12 marca 2026 r.
Witamy Cię, najdroższy Jezu, Słowo Ojca, blasku Jego chwały, zbawienie świata! Z wiarą stajemy przed Tobą uświadamiając sobie Twoją obecność pośród nas w Najświętszym Sakramencie. Dziękujemy, że w swej wielkiej łaskawości pozwoliłeś nam tego wieczoru trwać przed Twoim Przenajświętszym Obliczem. Pragniemy ofiarować Ci nasze serca pełne miłości opartej na naszej decyzji, a nie na przyjemnym do Ciebie uczuciu. Kochamy Cię naszymi spojrzeniami, obecnością, wytrwałością i decyzją, że chcemy tu być mimo wszystko. Twoja Miłość, Jezu, daje wolność, bo nie jest zaborcza, a my możemy jedynie Cię uwielbiać, wychwalać, błogosławić i dziękować za niezliczone łaski, którymi nieustannie nas obdarzasz, za Twoją mękę i śmierć na krzyżu dla naszego zbawienia. Uwielbiamy Cię Hostio Św., w której zawarte jest źródło wody żywej tryskającej z nieskończonego miłosierdzia dla nas, a szczególnie dla biednych grzeszników. Pozwól nam spędzić tę Godzinę Św. w Twojej cichej obecności z wiarą i pragnieniem zjednoczenia się z Twoim cierpiącym Sercem. A teraz udajemy się do Ogrodu Oliwnego i pragniemy, jakby na nowo przeżyć boleści, opuszczenie i mękę, które podjąłeś dla naszego odkupienia. Z głębokim uczuciem żalu i skruchy za niewdzięczność ludzką, pragniemy zadośćuczynić za wszelkie zniewagi, oziębłość, nasze własne niewierności, grzechy naszych rodzin, Ojczyzny i za winy całego świata. Najdroższy Jezu, ileż szlachetnych dusz, wzruszonych Twoimi skargami, trwa u Twego boku w Getsemani, dzieląc Twą gorycz i śmiertelne udręczenie! Ileż serc poprzez wieki wielkodusznie odpowiedziało na Twoje wezwanie! I my również odpowiadamy na Twe słowa „czuwajcie i módlcie się” ofiarując Tobie, umiłowany Zbawicielu, trudy mijającego dnia, nasze cierpienia, te fizyczne i duchowe, nasze osamotnienie w świecie ciągłej gonitwy, jednocząc się z Twoim bezbrzeżnym strapieniem i trwogą. O nasz ukochany, pogrążony w smutku Panie, Twe Serce przepełnione wielką udręką niech oprze się na sercu każdego z nas, które ogarną Cię podczas tego godzinnego czuwania swoją miłością. Aby moc naszej modlitwy była większa, prosimy o wstawiennictwo Twoją Przenajświętszą Matkę, patronów dzisiejszego dnia, naszych świętych patronów, Aniołów Stróżów, patronów naszej Ojczyzny na czele ze św. Andrzejem Bobolą. Udziel nam swego Ducha, aby rozjaśnił nasze umysły, rozpalił serca i zjednoczył nas z Tobą.
Panie Jezu, mija połowa Wielkiego Postu czasu, w którym jesteśmy zaproszeni do zatrzymania się w codziennym biegu i zastanowienia nad własnym życiem. Refleksja nad dotychczasowymi wyborami oraz gotowość do zmiany stają się kluczowe w procesie duchowej odnowy. Praktyki, takie jak modlitwa, post i jałmużna to trzy filary wielkopostnej drogi, które pomagają w osiągnięciu wewnętrznego pokoju oraz skierowaniu uwagi na sprawy duchowe. Modlitwa ma pogłębiać relację z Tobą, dobry Jezu i nie chodzi tylko o to, aby więcej się modlić, ale by modlić się z otwartym sercem, gotowym do słuchania. Post to nie tylko ograniczenie pokarmu, ale panowanie nad swoimi pragnieniami i skupianie się na tym, co naprawdę ważne, które ma otworzyć serca na Ciebie, nasz Panie, i drugiego człowieka. Jałmużna, to nie tylko ofiarowanie pieniędzy, ale akt miłości i miłosierdzia wobec potrzebujących, poprzez który realizujemy naszą wiarę.
Wybacz Jezu, że okres postu niejednokrotnie kojarzymy z przepisem dietetycznym, traktujemy jako okazję do schudnięcia czy podbudowania własnego ego, zamiast przyjęcia jego głębokiego sensu duchowego. Chrześcijańska asceza nie polega na odrzucaniu wartości stworzonego świata. Musimy pamiętać, że zgodnie z Księgą Rodzaju stworzyłeś, Panie Boże, świat jako dobry. Prawdziwe wyrzeczenie więc stanowi rezygnację z czegoś dobrego i dlatego jest godne szacunku. Przepraszamy za marnotrawienie czasu na media internetowe i elektroniczne, które rozpraszają i zaburzają wewnętrzny pokój zamiast poświęcenia go na modlitwę i kontakty z bliskimi. Wybacz nam Panie, że tak bardzo koncentrujemy się na tym czego nam brakuje, a nie praktykujemy wdzięczności Tobie, za to co mamy i nie dzielimy się z tymi, którzy mają mniej. Wybacz, że nie dostrzegamy w drugim człowieku Twojego obrazu, nasz Panie, a w codziennych obowiązkach przestrzeni służby i miłości. Musimy pamiętać, że jeśli zaczniemy dostrzegać Ciebie, Panie Jezu, to i ujrzymy bliźniego w nowym świetle. Przepraszamy za rekompensowanie cielesnych niedogodności nawiązką przyjemności pychy w postaci wywyższających stwierdzeń, że poszcząc jesteśmy lepsi od innych. O takiej postawie mówiłeś Panie w Ewangelii wg św. Mateusza (6,1) „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.” Wybacz Jezu, że wielkopostny czas traktujemy jako rytuał, bez prawdziwej drogi nawrócenia i gruntownego rachunku sumienia z tego jakie owoce przynosi nasze życie. Wielki Post nie jest czasem smutku, ale nadziei i nie polega jedynie na przestrzeganiu zewnętrznych reguł, ale na podjęciu wewnętrznego zobowiązania. Dajesz nam, Umiłowany Panie, ten czas jako dar łaski, byśmy mogli do Ciebie wrócić. Zatem pamiętajmy, Zmartwychwstanie jest celem, a Wielki Post drogą oczyszczenia, która prowadzi do niego odnowionym sercem.
Panie Jezu, w dzisiejszej Dobrej Nowinie ostrzegasz „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie, a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.” (Łk 11,23) Życie duchowe nie znosi pustki. Nie ma w nim miejsca na stagnację, brak decyzji czy życie bez jasnych deklaracji. To tylko nasze złudzenia, że na chwilę można przejść w strefę buforową, wolną od odpowiedzialności moralnej. Panie, mówisz wprost, że pokusa bezpiecznych, niezobowiązujących rozwiązań, czasu, który przecieka nam przez palce, oraz trwanie w zawieszeniu mogą nieodwołalnie doprowadzić do poważnych trudności. Ostatecznie celem nie jest tylko unikanie zła, ale przede wszystkim wzrost w dobru. Walka z pokusą, grzechem prowadzić powinna do jeszcze głębszej i bardziej zażyłej relacji z Tobą. Przepraszamy za stan duchowej oziębłości, przeciętności, braku zaangażowania, w którym ludzie łączą wiarę z postawą nijaką, co prowadzi do życia w hipokryzji. Pragniemy zadośćuczynić za postawy próbujące pogodzić zachowywanie Bożych przykazań i swoich niezgodnych z przykazaniami przyzwyczajeń, służbę Tobie, Panie, i hołdowanie bożkom, wybieranie tego co popularne zamiast tego co słuszne, gdy znajdują się w konflikcie. Pragną pasować zarówno do Kościoła, jak i do innych.
W Apokalipsie 3. 16 wyraźnie mówisz, Panie Jezu, do każdego z nas: „A tak, skoro jesteś letni – ani gorący, ani zimny – chcę cię wyrzucić z moich ust”. Letnia dusza to ta, która straciła swój zapał w relacji z Tobą, nasz Mistrzu, popadając w obojętność i duchową wygodę. Nie odrzuca otwarcie wiary, ale też nie dąży do jej pełnego przeżywania. Przepraszamy za dusze modlące się za mało i bez gorliwości, przystępujące do sakramentu pokuty z przyzwyczajenia, bez autentycznej chęci zmiany, chodzące na mszę św. z obowiązku, tolerujące grzech w swoim otoczeniu, hołdujące przekonaniu, że wystarczy być dobrym człowiekiem, unikające ofiary i wyrzeczeń, nie mające odwagi bronić swojej wiary, gdy jest kwestionowana. Wybacz Panie, życie w duchowej iluzji! Letniość w wierze ośmiesza chrześcijaństwo i jest dla niego największym współczesnym zagrożeniem. Przepraszamy za niszczenie wiary, zobojętnienie na zbawcze działanie Ewangelii i wyzbywanie się chrześcijańskich korzeni w krajach od wieków chrześcijańskich na kontynencie europejskim. Wiarę trzeba nam zdobywać i pogłębiać, bo jest prawdą posiadającą moc przemiany życia. Wybacz Jezu, że nie doceniamy jak cenny skarb nosimy w sobie, otrzymany od przeszłych pokoleń i nie potrafimy się nim cieszyć.
Panie Jezu, Ty jesteś potężniejszy od wszelkich sił na niebie, na ziemi i pod ziemią. Ty przyjdziesz niebawem, aby pokonać władcę ciemności, pozbawić go oręża, a jego łupy rozdać. To będzie dzień wielkiego triumfu, zwycięstwa dobra nad złem. W czym my pokładamy ufność? Czy pomimo nienawiści i wzgardy jaką wobec Ciebie, nasz Panie, ma ten świat, czy widzimy w Tobie Zbawcę? Czy może ulegamy zwątpieniu i wydaje się nam, że jesteś bezsilny i to demon, a nie Ty, Jezu, ma pełnię władzy nad światem? Faryzeusze zaślepieni własnymi grzechami nie potrafili w dobrych uczynkach dostrzec dobrych intencji uczciwego człowieka, ale doszukiwali się podstępu. Wyobrażali sobie, że wszyscy ludzie są w takim samym stopniu zepsuci jak i oni, albo jeszcze mocniej. Trzeba nam zastanowić się, czy i my nie wyrokujemy zbyt wcześnie o drugim człowieku, czy zbyt pochopnie nie osądzamy innych ludzi chcąc umniejszać własne grzechy, a innym, nawet świętym „przyprawić rogi”? Prosimy o wybaczenie nieprzemyślanego, nierozważnego wydawania wyroków i osądzania bliźnich, co absolutnie nie należy do naszych kompetencji. Powinniśmy raczej osądzać i potępiać własne złe wybory niż innych. Wybacz nam Panie, że nie potrafimy dostrzec tego co jest dobre wokół nas i nie chcemy widzieć dobra w drugim człowieku, które wcale nie musi powstawać wg naszych planów, czy naszego punktu widzenia. Przepraszamy za wytykanie cudzych błędów, wad, krytykowanie i wszelkie destrukcyjne ocenianie.
Kto jest z Tobą, Panie Jezu, ten zbiera i gromadzi, kto jest przeciwko – rozprasza. To jest podstawowe kryterium rozeznania, jakiego jesteśmy ducha. Jeśli nie słuchamy słów prawdy wpadniemy w sidła ducha niemego, który nie pozwoli nam słyszeć i mówić tego, co jest słowem życia. Zły duch nie ma nad nami władzy, o ile sami mu jej nie damy. Nie ma władzy zmuszenia nas do czegokolwiek. Może zwodzić, oszukiwać i kusić, ale ostatecznie jednak to każdy z nas może zdecydować o wszystkim. Wybacz Jezu nasze myślenie, że potrzebujemy jakiś szczególnych znaków, wydarzeń cudów będących dla nas wystarczająco przekonywującymi, by przyjąć Twoje nauczanie, co jest jednak złudne. Jedynymi Twoimi znakami są pokora, służba, Twoje słowo i krzyż. A prosić powinniśmy o dar rozeznawania podstępów szatana i łaskę uwolnienia od złego ducha, byśmy całym, czystym sercem mogli być przy Tobie. Przepraszamy za uleganie duchowi tego świata, spłaszczanie prawd wiary i czynienie siebie podobnym do świata, co czyni człowieka niewiarygodnym, nieskutecznym i coraz bardziej oddala od mocy Bożej w Kościele. To ma miejsce kiedy chce się do świata upodobnić, znaleźć poklask, aprobatę, by łatwo i bezproblemowo się żyło, a w efekcie staje się narastającym w nieuczciwości zdrajcą. Wybacz Jezu tym, którzy z najmniejszej wątpliwości dotyczącej wiary robią powód odrzucenia jej całej, zamiast umacniania jej pośród zwykłej codzienności naznaczonej często znakami ziemskimi. „Kto domaga się znaków, nie otrzyma ich, bo nie ma wiary. Natomiast ten, kto ufa, otrzymuje od Ojca to, co jest potrzebne do Królestwa, i jest w stanie dać innym takie znaki, jakie Bóg uzna za korzystne” (o. Silvano Fausti SJ).



