11 września 2025 r.
Witamy Cię Jezu, Stwórco i Panie, utajony w Najświętszym Sakramencie Ołtarza. Bądź pozdrowiona Miłości Wiekuista! Jezu, żyjący w Eucharystii, wierzymy w Ciebie i w Tobie pokładamy całą nadzieję naszą. Składamy Ci dziękczynienie i uwielbienie.
Panie, Ty stworzyłeś nas, abyśmy Cię kochali, a my tylko obrażamy Ciebie. Ty obdarzyłeś nas licznymi darami, a my ciągle zasmucamy Cię i zamiast Cię kochać, ofiarujemy Ci tak wiele grzechów. Przebacz nam! Teraz w czasie tej godziny chcemy pocieszyć Cię. Jezu, opuszczony przez uczniów, samotnie trwałeś w Ogrodzie Oliwnym na modlitwie. Ogarnęła Cię trwoga, aż oblewałeś się krwawym potem. Zmiłuj się nad nam, którzy nadal zostawiamy Ciebie samego i opuszczonego w tabernakulach naszych kościołów. Przebacz, Panie, naszą słabą wiarę i niewystarczającą miłość. Panie Jezu, chcielibyśmy Cię pocieszać tak jak to uczynił anioł w Ogrodzie Oliwnym. W tej intencji ofiarujemy Ci miłość Maryi, aniołów i świętych oraz tych, którzy w Ciebie wierzą. Nasz Odkupicielu, niech miłe Ci będzie nasze pragnienie miłowania Ciebie i przyczyniania się do tego, abyś był coraz bardziej kochany.
Przenieśmy się w duchu do Ogrójca. Rozważmy fragment pamiętnika św. Małgorzaty Marii Alacoque kiedy pisze ona podczas rozmyślań: „rozpamiętywałam uważnie o moim Zbawicielu w Ogrójcu, pogrążonym w smutku i konaniu wskutek cierpień płynących jedynie z miłości i kiedy czułam, że pragnienie uczestniczenia w Jego bolesnych trwogach mocno mnie przynagla, Pan rzekł do mnie z miłością: „Tutaj cierpiałem (wewnętrznie) więcej niż w całej reszcie mojej Męki. Widziałem się całkowicie opuszczonym przez niebo i ziemię i obciążonym wszystkimi grzechami ludzi. Stanąłem przed świętością Boga, który nie mając względu na moją niewinność, zmiażdżył mnie w zapamiętałym swoim gniewie. Kazał mi pić kielich, który zawierał wszystką żółć i gorycz Jego sprawiedliwego oburzenia i jakby zapominając, że mieni się Ojcem, wydał mnie na ofiarę swego sprawiedliwego zagniewania. Nie ma stworzenia, które mogłoby objąć wielkość męczarni, jakie wówczas wycierpiałem. Jest to ten sam ból, jakiego doznaje dusza obciążona grzechami, kiedy staje przed trybunałem świętości Boga…” Jezu! Obudź w sercach naszych współczucie dla Twego Boskiego Serca.
Dzisiaj prosisz nas, abyśmy miłowali nieprzyjaciół i w Ewangelii wg św. Łukasza mówisz do nas: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą, błogosławcie tym, którzy was przeklinają i módlcie się za tych, którzy was oczerniają” (Łk 6, 27-28). Twoje Słowa, Jezu, są wymagające, ale prowadzą do prawdziwej wolności. Trudno nam kochać tych, którzy nas nienawidzą, przeklinają. Nie jest to takie łatwe, ale mogę odpowiedzieć dobrem, modlitwą. Twoje Słowa dają wewnętrzny pokój.
Jezu, Twoje słowa i Twoje cierpienia są dla nas pokrzepieniem. Teraz, w ciszy, w duchu zadośćuczynienia pragniemy Ci Jezu złożyć miłośną ofiarę z naszych smutków i cierpień przez ręce Matki Bolesnej. Wraz z Maryją przepraszamy Cię Jezu za wszystkie grzechy, zniewagi i świętokradztwa, jakich Twe Serce od nas doznaje w Najświętszym Sakramencie Ołtarza i za każdy grzech, krzywdę wyrządzoną drugiemu człowiekowi, za brak miłości.
Panie Jezu, chcemy Tobie dziękować za Objawienie nam Ojca, za przekazanie nam Jego nauki, dziękować za Twoje zatroskanie o nas, o to, byśmy byli z Ojcem w jedności, jak Ty z Nim jedno jesteś, by On mógł dać nam życie wieczne. Chcemy Ci dziękować za wypełnienie dzieła, które Ojciec zlecił Ci do wykonania i uwielbić Cię. W duchu dziękczynienia będziemy powtarzać: bądź uwielbiony Synu Boży!
- Po tym poznaliśmy miłość, że Ty, Jezu Chryste, nasz Panie umiłowany oddałeś za nas życie swoje;
- Ty zbawiłeś nas nie ze względu na nasze sprawiedliwe uczynki, jakie spełniliśmy, lecz z miłosierdzia swego;
- Jezu, Ty tak bardzo pragniesz, aby miłość, którą Ojciec Cię ukochał była także w nas i abyś Ty sam był w nas;
- Ty modliłeś się za Kościół, abyśmy w nim stanowili jedność, jak Ty w Ojcu, a Ojciec w Tobie „jedno” jesteście;
- Ty w Najświętszej Eucharystii pozostawiłeś nam całe dobro duchowe Kościoła, to znaczy samego siebie, Chleb żywy, by dawać życie ludziom.
Miłością odwieczną umiłowałem was…, nie lękajcie się, bo was wykupiłem…, jesteście Moimi – mówisz nam Panie. I prosisz: bądźcie wszyscy jednomyślni, współczujący, pełni braterskiej miłości, miłosierni, pokorni! Nie oddawajcie złem za zło ani złorzeczeniem za złorzeczenie! Przeciwnie zaś, błogosławcie! Do tego bowiem jesteście powołani, abyście odziedziczyli błogosławieństwo. Zapytam się teraz własnego serca, czy potrafię kochać drugiego człowieka tak jak Jezus, czy potrafię miłować nieprzyjaciół, czy modlę się za tych, którzy mnie nie kochają, a nawet prześladują? Co słyszy Jezus, gdy dziś wsłuchuje się w mowę mego serca? Gdzie jest teraz moje serce, z kim ono dialoguje?
Panie Jezu, jest jedna rzecz, której nie możesz zrobić: nie możesz przestać nas kochać. Gdy nie radzimy sobie z wiernością, Ty, Panie, sam przychodzisz nam z pomocą. Zapalasz światło na ponurym niebie naszego życia. Ty sam szukasz zagubionego człowieka, szukasz bez względu na cenę, jaką przyjdzie Ci zapłacić. Taki jesteś, nasz Panie, takie jest Twoje Serce. Za wszystko Ci dziękujemy! A za nasze zapomnienia o Tobie, nasze szukanie mocy i pomocy poza Tobą, nasz brak wiary i zaufania do Ciebie, który przecież „możesz wszystko”, za brak miłości, pragniemy Ci wynagrodzić, kierując do Ciebie modlitwę wynagrodzenia. Będziemy powtarzać: przyjmij nasze wynagrodzenie
- za brak przekonania, że Eucharystia połączona z wiarą i ufnością jest lekarstwem na nasze choroby;
- za to, że jesteś odrzucany przez świat, który nie poznał Ciebie;
- za tych, którzy deprawują dzieci wpajając im ideologię niezgodną z Ewangelią;
- za młodzież, która porzuciła katechezę i nie chce Cię poznawać;
- za wszystkie grzechy wołające o pomstę do nieba, także wśród duchownych szafarzy Eucharystii;
- za nasze grzechy przeciw miłości bliźniego z którymi przecież tworzymy jedno Twoje Ciało.
Panie Jezu, pragnąłeś, żeby uczniowie towarzyszyli Ci w najtrudniejszych chwilach, a jednak musiałeś doświadczyć samotności i opuszczenia, gdyż zasnęli. „Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? – wyrzuciłeś uczniom. „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie”- prosisz nas. My sami nie jesteśmy lepsi od tych śpiących uczniów. Tak mało w nas czuwania przy Tobie, tak mało czuwania nad własnym życiem, by było odbiciem Twojego. Tak mało myślenia o Tobie, tak mało adoracji, Panie. Jednak dzisiaj z głębi naszych dusz wyrywa się modlitwa dziękczynna i biegnie ku Twemu Najdroższemu Sercu. Przyjmij nasze dziękczynienie, nasze wynagrodzenie i pobłogosław nam na tę noc, abyśmy mogli rano wstać i wielbić Cię za Twoją Miłość, za kolejny dar, Panie. Amen.



