żyć tą darowaną chwilą, obdarzać innych miłością i tym co najprostsze, gestem życzliwości, uśmiechem, rozmową, zrobić coś konkretnego dla bliźniego. W dzisiejszym zabieganym świecie, który nerwowo poszukuje coraz to nowych doznań, bodźców albo niepowtarzalności zbyt trudno przychodzi nam docenić to, co jest wokół nas. Codziennie zalewają nas słowa, obrazy, wiadomości i łatwo w tym chaosie zgubić siebie i żyć w rozproszeniu. Wybacz nam, Panie, że karmimy serca tym co zbędne, puste i niemądre, wybierając hałas świata zamiast ciszy, uważności, prostoty myśli, które stanowią przestrzeń, w której rodzi się pokój. Jeśli nauczymy się prostoty w tym co myślimy, mówimy i przyjmujemy, wówczas nasze wnętrza staną się miejscem pokoju niezależnego od okoliczności. Przepraszamy, ukochany Jezu, że nie doceniamy zwykłych cudów codzienności, drobnych gestów dobroci, którymi darmo i tak hojnie nas obdarowujesz. Wybacz, że nie dostrzegamy otrzymanych darów i nie zwracamy się do Ciebie z wdzięcznością, by podziękować za Twe łaski.

Panie Jezu, nauczyłeś nas modlitwy Ojcze nasz, w której wypowiadamy słowa „Przyjdź królestwo Twoje”. Są one dla nas nie tylko tęsknotą za Twoim powtórnym przyjściem, ale i pragnieniem, aby ujrzeć, jak królestwo Boże rozszerza się i staje  się coraz bardziej ugruntowane tu i teraz, na całym świecie. W modlitwach powinniśmy mieć nastawienie, aby Twoje panowanie, Panie Boże, było widoczne w naszym życiu, poprzez słowa, czyny, widoczne cechy naszego charakteru i wypełnianie Twojej woli. Przepraszamy za mechaniczne wypowiadanie słów modlitwy Pańskiej, bez większego namysłu i zastanowienia się nad znaczeniem każdego wersetu, bez przyjmowania sercem tego co do nas Panie Jezu mówisz.

Umiłowany Mistrzu, Ty jesteś królestwem Bożym pośród nas. Każdy kto Cię przyjmuje jako swego Pana i Zbawiciela, słucha Twego słowa i nim kieruje się w życiu codziennym, idzie drogą przykazań i sakramentów św., ten już teraz jest częścią królestwa Bożego. Dziś przestrzegasz nas Panie, byśmy nie chodzili i nie szukali przez całe życie królestwa Bożego, gdy ono jest tak blisko każdego z nas, niemal na wyciągnięcie ręki. A jednak tak często rozglądamy się wokoło szukając czegoś nadzwyczajnego, charyzmatycznych ludzi, zapierających dech w piersiach retorów, wyjątkowych rekolekcji. A Ty samotny, Panie Jezu, czekasz na nas w pustym kościele, w zimnym tabernakulum, bo nie ogrzanym żadnym ludzkim sercem. Mówisz Panie do nas „nie chodźcie tam gdzie mnie nie ma, ale bądźcie tu gdzie jestem”. Najbliżej Ciebie możemy być podczas Eucharystii, wtedy przychodzisz do nas w komunii świętej. Fizycznie i duchowo jesteśmy najbliżej Ciebie, ukochany Jezu, gdy się karmimy Twoim Najświętszym Ciałem.

Przepraszamy za odrzucanie Twoich, Jezu, wskazań jaką drogą mamy iść przez życie, za odrzucanie autorytetu Słowa Bożego, nie przestrzeganie norm zachowania, które zwarte są w przykazaniach Bożych. Wybacz nam, że idąc na Eucharystię nie pragniemy całym sercem spotkania z Tobą, tylko zwyczajowo, bez żywej wiary i wewnętrznego przeżywania świętych tajemnic. Przepraszamy za szukanie tu na ziemi bardziej niż wartości duchowych królestwa opływającego w dobrobyt, które oferuje korzyści materialne, być może sławę, jakieś poczytne miejsca w dzisiejszym społeczeństwie. Życie nie zależy od tego, co ktoś posiada lub jakie stanowisko zajmuje, gdyż takie myślenie najczęściej doprowadza do  zniszczenia w sobie tego, kim się jest. Tymczasem królestwo Boże to nie tyle czyjaś władza, co raczej owoc przemiany ludzkich serc, a dostrzec je mogą jedynie Ci, którzy już je mają w swoim sercu, którzy o nie w sobie dbają.

Panie Jezu, mówisz swoim uczniom, a także i nam wszystkim, że najpierw musisz wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie. I nam trzeba przejść przez wiele odrzucenia i cierpienia, ale w tym wszystkim nie jesteśmy i nie będziemy sami, bo Ty jesteś z nami. Teraz musimy też pomyśleć o tym, by inni żyjący obok nas patrząc na nasze życie mogli dostrzegać, że trwamy w Twojej obecności Panie i by było widać tego owoce. Każdy z nas ma potencjał do bycia źródłem inspiracji lub zgorszenia, wybór zależy od nas. Warto wiec zadawać sobie pytania: czy nasze słowa budują czy niszczą? Czy wspieramy innych w ich drodze duchowej?